Zapasowy plan Seraphiny trochę go zmartwił, ale Logan nie myślał o nim dłużej niż kilka uderzeń serca, zwłaszcza że towarzystwo zdawało się rozkręcać i żeby wszystko ogarnąć, musiał się skupić na kilku rozmowach prowadzonych równocześnie. Dlatego zanotował szczodry prezent, którym postanowiła się podzielić jego towarzyszka, dziwny spokój kuzyna, który myślami wydawał się być gdzieś daleko stąd, docinki ze strony wuja i maślane oczy wraz z przebrzydłymi słodkimi słówkami, które do zaoferowania miała Leroux.
Dresz spłynął mu wzdłuż kręgosłupa, kiedy kobieta pozwoliła sobie na tak bezczelne naruszenie jego prywatności, ale starał się nie dać po sobie poznać irytacji. Opinię reszty gości miał w głębokim poważaniu, ale przed starszyzną wolał starać się zachować pozory względnej normalności. Chociaż wuj Gerard najwyraźniej znał go zbyt dobrze, żeby wciąż mieć o nim dobre zdanie.
— Obawiam się, że moje umiejętności łowieckie nie mogą się równać się tym związanym z dzierżeniem różdżki — odpowiedział więc zwięźle blondynce, bez przesadnej skromności, może odrobinę zbyt suchym tonem, żeby brzmiał na naturalny.
Odwrócenie się w stronę jej ojca, który właśnie się do niego zwrócił, pomogło przy naturalnym zwiększeniu dystansu i przerwaniu tego śmiesznego przedstawienia. Udawania porozumienia, którego nie było i zapewne nigdy nie będzie między ich dwójką, niezależnie od okoliczności i faktu, że za kilka tygodni staną się rodziną.
Słowa pana Leroux były dość niespodziewane, aczkolwiek nie można powiedzieć, że go nie zainteresowały. Ciekawiło go, co też starszy mężczyzna słyszał o jego sklepie, chociaż oczywistym zdawał się fakt, że nie był tak po prostu zainteresowany zapomnianymi przez bogów antykami.
— Byłbym zaszczycony — odparł więc, i to o dziwo bez ironii, koncentrując spojrzenie na twarzy pana Leroux. Kiedy wspomniał o córce, Logan zerknął na kobietę, a w jego oczach błysnęła ciekawość, ale ostatecznie skierował się znów do jej ojca. — Szkoda marnować pański cenny czas na przyjęciu, pewnie wszyscy chcą zamienić z panem kilka słów. Ale z chęcią umówię się na spotkanie w najbliższym czasie i w spokojniejszych okolicznościach.
Choć przychodząc na imprezę do bliźniaków Logan nie spodziewał się kontaktów biznesowych, zawsze był zadowolony, kiedy jakiś udało mu się złapać. Choć z córką wolałby trzymać się na dystans — już wymienili się wystarczającą ilością doświadczeń w jego sklepie — to ta niechęć nie obejmowała wcale jej ojca.
Theon i Séraphine z panem Leroux skierowali się w stronę reszty gości, ale Logan zrezygnował z powrotu wprost do tej ciżby. Nie wybiła jeszcze dziesiąta, a on już miał dość zebranego towarzystwa; wytrzymał krótko nawet jak na swoje ograniczone możliwości.
— Wuju, będziesz brał udział w polowaniu? — zagadał zamiast tego Gerarda, który najwyraźniej też nie spieszył się w obranym przez resztę kierunku. Chyba pasował mu ten drink w dłoni bardziej niż przymus witania gości, którego ciężar z resztą wzięła na siebie ciotka. — Naprawdę uważam, że większość z nich nie powinna dostać broni w ręce — dodał, odprowadzając narzeczonych spojrzeniem w stronę zebranych gości i uśmiechnął się krzywo. Obejrzał się, żeby odnaleźć Seraphinę. — To co to za tajemniczy zapasowy plan? Umieram z ciekawości — rzucił w jej stronę teraz, kiedy zostali we trójkę i mogli mówić swobodniej. Nawet jeśli wcale nie liczył, że kobieta się nim podzieli.
just wanna bury them
![[Obrazek: 18ca3672ab006376a626f6ed90cf3f654253e0a3.gif]](https://64.media.tumblr.com/d4bab35576fba738e9cf78dd6db5d8fd/6bd161ad1f6bb8b6-9d/s400x600/18ca3672ab006376a626f6ed90cf3f654253e0a3.gif)
![[Obrazek: 036328586c87320cddd53d74254b18ab9a9d6ca0.gif]](https://64.media.tumblr.com/f03ceae5b7f418226c4946734bb00164/6bd161ad1f6bb8b6-3d/s400x600/036328586c87320cddd53d74254b18ab9a9d6ca0.gif)