21.03.2023, 02:12 ✶
Jak wybrać, gdy emocja, która przychodziła jej do głowy na myśl o czarodzieju, była tak bezkształtna i nieokreślona. - silna, ale nie ukierunkowana. Znała język kwiatów i chwilę jeszcze przyglądała się koszykom, biorąc niezapominajki, potem dobrała konwalie i jako główną gwiazdę — fioletowe irysy. Na słowa Loretty, kąciki ust jej drgnęły.
- Takie do Ciebie pasują. O inne bym Cię nie podejrzewała. - odpowiedziała dość swobodnie i figlarnie, powracając do ciemnowłosej krótkim spojrzeniem intensywnie niebieskich oczu.
Plotły wianki. Miała wprawę w zszywaniu ludzkich ciał i przecinaniu tętnic, więc szło jej sprawnie i szybko. Zerkała co jakiś czas na swoją towarzyszkę, zastanawiając się, kto wzbudzał w niej rozczarowanie i pożądanie jednocześnie, jednak nie śmiała zapytać, bo miała w oczach złość, ale i tęsknotę.
-Co masz na myśli.. - przerwała jednak, bo dostrzegła Louvaina, gdy akurat wpinała ostatniego Irysa. Zacisnęła delikatnie palce na wianku, wbijając w niego wzrok. Nie pytała, nigdy nie wtrącała się w to, co robił. - Nie spadnij. - rzuciła z nutą złośliwości, ale i głęboko ukrytej nuty zawstydzenia. Odprowadziła go wzrokiem, zerkając wcześniej na jego siostrę bliźniaczkę — nie wyglądała na zadowoloną. Nim się odezwała, ta ruszyła w stronę Notta i wręczyła mu wianek. Teraz Cynthia była zaskoczona, wędrując spojrzeniem od niej do niego. A więc to tak?
Gdy ogień buchnął i rozsypał żar w powietrze, poczuła wewnątrz ulgę, jakąś dziwną iskierkę, przez którą blade lico zakrył subtelny rumieniec. Tłumaczyła go podmuchem wiatru, który wprawił w ruch jasne pasma. - Będziesz miał szczęście? - zapytała tylko, gdy nogi same ją poniosły w jego stronę i zadarła głowę, aby obdarzyć go spojrzeniem. Było to dziwne, zaczarowane i nim się spostrzegła, wspięła się na palce i niewinnie, nienachalnie musnęła fragment jego policzka, subtelnie dotykając kącika ust.
- Takie do Ciebie pasują. O inne bym Cię nie podejrzewała. - odpowiedziała dość swobodnie i figlarnie, powracając do ciemnowłosej krótkim spojrzeniem intensywnie niebieskich oczu.
Plotły wianki. Miała wprawę w zszywaniu ludzkich ciał i przecinaniu tętnic, więc szło jej sprawnie i szybko. Zerkała co jakiś czas na swoją towarzyszkę, zastanawiając się, kto wzbudzał w niej rozczarowanie i pożądanie jednocześnie, jednak nie śmiała zapytać, bo miała w oczach złość, ale i tęsknotę.
-Co masz na myśli.. - przerwała jednak, bo dostrzegła Louvaina, gdy akurat wpinała ostatniego Irysa. Zacisnęła delikatnie palce na wianku, wbijając w niego wzrok. Nie pytała, nigdy nie wtrącała się w to, co robił. - Nie spadnij. - rzuciła z nutą złośliwości, ale i głęboko ukrytej nuty zawstydzenia. Odprowadziła go wzrokiem, zerkając wcześniej na jego siostrę bliźniaczkę — nie wyglądała na zadowoloną. Nim się odezwała, ta ruszyła w stronę Notta i wręczyła mu wianek. Teraz Cynthia była zaskoczona, wędrując spojrzeniem od niej do niego. A więc to tak?
Gdy ogień buchnął i rozsypał żar w powietrze, poczuła wewnątrz ulgę, jakąś dziwną iskierkę, przez którą blade lico zakrył subtelny rumieniec. Tłumaczyła go podmuchem wiatru, który wprawił w ruch jasne pasma. - Będziesz miał szczęście? - zapytała tylko, gdy nogi same ją poniosły w jego stronę i zadarła głowę, aby obdarzyć go spojrzeniem. Było to dziwne, zaczarowane i nim się spostrzegła, wspięła się na palce i niewinnie, nienachalnie musnęła fragment jego policzka, subtelnie dotykając kącika ust.