Rozliczono - Cameron Lupin - osiągnięcie Piszę więc jestem
Heather i Cameron, 25.04.1972
Skończyła pracę szybciej. Pogoda zachęcała do tego, aby spędzić trochę czasu na zewnątrz. Będąc jeszcze w biurze posłała Kafla do Camerona, miała nadzieję, że doleci na tyle szybko, że informacja, którą zamieściła na niewielkiej kartce dotrze do przyjaciela. Nabazgrała tam coś w deseń Przy tym skrzyżowaniu co zawsze, o 19. Miała nadzieję, że Lupin domyśli się tego, że chodzi jej o to, że tam się mają zobaczyć. Bystry był przecież z niego chłopak, powinien wiedzieć, o co jej chodzi.
Wiosenne, przyjemne powietrze spowodowało, że humor panny Wood był wyśmienity, do tego udało jej się wymknąć dzisiaj wcześniej, do pełni szczęścia brakowało jej tylko jednego ze swoich przyjaciół u boku. Ubrana w jeansowe dzwony i białą koszulę podążała do skrzyżowania o którym wspomniała w liście. Oby Cameron miał wolne, to by sporo ułatwiało. Kafel na pewno dotarł do niego szybko, miałby więc czas, aby udać się na miejsce spotkania.
Wood dotarła tam punktualnie, co zdarzało jej się raczej rzadko. Oparła się o jedną z kamienic. Nieopodal zauważyła zamieszanie przy jednej z reastauracji, strasznie wiele osób znajdowało się na zewnątrz, była ciekawa, co się tam dziele. Postanowiła jednak najpierw poczekać na Camerona.
Nie musiała długo czekać, ledwo się oparła bowiem dostrzegła zbliżającego się przyjaciela. Ruszyła w jego kierunku. - Cześć Camiś, strasznie się cieszę, że Cię widzę. - Przywitała go z entuzjazmem. Czyli jej plan wypalił. Wspaniale. Będą mogli spędzić razem trochę czasu na świeżym powietrzu pijąc gdzieś w krzakach tanie wino - idealne zakończenie tego cudownego dnia.
Ruszyła przed siebie z Lupinem tuż obok. - Jak minął dzień? W ogóle, czy dalej Cię denerwuje ta jędza w pracy? - Miała na myśli Florence, którą poznała podczas balu u Longbottomów. Tak się złożyło, że szli właśnie obok restauracji, przed którą chwilę wcześniej zauważyła zamieszanie. Nagle otoczyło ich kilka osób. Do Heather odezwał się jeden z mężczyzn - Madison, to Ty!- Mina Heather mogła świadczyć o tym, że nie wie, co się właściwie dzieje. - Frank i Jane czekają na Ciebie, czy to Twój partner?- Przeniosła wzrok na Lupina, jakby szukając pomocy. - No chodźcie, na co czekacie, noc jeszcze młoda, musimy się bawić, trzeba odpowiednio oblać zaślubiny młodej pary!- Heath nie odrywała spojrzenia od Camerona. Zastanawiała się, co on o tym wszystkim myśli. Skoro już ich zapraszali, dlaczego by nie spróbować wejść do środka. Alkohol i jedzenie za darmo było naprawdę dobrym argumentem.