• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[ W poszukiwaniu domu ] Dellian i Leo

[ W poszukiwaniu domu ] Dellian i Leo
Niewidomy Kochanek
Don’t know what’s next
I want to feel the light
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Dellian ma zamglone, jasne oczy i od razu po spojrzeniu w nie, dociera do ciebie, że masz do czynienia z osobą niewidomą. Ma dłuższe, kręcone włosy, które często opadają mu na twarz. Zawsze ma w ręku różdżkę, która czasami drży, gdy chłopak zbliża się do przeszkód. Ubiera się w jasne koszule, które czasami są źle zapięte, ale można mu to wybaczyć, prawda? Na to narzuca ciemne kamizelki. Spodnie luźne, garniturowe. Ubrania wybiera mu kot, który ma naprawdę dobry gusty. Do tego wygodne buty, w których nigdy się nie przewróci, ani nie potknie, bo mógłby sobie naprawdę zrobić krzywdę. Mierzy 182 centymetry wzrostu, a waży 74 kilogramy.

Dellian Ollivander
#11
15.10.2023, 16:39  ✶  

Dellian znowu wybuchł śmiechem. Czy podejrzewał, że Leo sprosił już ludzi na parapetówkę? Oczywiście. Gdyby tego nie założył nie mógłby nazywać się przyjacielem swojego przyajciela. Pokręcił głową i cicho westchnął.

– Lubię, gdy zapominasz, że jestem ślepy. Wtedy powstaje ta taka niezręczna cisza, w której czekasz, aż zemdleje na twój widok, a tak naprawdę – podszedł do niego wpychając go lekko na ścianę, bo już obcykał mniej więcej, gdzie co się znajduje i oparł dłoń nad jego ramieniem – to ty mdlejesz na mój widok mój drogi Leonie – wyszczerzył się złośliwie w uśmieszku i zarechotał po chwili złośliwie. Zgarnął dłonią swoje kręcone włosy, aby mu nie przeszkadzały w nie patrzeniu. Jeśli Leo nic nie zrobił to Dell się od niego odsunął.

– Dobra, trzeba pozgarniać jakieś gazety i szukać mebli do środka. Ja z domu mogę zabrać jedną szafę, stolik do salonu pod kawę i łóżko – odpowiedział wzrok kierując mniej więcej w stronę Leo.

Kot z tendencją do głupoty
kici kici miau
będę ciebie brał
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ma wzrost 174. Gibki, żwawy, skory do zabawy. Oczy jasnobrązowe, ale włosy ciemniejsze. Jest wysportowany, bo dużo biega i się wspina. Mięśnie ma, ale nie jest jakimś Pudzianowskim. Zyskał je ze swojego aktywnego trybu życia, a nie przez ciągłe ćwiczenia. Z reguły ciepły albo cwany uśmieszek ma na pyszczku. W WERSJI KOCIEJ: rudo umaszczony kot domowy, nieprzeżarty. Ma kompletnie inne zwyczaje niż Garfield.

Leo O'Dwyer
#12
15.10.2023, 21:54  ✶  
Czasami miałem wrażenie, że ten Dellian to mnie w konia robił i to w konia, a nie w kota czy w kota w worku, czy inne takie. Z tym wzrokiem i swoimi oczami, bo kiedy tak mnie pchnął na ścianę i tak oparł tę rękę o ścianę, tuż nad moim ramieniem, to kurde sam bym tego lepiej nie zrobił. Widział jak nic i leciał na to ciastko, którym byłem, bo nie mogło być inaczej. Sam bym na siebie poleciał, gdybym mógł, ale nie mogłem... chociaż mogłem przecież! Zapomniałem, że bywałem narcyzem!
Uśmiechnąłem się do niego znowu, paląc kolejny most faktem, że zapomniałem, że on nie widzi i pewnie bym coś powiedział, ale Dellian mnie zmroził, zamurował w tej ścianie chyba i sam w sumie zapomniałem języka w gębie. Gdyby ktoś pytał, to bardzo rzadko się to zdarzało, tak rzadko, że prawie wcale. Zagryzłem nawet wargę, czego Ollivander również nie widział, ale z kolei ja widziałem jego złośliwy uśmiech i to zaparło mi dech w piersi, a w podbrzuszu poczułem motylki. Bezczelny gnój. Kochałem go, tak myślę, choć ruchał wszystko, co się ruszało, i zapewne zamierzał zaliczyć również mnie.
Nagle mi zabrakło ripost w głowie, więc postanowiłem wykorzystać to koło ratunkowe, które mi pozostało, na co właściwie mnie naprowadził sam Dellian, kiedy tak seksownie przegarnął włosy. Objąłem go ręką by przypadkiem nie zdążył mi uciec, po czym chwyciłem, wziąłem, sam nie wiem, co robiłem... Pocałowałem go po prostu i to nie był taki niewinny całus jak ten mój pierwszy pocałunek, który miał miejsce jeszcze jak miałem lat kilka, tylko prawdziwy pocałunek, taki, co się rozpychał z wargami o drugie wargi i trochę śliny to też tam było. Polizane, przyklepane... niestety nie w tym przypadku.
- Czy z Bellem to też się miziacie w ten sposób? - zapytałem znienacka zaciekawiony, bo skoro Dellian to taki kochaś był, to kto go wiedział, co w życiu porabiał. Może kochał też kocie futerko i wcale nie chciałem sobie wyobrażać jakiejś zoofilii, bo sam bym nie chciał tak skończyć w postaci kota, ale tak po prostu ich bliskie relacje. Nie trzeba było uprawiać seksu żeby się z kimś migdalić, no nie?
- A ja w sumie nie wiem... Muszę pogadać z rodzicami, ale z pewnością nam naznoszę aż za dużo. Znasz mnie - stwierdziłem, wzruszając ramionami, taki oparty o ścianę, nieco rozmarzony, bo uwielbiałem takie uniesienia i takie większe również. Ogólnie kochałem być kochany, więc co się dziwić.
Niewidomy Kochanek
Don’t know what’s next
I want to feel the light
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Dellian ma zamglone, jasne oczy i od razu po spojrzeniu w nie, dociera do ciebie, że masz do czynienia z osobą niewidomą. Ma dłuższe, kręcone włosy, które często opadają mu na twarz. Zawsze ma w ręku różdżkę, która czasami drży, gdy chłopak zbliża się do przeszkód. Ubiera się w jasne koszule, które czasami są źle zapięte, ale można mu to wybaczyć, prawda? Na to narzuca ciemne kamizelki. Spodnie luźne, garniturowe. Ubrania wybiera mu kot, który ma naprawdę dobry gusty. Do tego wygodne buty, w których nigdy się nie przewróci, ani nie potknie, bo mógłby sobie naprawdę zrobić krzywdę. Mierzy 182 centymetry wzrostu, a waży 74 kilogramy.

Dellian Ollivander
#13
16.10.2023, 17:00  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.10.2023, 18:00 przez Dellian Ollivander.)  

Bell jakiś czas temu wymknął się przez okno, aby zbadać okoliczne gzymsy i zapolować na jakieś ptaki. Dellian został więc sam na sam z Leo, którego udało mu się zamurować. Ollivander był zadowolony, że jego przyjaciel stracił rezon. Zawsze wiedział jak go zaskoczyć i miał w zanadrzu jeszcze parę asów w rękawie, a na pewno zabawniej będzie jak zamieszkają razem. Miał już się od niego odsunąć, gdy ten go złapał i przyciągnął do siebie. Dellian stęknął mu w usta zamykając oczy na krótką chwilę. Nie spodziewał się tego, że Leo go pocałuje, a sam pocałunek był cholernie przyjemny. Dellian nie zamierzał być jednak jakąś dziewicą niewydymką, więc nim Leo się od niego oderwał sam zagryzł jego warki sprawiając, aby i jemu zrobiło się głupio przyjemnie. Poczuł jak mu błędnik na chwilę zwariował, a potem odsunął się od niego oblizując usta i czując delikatny niedosyt, a także przyjemny ucisk w podbrzuszu. Cholera jasna!

Gdy z ust Leo padły słowa o mizianiu się z Bellem podniecenie, które poczuł chwilę wcześniej uleciało jak powietrze z balona. Pokręcił z niedowierzaniem głową i ciężko westchnął. Ten pieprzony, udawany kocur wszystko psuł.

– Chyba do reszty cię pomerdało – jako, że Dellian lubił słowa nie przeklinał. Nie lubił przekleństw, bo psuły wszystko w swojej prostej piękności. – Oczywiście, że nie. Co ty masz w tej swojej głowie – trochę się zawiódł, ale mają teraz sporo czasu, aby to nadrobić.

Uczucie niedosytu było za duże, ale czego mógł się spodziewać po tym gościu.

– Dobra stary zbierajmy się. Zawołaj Bella i napisz do gościa od mieszkania, że je bierzemy, a na dniach przeniesie się tu nasze rzeczy.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dellian Ollivander (1779), Leo O'Dwyer (2492)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa