• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[06.09.72, późny wieczór] Mogło być gorzej | Peregrinus & Basilius

[06.09.72, późny wieczór] Mogło być gorzej | Peregrinus & Basilius
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#21
22.02.2026, 22:37  ✶  
– Hmm... Trochę tak – mruknął, przypominając sobie o piwie i biorąc łyka. – Byliśmy na jednej randce i hm... Gdy wracaliśmy do mnie spotkaliśmy Brennę, która oczywiście była ranna. – Bo przecież zazwyczaj gdy spotykał Brennę była ona ranna. – W każdym razie pomogłem jej, a tamta obraziła się, że nie skupiam na niej wystarczająco dużo uwagi i od tego czasu utrudnia mi życie.
Skąd mu się w ogóle wzięło, że warto było wziąć ją na randkę? Nie. Inaczej. Skąd mu się w ogóle wzięło, że warto było angażować się w związki i chodzić na randki? Na pewno nie z domu. Tam co najwyżej mógł się nauczyć jak szukać kochanek.

Zacisnął mocniej usta, gdy dotarło do niego, że znowu nie dokończył zdania, ale ostatecznie pokręcił głową.
– Po prostu miałem bardzo dziwną sytuację, przez którą zacząłem o tym wszystkim myśleć – powiedział, decydując że jednak nie zdradzi dzisiaj wszystkich sekretów.

Możliwe, że mówienie z taką pewnością o rozróżnieniu miłości od przyjaźni nie było wcale takim dobrym pomyslem. Zmarszczył czoło, bo... Sam nie do końca wiedział jak to wyjaśnić. Po prostu byli przyjaciele i były osoby, który mu się podobały. Jeśli miał szczeście, to nie musiał się martwić, że uczucia wobec tej drugiej grupy przyprawią go o ból głowy. Ostatnio tego szczęścia nie miał, ale czy on miał szczęście do czegokolwiek?
— Hm... To znaczy. Kocham swoich przyjaciół, jasne, ale jednak – Przypomniał sobie uwagę Millie dotyczącą tego, że u mężczyzn pewne uczucia szybciej i wyraźniej się uwypuklały. Przez chwilę rozważał, czy nie powiedzieć tego Peregrinusowi tylko po to aby go zdekoncentrować i zmienić temat, ale ostatecznie spasował. – Są fizyczne aspekty zakochania których nie czuję wobec nich. Jednak nie patrzę na większość swoich znajomych i nie myślę, czy przypadkiem nie wiem, nie mam ochoty się w nich zakochać. Chociażby ty. Wiem że nie jestem w tobie zakochany, ani że nie podobasz mi się. Bez urazy w sensie. To zazwyczaj nie jest takie skomplikowane. Jednak w większości przypadków jest to jasne. No chyba że są specjalne klątwy, które w tym przeszkadzają.

Zabawne, że w momencie w którym to powiedział jego umysł przypomniał sobie te wszystkie momenty z czasów kiedy w Peregrinusie zakochany nie był, ale uważał go za nieco bardziej przystojnego niż większość uczniów. Potem zorientował się, że była to absolutnie durna rzecz do powiedzenia tak ogólnie. A potem jego ciało uznało że skoro już mówili o klątwach, to nie ma lepszego sposobu na podkreślenie słów Basiliusa niż krew z nosa. Prewett zaklął cicho i zaczął szukać po kieszeniach chusteczki.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#22
11.04.2026, 21:05  ✶  
— Teraz już nie spocznę, dopóki nie poznam nazwiska tej kobiety — postraszył Peregrinus i on również uniósł swój kufel do ust. — Brenna… — powtórzył imię w zamyśleniu, bynajmniej nie dlatego, żeby nie wiedział, kim Brenna Longbottom jest. Wróżbita potrzebował kilku sekund na przypomnienie sobie katalogu swoich spotkań z brawurową brygadzistką. — Ostatnim razem, gdy się widzieliśmy, to było w Windermere, ranna chyba nie była. Ale przedostatnio, w kwietniu, rzeczywiście nie wyglądała najlepiej. Może coś w tym jest. — Pokiwał głową, przekonując się do tej teorii Basila, jakoby Brenna zawsze była w tarapatach.
Trelawney nie wyciągał z przyjaciela na siłę żadnych tajemnic. Skoro Basil zamknął owo zdarzenie w słowach dziwna sytuacja, Peregrin zamierzał to uszanować. Wystarczająco już tego dnia usłyszał. Więcej niż się spodziewał. Po wyznaniu Prewetta poczuł się w jego towarzystwie… bezpieczniej niż wcześniej? Jakby ich to zbliżyło, mimo że on sam pozostał cichy i nie odważył się zdradzić z tym, co ich łączy. Myśl o tym, że dzielą preferencje, a przynajmniej częściowo, miała z czarodziejem pozostać i być może znaleźć ujście następnym razem. Peregrinus Trelawney był człowiekiem zachowawczym, potrzebował wiele czasu, żeby poczuć się w pewnych rzeczach utwierdzonym. Nie lubił podejmować pochopnych decyzji, a zdradzenie się z tym, że miał partnera… to była duża rzecz, lecz ziarno porozumienia i zaufania między nim a Basilem zostało posiane.
— Dobrze, że nie jesteś we mnie zakochany. Bez urazy. — Mężczyzna uniósł ręce w obronnym geście i uśmiechnął się, żeby rozproszyć tę lekką niezręczność sytuacji. — O nie, nie wspominajmy o klątwach. Też Windermere? — zapytał, choć raczej retorycznie. Temat tego wyjazdu wracał raz po raz w ich rozmowie. Wyglądało na to, że dla obu czarodziejów była to wyjątkowo pamiętna przygoda.
Wspomniana przez przyjaciela fizyczność dała Trelawneyowi również do myślenia. Gdy wspominał to, jak obejmował w łazience Millie… w intymnej, delikatnej sytuacji, a jednak tak zwyczajnie czule. A gdy zbliżał się do Vakela i chciał…
— Wszystko w porządku? — Szybko zauważył krwotok Basiliusa i natychmiast wyrwało go to z wszelkich romantycznych przemyśleń. — Poczekaj, podam ci coś. — Wstał i sięgnął do szafki po pudełko chustek zachomikowane na kolejne przeziębienie. — Potrzebujesz czegoś jeszcze?
Gdy zaś kryzys został opanowany, koledzy zajęli się grą. Nowe wyznania nie zmieniły między nimi nic na zewnątrz — rozmowa toczyła się zwykłym rytmem, wokół zwykłych tematów, wspólnych znajomych… a jednak nie da się odeprzeć wrażenia, że temat ich żyć uczuciowych miał jeszcze powrócić. W swoim czasie.

Koniec sesji


źródło?
objawiono mi to we śnie
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (3596), Peregrinus Trelawney (4811)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa