• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Klątwa, która chroni

[10.08.72] Szaleństwo Windermere. Klątwa, która chroni
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#21
25.04.2024, 18:01  ✶  
Niedaleko placu wznosi się katedra Carlisle. Jak możesz przeczytać na tablicy przed wejściem, jej najstarsze części są wykonane z mieszanki bloków czerwonego i karbonowego piaskowca. W obecnych czasach budowla była na przestrzeni wieków wielokrotnie odrestaurowywana. Bywały takie chwile w historii miasta, gdy służyła mieszkańcom za schronienie przed najeźdźcami. Według jednego z podań, północna wieża (obecnie całkowicie odrestaurowana) została zniszczona podczas napaści szkotów na miasto. Szkoci próbowali się przez nią wedrzeć do katedry, ale ta pod ich ciężarem (lub za wstawiennictwem samego Boga, w końcu została wzniesiona na cześć świętej i niepodzielnej Trójcy) runęła, zabijając napastników, ale ratując schronionych w katedrze mieszczan i szlachtę.
Niestety, nigdzie w pobliżu nie dostrzegasz ani ojca Welby'ego, ani żadnego innego duchownego, z którym udałoby ci się porozmawiać o Bagshocie.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#22
25.04.2024, 21:25  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.04.2024, 13:33 przez Brenna Longbottom.)  
Czarna śmierć ominęła więc te okolicę i interesowało to Bagshota. Brenna trochę za mało znała się na historii, aby w tej chwili pojąć pełnię wagi tej informacji – to mogła ogarnąć dopiero potem, zbierając też kilka innych okruchów.
– Bez obaw, nikogo nie proszę, żeby wchodził ze mną do środka – powiedziała Brenna krótko na słowa obu dziewczyn. Po pierwsze, nie planowała się tam do środka pakować teraz, już, natychmiast, bez rozejrzenia, a sprawdzić, jakie są szanse na włamanie, być może do dokonania w nocy, po drugie... to nie tylko nie próbowała ich zmuszać do współpracy, ale nawet im sugerowała, że tu dzieją się dziwne rzeczy i zostając na kempingu mogą się narazić. Wolała nie zabierać że sobą przypadkowych cywili do krypt, lasu i tak dalej. A jej praca polegała na robieniu właśnie takich rzeczy: Bagshot znikł, Bagshot włamał się do krypty (drobne kłamstwo Peppy sprawiło, że Brenna może nie przesądziła, że to był na sto procent on, ale przyjmowała jako najbardziej prawdopodobne), trzeba pokręcić się wokół krypty, bo to był najbardziej oczywisty trop obok lasu. Wybór ostatecznie należał jednak do nich i skoro Ministerstwo dopuszczało udział cywilów, i były świadome ryzyka, ona nie zamierzała w to w żaden sposób ingerować.
– Nie martw się, najpierw chcę się rozejrzeć, znaleźć ją i sprawdzić, czy da się do niej dostać i jak bardzo będzie to problematyczne – dodała jeszcze, te słowa wypowiadając trochę do Peppy, że stanie na czatach staniem na czatach, ale najpierw muszą sprawdzić, czy przy wejściu nie modli się szwadron wiernych, trochę Basiliusa, chyba bardzo zrezygnowanego. Chociaż nie mogła powstrzymać uśmiechu, który cisnął się jej na usta, głównie dlatego, jak łatwo oświadczył, że idzie z nią. Krew Prewettów, jak nic: oni po prostu lubili ryzyko, chociaż on się wypierał. – Nie wiem na razie nawet, gdzie dokładnie ta krypta jest.
Może w katedrze, która wznosiła się w pobliżu? A może jednak w jakimś innym miejscu? Czy w pobliżu Carlise nie było na przykład jakiegoś cmentarza? Jeśli wejście było w samej katedrze, gdzieś w głównej sali, za dnia za żadne skarby się tam nie dostaną i należałoby wrócić w nocy, a najlepiej wcześniej jeszcze wspomnieć komuś z Brygady co, jak i dlaczego. Skoro wedle słów Peppy Bagshota przyłapano, wejście tam mogło nie być takie proste.
– W takim razie ja kupię jakiś przewodnik, bo pewnie piszą w nich więcej o biskupie i … domniemanej wiedźmie, a potem pokręcę się przy katedrze, rozglądając za tą kryptą – zgodziła się na propozycję rozdzielenia, przez moment spoglądając ku wznoszącemu się w pobliżu budynkowi. Zerknęła na resztę towarzystwa, czekając, kto chce iść dokąd i z kim, a później skierowała się ku najbliższemu kioskowi.

@Penny Weasley @Peppa Potter


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Świnkowa panienka
I’m sorry I said you cheated…even though you DID cheat!
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ślicznie ubrana dziewczyna o nieskazitelnym upięciu jasnych włosów i zadartym nosku. 169cm || przeciętna budowa ciała || bardzo jasne włosy || ciemnoniebieskie oczy

Peppa Potter
#23
26.04.2024, 13:14  ✶  

Przez moment Peppa nie wiedziała, gdzie się udać. Mogła robić z siebie bohaterkę podążając za Brenną do katedry, albo dalej krążyć po okolicy, oglądać wystawy i od czasu do czasu podpytać kogoś o Bagshota. Wybrała drugą opcję, jako że wydawała się jej bardziej interesująca. Pomimo towarzystwa przedstawiciela rodziny Weasley.

— Skoro moja charyzma nie będzie teraz potrzebna, użyję jej do szukania informacji z Penny — oznajmiła Brennie i poszła z dziewczyną kontynuować obchodzenie placu.

Być może z nią będzie luźniej. Przy pozostałej dwójce Peppa czuła się nieco spięta. Wydawali się, że dobrze wiedzą, co robić. Jej improwizacje mogły się szybko posypać, a nie chciała się ośmieszyć.

— Powiedz mi, czym się zajmujesz na co dzień, Penny? — Spytała towarzyszkę. O wiele chętniej porozmawiałaby jednak z czarownicą w podobnym wieku, niż przypadkowym mugolem o przypadkowym Bagshocie. Ale wypadałoby zrobić i to, to też od czasu do czasu pozwalała Penny zaczepić przechodnia, samej pokazując zdjęcie poszukiwanego. Trzeba było się też ładnie uśmiechnąć i od razu każdy mówił wszystko, co wiedział w tym temacie — czyli na ogół nic. Czasem ktoś kojarzył mężczyznę, ale tylko z widzenia. Przewinął się gdzieś na ulicy i tyle.

Ruda Złośnica
Kto nie wie, dokąd zmierza, nigdy nigdzie nie dojdzie.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Długie, rozpuszczone, nieco niesforne włosy w kolorze rudym. Penny nigdy ich nie związuje. Twarz upstrzona licznymi piegami, na której zawsze widnieje uśmiech. Brązowe oczy. Sylwetka szczupła, a do tego około 165 cm wzrostu. Będąc blisko, można wyczuć delikatny, owocowo-kwiatowy zapach, w którym mieszają się ze sobą różne nuty - gruszka, irys, czarna porzeczka, kwiat pomarańczy...

Penny Weasley
#24
26.04.2024, 14:01  ✶  

Trochę uspokoiła się, kiedy Peppa postanowiła jej towarzyszyć. Nie to, że faktycznie się bała. Po prostu w tych okolicznościach dobrze było mieć kogoś obok. Nie podzieliła się tym jednak na głos. Do tej myśli nie przyznała. Ograniczyła się jedynie do uśmiechu posłanego w kierunku Potterówny. Następnie zaś zgodnie z tym, co zadeklarowała, zajęła się poszukiwaniem kolejnych informacji.

- Razem z przyjacielem prowadzę od niedawna sklep. Może nawet o nim słyszałaś? Nazywa się Zaczarowane Różności. – nie miała problemu z tym, żeby odpowiedzieć na to pytanie; żeby podzielić się czymkolwiek na temat swojej osoby. Starała się jednak mówić na tyle cicho, żeby jakieś informacje nie dotarły do uszu mugoli. – Sprzedajemy różne rzeczy. Świece, kadzidła, maści, eliksiry, biżuterie posiadającą… pewne dodatkowe właściwości. To akurat moja działka, zajmuje się magicznym… hmm… jubilerstwem? Tak można to nazwać.

I nie tylko jubilerstwem, ale nie chciała Peppy zanudzać wyjaśnieniami. Zwłaszcza, że zamiast na tym, powinny się skupić na zadaniu, które zostało im przydzielone. Chyba powinny? Czy ktoś zamierzał ich później z tego rozliczyć? Zastanawiając się nad tym, zaczepiła kilka kolejnych osób. Nie udało jej się jednak trafić na nic istotnego. Przydatnego. Wróciła więc do wcześniejszego tematu.

- A Ty? Zajmujesz się czymś konkretnym? – zadała pytanie, rozglądając się po okolicy. Zdążyły już opuścić plac. Oddalić się od ogniska. Od stosu? Od Brenny i Basiliusa. Trzeba było wreszcie zdecydować o tym, co dalej. Miała pewną myśl. W głowie rudowłosej zdążył już wykiełkować pewien pomysł. – Powinniśmy udać się do biblioteki. Poprosić o udostępnienie książek bądź czasopism, z których ostatnio korzystał Owen Bagshot. Wiesz, Twój wujek akurat teraz potrzebuje, żebyś pilnie sprawdziła dla niego kilka rzeczy. Nie powinni tego podważyć. Pewnie uwierzą. A my dowiemy się, kiedy ostatni raz tam był i z czego korzystał.

Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#25
27.04.2024, 19:25  ✶  
Basilus pożegnał się z Poppy i Penny uśmiechem i krótkim do zobaczenia później, a sam udał się z Brenną naprzewodnie na przewodnik i miejsce spoczynku biskupa. Osobiście obstawiał, że katedra brzmiała najbardziej prawdopodobnie. W końcu gdzie indziej mógłby leżeć palący wiedzmy biskup, który najwyraźniej nawet do dzisiaj miał w mieście swój "kult" i miliony brzydkich figurek ze swoją podobizną? Trochę odetchnął z ulgą, gdy usłyszał, że Brenna nie planowała włamywać się do krypty teraz i zaraz... Ale chyba jednak trochę miał nadzieję, do której w życiu by się nie przyznał, że podczas tego wyjazdu i tak spróbują się tam dostać.
– Czyli co? Najpierw przewodnik, potem katedra? – spytał, gdy już się rozdzielili, rozglądając się za pierwszym lepszym sklepem dla zwiedzających. Na całe szczęście nie trudno było jeden znaleźć.
– Wiesz – ściszył nieco głos, jeszcze gdy szli. –  Nie wiem jakim cudem czarna śmierć mogła ominąć całe miasteczko bez hm... Czyjejś naprawdę silnej pomocy.  – Plagi, nawet te mugolskie, miały to do siebie, że w przeciwieństwie do wielu dat i wydarzeń historycznych były naprawdę ciekawe. – Zaraza omijające tak po prostu jedno miasteczko w centrum tego wszystkiego? Myślę, że nie wiem... Nawet jeśli spalili zwykłą kobietę, to i tak coś się tutaj działo. I może biskup postanowił to wykorzystać do własnych celów? No wiesz, co z tego, że działa tu ewidentnie jakaś dobra magia, to magia, nastawię ludzi przeciwko niej, a oni będą bić mi pokłon. – Obrzucił zniesmaczonym spojrzeniem jedną z mijanych figurek biskupa. Dupek. – Tylko, że co to ma wspólnego z tym co się dzieje w ośrodku? Tutaj ludzie raczej normalnie umierają, a nie zmieniają się w mech. – I nie ma dziwnych niedźwiedzi. Zaczynał się zastanawiać, czy może ten mężczyzna nigdy tak naprawdę nie istniał, a był jedynie wytworem jego wyobraźni. Eh... Świetne sobie miejsce wybrał na ten urlop dla zdrowia.
Gdy podeszli do sklepu Basilius od razu chwycił z półki dwa najgrubsze przewodniki (Nie będą się przecież zadawalać czymś takim jak Carlise w pięć minut, jeśli rzeczywiście chcieli się czegoś dowiedzieć), a po chwili porównywania ich ze sobą i wypytania sprzedawczyni, czy wiedziała coś o ich autorach i wydawnictwach (nie wiedziała), zdecydował się w końcu na zakup tego, który wyglądał bardziej jak skrzyżowanie przewodnika i encyklopedii (ale i tak miał obrazki!) I jeszcze tych fajnych mugoslich kolorowych zakreślaczy do podkreślania co ważniejszych informacji.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#26
28.04.2024, 19:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.04.2024, 10:44 przez Brenna Longbottom.)  
Kiwnęła dziewczynom głową na pożegnanie, a potem skierowała się wraz z Basiliusem ku przewodnikom. Nie mówiła tyle, co zwykle, pochłonięta układaniem w głowie informacji, a także wspomnieniem niedawnej wizji.
Świetlista sylwetka biskupa.
Ostatnia wiedźma z Ingelwood.
Pobita twarz Triony…
– Hm? A tak, przepraszam, zamyśliłam się – powiedziała, posyłając mu przepraszający uśmiech. – Jasne. Pewnie w tym przewodniku będą głównie bzdury, ale chętnie sprawdzę, czy mają tam więcej legend o wiedźmach, jak wyglądają daty i tak dalej…
W bibliotece oczywiście znaleźliby więcej, ale to pochłonęłoby sporo czasu, a Brennie bardziej zależało na sprawdzeniu, gdzie jest wejście do krypty, czy można sprawdzić ślady magii i czy można się tam włamać, czego też nie zrobią w pięć minut.
Czarna śmierć, która ominęła miasteczko, nie wydała się jej w pierwszej chwili istotna, nawet jeżeli interesowała Owena. Słowa Basiliusa zmusiły ją jednak na moment do zwrócenia myśli w nieco innym kierunku: tym, który pewnie był oczywisty dla uzdrowiciela, wiedzącego więcej o takich zarazach. Znów pomyślała o tym, że w ośrodku nic nie umiera, a raczej… nie, inaczej, umiera, ale zdaje się szybko odżywać…
– Ciało leżało na ziemi... ale inna osoba naprawdę się tu utopiła i to ciało wypłynęło. Może znika tylko to, co ziemia może pochłonąć? I ta spalona kobieta nie była wiedźmą, ale może była tu inna wiedźma? Albo czarodziej? – stwierdziła powoli, bardzo cicho, pilnując, by nie mówić, gdy jakiś mugol był w pobliżu. – Może zrobiła coś, by… chronić to miejsce... tylko…
Urwała. Mogłoby się wydawać, że zrobiła to, bo podeszli do sklepiku i nie chciała, by sprzedawczyni usłyszała (zresztą kiedy Basilius wybierał przewodniki, Brenna zagadała sprzedawczynię o Bagshota, ta jednak nie mogła go sobie przypomnieć). W rzeczywistości jednak zastanawiała się: tylko w takim razie dlaczego właśnie przy tym stosie zobaczyła ten konkretny moment? Dlaczego to wspomnienie było tak silne, że jego echa powróciły po setkach lat i odbiły się w głowie Brenny – samoistnie? Czy bransoletka, którą znaleźli w popiele, mogła trafić tam w jakiś dziwny sposób i była związana z tamtymi wydarzeniami? Czy jednak na tym stosie stało się coś więcej?
Perła Morza.
Ofiary z ludzi.
Dziewczyna martwa – żywa dzięki temu…
Brenna przygryzła wargę na moment, ale zaraz spojrzała na Basiliusa już ze zwykłą miną.
– Widzę, że się wczułeś – zażartowała. – To nie przytyk, mogą się przydać – dodała zaraz, bo zapisywanie pewnych rzeczy, zakreślanie i tak dalej często jej pomagało w pracy. Nie bez powodów często nosiła ze sobą plecak i dbała by jej ubrania miały kieszenie: notatniki towarzyszyły jej właściwie wszędzie. – To co, zobaczymy, czy jest gdzie siąść z tym w pobliżu katedry, przejrzymy i potem rozejrzymy się za wejściem do krypty?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Świnkowa panienka
I’m sorry I said you cheated…even though you DID cheat!
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ślicznie ubrana dziewczyna o nieskazitelnym upięciu jasnych włosów i zadartym nosku. 169cm || przeciętna budowa ciała || bardzo jasne włosy || ciemnoniebieskie oczy

Peppa Potter
#27
30.04.2024, 20:28  ✶  
[Bardzo przepraszam, że tak późno ;; ]

Słowo "sklep" przykuło uwagę Peppy. Niestety już hasło "różności", szczególnie te wymienione na początku, ostudziły zapał, ale wspomnienie biżuterii ustatkowało zainteresowanie. To akurat coś, co lubiła, i to bardzo. Szczególnie, że "zajmowanie się jubilerstwem", a "sprzedawanie biżuterii" to dwie różne klasy i pannie Potter zaczęła się jednak podobać ta znajomość.

— Jubilerstwem? Jak interesująco. Te "dodatkowe właściwości" brzmią ciekawie... Musisz mi koniecznie podać adres, chętnie się wybiorę, gdy znajdę wolną chwilkę...

Z powodu początkowych uprzedzeń, jej ekscytacja była stonowana. Chciała brzmieć jak zajęta osoba, chociaż najprawdopodobniej odwiedzi sklep dzień po powrocie z tego nieszczęsnego wyjazdu.

— Tak się składa, że siedzę w podobnej branży. Jestem personalną konsultantką kosmetyków rodziny Potter — oznajmiła, koloryzując nieco nazwę stanowiska, by brzmiało lepiej, niż jest w rzeczywistości. — Myślę, że tytuł ten mówi sam za siebie: doradzam klientom w wyborze najlepszych kosmetyków dla ich potrzeb, zaznajamiam z nowościami, a także przeprowadzam domowe pokazy produktów.
[a]Co prawda ostatni z obowiązków był dopiero w fazie planowania, ale przecież już teraz można się tym pochwalić.

— Słusznie — zgodziła się z Penny i ruszyły do biblioteki.

Peppa była bardzo dobra w kłamaniu, więc udawanie siostrzenicy nietutejszego stanowiło proste zadanie. Poza tym, z nich dwóch to jej "antyczne" dla Mugoli odzienie bardziej pasowało do asystentki historyka.

Biblioteka była przytulnym miejscem, które nie szczyciło się dużym rozmiarem, co oczywiste, biorąc pod uwagę wielkość miasteczka. Peppa nawet nie rozejrzała się wokół, tylko od razu podeszła do bibliotekarki.

— Przepraszam, mój wujek, Owen Bagshot, korzystał z państwa zasobów w ciągu ostatnich kilku dni. Poprosił mnie, żebym sprawdziła coś w kilku z nich, czy mogłabym prosić o udostępnienie tych materiałów?

Jej pytanie było niewinne, wypowiedziane słodko i z pewnością siebie. Jedna z jej dłoni przytrzymywała pasek od torebki, w której zdecydowanie mógłby zmieścić się notes i długopis, ale znajdował się tam puder, klucze do domku wczasowego i kilka innych akcesoriów prawdziwej damy (karta członkowska Klubu Pingwina, kawałek sznurka, kolekcja kul do gargulków, flakonik Stanu Kolorado, tajemnicza kostka (do gitary) znaleziona kiedyś podczas spaceru, Konstytucja Botswany zwinięta ojcu dla żartu, czarodziejska wersja gry Cluedo (wersja Wielkiego Wybuchu), zabytkowy kamień do kurlingu z 1936 roku (prezent dla mamy, którego zapomniała wyjąć po zakupach), buteleczka sosu HP, kawałek tulu w ołowianej kulce, gumowa kaczka wybuchowa (ukradziona Jamesowi) i Obiekt).

Ruda Złośnica
Kto nie wie, dokąd zmierza, nigdy nigdzie nie dojdzie.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Długie, rozpuszczone, nieco niesforne włosy w kolorze rudym. Penny nigdy ich nie związuje. Twarz upstrzona licznymi piegami, na której zawsze widnieje uśmiech. Brązowe oczy. Sylwetka szczupła, a do tego około 165 cm wzrostu. Będąc blisko, można wyczuć delikatny, owocowo-kwiatowy zapach, w którym mieszają się ze sobą różne nuty - gruszka, irys, czarna porzeczka, kwiat pomarańczy...

Penny Weasley
#28
01.05.2024, 22:14  ✶  

Nie oczekiwała nadmiernego zainteresowanie sobą oraz prowadzonym biznesem. Po prostu rozmawiała. Udzielała odpowiedzi. Jeśli przypadkiem zyska kolejnego klienta, ucieszy się. Oczywiście, że tak. Tyle tylko, że będzie to coś, co się udało zrobić przy okazji. Nie po to zjawiła się w ośrodku. Nie taki był cel tej wycieczki.

- Zawsze uwielbiałam wasze perfumy, są zniewalające. - zamiast na kosmetykach, skupiła się na innym produkcie, który również wyszedł spod ręki Potterów. Niestety, nie było jej stać na to, żeby ich używać. Za drogie, a przecież nadal nie zaczęła na swoim sklepie szczególnie dobrze zarabiać. Nie zrażała się jednak, przekonana że ciężka praca w pewnym momencie będzie musiała się jej opłacić. A także cierpliwość.

Skoro porozumiały się odnośnie dalszych działań, pozostało im odnaleźć bibliotekę. Chwilę przyszło im krążyć po miasteczku, aż wreszcie trafili przed właściwy budynek. Następnie obydwie weszły do środka. Podeszły do jednej z pracownic, którą - zgodnie ze wcześniejszymi ustaleniami - o wszystko miała wypytać Peppa. Czy faktycznie lepiej kłamała? Tego Penny nie była w stanie jednoznacznie ocenić. Za mało ją znała. Uznała, że bezpieczniej dla nich było się trzymać wersji, jaką wcześniej przedstawili napotkanej bibliotekarce. Tej o pokrewieństwie Peppy i Owena.

Stojąc obok Potterówny, starała się więc nie wtrącać - zanadto - oraz uśmiechać. Przyjaźnie. Nie chciała wszystkiego popsuć. Utrudnić. Skoro już się za to zabrały, to mogły chociaż spróbować rozegrać to wszystko we względnie sensowny sposób. Odpowiednio się tym zadaniem zająć. W jaki sposób mogły przekonać bibliotekarkę, do pokazania im kart udostępnienia zasobu bibliotecznego...?

Myśl, Penny, myśl...

Sięgnęła po swoją torbę, niewielką, przewieszoną przez ramię. Zaczęła nieśpiesznie przeglądać jej zawartość. Tak jakby czegoś szukała. Tak jakby próbowała coś tutaj znaleźć. Tyle tylko, że tego czegoś w środku nie było - nie miało prawa być.

- Oh! - włączyła się, dodając nieco teatrzyku również od siebie. - Peppo. masz tę karteczkę z zapisanymi książkami i stronami? Dałabym sobie rękę uciąć, że ją zabrałam, włożyłam do torebki, ale... - na ile potrafiła, na tyle próbowała posłać odrobinę młodszej koleżance przepraszające spojrzenie. Tak jakby rzeczywiście nawaliła. Tak jakby znów sprawiła innym problem. Oczywiście z tego problemu Peppa mogła łatwo wybrnąć. Wystarczyło, żeby z lekką irytacją stwierdziła, że powinna być w stanie zidentyfikować, o które książki chodzi, gdyby tylko pokazali jej kartę biblioteczną Owena Bagshota. Albo jakiś zeszyt wypożyczeń lub inną ewidencje, jaką prowadzono. Bo przecież coś prowadzić musieli.

Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#29
03.05.2024, 13:51  ✶  
Basilius wyszedł z założenia, że krótka lekcji historii miasta Carlise może naprowadzić ich na jakiś trop. Mugolskie legendy mogły w końcu zawierać w sobie jakieś ziarno prawdy, a poza tym to był ciekawy kiedy spalono tamtą kobietę i czy może były inne podobne przypadki.
– Może... – mruknął, próbując to wszystko jakoś sobie poukładać. Coraz bardziej zastanawiał się, czy nie warto byłoby sprawdzić, jak szybko czyjaś krew wchłania się w ziemię w ośrodku. Zmarszczył brwi. – Czemu w sumie zakładamy, że to nie była prawdziwa czarownica? Nie znamy okoliczności, mogła próbować się uwolnić, ale z jakiegoś powodu nie mogła? – Może była schorowana, może przerażona, może najzwyczajniej na świecie nie potrafiła się deportować? Może walczyła, ale z jakiegoś powodu i tak nie dała rady wygrać, a oni postanowiło to pominąć w historii, by wyglądała na przegraną. – W każdym razie na pewno działa tu jakaś magia.
Rozejrzał się dookoła jakby zaraz zza krzaka miał wyskoczyć ktoś kto będzie wyglądać na rzucającego potężne klątwy czarodzieja. Niestety nic takiego się nie wydarzyło.
–  Jeśli mamy już dowiedzieć się czegoś konkretnego, to nie będziemy dowiadywać się tego z byle czego – rzucił, gdy zakupili już to, co trzeba, jednocześnie patrząc się nieco krytycznie na przewodnik, jakby i tak nie był w pełni z niego zadowolony. Bo nie był.
W okolicy katedry znajdowały się stoliki, prawdopodobnie należące do pobliskiej z kawiarni, ale Basilius był zbyt skoncentrowany na swoich własnych rozważaniach, by pójść i szybko coś zamówić, a pracownicy najwyraźniej, przynajmniej na razie, nie robili sobie z tego problemu.
– To mogło być coś... Manipulujące siłami witalnymi – rzucił cicho, gdy już usiedli przy stole. Może coś takiego jak Enerwate? Tylko, że doprowadzało do śmierci innych i znikało ich ciała w zamian za ochronę? Szybko wziął się za wyszukiwanie informacji na temat krypty biskupa, samego biskupa i wiedźmy, kluczowych dat jak i ważnych wydarzeń historycznych dla miasteczka na wypadek, gdyby działo się tu jeszcze coś istotnego Brenna jeśli chciała mogła oczywiście pomóc. Jednocześnie wciąż zastanawiał się, czy nie słyszał już wcześniej o takiej klątwie, lub zaklęciu ochronnym, które po jakimś czasie zepsuło się.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#30
03.05.2024, 16:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.05.2024, 16:38 przez Brenna Longbottom.)  
Zapewniała, że nie jest czarownicą, nie brzmiałoby dobrze. Podobnie jak: wiesz, miałam taką wizję.
Wizję, w której biskup był świetlisty, ale Brenna wciąż nie stawiała tutaj żadnych tez. Ciężko było jej postrzegać mugolskiego kapłana, palącego ludzi na stosach z imieniem Boga na ustach, o bycie czarownikiem. A przecież powinna: dlaczego mugolak – czarodziej miałby odwrócić się od wiary swoich rodziców? Po prostu... nie dopuszczała tego do siebie w tej chwili i już.
Dopatrywała się jednak działania tu jakiegoś czarodzieja albo czarodziejki. Kogoś, czyja magia odcisnęła tak mocny ślad, że aktywowała jej talent.
– Hm… Możesz to nazwać przeczuciem – powiedziała po chwili wahania. [/b]- Nie pamiętam za wiele z historii magii, ale Artur i Marlin totalnie kojarzą mi się z Walią[/b] – mruknęła, przeglądając strony przewodnika, po części po to, by zwrócić jego uwagę na trochę inne zagadnienia. Hasło „Inglewood” padło jednak z ust biskupa, może więc jednak miało jakieś znaczenie? Przypatrywała się w przewodnikach zdjęciom, zapiskom na temat okolicznych zabytków mapkom, temu, co napisano o biskupie i czy wspominano coś o tradycji palenia tej kukły albo o jakichś ruinach.
Wciąż jednak głowę Brenny zaprzątała w tej chwili myśl o krypcie. Chociaż sama siebie za to zganiła – przecież las był ważny. W lesie skądś wzięli się nieumarli. W lesie mech porósł ciało. W lesie wreszcie był jeszcze jeden trop, za którym nie zdążyła podążyć.
– Ludzie znikają tutaj dopiero od jakiegoś czasu – mruknęła, znów cicho, pochylając się nieco ku Prewettowi. Przyjemny letni dzień, dwójka turystów w pobliżu ryneczku, rozmowy o trupach, śmierci i złej magii. – Gdyby byli tutaj wcześniej nieumarli, Ministerstwo nie przegapiłoby tego przez tak długi czas. Ale wszystko w jakiś sposób prowadzi do domniemanej wiedźmy i biskupa, który ją spalił. – Bagshot się nimi interesował, próbował się włamać do krypty – to nie musiał być niby on, ale Brenna nie miała powodów zakładać, że Peppa kłamała – a coś sprawiło, że Brenna zobaczyła scenę sprzed setek lat. Nawet nie próbując jej zobaczyć. – Być może zostały po nich jakieś zaklęcia, artefakty, przekleństwo? W krypcie? W lesie? Albo na terenie kempingu? Cholera wie, czy jakieś wiedźmy z Inglewood kiedyś nie odprawiały dokładnie w tym miejscu sabatów. I ktoś coś... popsuł. Uwolnił. Zabrał dla siebie lub zbezcześcił. Może to ciało znikło, bo coś się nim pożywiło lub coś nie chciało czegoś martwego? Bagshot mógł coś wypuścić z tej krypty, ale niekoniecznie był pierwszym, który interesował się sprawą. Może ktoś wcześniej na coś natrafił, te kilka lat temu i stąd ci nieumarli… Bo chyba gdyby gonili go aż od Carlise, mugole nie przegapiliby stada zombie na ulicach – wymamrotała, po czym obejrzała się na katedrę. – Chcę się przy niej jeszcze rozejrzeć – rzuciła, czekając jednak jeszcze, aż Basilius skończy własne notatki, zanim wstała, by ruszyć w stronę tablic przed katedrą.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (2352), Brenna Longbottom (4154), Norvel Twonk (1334), Pan Losu (679), Penny Weasley (2400), Peppa Potter (2228)


Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa