20.10.2025, 10:44 ✶
- Prawdę mówiąc, nie spodziewałem się, że będziesz tak zainteresowana moim własnym zdaniem - uśmiechnął się do niej - Przygotowałbym się lepiej, gdybym wiedział.
Ludzie zajmujący się plakatami i kostiumami zwykle chętniej słuchali wytycznych od reżyserów, niż aktorów i tancerzy, zwłaszcza, kiedy chodziło o kwestie kolorystyczne. To bywało frustrujące, ale Hannibal właśnie przekonywał się, że odwrotna sytuacja wymaga dużo więcej przemyśleń, niż się spodziewał.
- Tak, one obie są niesamowite - powiedział z profesjonalną neutralnością. Zabawne, pomyślał, że to Lauretta gra Ekstazę, a Mathilda - Ambicję. Sądząc po usposobieniu i podejściu każdej z nich do swojej sztuki, powinno być dokładnie odwrotnie.
- Nie wiem, kto planował te kolory. Sam uważam, że Mathildzie byłoby bardziej do twarzy w czymś łagodniejszym i nie mam pojęcia, czy Lauretta jest zadowolona z pomarańczowej sukienki - czy ona w ogóle bywała z czegokolwiek zadowolona? Hannibal przynajmniej miał ten komfort, że biel jego kostiumu była raczej złamana, niż śnieżna, dzięki czemu komplementowała jego urodę. No i nie musiał polegać jedynie na makijażu w kwestii swojego wyglądu.
Podszedł o krok czy dwa bliżej i zerknął na szkicownik Lyssy. Nie nachalnie - wiedział, że wielu artystów jest dość wrażliwych na punkcie podglądania niedokończonych prac. Był jednak ciekaw.
- Nawiązanie do aur to świetny pomysł. Zróbmy, jak mówisz - spojrzał jej w oczy - Jestem pewien, że dobrze wyjdziemy na zdaniu się na twoją intuicję w tej kwestii.
A na pewno lepiej, niż na moją, pomyślał z pewnym rozbawieniem. Doprawdy, mama miała rację, malarstwo to dziesięć procent natchnienia, dziesięć procent malowania i osiemdziesiąt procent planowania!
Ludzie zajmujący się plakatami i kostiumami zwykle chętniej słuchali wytycznych od reżyserów, niż aktorów i tancerzy, zwłaszcza, kiedy chodziło o kwestie kolorystyczne. To bywało frustrujące, ale Hannibal właśnie przekonywał się, że odwrotna sytuacja wymaga dużo więcej przemyśleń, niż się spodziewał.
- Tak, one obie są niesamowite - powiedział z profesjonalną neutralnością. Zabawne, pomyślał, że to Lauretta gra Ekstazę, a Mathilda - Ambicję. Sądząc po usposobieniu i podejściu każdej z nich do swojej sztuki, powinno być dokładnie odwrotnie.
- Nie wiem, kto planował te kolory. Sam uważam, że Mathildzie byłoby bardziej do twarzy w czymś łagodniejszym i nie mam pojęcia, czy Lauretta jest zadowolona z pomarańczowej sukienki - czy ona w ogóle bywała z czegokolwiek zadowolona? Hannibal przynajmniej miał ten komfort, że biel jego kostiumu była raczej złamana, niż śnieżna, dzięki czemu komplementowała jego urodę. No i nie musiał polegać jedynie na makijażu w kwestii swojego wyglądu.
Podszedł o krok czy dwa bliżej i zerknął na szkicownik Lyssy. Nie nachalnie - wiedział, że wielu artystów jest dość wrażliwych na punkcie podglądania niedokończonych prac. Był jednak ciekaw.
- Nawiązanie do aur to świetny pomysł. Zróbmy, jak mówisz - spojrzał jej w oczy - Jestem pewien, że dobrze wyjdziemy na zdaniu się na twoją intuicję w tej kwestii.
A na pewno lepiej, niż na moją, pomyślał z pewnym rozbawieniem. Doprawdy, mama miała rację, malarstwo to dziesięć procent natchnienia, dziesięć procent malowania i osiemdziesiąt procent planowania!