20.03.2023, 21:03 ✶
Zbieranie informacji przez obserwację miała to do siebie, że wymagała całkiem sporo czasu. By dowiedzieć się takich rzeczy jak na przykład informacja o jakiego sprzętu użyto do zabezpieczeni, przez szeroko pojętą ochronę sabatu, wystarczyło mieć wścibski, ale i bystry wzrok. Dopatrzenie się schematu w poruszaniu się po polanie przez brygadzistów, aby ustalić trasy ich patrolu, wymagało cierpliwości i czasu. Sporo się działo podczas święta, BUMowcy musieli reagować na sporo interwencji, przez co ich patrole rozciągały się w czasie. W końcu kiedy uznał, że więcej informacji nie jest już w stanie zdobyć postanowił, że wróci do swojej gromadki znajomych. Miał tylko nadzieję, że motyw fanowski już przeminął i będą mogli zwyczajnie porozmawiać. Zaczynał się zmierzch, a wraz z nim kolejny etap świętowania. Podszedł bliżej do Loretty i Cynthii, widząc jak zgrabnie radzą sobie z pleceniem wianków. - Naprawdę śliczne, jestem pod wrażeniem, moje panie. - robiąc zdumioną minę i przyklaskując bezgłośnie w dłonie rzucił na powitanie. Nie chciał tłumaczyć się, dlaczego tak nagle ich opuścił i nie wracał przez dłuższy czas. Całkowicie nie znał się na kwiatach, nie odróżniłby jednego od drugiego, toteż nawet nie mógł się domyślić jakie intencje zostały przełożone przez siostrę i swoją przyjaciółkę na ich rękodzieła. Sądząc jednak po zawziętej minie bliźniaczki domyślał się, że nie jest to nic przychylnego. - Twój, siostrzyczko, wnosiłem już rok temu. - stwierdził szybko i przeniósł wzrok w kierunku panny Flint. - Pozwolisz? - zapytał pruderyjnie, uśmiechając się kącikiem ust. Nie widział nigdzie w pobliżu, ani Notta, ani mężczyzny z którym wcześniej widział srebrnowłosą, więc uznał, że nie ma żadnej konkurencji o jej wianuszek. Chwycił więc zaplecione przez Cynthię kwiatki i powędrował w kierunku słupów, by sprawdzić się w tej konkurencji. Kondycje miał wcale nie najgorszą przecież.
!wspinamsieZ
!wspinamsieZ