28.06.2024, 00:30 ✶
Basilius miał dziwne, niepoparte niczym wrażenie, że jednak się z Islandią nie polubią, ale kim był, aby teraz zmieniać zdanie, skoro już obiecał kuzynce, że się z nią tam wybierze? Uśmiechnął się więc do niej i skinął głową.
– W takim razie nie mogę się doczekać – powiedział, nawet nie kłamiąc, aż tak bardzo. Tak, oczywiście miał raczej dość negatywne nastawianej do tego pomysłu, i nie wierzył Pandorze, gdy ta zapewniała go, że nie będzie mu zimno, ale naprawdę chciał zobaczyć i może nawet zrozumieć, co jego kuzynka widziała w tamtym kraju. No i pozostawała jeszcze sprawa tego chłopaka, którego bardzo chętnie by poznał...
– Zostańmy na razie przy kompromisie – powiedział z uśmiechem. – Wiesz, ostatni raz gdy ktoś mi proponował, abym zamieszkał w domku z ogrodem, skończyło się to bardzo złą randką, więc chyba na razie dalej mam uraz wobec takich pomysłów. – Co gorsza czarownica, która to zaproponowała, planowała im też od razu dzieci na pierwszej randce, a chociaż od tamtego wydarzenia minęły niemal trzy lata, Basilius wciąż się krzywił na jego wspomnienie.
Przez chwilę czarodziej nic nie mówił, przypatrując się po prostu tej scence i ciesząc się w duchu z tego, że opuścił bankiet. Chwile takie, jak te przypominały mu te wszystkie letnie wakacyjne wieczory, gdy jeszcze byli w Hogwarcie i znali coś takiego, jak wakacje, kiedy przesiadywali z Pandora, albo i reszta młodszej części rodziny, w stajniach wraz z abrakasanami. Uśmiechnął się i odruchowo zaczął delikatnie drapać szyję Sylvaine'a. Tak, rzeczywiście trafił mu się wierzchowiec idealny, chociaż musiał przyznać, że gdy tak słuchał tych sprzeczek pomiędzy Pandora, a Marą nie mógł nie stwierdzić, że obie również idealnie do siebie pasowały.
– Na pewno tak zrobię – zapewnił Marę, teraz to jej poświęcając nieco więcej uwagi. – Sylvaine co myślisz o Islandii?
– Nigdy jeszcze tam nie byłem, więc trudno mi wyrobić opinie, ale z tego co słyszałem to brzmi ona całkiem sympatycznie – odpowiedział abrakasan, podchodząc do Pandory, teraz do od niej domagając się atencji.
Basilius jednak nie miał zamiaru czekać do wyjazdu, który niewiadomo kiedy miałby się odbyć, aby poznać więcej szczegółów na temat drugiej Mary życia kuzynki.
– No dobrze, ale powiesz mi coś o nim też teraz, czy każesz mi czekać do Islandii? – spytał, wpatrując się w Pandorę zaciekawionyn spojrzeniem, które graniczyło nieco z rozbawieniem. – Kto w ogóle wie? Domyślam się, że nie wuj, skoro nie słyszałem, aby ostatnio przechodził jakiś zawał serca.
– W takim razie nie mogę się doczekać – powiedział, nawet nie kłamiąc, aż tak bardzo. Tak, oczywiście miał raczej dość negatywne nastawianej do tego pomysłu, i nie wierzył Pandorze, gdy ta zapewniała go, że nie będzie mu zimno, ale naprawdę chciał zobaczyć i może nawet zrozumieć, co jego kuzynka widziała w tamtym kraju. No i pozostawała jeszcze sprawa tego chłopaka, którego bardzo chętnie by poznał...
– Zostańmy na razie przy kompromisie – powiedział z uśmiechem. – Wiesz, ostatni raz gdy ktoś mi proponował, abym zamieszkał w domku z ogrodem, skończyło się to bardzo złą randką, więc chyba na razie dalej mam uraz wobec takich pomysłów. – Co gorsza czarownica, która to zaproponowała, planowała im też od razu dzieci na pierwszej randce, a chociaż od tamtego wydarzenia minęły niemal trzy lata, Basilius wciąż się krzywił na jego wspomnienie.
Przez chwilę czarodziej nic nie mówił, przypatrując się po prostu tej scence i ciesząc się w duchu z tego, że opuścił bankiet. Chwile takie, jak te przypominały mu te wszystkie letnie wakacyjne wieczory, gdy jeszcze byli w Hogwarcie i znali coś takiego, jak wakacje, kiedy przesiadywali z Pandora, albo i reszta młodszej części rodziny, w stajniach wraz z abrakasanami. Uśmiechnął się i odruchowo zaczął delikatnie drapać szyję Sylvaine'a. Tak, rzeczywiście trafił mu się wierzchowiec idealny, chociaż musiał przyznać, że gdy tak słuchał tych sprzeczek pomiędzy Pandora, a Marą nie mógł nie stwierdzić, że obie również idealnie do siebie pasowały.
– Na pewno tak zrobię – zapewnił Marę, teraz to jej poświęcając nieco więcej uwagi. – Sylvaine co myślisz o Islandii?
– Nigdy jeszcze tam nie byłem, więc trudno mi wyrobić opinie, ale z tego co słyszałem to brzmi ona całkiem sympatycznie – odpowiedział abrakasan, podchodząc do Pandory, teraz do od niej domagając się atencji.
Basilius jednak nie miał zamiaru czekać do wyjazdu, który niewiadomo kiedy miałby się odbyć, aby poznać więcej szczegółów na temat drugiej Mary życia kuzynki.
– No dobrze, ale powiesz mi coś o nim też teraz, czy każesz mi czekać do Islandii? – spytał, wpatrując się w Pandorę zaciekawionyn spojrzeniem, które graniczyło nieco z rozbawieniem. – Kto w ogóle wie? Domyślam się, że nie wuj, skoro nie słyszałem, aby ostatnio przechodził jakiś zawał serca.