Wczoraj, 12:02 ✶
Woody się nie miał głowy przejmować tym, że z Garricka była ofiara losu. To, do jasnej cholery, nie powinno mieć właściwie znaczenia. Nie powinno w ogóle dochodzić do sytuacji, gdy Matce ducha winny cywil się musi bronić.
I to bronić przed nim.
Tarp wiedział dokładnie, co w niego wstąpiło, lecz bynajmniej nie uśmiechało mu się dzielić z Garrickiem rewelacjami o tym, że przykleiła się do niego podczas Spalonej Nocy jakaś klątwa. Pisakrew, mógł się założyć, że Garrick Ollivander też nie chciałby o tym słuchać.
W milczącej wściekłości Woody wrócił do przeglądania strat wśród przedmiotów w torbie, lecz nie zdołał powstrzymać się od prychnięcia pod nosem. To wszystko nie był biznes Garricka Ollivandera.
Łatwo było takiemu Ollivanderowi gadać. Dobry był z niego gość, ale co on, do kurwy nędzy, wiedział o tym, co przeszedł podczas Spalonej Nocy Woody i co w niego wstąpiło? Ha, jak Ollivander chciał, to Woody mógł mu naopowiadać o wyciąganiu ofiar z płonących budynków i zapędzaniu ludzi spod celownika Śmierciożerców do kryjówek. Mógł poopowiadać, jak mu mordę obili, jak Asenę pokaleczyło, jak wysłali za nim doprowadzającą do obłędu klątwę i że wczoraj nad ranem Clemens Longbottom zastał swój dawny dom w Dolinie doszczętnie zniszczony, a jego była żona została bez dachu nad głową.
Nie chcę nawet o tym myśleć. Zupełnie jakby Woody Tarpaulin chciał myśleć o krzywdzeniu swojej ekipy.
Czarodziej, wciąż przykucnięty przy torbie, oparł łapy na kolanach i podniósł zmęczony wzrok na Ollivandera.
— Kiedy? — zapytał z ponurym uśmiechem. — Kiedy miałem wzywać tych ludzi? Wczoraj, gdy wszyscy wciąż jeszcze wyciągali ofiary spod gruzów? — Tarpaulin dopiero poznawał się ze swoim nowym przekleństwem. Dopiero zaczynał rozumieć, że jego wstręt do ognia to nie tylko zwykły stres pourazowy, ale coś głębszego, poważniejszego, co może się manifestować w niebezpieczne, nieprzewidywalne sposoby. I kurewsko się tego bał. — Doceniam. — Poklepał dłonią torby przyniesione przez Ollivandera. — To tym ludziom wiele pomoże, ale, panie Ollivander, z całym szacunkiem, niech pan się o mój osobisty interes aż tak nie troszczy.
@Garrick Ollivander
I to bronić przed nim.
Tarp wiedział dokładnie, co w niego wstąpiło, lecz bynajmniej nie uśmiechało mu się dzielić z Garrickiem rewelacjami o tym, że przykleiła się do niego podczas Spalonej Nocy jakaś klątwa. Pisakrew, mógł się założyć, że Garrick Ollivander też nie chciałby o tym słuchać.
W milczącej wściekłości Woody wrócił do przeglądania strat wśród przedmiotów w torbie, lecz nie zdołał powstrzymać się od prychnięcia pod nosem. To wszystko nie był biznes Garricka Ollivandera.
Łatwo było takiemu Ollivanderowi gadać. Dobry był z niego gość, ale co on, do kurwy nędzy, wiedział o tym, co przeszedł podczas Spalonej Nocy Woody i co w niego wstąpiło? Ha, jak Ollivander chciał, to Woody mógł mu naopowiadać o wyciąganiu ofiar z płonących budynków i zapędzaniu ludzi spod celownika Śmierciożerców do kryjówek. Mógł poopowiadać, jak mu mordę obili, jak Asenę pokaleczyło, jak wysłali za nim doprowadzającą do obłędu klątwę i że wczoraj nad ranem Clemens Longbottom zastał swój dawny dom w Dolinie doszczętnie zniszczony, a jego była żona została bez dachu nad głową.
Nie chcę nawet o tym myśleć. Zupełnie jakby Woody Tarpaulin chciał myśleć o krzywdzeniu swojej ekipy.
Czarodziej, wciąż przykucnięty przy torbie, oparł łapy na kolanach i podniósł zmęczony wzrok na Ollivandera.
— Kiedy? — zapytał z ponurym uśmiechem. — Kiedy miałem wzywać tych ludzi? Wczoraj, gdy wszyscy wciąż jeszcze wyciągali ofiary spod gruzów? — Tarpaulin dopiero poznawał się ze swoim nowym przekleństwem. Dopiero zaczynał rozumieć, że jego wstręt do ognia to nie tylko zwykły stres pourazowy, ale coś głębszego, poważniejszego, co może się manifestować w niebezpieczne, nieprzewidywalne sposoby. I kurewsko się tego bał. — Doceniam. — Poklepał dłonią torby przyniesione przez Ollivandera. — To tym ludziom wiele pomoże, ale, panie Ollivander, z całym szacunkiem, niech pan się o mój osobisty interes aż tak nie troszczy.
@Garrick Ollivander
piw0 to moje paliwo