21.03.2023, 13:15 ✶
- No to zobacz - zaprezentował się jej w całej swojej okazałości - oto ja, prawdopodobnie jedyny człowiek zdolny do odwalenia takiego gówna.
Jego myśli objęły sobą ten wianek, który Bones miała na głowie, ale ponownie nic z tym nie zrobił. Jakkolwiek okrutne to nie było - granica, którą wytyczyła dla nich Mavelle kilka lat temu była po prostu wygodna. Mógł ją sobie oglądać szczęśliwą i spokojną, śmiać się z jej żartów i zaprosić ją na piwo, zamiast wysłuchiwać o tym, czego nie zrobił, a ona chciała, żeby to zrobił. Moody w oczach innych mógł uchodzić za kogoś, kto nie potrafił o siebie zadbać i była w tym oczywiście spora prawda, ale w swoich oczach widział to zupełnie inaczej - pozwalał sobie na niezależność, którą wcześniej ranił kobiety chcące tworzyć z nim coś trwałego. I nie wynikało to z braku sympatii. Wątpił kompletnie w to, że mógłby tak po prostu o kimś zapomnieć. Na pewno nie po tym, jak kogoś pokochał.
Wynikało to z tego, że wiedział o sobie jedno - nie zmieni się.
On już zawsze będzie znikać.
Nie do końca rozumiał to, dlaczego najwyraźniej wciąż zależało jej na nim w taki sposób, dlaczego to w nim szukała tej bliskości. Słysząc jej pytanie, wpierw zamarł. Ktoś mu kiedyś powiedział, że najpiękniejsze dziewczyny leciały na kompletnych dupków. Nagle to do niego dotarło. To on był tym dupkiem. I teraz w obliczu rychłej śmierci szukała oparcia w kimś, kto potrafił zranić ją jak nikt inny.
Na przykład: rozpinając płaszcz munduru i rzucając go na krzesło obok, usadzając ją na tym krześle i ściągając z jej głowy kwietną koronę, którą zamierzał umieścić na szczycie tego słupa tak szybko, żeby Mavelle nie zdążyła mrugnąć.
!wspinamsieZ
Jego myśli objęły sobą ten wianek, który Bones miała na głowie, ale ponownie nic z tym nie zrobił. Jakkolwiek okrutne to nie było - granica, którą wytyczyła dla nich Mavelle kilka lat temu była po prostu wygodna. Mógł ją sobie oglądać szczęśliwą i spokojną, śmiać się z jej żartów i zaprosić ją na piwo, zamiast wysłuchiwać o tym, czego nie zrobił, a ona chciała, żeby to zrobił. Moody w oczach innych mógł uchodzić za kogoś, kto nie potrafił o siebie zadbać i była w tym oczywiście spora prawda, ale w swoich oczach widział to zupełnie inaczej - pozwalał sobie na niezależność, którą wcześniej ranił kobiety chcące tworzyć z nim coś trwałego. I nie wynikało to z braku sympatii. Wątpił kompletnie w to, że mógłby tak po prostu o kimś zapomnieć. Na pewno nie po tym, jak kogoś pokochał.
Wynikało to z tego, że wiedział o sobie jedno - nie zmieni się.
On już zawsze będzie znikać.
Nie do końca rozumiał to, dlaczego najwyraźniej wciąż zależało jej na nim w taki sposób, dlaczego to w nim szukała tej bliskości. Słysząc jej pytanie, wpierw zamarł. Ktoś mu kiedyś powiedział, że najpiękniejsze dziewczyny leciały na kompletnych dupków. Nagle to do niego dotarło. To on był tym dupkiem. I teraz w obliczu rychłej śmierci szukała oparcia w kimś, kto potrafił zranić ją jak nikt inny.
Na przykład: rozpinając płaszcz munduru i rzucając go na krzesło obok, usadzając ją na tym krześle i ściągając z jej głowy kwietną koronę, którą zamierzał umieścić na szczycie tego słupa tak szybko, żeby Mavelle nie zdążyła mrugnąć.
!wspinamsieZ
fear is the mind-killer.