18.03.2023, 18:18 ✶
Słońce gasło, zwiastując nadejście wieczora oraz nocy, które były ulubioną porą doby koronera. Jej spojrzenie chwile wędrowało po niebie, jak zaczarowane śledząc pomarańczową łunę z wolna nabierającą zupełnie innych barw. Moment, gdy wszystkie te ciepłe barwy rozlewały się po niebie, tocząc następnie skazaną na porażkę bitwę z bezkresnym granatem. Miała nadzieję, że noc pełna będzie gwiazd, a nie szarych, ciężki chmur, bo to sprawiłoby, że ten festyn nie byłby tak zły. Towarzystwo Loretty również ratowało sytuację, pozwalało jej w dziwny sposób odetchnąć i zachowywać się względnie swobodnie, nie wymuszała uśmiechów i nie grała na emocjach.
Dotarły na obszerną polanę, gdzie ogień pochłaniał stosy i roztaczał ciepłą aurę, hipnotyzując każdego przechodnia oraz sprawiając, że zatrzymał się tu na dłużej. Żar kołysał się na wietrze dziko, niknąć w bezkresie wieczora. Ulotny i piękny — jak niektórzy ludzie. Milczały tak chwilę, jednak w żaden sposób nie była to cisza natrętna, męcząca czy niezręczna. Podobnie jak towarzyszka, omiotła teren w poszukiwaniu znajomych twarzy. Czując na sobie Lorretowe ślepia — tak ciemne i bystre, odwróciła głowę w jej stronę. Kontrastowały ze sobą z pewnością, co poniekąd Cynkowe serce ujmowało. - Hmm? Wyglądasz moja Droga, jakbyś wpadła na szatański plan.
Zauważyła z nutą ciekawości, dając się porwać do stanowiska z kwiatami — ku własnemu zaskoczeniu. Lestrange chciała pleść wianki? Jasnowłosa zacisnęła usta, powstrzymując westchnięcie i przyglądała się kwiatom, starając się przypomnieć sobie treści opasłych tomisk. Cóż, skoro chciała? Wyciągnęła dłoń, przesuwając palcami pomiędzy łodygami.
- Tradycja mówi, że musimy je zapleść, nie? Spróbujmy. - rzuciła niby swobodnie, obserwując jednak uważnie, które kwiaty wybrała. Intensywne. Zmarszczyła brwi, bijąc się z myślami. Co ona powinna wybrać? Dla kogo powinna wybrać? Czy właściwym było dać wianek jej towarzyszowi, nawet jeśli niezbyt czuła, że jest w stanie wybrać mu kwiaty ? Nie była też pewna, czy właściwie jemu chciała je podarować. Emocje były skomplikowane. Zwilżyła usta, gdy przez jej umysł przemknął obraz kogoś innego i aż zacisnęła palce na jednym z liści zaskoczona. Może to... Z zamyślenia wyrwała ją Lestrange, na którą podniosła spojrzenie. - Nie jestem pewna, jak właściwie określić kwiaty wobec osoby, o której pomyślałam i przez to nie wiem, czy to dobry pomysł.. A Ty? Wybrałaś bardzo.. Konkretne kwiaty. - posłała jej rozbawiony uśmiech, unosząc brew na widok pelargonii.
Dotarły na obszerną polanę, gdzie ogień pochłaniał stosy i roztaczał ciepłą aurę, hipnotyzując każdego przechodnia oraz sprawiając, że zatrzymał się tu na dłużej. Żar kołysał się na wietrze dziko, niknąć w bezkresie wieczora. Ulotny i piękny — jak niektórzy ludzie. Milczały tak chwilę, jednak w żaden sposób nie była to cisza natrętna, męcząca czy niezręczna. Podobnie jak towarzyszka, omiotła teren w poszukiwaniu znajomych twarzy. Czując na sobie Lorretowe ślepia — tak ciemne i bystre, odwróciła głowę w jej stronę. Kontrastowały ze sobą z pewnością, co poniekąd Cynkowe serce ujmowało. - Hmm? Wyglądasz moja Droga, jakbyś wpadła na szatański plan.
Zauważyła z nutą ciekawości, dając się porwać do stanowiska z kwiatami — ku własnemu zaskoczeniu. Lestrange chciała pleść wianki? Jasnowłosa zacisnęła usta, powstrzymując westchnięcie i przyglądała się kwiatom, starając się przypomnieć sobie treści opasłych tomisk. Cóż, skoro chciała? Wyciągnęła dłoń, przesuwając palcami pomiędzy łodygami.
- Tradycja mówi, że musimy je zapleść, nie? Spróbujmy. - rzuciła niby swobodnie, obserwując jednak uważnie, które kwiaty wybrała. Intensywne. Zmarszczyła brwi, bijąc się z myślami. Co ona powinna wybrać? Dla kogo powinna wybrać? Czy właściwym było dać wianek jej towarzyszowi, nawet jeśli niezbyt czuła, że jest w stanie wybrać mu kwiaty ? Nie była też pewna, czy właściwie jemu chciała je podarować. Emocje były skomplikowane. Zwilżyła usta, gdy przez jej umysł przemknął obraz kogoś innego i aż zacisnęła palce na jednym z liści zaskoczona. Może to... Z zamyślenia wyrwała ją Lestrange, na którą podniosła spojrzenie. - Nie jestem pewna, jak właściwie określić kwiaty wobec osoby, o której pomyślałam i przez to nie wiem, czy to dobry pomysł.. A Ty? Wybrałaś bardzo.. Konkretne kwiaty. - posłała jej rozbawiony uśmiech, unosząc brew na widok pelargonii.
Rzut T 1d100 - 91
Sukces!
Sukces!
Rzut T 1d100 - 36
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut T 1d100 - 27
Akcja nieudana
Akcja nieudana