• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [23.09.72, Snowdonia] Dancing through life

[23.09.72, Snowdonia] Dancing through life
pan historyk
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#11
28.04.2026, 14:15  ✶  
Rozważam zatrudnienie cię na stałe.

W reakcji na te słowa Icarus błysnął uśmiechem.

– Rzuciłbym wszystko, żeby móc pracować na tym stanowisku – rzekł, po czym dopiero zorientował się, że obok stali Basil i Millie. Nie wiedział, czy za bardzo nie zdradzał się ze swoim oddaniem Monie. Tak naprawdę wolałby przecież wyjść z imprezy i znaleźć się z nią gdzieś w odosobnieniu. Ostatnio nie mieli na to szansy, bo u Mony mieszkała również Mathilda.

Przytaknął Basilowi. Od czasu sprawy u O'Hary, ich relacje znacznie się ociepliły. Znowu stawali się braćmi. Icarus zauważył, że im mniej pił, tym bardziej zbliżał się do innych ludzi. Otwierał się przed Moną, nie złościł się już tak na Basila, miał też nadzieję w najbliższym czasie spotkać się z Iskierką. Zresztą po tym jak jego brat odmówił alkoholu, ich spojrzenia się spotkały. Wtedy Icarus kiwnął głową w podziękowaniu. Lepiej mu było, kiedy ktoś zachowywał trzeźwość razem z nim.

– Na razie jest w porządku, trochę potańczyliśmy, posiedzieliśmy. Wesele jak wesele – wzruszył ramionami.

Zdziwiło go zachowanie Millie. Zwykle przeklinała na prawo i lewo, miała zupełnie gdzieś społeczne konwenanse, a teraz... wydawała się niemal stonowana. Jak jakaś dama, którą przecież nigdy nie była (i bardzo dobrze). Musiała się męczyć wśród tych wszystkich czystokrwistych, często pogardzających nawet domieszką mugolskiej krwi. Icarus niektóre osoby kojarzył, inne niezbyt, ale zdawał sobie sprawę, że otoczenie Yaxleyów mogło nie mieć najbardziej liberalnych poglądów. Oczywiście Ari sam, w świetle prawa, był czystkiem. Jednak czuł się jak swego rodzaju intruz w tym towarzystwie. Rozumiał więc poniekąd Miles i jej niepokój.

Zmiana tematu na historyczne nasunęła się niemal sama. Parsknął śmiechem, gdy usłyszał, że on i Mona byli "Ikoną". Co za głupi zwyczaj, nadawać imiona relacjom międzyludzkim. A jednak było w tym coś uroczego. Uśmiechnął się więc do Mony i potem zwrócił się do Millie.

– Ikony pisze się dlatego, że nie są to zwykłe obrazy. W mugolskim obrządku chrześcijaństwa wschodniego, tak zwanego prawosławia, ikona to oddzielny święty tekst, a nie tylko obraz. Były one czczone jako święte przedmioty, co nazywano ikonolatrią. Niektórzy się temu sprzeciwiali, to tak zwani ikonoklaści. Jednak potem na jednym soborze, czyli zebraniu najważniejszych mugolskich kapłanów, zezwolono na kult obrazów, jednak robi się to raczej w obrządku wschodnim. Wiecie, w islamie, w ogóle nie można tworzyć wizerunków ich boga, a w obrządku zachodnim obrazy pełnią raczej funkcję edukacyjną – opowiedział, zapewne zanudzając swoich rozmówców na śmierć. – Dobrze, skoro już trochę się pomądrzyłem, może wrócimy do tańca?


Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
sacrificial lamb
only there, on a bed of moss and grass would she allow her heart to rest
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#12
29.04.2026, 19:38  ✶  
Drobna rzecz, ale nie do zniesienia! Cóż takiego musiało zajść, aby pozwalać sobie na podobną poufałość? Czy rozdawano ją tego dnia przy wejściu?

Powieka Monie Rowle niebezpiecznie drgnęła, kiedy do jej uszu dotarło słowo ,,Iki’’. Absolutnie nie zamierzała zrobić sceny, bogowie wcale nie wystawiali jej cierpliwości na próbę.

Kobieta zachmurzyła się więc stosownie, jak chmura burzowa. Tym bardziej że Millie, jak na złość wszelkim zasadom przyzwoitości, wyglądała olśniewająco, a Rowle natomiast odczuła nagłe i niepożądane przekonanie, że przy całej tej elegancji jedna ręka mniej stanowiła szczegół, który trudno uznać było za modny.

Fakt ten był absurdalny, tj. porównywać się pod względem liczby kończyn! Jednakże skoro umysł już obrał ten kierunek, zdawał się nie widzieć w tym nic niestosownego. Co gorsza, w całej tej burzy zazdrości nie przyszło jej nawet do głowy, że Basilus i Millie mogli pojawić się razem jako para.

Co wyjaśniałoby wiele.

Uwagę Monie przykuł niespodziewany wysyp przekleństw, który wydobył się z ust drugiej kobiety. Narzekania na fryzurę złagodziły jej rysy. Sama również odczuwała po tylu godzinach pewien dyskomfort — być może więc łączyło je coś więcej (oprócz dominacji nad Prewettami).
— Myślę, że to bardzo rozsądna propozycja — powiedziała i wyprostowała się. — W końcu nie zakończyliśmy jeszcze badań, a przecież nie możemy zostawić hipotezy bez dalszej weryfikacji, prawda? Cho no, panie Prewett. Zobaczmy, czy kolejne próby dadzą powtarzalne wyniki.


Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#13
30.04.2026, 01:07  ✶  
W pierwszej chwili nawet nie zwrócił szczególnej uwagi że Millie wsunęła mu rękę pod ramię i nazwała go na głos słodkim, a potem... Potem uderzyła go myśl, że zaakceptowamie jej gestu i słów przyszło mu zdecydowanie bardziej naturalne niż powinno. Oczywiście nie cofnął się nie chcąc, ani aby było jeszcze bardziej niezręcznie i podszedł z resztą do stolików, możliwe że jedynie trochę krzycząc wewnętrznie. Nie trwało to jednak za długo, bo wciąż musiał skupić się na rozmowie i udawać, że emocjonalnie wszystko było u niego w jak najlepszym porządku.

Udało mu się złapać spojrzenie Icarusa w odpowiedzi na które uśmiechnął się nieznacznie. Nie miał pojęcia, czy jego brat nie pił potajemnie, ale sam fakt, że przynajmniej w takich sytuacjach odmawiał alkoholu, starszy Prewett uznał za dobry omen.
– Od początku lata? – podsunął szybko przyjaciółce, gdy wreszcie usiadł na jednym z krzeseł. Na Matkę, do tej pory nie czuł nawet jak bardzo był zmęczony... Sam nie wiedział do końca czym. Chyba po prostu całym wrześniem.

Wysłuchał w milczeniu całej dyskusji na temat ikon ze słabym uśmiechem przy czym w pewnym momencie zerknął na Monę, aby zobaczyć jak czarownica reagowała na historyczne gadanie jego brata. Tak by upewnić się, że przypadkiem nie próbowała przewracać na nie oczami. Możliwe też że nieco za bardzo uśmiechnął się na dźwięk przekleństw, które wyrzuciła z siebie Millie. Czy ostatnio ogólnie nie uśmiechał się za bardzo w reakcji na wszystko co robiła Moody? Nie, nie będzie o tym myślał. Myślenie o tym sprawiało, że stawał się strasznie paranoiczny.
– Badań? – spytał nagle, słysząc słowa Mony, po czym zerknął na Icarusa. – Jakie badania prowadzicie? – Pokręcił głową, nie mogąc się zdecydować, czy czuł że mu się w niej kręci, czy jednak tylko mu się wydawało. – I tańczcie sami. Ja chyba na razie mam dość.
Hm... Chyba jednak mu się nie wydawało. Może dobrze, że usiedli.

constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#14
04.05.2026, 21:26  ✶  
Miles nie ogarniała trochę co się dzieje, bo tak na prawdę była szpiegiem jak z koziej dupy trąba i były powody dla których nie nosiła na co dzień munduru aurorskiego inne niż pokoleniowa trauma, pierdolnięta głowa i kiepska pamięć do terminów. Jej uwaga była obecnie rozpiżdżona po całym obiekcie, normalnie na takich imprezach radziła sobie podlewaniem swojej obolałej przebodźcowanej duszy alkoholem, ale teraz OBIECAŁA Morfinie że nie będzie pić, więc wszystko było jej przeciwnikiem - sukienka, włosy, skóra i pierdolone nerwy, które drapały ją od wnętrza czaszki domagając się zaszycia w ciemnym kącie i rozjebania czegoś.

Może później.

Teraz zdawało jej się, że parka w ogóle ma w nią wywalone jajca, bo przecież mówiła, że chce usiąść (chyba?) i ciągnęła ich do stolika, żeby się pointegrować (to na pewno!) i w ogóle jak niby mieli rozmawiać, skoro ktoś chciał wywijać młynki na parkiecie. Romantyzm nie był najlepszą stroną Miles, książek nie czytała zbyt wiele, żeby w głowie wyobrażać sobie nachylanie się do siebie dwóch par i słodkie przekomarzaneczki podczas utworu, gdzie trzeba dokładać wszelkich starań, żeby nie podeptać partnera, a co tu dopiero mówić o jakimkolwiek skupieniu na rozmowie.

- Oni mówią o ruchaniu Liszek, wywróżyłam im ostatnio dużo seksu na zgodę. - odpowiedziała bezmyślnie, nie za bardzo licząc się z etyką zawodową, choć przecież każdy komu Miles chociaż raz hehe stawiała, mógłby założyć, że wróżba na seks to 99% jej wszystkich wróżb. - A my pasujemy owszem, miłego wywijania. - Pomachała im na pożegnanie i przeszłą te kilka kroków by zająć miejsce przy jakimś pustym stoliku, z którego talerza właśnie raczyła się wiewiórka.

- Myślisz, że to animag? - zapytała płasko wgapiając złote ślepia w twarz bezczelnej złodziejki, a potem przenosząc je na wychudłego lekarza. - Nie wierzę, że to będzie trwać jeszcze jutro. Chyba się zajebie w nocy, jak się okaże, że ten pedał Bulstrode chrapie i nie dość że się tu nie napiłam, to się jeszcze kurwa nie wyśpie. - tym razem nieco ściszyła głos pochylając się do Basiliusa. - Cały czas nie ogarniam mózgiem, że jesteście kuzynami. Jesteście tak TOTALNIE inni.
pan historyk
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#15
07.05.2026, 09:58  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.05.2026, 09:58 przez Icarus Prewett.)  
— Mam w takim razie nadzieję, że nie sfalsyfikuję twojej hipotezy — uśmiechnął się zalotnie, kiedy wchodzili z Moną na parkiet.

Cieszył się, że Millie wyjaśniła Basilowi, oczywiście we własnym, oryginalnym i zdecydowanie przesadzonym stylu, że flirtował z Mo i to gadanie o badaniach było w gruncie rzeczy swego rodzaju gadką na podryw. Wnikanie w szczegóły wydawało się kompletnie zbędne. Ot zwykła wymiana słów, w których chodziło tylko o to, by obu stronom zrobiło się miło.

Basil rzeczywiście nie powinien był się forsować, a tańczenie potrafiło być męczące. I stresujące, bo trzeba było balansować pomiędzy niewyglądaniem ospale, a ruszaniem się tak, by za bardzo się nie spocić (noszenie białej koszuli nie sprzyjało fizycznemu wysiłkowi). Jednak udało mu się z Mo przetańczyć jeszcze jeden taniec, coś na kształt walca wiedeńskiego, ale bez szczególnego zwrócenia uwagi na przestrzeganie dyscypliny kroków.

Potem wrócili do stolika, usiedli przy Millie i Basilu.

— Wiecie co? — zagadnął ich wesoło. — Uwielbiam to, że się przyjaźnicie. Jesteście jak ogień i woda, tak kompletnie inni, a jednak trzymacie się razem. To jakieś takie, sam nie wiem, urocze?

Nie wiedział, czy dobrze odczytał atmosferę. Możliwe, że nie. A jednak był tu z Moną, dobrze się bawił i nie wypił ani kropli alkoholu. Czuł się z tym wspaniale.


Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
sacrificial lamb
only there, on a bed of moss and grass would she allow her heart to rest
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#16
17.05.2026, 13:57  ✶  
Icarus raz jeszcze porwał ją ku parkietowi. Muzyka płynęła wokół nich miękko i senni. W świetle świateł wszystko zdawało się odrealnione, rozmyte złotawą poświatą późnej godziny. Czas świata zewnętrznego mógł równie dobrze przestać istnieć. Nie trwało to jednak wiecznie, ponieważ żadna błoga chwila nigdy nie trwała.

Mona opadła na wolne krzesło, kiedy powrócili do stolika. Ogarnęło ją zmęczenie ciągnącego się godzinami wesela. Miejsce było duszne od nadmiaru ludzi, śmiechów i muzyki, a ciężki materiał sukni coraz bardziej ciążył jej na ramionach. Dźwięki zaczęły zlewać się w jednolite tło, z którego trudno było wyłowić pojedyncze głosy.
— Czy zamierzacie zostać na noc? — rzuciła. Odniosła wrażenie, że organizatorzy specjalnie przeciągali ceremonię ślubną do granic ludzkiej wytrzymałość. Przypuszczała natomiast, że wypuszczenie gości wcześniej mogłoby zostać uznane za osobistą obrazę dla państwa młodych.

Anthony, ciotka Hela, nawet Brenna — wszyscy rozpłynęli się gdzieś na obrzeżach uwagi, a przecież wypadałoby do nich podejść, utrzymać sieć tych wszystkich drobnych społecznych obowiązków, które składały się na właściwe uczestnictwo w takich wydarzeniach.

Czy oni zamierzali zostać na noc?, pomyślała i posłała pytające spojrzenie na Icarusa, które następnie powędrowało do Basiliusa.
— Basilu, wszystko w porządku? — zapytała łagodnie z szczerą troską. Wyglądał blado.


Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#17
18.05.2026, 04:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.05.2026, 04:17 przez Basilius Prewett.)  
Basilius odprowadził spojrzeniem idącą na parkiet parę. Zaraz... Czy oni przypadkiem nie podeszli do nich, aby móc z kimś porozmawiać, skoro gdy byli sami zrobili się naprawdę niezręcznie? Jakim cudem tak szybko ponownie znaleźli się sami. No... Chyba że liczyć wiewiórkę.
– Nie... Myślę, że to po prostu bezczelna wiewiórka – mruknął przez chwilę przypatrując się zwierzęciu. – Naprawdę im to wywróżyłaś? Wiesz, że jeszcze wczoraj mówił o niej tak, że nie byłem pewny, czy aby na pewno są razem? – Wiewiórka pobiegła gdzieś dalej, a on ponownie spojrzał na Millie. Czuł, że powinien powiedzieć coś mądrego, ale naprawdę nic nie przychodziło mu do głowy.  – Hm... Kiedyś próbowałem mu wmówić, że ciotka i wujek znaleźli go w lesie wraz ze starą miotłą do Quidditcha, albo że wygrali go w karty. Możliwe, że to sprawiło, że w jego mózgu coś się pozmieniało. – Posłał jej ciepły uśmiech, nawet jeśli był on słabszy niż planował. – Wszystko będzie dobrze Miles. Żadnego chrapania. Zobaczysz. Tylko proszę cię, odpowiadaj na jego zaczepki tylko wtedy gdy będzie to już naprawdę konieczne.
Prawdę mówiąc sam nie miałby nic przeciwko gdyby mógł udać się teraz do namiotu na krótką drzemkę, ale chyba jednak było na to jeszcze za wcześnie. No nic. Jakoś to przeżyje. Przez chwilę przypatrywał się jeszcze Millie, zastanawiając się, czy nie powiedzieć jej teraz, że przecież miała wprawę w spaniu w tłoczniejszym otoczeniu i jakoś nie narzekała - nie aby jej dokuczyć, a aby wykorzystać tę chwilę prywatności i przyznać się wreszcie otwarcie, że i dla niego ten ich układ spaniowy, chociaż dziwny, był... Bardzo przyjemny.
– Naprawdę dobrze dzisiaj wyglądasz Miles – powiedział zamiast tego, wycofując się z tak odważnej deklaracji w momencie, w którym już otwierał usta  aby ją wygłosić. Czy już jej tego dzisiaj nie mówił? Nie był w stanie sobie przypomnieć.
Icarus i Mona wrócili do stołu w momencie, gdy naprawdę zaczynał rozważać udanie się do namiotu na krótki odpoczynek i eliksir wzmacniający. Nie czuł się fatalnie, po prostu... Na tyle dziwnie, aby wiedzieć, że jeśli teraz czegoś nie zrobi to potem mogło być gorzej, a przecież mdlejący gość weselny byłby naprawdę uciążliwy dla pary młodej. Nie wspominając już o tym, że gdy ostatnim razem gorzej się poczuł przy Millie, to przyjaciółka się popłakała, a Icarus powinien dzisiaj skupiać się na kimś innym niż na jego samopoczuciu. Zanim jednak podjął decyzję uśmiechnął się w stronę brata.
– No cóż, myślę że to zasługa gadania po dużyrach przy kawie – powiedział tak naprawdę zgodnie z prawdą. – Tak. Będziemy nicować. Mamy namiot z Atreusem i Brenną, o której nasz kuzyn tak bardzo nie chciał nam wczoraj powiedzieć.
Zerknął na Monę i skinął głową.
– Tak, po prostu... To był długi tydzień – A który długim nie był? – Wiecie co? Chyba pójdę na chwilę do namiotu odpocząć. Wy bawcie się dalej.
Z tymi słowami wstał od stołu i... Szybko tego pożałował. Z dobrych wieści - nie było tragedii. Świat nie zaczął wirować mu przed oczami, nawet jeśli obraz i tak wydawał się nieco mniej statyczny, niż powinien. Nogi też, chociaż jakby trochę słabsze, nie ugięły się pod nim. Byłby w stanie naprawdę pójść do namiotu, gdyby nie to, że poza dobrymi wieściami, były również złe wieści w postaci bardzo nieproszonego krwotoku z nosa. Prewett szybko, nieco zbyt gwałtowanie, ponownie usiadł przy stole, przyciskając lewą dłoń do nosa.
– To nic takiego – wymamrotał, aby uspokoić wszystkich w tym samym czasie szukając po kieszeniach eleganckiej szaty przygotowanej na takie okazje chusteczki.

constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#18
25.06.2026, 09:45  ✶  
Słowa Ikiego nie były w żaden sposób drażniące, choć lekko podjudzały, by intensywnie zacząć im zaprzeczać. Wcale nie byli jak ogień i woda, mieli tysiąc rzeczy wspólnych. I wcale, wcale nie byli aż tak bliskimi przyjaciółmi, nie takimi żeby mieszkać ze sobą przez ostatni prawie miesiąc i z zasadniczą swobodą podchodzić do faktu, czyje łóżko jest czyje. Wcale! Przez moment musiała dźwignąć głęboką obawę, że Icarus wie i mówi to cynicznie, że jego uśmieszek jest bardzo mocno sugerujący. Ale nie wie, nie mógł wiedzieć, prawda?

Gdzie to pierdolone wińsko kiedy było potrzebne?

Wypiła sok winogronowy i skrzywiła się niepomiernie, na myśl o tych wszystkich słowach które zatrzymały się na tylnej ściance jej zębów.

– Tak, ta impreza ma potrwać jeszcze jeden dzień… albo dwa. – Fajnie było to wiedzieć, może sobie kurwa wywróży? Karty zostały w namiocie, z resztą te małe kolorowe kurewki nie udzielały takich odpowiedzi. Jak to przetrwać? Jak dać sobie radę? Jak wytrzymać obecność tylu osób, których nienawidziła z raczej wzajemnością.

Gdy zwrócili uwagę na bladość Liszka, i ona przeniosła na niego wzrok. Zaróżowione zawstydzeniem (bardzo nieznaną emocją dla Moody) policzki gwałtownie zbladły, choć oczywiście nie było to możliwe do zobaczenia pod idealnym makijażem od Potterów, czyniących z jej twarzy maskę identyczną z naturalną (aby oddać historyczną sprawiedliwość biednym magikosmetyczkom, makijaż był piękny i cudownie podkreślał naturalne walory Mildredy Moody, to po prostu dziewczę nienawykłe do tego typu specyfików przeżywało bardzo posiadanie dodatkowej warstwy tam, gdzie normalnie jej nie uświadczała).

– Uh… tak pewnie będzie najlepiej tak, mamy namiot z Brenną i tym kutasiarzem waszym kuzynem i może dobrze żebyś się tam przeszedł bo ja…. ja muszę… ja muszę iść sprawdzić jak się ma welon Ger. Wziąłbyś potem moje karty? Włożyłam je do nocnej szufladki przy łóżku. Eee… – Welon dawno temu poleciał w niebo, gdy u zwieńczenia ceremonii gwałtowny wiatr porwał go w darze opiekuńczym duchom, ale Millie zapomniała o tym pochłonięta dyskomfortowi, który rósł i zaciskał serce. Tak bardzo nie lubiła gdy Prewett miał te momenty, za bardzo przypominał jej matkę i choć nie leżał złożony chorobą w łóżku to lada moment, lada dzień… Nie. Nie był przecież chory, nie jak ona. Moody uspokoiła oddech, ale nie była w stanie uspokoić drżenia rąk. Nie był chory. Przecież powiedziałby jej gdyby tak było prawda? Po prostu był przemęczony i za mało jadł. Taka była prawda o stanie psychofizycznym jej… jej kogoś. Kolegi.

Gdzie jesteś Tommy, gdy Cię potrzeba???

W ostatnich tygodniach sprawdzało się to tak wybitnie, za każdym razem gdy domino momentów Basiliusa wywoływało lawinę momentów Moody, wtedy pojawiał się Figg cały na różowo i ogarniał oboje, dając im możliwość wyjścia z twarzą z całej sytuacji. Ale teraz go nie było, a Prewett był biały jak ściana. Powinna mu pomóc. Powinna… dlaczego tu było tak duszno? Przecież to wrześniowy wieczór koło tych pierdolonych chwastów wielkości trzech, czterech metrów (zwanych potocznie lasem).

Rzuciła okiem w stronę Icarusa i Mony, która z bliska w innych okolicznościach nie wydawała się już taką rozwydrzoną pizdą. – Tak bez kitu, muszę iść do panny młodej. Ale wracam zaraz. Zaraz wracam. Dechnij sobie i tak e… jak chcecie to też możecie wyciągnąć nogi w naszym namiocie. Noc jeszcze młoda, w razie czego też są tam przekąski, chociaż ja ha! Ja jestem pełna, wywaliło mi bebech… – pierdoliła trzy po trzy, nie wiedząc jak się zachować i co zrobić z zimnym potem, który zwilżył jej dłonie. Brzuch oczywiście zdradziecko zaburczał (z braku kawy z pewnością) bo z nerwów nie jadła nic od wczoraj.

Kurwa.

– To… to na razie! – machnęła kilkukrotnie i zwinęła się idąc w dowolnym kierunku, byle dalej od problemu i rozmowy, która wciąż nie nastąpiła. Od kilku rozmów wciskanych pod dywan i udeptywanych wytrwale kojącymi zdaniami takimi jak "nic mu nie jest" oraz "ogarnij się pierdolnięta debilko".
pan historyk
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#19
04.07.2026, 12:44  ✶  
Icarus wyczuł coś dziwnego pomiędzy Miles a Basilem. Nie był niciowidzem, nie miał na czym oprzeć swych przypuszczeń, ale… te komplementy, te spojrzenia, delikatna doza niezręczności. Spojrzał na Monę porozumiewawczo, z pytaniem Czy widzisz to samo, co ja? Czy tamta dwójka wycofać się mogła w idealnym momencie, gdy przejawiało się coś między nimi? Dla Icarusa było aż dziwne pomyśleć sobie, że Basil mógłby z kimś się umawiać. Co więcej: jeszcze dziwniejszy wydawał się fakt, że byłaby to Mildred Moody. Ta Mildred Moody. Icarus poczuł ukłucie obawy o brata. Nie spodziewał się afirmacji ze strony rodziny na wieść, że najstarszy syn Dedalusa miałby umawiać się z kobietą półkrwi. Ale to na razie były tylko przypuszczenia.

Basil już miał się zwijać, rzeczywiście blady niczym wiktoriańska panna młoda. Kiedy gwałtownie usiadł przy stoliku, Ari zauważył czerwień zalewającą mu twarz. Błyskawicznie, nawet niezbyt o tym myśląc, wstał, zabrał ze stolika kilka serwetek i przycisnął je bratu do nosa, by zatamować krwotok.

– Na bogów, nigdy nie pamiętam, czy powinieneś odchylić czy pochylić głowę. Ty wiesz to pewnie lepiej ode mnie – powiedział szybko. Uklęknął obok brata. – Za dużo wrażeń na dziś wieczór, co? Lepiej ochłoń. Mo, przyniesiesz kilka chusteczek zwilżonych zimną wodą? I więcej suchych. Zapytałbym, czy jest na sali lekarz, ale co mam robić, jak to lekarz jest w potrzebie? No i nie jesteśmy w sali – zażartował niezręcznie. Tak naprawdę widok krwi budził w nim lekkie mdłości. W tej chwili liczyło się jednak tylko dobro Basila.


Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
sacrificial lamb
only there, on a bed of moss and grass would she allow her heart to rest
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#20
20.07.2026, 18:56  ✶  
Jeszcze moment temu siedzieli przy stole, próbowali udawać, że byli normalnymi czarodziejami na normalnym weselu, a w obecnie Basil krwawił, Icarus wyglądał na bardzo zmartwionego, a Millie… Cóż. Millie najwyraźniej uznała, że najlepszym rozwiązaniem w sytuacji kryzysowej było zniknięcie z pola bitwy. Mona nie była pewna, czy kobieta uciekła przed widokiem krwi, czy po prostu uznała, że skoro katastrofa już się rozpoczęła, to może równie dobrze dać jej chwilę rozwinąć skrzydła bez świadków. Nie miała natomiast czasu przeprowadzać szczegółowej analizy psychologicznej, bo Icarus właśnie wciskał garść serwetek w twarz własnego brata.
— Tak, tak, zaraz przyniosę. Nie odchodźcie nigdzie — bąknęła, gdy poprosił o pomoc.
Mona podniosła się więc i ruszyła ku najbliższemu stolikowi. O tej porze wieczoru większość gości osiągnęła niezły stan upojenia. Nikt nie zwrócił większej uwagi na fakt, że kobieta bez najmniejszego skrępowania zabrała kolejne serwetki. Nikt również nie zaprotestował, gdy zatrzymała wzrok na stojącym pośród ozdób wazonie z kwiatami.

Kwiaty opuściły wazon. Rowle zabrała dodatkowy materiał, zamoczyła jego fragment w wodzie i wróciła do stolika. Podała wszystko Icarusowi.


Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (1954), Icarus Prewett (1906), Millie Moody (1614), Mona Rowle (1464)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa