• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
jesień, 17 września 1972, dom Helloise

jesień, 17 września 1972, dom Helloise
oceanic feeling
I have always loved foolishly --
like oceans love the moon:
with a pull too strong to soothe,
with tides that bruise.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
bezpieśny
zawód
wagabunda
Niesamowicie piękny człowiek. 179 centymetrów wzrostu; długie, lekko falujące się, brązowe włosy. Srebrzyca. Czasami jego oczy w świetle mogą wydawać się złote. Sporadycznie kilkudniowy zarost. Kilka blizn, które zdobył na morzu, większość zakryta runicznymi tatuażami zamkniętymi w kołach. Nie używa żadnych perfum – czuć od niego pot, morze, alkohol i las.

Dægberht Flint
#21
18.04.2026, 09:58  ✶  
Widać po nim był, że coś go męczy. Coś o wiele bardziej znaczącego niż słowa, które miał powiedzieć, a był w tej sprawie całkiem wylewny.

– Jeśli wszystko jest z góry ustalone, dlaczego nie wiedziałbym o tym wcześniej? Czy Pani Księżyca miałaby interes w trzymaniu mnie w niepewności? To wcale tak nie wygląda, tylko jakby... jakby rozgrywała się tu jakaś gra. Być może tych zakończeń jest więcej, a my stoimy na skraju wyboru. Śmierć mnie nie przeraża, ale moja córka nie zdążyła zaznać jeszcze życia, a ja tak wielu rzeczy nie powiedziałem.

Ludzkie to było strasznie. Jeśli wszyscy mieli umrzeć, powinien zrobić tyle rzeczy, jednocześnie... mógł umrzeć codziennie! Nie przeszkadzało mu to wcale w izolowaniu się i ukrywaniu swoich prawdziwych uczuć. Nie mógł kłamać i nie chciał kłamać, ale mógł i potrafił się odcinać.

– Bogowie stworzyli ten świat tak, byśmy go miłowali, nie chcę żeby się kończył.

To dlatego nie mówiła mu na ten temat nic a nic?

@Helloise Rowle


Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
zielarka, twórczyni eliksirów i sztuki w drewnie
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suszonych ziół i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#22
25.04.2026, 21:12  ✶  
— Boisz się, że Pani cię opuściła? — zapytała nierozumiejąco Helloise spod zmarszczonych brwi. Nie chciała temu dowierzać, aby Dægberht mógł podupaść w wierze, lecz taki tylko wniosek potrafiła wywieść z wątpliwości, którą się z nią podzielił. — Co cię trapi, mój drogi? — Utkwiła w pięknym mężczyźnie oczy, wyczekując odpowiedzi.
Wybór zakończenia spośród wielu — to miało sens, że jeszcze się nie wszystko przesądziło. Różnie teologowie i filozofowie kreślili granice działalności bóstw. Jedni widzieli boga, który rozplanował świat od jego początku po jego koniec. Dla innych bóg był ledwie konstruktorem, który stworzył machinę i puścił ją w ruch, po czym wycofał się do roli obserwatora. Helloise nie potrafiłaby opowiedzieć się po żadnej ze stron z niezmąconą pewnością, nigdy nie zajmowała się badaniem natury czasu. Wystarczyła jej wiara w boskie dzieło i poznawanie poprzez przyrodę rządzących nim praw.
— Być może koniec nie będzie pustką. Może koniec to wieczna eutierria — przypuściła, lecz i tej czarownicy wyraźnie nie cieszyła wizja końca, a słowa te wypowiadała wyłącznie z potrzeby poszukiwania sposobu na pogodzenie się z niewygodnymi wyrokami.

@Dægberht Flint


dotknij trawy
oceanic feeling
I have always loved foolishly --
like oceans love the moon:
with a pull too strong to soothe,
with tides that bruise.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
bezpieśny
zawód
wagabunda
Niesamowicie piękny człowiek. 179 centymetrów wzrostu; długie, lekko falujące się, brązowe włosy. Srebrzyca. Czasami jego oczy w świetle mogą wydawać się złote. Sporadycznie kilkudniowy zarost. Kilka blizn, które zdobył na morzu, większość zakryta runicznymi tatuażami zamkniętymi w kołach. Nie używa żadnych perfum – czuć od niego pot, morze, alkohol i las.

Dægberht Flint
#23
26.04.2026, 22:42  ✶  
Flint pokręcił głową. Pani Księżyca nie mogła go opuścić. Nawet gdyby przestała do niego mówić, pozostałaby jego inspiracją, a jeżeli nie – byłaby nią pustka po Niej. Nie istniał świat, w którym nie czuł się połączony z kosmosem. Gdyby tak było, nie byłby sobą – wiarę uważał za jedną z podstaw swojego jestestwa.

– Nie. I nie boję się wcale pustki. Żal mi ludzi, którzy nigdy prawdziwie nie zdążyli dowiedzieć się jak to jest być człowiekiem, lecz... Wcale nie o to mi chodzi, Helloise, aby być wiecznie szczęśliwym. Chciałbym zwyczajnie śmierci, która nie jest pełna rozczarowań i wyrzeczeń. Istnieją słowa cisnące się na usta dopiero w obliczu końca. Śmierć bez ich wypowiedzenia jest dla mnie jak niedomknięty rozdział książki, a jednak... Nie wypada wykrzyczeć ich w połowie.

Mówił to wlepiając wzrok w sufit, dopiero po chwili otrząsnął się z tej myśli i spojrzał Helloise.

– Nie powiem ci jakie, bo to jeszcze nie ten wiersz.


Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
zielarka, twórczyni eliksirów i sztuki w drewnie
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suszonych ziół i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#24
01.05.2026, 10:07  ✶  
Helloise nie uważała, aby tym, czego będzie szukała na końcu, miały być słowa. Słowa zawsze wydawały jej się w jakiś sposób ograniczające, upraszczające i spłycające głębię jej doświadczenia. Może dlatego, że nie umiała  dobierać ich tak trafnie jak Dægberht, a może dlatego, że całe życie szukała innych rzeczy.
Rozumiała jednak, o co mu chodzi. Również ona nie chciała, aby jej ostatni oddech odciął w połowie jakiś nagły kres wszechświata, tak jak Flint nie chciał odejść odcięty w pół słowa.
— Żal mi ich każdego dnia. — Czarownica pokiwała powoli głową. Choć być może żal nie oddawał pełni tego, co czuła. Bo czasem czuła i gniew, i frustrację wobec tych, którzy nie znali własnego człowieczeństwa. Jakże miała się z nimi porozumieć, gdy zdawali się żyć w zupełnie innych rzeczywistościach? — Nie oczekiwałam tego wiersza, skoro jest zarezerwowany na koniec — uspokoiła. — Oby nasze odejście było właściwym domknięciem, z godnością.
Toast za to mogli wznieść co najwyżej kubkami herbaty.


dotknij trawy
oceanic feeling
I have always loved foolishly --
like oceans love the moon:
with a pull too strong to soothe,
with tides that bruise.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
bezpieśny
zawód
wagabunda
Niesamowicie piękny człowiek. 179 centymetrów wzrostu; długie, lekko falujące się, brązowe włosy. Srebrzyca. Czasami jego oczy w świetle mogą wydawać się złote. Sporadycznie kilkudniowy zarost. Kilka blizn, które zdobył na morzu, większość zakryta runicznymi tatuażami zamkniętymi w kołach. Nie używa żadnych perfum – czuć od niego pot, morze, alkohol i las.

Dægberht Flint
#25
04.05.2026, 22:28  ✶  
Nie pozostało mu nic innego poza skinieniem głową.

– Jeśli cię przeżyję, a twoje nie będzie – powiedział tonem, który mimo niezbyt przyjemnego przekazu, wyzbyty był jego ciężaru – obiecuję, że nie dam ci tułać się i cierpieć. – Podniósł się z miejsca na tyle, by chwycić jej twarz i złożyć delikatny pocałunek na jej skroni. – Przyniosę ci spokój, moja miłości.

Ciężko było się do tego przyznawać, ale może wcale nie musiał, skoro wybrał sobie takie, a nie inne zajęcie. Nic nie przerażało go tak bardzo jak wizja tułania się po tym świecie jako byt złożony z niespełnionych pragnień. Ostateczne odejście wydawało się właśnie tym – godnością. Nie widział nic godnego w błądzącym zapisie energetycznym będącym mniej niż szczątkami po kimś, kto pozostał na tym padole z rozpaczy lub uwiązania do miejsca, które jest już gotowe na zmiany.

Niedługo po tym wrócił do Londynu.

Koniec sesji


Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dægberht Flint (2238), Helloise Rowle (2782)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa