Znów to poczuł. Euforię przepływającą przez jego ciało, to niesamowite uczucie triumfu. I cieszył się, że nie musi tego w sobie blokować, a zamiast tego może się temu oddać i każdy krok stawiany w stronę Mavelle sprawiał, że na jego zwykle kamiennej twarzy błyszczało coraz więcej emocji. Jej pewnie znanych - byli sobie przecież bliscy - innym niekoniecznie, ale nie obchodzili go inni. Obchodziła go ona.
Żaden czar nie mógł podsycić bardziej tego, co już w nim tkwiło, ale mógł za to dodać do tych emocji szczyptę nierozwagi, która tchnęła go do zamknięcia jej w szczelnym objęciu jeszcze zanim zdołała dokończyć swoje pytanie.
- Wróć do domu cała.
W jego ustach nie brzmiało to jak prośba. To brzmiało jak rozkaz, jak coś, czego nie powinna nawet próbować podważyć.
- Mam jakieś... - nie puszczając jej lewą ręką, uniósł do góry prawą i sprawdził godzinę na zegarku - dziesięć minut przed powrotem na patrol. Możesz mi pokazać, czy nauczyłaś się jakiś nowych ruchów. - Zaniechał gryzącą go chęć zaproponowania jej czegoś o wiele mniej moralnego. Może jak przeżyją, to mu wybaczy i... nie, to było marzenie ściętej głowy. Była na to zbyt mądra. Parsknął do własnych myśli, chwycił za mundur przewieszony przez oparcie i pociągnął ją za rękę w stronę tańczących ludzi. Nie był w tym zły. Nigdy nie był. Nie dało się jednak nie zauważyć, że był o wiele lepszym tancerzem po większej ilości alkoholu, a i warunki mu nie sprzyjały - jego miejscem były te obskurne bary, gdzie przebywali ci, którzy nie lubili rzucać się w oczy.
Żaden czar nie mógł podsycić bardziej tego, co już w nim tkwiło, ale mógł za to dodać do tych emocji szczyptę nierozwagi, która tchnęła go do zamknięcia jej w szczelnym objęciu jeszcze zanim zdołała dokończyć swoje pytanie.
- Wróć do domu cała.
W jego ustach nie brzmiało to jak prośba. To brzmiało jak rozkaz, jak coś, czego nie powinna nawet próbować podważyć.
- Mam jakieś... - nie puszczając jej lewą ręką, uniósł do góry prawą i sprawdził godzinę na zegarku - dziesięć minut przed powrotem na patrol. Możesz mi pokazać, czy nauczyłaś się jakiś nowych ruchów. - Zaniechał gryzącą go chęć zaproponowania jej czegoś o wiele mniej moralnego. Może jak przeżyją, to mu wybaczy i... nie, to było marzenie ściętej głowy. Była na to zbyt mądra. Parsknął do własnych myśli, chwycił za mundur przewieszony przez oparcie i pociągnął ją za rękę w stronę tańczących ludzi. Nie był w tym zły. Nigdy nie był. Nie dało się jednak nie zauważyć, że był o wiele lepszym tancerzem po większej ilości alkoholu, a i warunki mu nie sprzyjały - jego miejscem były te obskurne bary, gdzie przebywali ci, którzy nie lubili rzucać się w oczy.
fear is the mind-killer.