23.12.2022, 23:30 ✶
Nie wiedziała, nie rozumiała. Była trzymana w ciemności i wszystko jej dawkowano, żeby nie zrobiła wojny i nie zaczęła wyciągać brudów na swoją własną, kochaną rodzine, która uznała za fantastyczny pomysł wydać ją za wampira. I w tym momencie cały koncept czystości krwi się rypał, bo jak tu z tego dzieci… To co to w ogóle zmienia. Dlaczego właśnie tak? Ale Victoria nie wiedziała. Nadal. Sauriel dobrze się maskował, albo to po prostu okoliczności, w których się do tej pory widzieli sprawiały, że nie widziała wszystkich szczegółów, które powinny ją same naprowadzić. Bo przecież wiedziała czym są wampiry, uczyła się o nich… Ale też nie oszukumy się, nawet by jej do głowy nie przyszło, by jej rodzice coś takiego mogliby jej zrobić chętnie i świadomie.
Tak czy siak… naprawdę nie chciała być wrogiem Sauriela, i nie chciała, by on był jej wrogiem. To by im do niczego nie służyło. Biorąc pod uwagę wspólną przyszłość i dzielenie życia… czy przywiązanie się do takiej osoby było złe? Nawet jeśli zostało się sparowanym bez względu na własne preferencje? Czy z góry zakładanie, że taka osoba chce dla nas wszystko co najgorsze było właściwe? Cóż, może zacznie chcieć, jeśli się nie zbuduje odpowiedniej relacji, jeśli się pewnych rzeczy nie przegada, jeśli nie będzie się wzajemnie szanować; wtedy tak, wtedy należało się tego spodziewać. Ale teraz… Byli jeszcze na tym etapie, że wiele mogli w tej relacji zmienić. Póki było za późno i nie poszło się w stronę, z której nie było już odwrotu. Póki co – Victoria nie chciała jego krzywdy. I nie zdawała sobie, że to, co powiedziała rodzicom, skończyło się dla niego boleśnie.
- U mugoli? – Victoria zamyśliła się i zmarszczyłą brwi, jak zawsze kiedy intensywnie nad czymś myślała. A potem zaczęła przebierać papiery, choć miała dobrą pamięć i była pewna, że nie było nic o mugolach prócz tych ostatnich spraw z klątwami, przez co do sprawy włączono aurorów. Kobieta przysunęła do siebie akta, które do niej wyciągnął Sauriel – nie było tak żadnych magicznych pieczęci ani nic z tych rzeczy, bo miały być mugolskie. Machnęła więc różdżką nad, by sprawdzić, czy nie było tu nic pisane jakimś magicznym atramentem, albo czy nie zostało do napisania ich użytej magii. Ale nie było. Wyglądały na tak autentyczne jak mogły. Zwierzęta, skóra studentki? Mugolka czy nie – brzmiało obrzydliwie. I bardzo podobnie do tego, co działo się teraz, to musiała przyznać. Tori szybko przewertowała akta; będzie je musiała później przeczytać. Może jako lektura do snu…? - Mogę pożyczyć? – zapytała, bo chciała to przeczytać od deski do deski. - O? Czyli gdzie? – no dobrze. Zaimponował jej. Skąd o tym wszystkim wiedział, o ruchach aurorów? Mieli wtykę? Czy byli po prostu niechlujni? Albo jeszcze coś innego? - Muszę przyznać: imponujące. Jak długo zbierałeś te informacje?
Tak czy siak… naprawdę nie chciała być wrogiem Sauriela, i nie chciała, by on był jej wrogiem. To by im do niczego nie służyło. Biorąc pod uwagę wspólną przyszłość i dzielenie życia… czy przywiązanie się do takiej osoby było złe? Nawet jeśli zostało się sparowanym bez względu na własne preferencje? Czy z góry zakładanie, że taka osoba chce dla nas wszystko co najgorsze było właściwe? Cóż, może zacznie chcieć, jeśli się nie zbuduje odpowiedniej relacji, jeśli się pewnych rzeczy nie przegada, jeśli nie będzie się wzajemnie szanować; wtedy tak, wtedy należało się tego spodziewać. Ale teraz… Byli jeszcze na tym etapie, że wiele mogli w tej relacji zmienić. Póki było za późno i nie poszło się w stronę, z której nie było już odwrotu. Póki co – Victoria nie chciała jego krzywdy. I nie zdawała sobie, że to, co powiedziała rodzicom, skończyło się dla niego boleśnie.
- U mugoli? – Victoria zamyśliła się i zmarszczyłą brwi, jak zawsze kiedy intensywnie nad czymś myślała. A potem zaczęła przebierać papiery, choć miała dobrą pamięć i była pewna, że nie było nic o mugolach prócz tych ostatnich spraw z klątwami, przez co do sprawy włączono aurorów. Kobieta przysunęła do siebie akta, które do niej wyciągnął Sauriel – nie było tak żadnych magicznych pieczęci ani nic z tych rzeczy, bo miały być mugolskie. Machnęła więc różdżką nad, by sprawdzić, czy nie było tu nic pisane jakimś magicznym atramentem, albo czy nie zostało do napisania ich użytej magii. Ale nie było. Wyglądały na tak autentyczne jak mogły. Zwierzęta, skóra studentki? Mugolka czy nie – brzmiało obrzydliwie. I bardzo podobnie do tego, co działo się teraz, to musiała przyznać. Tori szybko przewertowała akta; będzie je musiała później przeczytać. Może jako lektura do snu…? - Mogę pożyczyć? – zapytała, bo chciała to przeczytać od deski do deski. - O? Czyli gdzie? – no dobrze. Zaimponował jej. Skąd o tym wszystkim wiedział, o ruchach aurorów? Mieli wtykę? Czy byli po prostu niechlujni? Albo jeszcze coś innego? - Muszę przyznać: imponujące. Jak długo zbierałeś te informacje?
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)