• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu Epping Forest [25.03.72, noc, las pod Londynem] Porozmawiajmy o przeklętych posągach

[25.03.72, noc, las pod Londynem] Porozmawiajmy o przeklętych posągach
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#1
08.04.2023, 19:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.06.2023, 22:14 przez Morgana le Fay.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Cathal Shafiq - osiągnięcie Pierwsze koty za płoty

Musieli wyglądać dość dziwnie, gdy za pomocą kominka przemieścili się do punktu Fiuu w jednej z podlondyńskich miejscowości. Przynajmniej w oczach podpitego mugola, którego minęli po drodze do lasu. On, w eleganckim stroju i płaszczu, nieco przybrudzonym sadzą, ona w sukience, swoim okryciu (Shafiq zadbał, aby skrzat je dostarczył) i w kaloszach, absolutnie do tego stroju nie pasujących. Stroje te zresztą nie pasowały też do leśnej ścieżki i lasu, w który się zagłębili. Otaczały im ciemności, tym większe, że po niebie przesuwały się chmury, co rusz przysłaniając księżyc i gwiazdy. Gdy Cathal był pewny, że znikli już między drzewami i nie dostrzeże ich żaden mugol, wyciągnął różdżkę i oświetlił drogę lumos. Drugie ramię zaoferował Cynthii, może już trochę z przyzwyczajenia, może chcąc jej pomóc w nocnej wędrówce pośród leśnych chaszczy.
Zasadniczo, ten spacer był skrajnie głupi i nieodpowiedzialny. Trudno powiedzieć, ze strony którego z nich bardziej – jej, bo weszła do podlondyńskiego lasu w środku nocy, z obcym mężczyzną, nie mówiąc nikomu, dokąd i z kim się wybiera, czy z jego, bo był starszy i w teorii powinien być mądrzejszy.
Cathal jednak był tym człowiekiem, który wpakował się do podobno przeklętej świątyni, a w egipiskiej piramidzie został porwany przez ruchomą podłogę. Mały spacer po lesie przy takich rzeczach nie był niczym niezwykłym.
- No proszę, Ravi jednak nie okazał się wierutnym kłamcą. Dobrze, bo przy okazji i ja nie wyszedłem na mitomana. Gdybyś niczego nie znaleźli, prawdopodobnie pozostałoby mi spalić się ze wstydu – stwierdził Shafiq, kiedy drzewa zaczęły się przerzedzać i ich oczom ukazała się polana. Świeża trawa dopiero zaczynała ją porastać. Tu i ówdzie pomiędzy nią dało się wciąż dostrzec zbutwiałe liście, pamiątki po zeszłorocznej jesieni. W jednym krańcu polany leżało obalone drzewo, pokryte mchem. W drugim natomiast… Chmury, z dużym wyczuciem dramatyzmu, przesunęły się, odsłaniając księżyc, a jego blade światło padło prosto na posąg dziewczyny, zastygłej w biegu. Jedną dłoń wyciągała przed siebie, jakby chcąc czegoś sięgnąć, druga pozostawała lekko ugięta w łokciu. Prawa stopa oparta na ziemi, lewa noga uniesiona, oba kolana lekko ugięte. Kamienne ubrania i włosy, poruszane przez pęd.
Właściwie, z daleka, przez chwilę wydawało się, że to żadna rzeźba, żaden kamień – tylko zwykła dziewczyna, która z jakichś powodów znieruchomiała podczas biegu.
Cathal ruszył w jej stronę, zafascynowany. Z bliska dało się już dostrzec, że owszem, to kamienny posąg, ale bez wątpienia dzieło mistrza. Rysy twarzy, wykrzywionej w przerażeniu, oddano z precyzją, jakiej nie powstydziłby się sam Michał Anioł.
- Zdaje się, że zaraz ożyje i ruszy do biegu.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#2
08.04.2023, 21:39  ✶  
Zwykle nie decydowała się na tak szalone i spontaniczne wyprawy, ale Cynthia miała to do siebie, że jak już coś ją zaintrygowało, brnęła w to bez względu na resztę świata. I może faktycznie nieodpowiednie, skrajnie nieodpowiedzialne było spacerowanie w lesie pod Londynem z mężczyzną, którego widzi się drugi raz w życiu, ale co złego mogło się wydarzyć? Nie była mistrzynią pojedynków, ale zawsze była kobietą zaradną i sprytną, umiała posługiwać się biżuterią, zawsze miała schowany skalpel gdzieś w ubraniu i znała zaklęcia, które były znacznie gorsze niż nudne rozbrajające lub petryfikujące!
Nie była zwykłą przedstawicielką śmietanki towarzyskiej magicznego świata, którą wpychał ojciec na każdy możliwy bankiet. Gdyby zaproponował jej wspólne badanie przyczyn śmierci jakieś mumii, byłaby przecież zachwycona. Bo po co chodzić na kawę?
Złapała go pod rękę równie naturalnie, co on jej ją udostępnił, zupełnie nie przejmując się kaloszami, które nijak pasowały do krótkiej i wieczorowej sukienki. W świetle różdżki i księżyca, wędrując między drzewami, czuła się znacznie lepiej i swobodniej, niż w salonie jego wuja, ciotki czy ktokolwiek to był. Zerknęła na jego twarz skąpaną w bladym, błękitnym świetle i westchnęła cicho, a kąciki ust subtelne uniosły się ku górze. Dorośli, a zachowywali się jak zafascynowani nastolatkowie.
- Uznałabym wtedy, że bardzo nie mogłeś doczekać się randki — którą sam zasugerowałeś i spędzenia ze mną wieczora. -skwitowała z delikatnym wzruszeniem ramion, zupełnie bezwstydnie i bez zbędnej kurtuazji. Wiele prób wyciągnięcia na spacer lub do kawiarni miała już za sobą, a ludzie byli w stanie użyć każdego kłamstwa lub podkolorowania. Nie wątpiła jednak w jego uczciwość dotyczącą posągu. Dlaczego? Gdy wspomniał o nim wcześniej, oczy rozbłysły mu nadzieją na sukces i odnalezienie ukrytego w lesie skarbu, jak dziecku na Boże Narodzenie. Zbyt długo przebywała wśród ludzi, zbyt długo pracowała w Ministerstwie, aby nie zauważyć, gdy ktoś kłamał. - Przynajmniej jesteś nieprzewidywalny.
Rozejrzała się po polanie, zanim błękitne tęczówki natrafiły na pomnik, na swój sposób wyjątkowo ujmujący i smutny. Przyglądała się twarzy kobiety w milczeniu, mimowolnie zerkając w stronę jej piersi, wyobrażając sobie zmienione w kamień serce. Było w tym posągu cos niepokojącego, jednak nie odezwała się słowem, idąc jego śladem i podchodząc bliżej. Detale były niesamowite, struktura pokazywała każdy napięty mięsień, każdy włos zdawał się osobno unosić w powietrzu, jakby kilka sekund wcześniej targany był przez wiatr czy gałęzie. - Wygląda na przestraszoną i nieszczęśliwą. - mruknęła, zerkając kolejno po fragmentach kamiennego ciała, dochodząc do ugiętych stóp. - Ma spuchniętą kostkę. - zauważyła mimowolnie, jakby przeprowadzała autopsje. Cynthia była beznadziejne odważna, wierzyła w logikę i rozsądek, a problem z emocjami sprawiał, że nie umiała w realny sposób ocenić potencjalnego zagrożenia, uparcie wierząc, że da sobie ze wszystkim rade. - Co właściwie wiesz o tym posągu? - zaczęła ostrożnie, powstrzymując się przed dotknięciem jej dłoni, a palce zawisły w powietrzu. Spojrzała na mężczyznę z zaciekawieniem, zastanawiając się, czy jemu również wydawało się, że polana ma niezwykle dziwną aurę. - I dlaczego tutaj? Wygląda, jakby była tu przypadkiem, w rezultacie serii niefortunnych zdarzeń.
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#3
08.04.2023, 22:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.04.2023, 22:08 przez Cathal Shafiq.)  
Kąciki ust Cathala uniosły się lekko. Był zbytnim uparciuchem, aby tak po prostu to zostawić – najwyraźniej podobnie jak ona.
- Czy to nie ty pierwsza wspomniałaś o spotkaniu? – wytknął. – I sądzę, że jestem bardzo przewidywalny. Na przykład, wystarczy mi pokazać jakieś bardzo stare napisy w runach i od razu wiadomo, co zrobię potem…
Gdyby na Wyspach Brytyjskich miał szansę natknąć się na mumię… może nawet zaproponowałby Cynthii oglądanie takiej zamiast kawy. Ale też, co wiele o nim mówiło, najpierw zdobyłby historię jej edukacji, oceny z Munga, a następnie opinię trzech niezależnych patologów na jej temat i jeszcze wpadł do profesora Binnsa, by dowiedzieć, czy nie lekceważyła zupełnie jego wykładów, jak większość studentów.
Do pewnych spraw – na przykład mumii właśnie – Cathal podchodził bardzo poważnie. Nie mógłby zaryzykować, że ktoś uszkodzi mu materiał badawczy.
- Wygląda, jakby naprawdę przed kimś uciekała – powiedział, wyzwalając ostrożnie ramię z uścisku Cynthii, jeżeli sama go nie puściła. Obszedł posąg, przykucnął przy nim, próbując ocenić, kiedy powstał na podstawie stanu kamienia albo szat. – Zaskakujące, bo ten kamień wygląda na świeży. Jakby ktoś postawił ją tutaj zaledwie kilka dni temu – rzucił do Cynthii, unosząc różdżkę wyżej. Chociaż jeszcze ledwo minutę temu panna Flint dysponowała właściwie jego niepodzielną uwagą, i ignorował niemalże otoczenie, skupiony na jej gestach, słowach i intonacji, chętnie odpowiadał na pytania, ale i sam chętnie je zadawał i słuchał o jej pracy, to w tej chwili Shafiq zdawał się całkowicie pochłonięty posągiem. Byłaby to zapewne w oczach wielu mężczyzn niemalże zbrodnia, ale umysł Cathala już tak działał – gdy na czymś się skupiał, robił to całkowicie.
Kolejna zagadka. Nie był prawdopodobnie stary, więc może nie aż tak fascynująca, ale na pewno… intrygująca.
Tam, gdzie Cynthia się zawahała, on tego nie zrobił. Chociaż Alethea zapewne urwałaby mu głowę, krzycząc coś o tym, że mógłby uaktywnić klątwę, tak ponieważ teraz nie było jej w pobliżu – sam po prostu dotknął jednej z rąk posągu. Niemal się spodziewał, że ta okaże się ciepła, ale nie, pod opuszkami czuł tylko chłód kamienia. Nie skórę.
- Też dziwi mnie to, że znalazła się akurat w takim miejscu. Jaki artysta chciałby stawiać swoje dzieło gdzieś, gdzie nikt go nigdy nie zobaczy? Tak naprawdę nie wiem wiele. Ravi wspominał tylko, że się na niego natknął przypadkiem… i że kiedy go naciął, zobaczył krew. Chociaż to mógł być już jego wymysł, chłopak niekiedy lubi wyolbrzymiać… niestety ciężko mi to sprawdzić. Muszę ci się przyznać do straszliwego zaniedbania. Jakoś nie pomyślałem, aby na dzisiejsze urodziny zabrać ze sobą komplet noży – stwierdził, odrywając wreszcie spojrzenie od posągu. Przesunął wzrokiem po najbliższym otoczeniu, szukając jakiegoś kamienia, który chciał zaostrzyć za pomocą transmutacji. Czy musiał się przekonać o tym, czy Ravi mówił prawdę, osobiście? Oczywiście, że tak. Inaczej nie byłby sobą.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#4
09.04.2023, 00:26  ✶  
- Tak, wspomniałam. - zgodziła się z błyskiem w oczach, posyłając mu krótkie spojrzenie, aby następnie odchylić nieco głowę i skupić się wystającym zza chmur księżycu, którego wątłe światło przebijało się pomiędzy koronami drzew. - Czy to nie Ty pierwszy wspomniałeś o randce? - wytknęła mu również, nie mogąc się powstrzymać od jawnej prowokacji z jego strony. To było orzeźwiające, podobnie jak zapach lasu i chłód marcowej nocy.
Nie wątpiłaby nawet przez ułamek sekundy, że urok i inteligencja wystarczą, aby dopuścił ja do jednego ze swoich cennych eksponatów. Liczyły się kwalifikacje oraz doświadczenie, postąpiłaby w ten sam sposób, gdyby dla niego interesującym spotkaniem byłaby wspólna autopsja czarodzieja w kostnicy.
- Może uciekała. - opuszczając dłoń wzdłuż ciała, gdy go puściła i ciągle spoglądała na posąg, który wydawał się jej aż nazbyt realistyczny. Próbowała sobie przypomnieć księgi, przypomnieć sobie muzea i zabytkowe miejsca, które miała okazję odwiedzić i absolutnie żaden pomnik nie był oddany tak, jak ten. Nawet kamienna szata zbyt dokładnie przylegała do ciała, wywijała się we właściwych miejscach. Zacisnęła wargi, nie mogąc powstrzymać się przed ruszeniem leniwie do przodu, aby obejść posąg dookoła. - Nie ma zabrudzeń, nie ma śladu roślinności, nalotów, robaków.
Nie mogła oderwać wzroku od tej nieszczęsnej kostki. Była przekonana, że gdyby kamień zmienił się w skórę, zobaczyłaby tam zasinienie i opuchliznę, jakby uszkodziła kończynę podczas ucieczki. Za kamiennymi paznokciami również nie była w stanie niczego dostrzec. Ta myśl, że coś jest nie w porządku, nie mogła opuścić jej głowy. Cyna często miała rację, miała dobrą intuicję, co wyostrzyła jeszcze praca pod skrzydłami Lycoris Black.
Zerknęła na kucającego czarodzieja, pochłoniętego badaniem posągu i nie mogła nie uśmiechnąć się pod nosem. Był prawdziwym wariatem w kwestii kariery, osobą goniącą za tajemnicami, przekładającą wszystko poniżej tego, co go aktualnie interesowało. Odcinał się od rzeczywistości, zupełnie jakby świat dookoła przestawał istnieć i był tylko on i eksponat, mumia czy cokolwiek innego przyszło Archeologowi badać. Pokręciła głową z niedowierzaniem.
- Ktoś nie chciał, żeby została znaleziona. Dlaczego Twój kuzyn nacina właściwie napotkane w lesie posągi..? - brew jej drgnęła, bo była to najdziwniejsza rzecz, jaką usłyszała dzisiejszego wieczora. Na jego słowa przeczesała włosy, nawijając jasny kosmyk na palec i oblizując wargi, jakby toczyła wewnętrzną wojnę, czy powinna się odezwać. Bo jednak jaka normalna kobieta nosi przy sobie broń, będąc czarownicą? Brakowało tylko jej celtyckiej spinki ze szpikulcem, który spokojnie sięgnąłby serca, gdyby odpowiednio go wbić. Była jednak równie ciekawa, co uparta. -  Cóż za pech! Akurat dziś zapomnieć o nożach.. A gdyby podczas przyjęcia zdarzył się nagły wypadek? Poświeć mi tutaj.
Dostrzegając kamień w blasku Lumos, oparła o niego nogę i odchyliła płaszcz, podwijając nieco do góry materiał sukienki, aby odsłonić górną część bladego uda. Dookoła niego tkwił czarny, koronkowy pasek, a za nim błysnęło coś srebrnego, skrytego przy wewnętrznej i zewnętrznej stronie uda. Płynnym, wprawionym ruchem chwyciła w palce dwa skalpele — jeden większy, dziesiątkę i drugi mniejszy, siódemkę. Nigdy się z nimi nie rozstawała, życie pisało różne scenariusze, aczkolwiek nie przypuszczała, że skorzysta ze swoich ulubionych przyborów w takich okolicznościach. Wysunęła dłoń w jego kierunku, zawieszając spojrzenie na jego twarzy. - Chcesz naciąć, czy ja mam to zrobić, żebyś się nie skaleczył?
Uśmiechnęła się zadziornie, znów kokieteryjnie, gdy wyprostowała nogę i zsunęła w dół materiał kobaltowej sukienki, zakrywając udo. Narzędzia były ostre, niewprawione dłonie mogły zrobić sobie krzywdę.
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#5
09.04.2023, 16:11  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.04.2023, 16:14 przez Cathal Shafiq.)  
- Rozumiem, że była to karygodna nadinterpretacja z mojej strony, bo w istocie miałaś na myśli służbowe spotkanie? – odbił piłeczkę.
Jego wzrok wodził po posągu. Cathal nie był pewny, czy być rozczarowanym, czy wręcz przeciwnie. Spodziewał się czegoś wiekowego, a to wyglądało na nową rzeźbę. Z drugiej strony, była dużo bardziej… przedziwna niż sądził.
- Podejrzewam, że chciał sprawdzić, z czego ją wykonano. To wygląda na zupełnie zwykły kamień, a taki nie jest najlepszym materiałem rzeźbiarskim – wyjaśnił.
Gdy zażądała, by jej przyświecił, Shafiq wstał i uniósł różdżkę. A potem też brwi, gdy Cynthia jeszcze bardziej podwinęła i tak krótką już sukienkę. Przesunął spojrzeniem po nodze, potem po wyciągniętych zza paska skalpelach, by wreszcie wzrok skierować na jej twarz. Nie wydawał się zaskoczony, raczej chyba trochę rozbawiony. Przywykł do uzbrojonych kobiet, wszak każda w ekipie nosiła różdżkę i umiała sobie przynajmniej w niektórych dziedzinach magii radzić, najwyraźniej jednak panna Flint preferowała nieco inną formę obrony.
- Jak rozumiem, jesteś bardzo oddana pracy i zawsze gotowa do przeprowadzenia niespodziewanej sekcji – stwierdził, bo ten pokaz na moment zdołał nawet odciągnąć jego uwagę od posągu. – To chyba ja powinienem obawiać się chodzić po lesie w środku nocy z tobą?
Przesunął się nieco i teatralnym gestem wskazał na posąg, oddając Cynthii „honor” wykonania nacięcia. Niezbyt się martwił o to, że się skaleczy, ale były to jej narzędzia i na pewno potrafiła posługiwać się nimi lepiej od niego. A owszem, chciał sprawdzić, czy posąg faktycznie krwawi – bo właśnie to było najbardziej interesującą częścią historii Raviego.
I kiedy skalpel przejechał po kamieniu, faktycznie ukazała się krew.
Shafiq pochylił się, obserwując. Przesunął palcem po „ranie”, jakby chciał się upewnić, że krew to krew, ale tak, to była ona: żadna farba. W świecie czarodziejów widywało się dziwne posągi. Już zbroje w Hogwarcie potrafiły się czasem poruszać. Cathal milczał dość długo, szukając we wspomnieniach wzmianek o podobnych przypadkach… i było ich nawet parę, ale w większości w baśniach i legendach…
- Albo bardzo specyficzne zaklęcie… - powiedział w końcu powoli. – Albo to w istocie żaden posąg, a zaklęta kobieta. Zechcesz się odsunąć? – poprosił i wycelował różdżkę. Lumos wygasło, polanę znów pochłonął mrok. Ze względu na to, że do niedawna było tutaj dużo jaśniej, teraz, nim oczy nawykły do ciemności, mogli dostrzec tylko zarys rzeźby.
Poruszył różdżką. Za pierwszym razem nic się nie stało. Cathal wykonał więc kolejny, bardziej skomplikowany gest i tym razem…
Cofnął się gwałtownie, odruchowo przesuwając się i ustawiając między posągiem i Cynthią, kiedy w ich uszy uderzył kobiecy krzyk. Ale posąg nie rzucił się na nich. Nie, nie posąg – kobieta. Nim Shafiq zdążył choćby jeszcze drgnąć, ona już rzuciła się do biegu. Zdawała się ich nie dostrzegać: uciekała i krzyczała, a był to krzyk strachu i bólu.
Nie trwał jednak długo.
Zdążyła wykonać zaledwie kilka kroków nim ponownie skamieniała, w podobnej, ale nie identycznej pozycji jak wcześniej.


rozproszenie
Rzut PO 1d100 - 22
Akcja nieudana


2próba
Rzut PO 1d100 - 63
Sukces!
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#6
10.04.2023, 21:37  ✶  
Nie odpowiedziała mu na pytanie, jedynie unosząc brwi tajemniczo, widocznie zostawiając mu miejsce do odpowiedniej interpretacji. Jeśli chodzi o posąg, niezbyt się na nich znała, ale ten z pewnością był świeży, dziwny i gdyby trafiło na osobę o mniejszej odwadze lub może większym wachlarzu emocjonalnym — przerażający. Naprawdę była skłonna uwierzyć, że kobieta została potraktowana paskudną klątwą, która zmieniła ją w kamień — zupełnie, jak meduza, o której miała okazję słuchać od jednej z czarownic pół krwi, jeszcze z czasów Hogwartu. Jedno spojrzenie i wszystko zastyga w bezruchu, uwieńczając każde zagniecenie materiału, każde drżenie mięśni. Trochę jak z petryfikacją przez bazyliszka, ale jednak inaczej.
Przytaknęła głową na jego słowa, nie drążąc już tematu rozcinania posągu przez kuzyna i zamiast tego rozejrzała się po polanie raz jeszcze, gdy podmuch wiatru poruszył małymi liści na gałęziach. Nadszedł dzień, gdy jej skalpele były potrzebne, chociaż nie tak, jak sobie wyobrażała. Zupełnie nie przeszkadzało jej jego spojrzenie, które wędrowało po odsłoniętym udzie i podwiązkach, przecież była do takowych przyzwyczajona. Sama też oceniała innych, tacy byli po prostu ludzie.
- To chyba nas łączy, co?- wskazała ruchem głowy na posąg, podnosząc na niego spojrzenie, które w świetle zaklęcia wydawało się jeszcze bardziej niebieskie, niż wcześniej. - I nie mów, że Ci się to nie podoba.
Trudno stwierdzić, czy chodziło jej o obawę w związku z chodzeniem z nią po lesie, czy może o oddanie pracy. Nie uśmiechnęła się jednak w ten charakterystyczny dla siebie, wyuczony sposób, a jedynie kiwnęła głową na to, aby ona rozcięła kamień — o ile się da. Wybrała większe ostrze, mniejsze wróciło do podwiązki, zanim opuściła sukienkę. Podchodząc do posągu, mogła bliżej przyjrzeć się twarzy wykrzywionej w przerażeniu. Nie chodziło o to, że bała się stojącej przed nimi figury, ale była naprawdę niczym z koszmaru, chyba przez realizm. Nie wybrała nadgarstka, zdecydowała się naciąć nogę, a gdy ostrze z delikatnym chrupnięciem wbiło się przez kamienną skórę, dostrzegła czerwoną ciecz. Cynthia rozpoznałaby krew po samym zapachu przez wzgląd na swoją profesję.
- Ludzie robią sobie wzajemnie największą krzywdę. - mruknęła pod nosem, jakby sama stwierdziła, że to niegdyś żywa istota, którą ktoś potraktował paskudną klątwą, eksperymentem łączącym zaklęcia różnych szkół lub eliksirem. Nie miała w sobie dużo empatii, ale był to los znacznie gorszy, niż śmierć. Skrzyżowała ręce pod biustem, wciąż zaciskając brudny od krwi skalpel i przyglądała się jego czarom w skupieniu, pogrążona we własnych myślach. Nawet odrobinę ujęło ją to, że stanął pomiędzy nią a posągiem, gdy ten odzyskał ludzką strukturę, a ciszę w lesie przerwał nieprzyjemny krzyk. Jasnowłosa nie drgnęła nawet, rozchylając jedynie wargi. Nie trwało to długo, gdy znów z kolejnym podmuchem wiatru, nastała cisza. Flintówna westchnęła, spoglądając w niebo i podeszła do Cathala, spoglądając na tkwiący wśród krzaków pomnik.
- Wziąłeś mnie do lasu w środku nocy, widziałeś moje uda znacznie powyżej granicy przyzwoitości, nie wspomnę o koronce i nacinaniu zaklętej w kamień kobiety. To randka. - wzruszyła ramionami, ruszając do sylwetki, która zastygła w bezruchu w innej niż poprzedniej pozycji. Wyjęła z płaszcza różdżkę, rzucając proste Lumos i kucnęła, przyglądając się jej nodze — czy rozcięcie wciąż tam było? Skalpel trzymała tak, aby o nic nie wytrzeć ostrza, na którym powinna znajdować się krew. Zwilżyła wargi, przesuwając dłonią po widocznym w kamieniu nacięciu — płytszym, niż było wcześniej, ale wciąż widocznym. - Jej funkcje życiowe są zachowane pomimo upływu czasu dookoła nas. Mózg, serce i płuca pracują prawidłowo, chociaż podejrzewam, że jest pod wpływem środków lub zaklęcia, które wpływa na zmysły otumaniając. Myśli, że wciąż ją coś goni, zamknęli ją w jednym momencie.
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#7
10.04.2023, 22:07  ✶  
- Dobrze, nie powiem – odparł tylko Cathal, rzucając jej nieco bezczelne spojrzenie, a czy faktycznie tak było… tu już Cynthia mogła myśleć, co tylko zechciała.
Przypadek posągu okazał się dużo bardziej fascynujący niż Shafiq przypuszczał. Gdy okazało się, że kobieta znowu skamieniała, Cathal obszedł rzeźbę, oceniając jej obecną pozycję. Kiedy panna Flint oglądała naciętą niedawno nogę, on stuknął w posąg różdżką, raz, najpierw drugi, potem trzeci, wypowiadając kolejne zaklęcia. Takie, jakich rutynowo używał podczas prac wykopaliskowych, pozwalających ocenić, z czym ma się do czynienia. Skupiał się na tym przez dość długą chwilę i równie dobrze cały świat wokół niego mógłby teraz nie istnieć.
Żadne z nich nie przynosiło jednak rezultatów, jakich mógłby się spodziewać.
- Fascynujące… i przerażające – powiedział w końcu, może podsumowując wyniki swoich zaklęć, a może relację Cynthii. Skierował na nią w końcu spojrzenie, teraz już trochę mniej skupione, za to pełne zamyślenia. – To zależy od tego, jak długo tu stoi. Ten kamień, jeżeli jest rezultatem zaklęcia… nie musi być nowe. Może to nie magia ani środki otumaniające. Może po spędzeniu lat pod taką postacią… jej umysł się załamał. Wciąż tkwi w tamtym momencie nie z powodu zaklęć… a ponieważ oszalała.
Przeniósł znów wzrok na posąg.
Przeszło mu przez myśl, że jego zniszczenie mogłoby być dla tej dziewczyny błogosławieństwem.
Spoglądał to na rzeźbę, to na różdżkę, ale w końcu tę drugą opuścił i ukrył w kieszeni. Nie dlatego, że nie byłby gotowy rzucić zaklęcia, które roztrzaskałoby posąg. Raczej pomyślał, że jakieś plotki mogłyby dotrzeć do Ministerstwa i sprowadzić uwagę, której sobie nie życzył. Ba, był tutaj z Cynthią, której ostatecznie nie znał, więc nie było wykluczone, że sama by o tym opowiedziała. Co jeżeli okazałoby się, że tę klątwę da się jednak przełamać? Że ktoś już nad tym pracuje?
- Skoro tak stawiasz sprawę, masz rację. To randka – oświadczył, być może dość nieoczekiwanie wracając do słów, które wypowiedziała parę chwil wcześniej, a na które początkowo nie zareagował, nazbyt skupiony na oględzinach posągu i próbach rzucenia zaklęć, mogących dać odpowiedź na pytanie, co stało się z kobietą. Ale… nie umiał jej pomoc. Mimo całkiem sporej wiedzy o rozpraszaniu, o świecie, i niewiele mniejszej o nekromancji. Dla niego powrócenie do tematu sprzed pięciu minut nie było czymś specjalnie dziwnym, chociaż Cynthia miała pełne prawo za takie to uznać.– Nie jestem pewien, czy po takim początku zwykła kawa nie wypadnie nazbyt blado. Może powinienem znaleźć jakiś przeklęty grobowiec, pełen bardzo starych szczątków, żeby cię po nim oprowadzić?
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#8
12.04.2023, 22:18  ✶  
Relacja składająca się z obustronnych zaczepek i niedopowiedzeń była znacznie ciekawsza niż ta, w której tylko ona dyktowała zasady. Nieczęsto umiała odnaleźć się w cudzym towarzystwie z taką łatwością jak w przypadku Cathala. Czyżby to przez zamiłowanie do sekretów i trupów?
Nie przeszkadzali sobie, gdy ten stukał w posąg i wypowiadał inkantacje, a ona przyglądała się pod kątem anatomicznym, szukając większych anomalii niż krew i spuchnięta kostka, która teraz tkwiła uniesioną odrobinę w powietrzu, dzięki czemu mogła dokładniej się jej przyjrzeć. Nigdy nie spotkała się z takim zjawiskiem i chociaż miała dobrą pamięć, próbowała przypomnieć sobie wszelkiej maści zaklęcia uzdrawiające, czy nawet odrobinę te związane z nekromancją, to nie mogła znaleźć rozwiązania, które byłoby dobre dla zamkniętej w kamieniu kobiety.
Westchnęła na jego słowa, zwilżając wargi i kręcąc delikatnie głową, odchyliła ją do tyłu i spojrzała w zastygniętą bez ruchu twarz. Było to dużo gorsze od śmierci, od tortur czy utraty pamięci. Co ją spotkało, komu naraziła się, że skończyła w tak okropny sposób? Czując na sobie jego wzrok, wstała i wygładziła dłonią sukienkę, odwracając twarz w kierunku mężczyzny. - Ktoś powinien jej ulżyć. Nie jestem specjalnie empatyczna, ale to? Nie wiem, czy istnieje gorszy los, niż tkwienie w koszmarze i w kamieniu jednocześnie.
Brzmiała wyjątkowo spokojnie i naturalnie, nawet jeśli sugerowała rozbicie lub zniszczenie posągu, które byłoby jednoznaczne z morderstwem, skróceniem jej cierpień. A sama przecież pracowała w Ministerstwie. - Nie wiem, czy uszkodzenie punktów witalnych i odczarowanie jej coś by dało. Krew została na skalpelu, ale mogę na tej podstawie ustalić tylko grupę, podstawowe informację, ale nie jej tożsamość. Może z włosa? Ta technika jednak kuleje, jest mało dokładna. Mogłabym ewentualnie porównać ją do danych, które mamy pod kątem pokrewieństwa, ale ona nie jest Brytyjką.
Wyjaśniła mu jeszcze, unosząc srebrne ostrze i przyglądając się tkwiącej na nim cieczy. Nikt tej dziewczyny nie szukał? Istniała jeszcze szansa, że mogliby rozpoznać ją wśród osób zaginionych, do których zdjęć miał dostęp departament Aurorów, a tu wystarczyło tylko uśmiechnąć się ładnie do odpowiedniego Czarodzieja lub wykorzystać zaległą przysługę. W jakiś sposób potraktowanie jej bomabrdą wydawało się Cynthii bardziej ludzkie, niż pozostawienie jej w takim stanie. Kierowała się chyba egoizmem, bo ona nie chciałaby być tak porzucona w lesie pod Londynem.
Jego słowa sprawiły, że uciekła myślami od pomnika, a kąciki ust drgnęły ku górze w rozbawionym uśmiechu, bo wyglądał, jakby dopiero sobie o tym przypomniał. Nie zamierzała się jednak z jego oświadczeniem kłócić, skoro sama wysnuła taki pomysł. Obróciła się przodem do niego, przesuwając wzrokiem po twarzy Cathala i rozluźniła dłonie, pozwalając im opaść wzdłuż ciała. Oczywiście nie dotknęła skalpelem niczego, trzymając go tak, aby nie naruszyć znajdującej się na ostrzu krwi. - Oh, więc to pierwsza randka z wielu? To prawda, kawa lepiej pasuje jako wstęp lub dodatek. Grobowiec natomiast brzmi interesująco. Masz lokalizację takiego w rękawie? - jasne włosy spłynęły jej na plecy, gdy odchyliła głowę do tyłu odrobinę, aby w mroku rozświetlonym jedynie wątłym księżycem, którego blask wpadał gdzieś pomiędzy drzewami, móc przynajmniej spróbować odszukać jego spojrzenie. - Też powinnam się postarać. Co powiesz na sekcję zwłok nocą? Mam ciekawego trupa w Ministerstwie. Czy to będzie ekscytujące?
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#9
13.04.2023, 10:35  ✶  
- Nawet o tym myślałem – przyznał Cathal, spoglądając na posąg w zamyśleniu. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że próby zniszczenia nie przyniosłyby rezultatu podobnie jak przetransportowania gdzieś rzeźby. – Ale istnieje szansa, że ministerstwo prowadzi jakieś dochodzenie. Nie mam ochoty tłumaczyć, dlaczego w kosztorysie budżetu na projekt znalazła się kaucja. Poza tym, kto wie? Może jakiś klątwołamacz zdoła to z niej zdjąć. Może nawet spytam o to jedną klątwołamaczkę.
Mógł zawsze podpytać Aletheę, czy zdjęcie takiej klątwy w ogóle jest możliwe.
- Jeśli sobie życzysz, mogę prawdopodobnie znowu ją odczarować i spróbować uciąć jakiś włos. Chociaż jeżeli ktoś ją szuka…
Cathal przemieścił się przed posąg, by spojrzeć w jej przerażoną twarz. Przesunął palcami po podbródku i czole: kamień był chłodny i nieruchomy pod palcami. Ale gdzieś tam, w środku, tkwiła kobieta. Przez głowę Shafiqa przebiegła myśl: czy wszystkie posągi, jakie widział w swoim życiu były tylko posągami? Milczał znowu, kiedy jego umysł podsuwał usłużnie obraz każdego zadziwiająco udanego posągu, jaki zobaczył…
- …to zdjęcie w gazecie mogłoby wystarczyć, by ją rozpoznał – uzupełnił, po dobrej minucie milczenia, nim opuścił rękę. A potem skierował spojrzenie na Cynthię. Był trochę rozbawiony jej słowami, chociaż w otaczającym ich mroku ciężko było pewnie wyłapać nieznacznie uniesiony kącik ust czy pewną wesołość – nie pasującą do sytuacji, w której stali przed przeklętą kobietą – kryjącą się w jasnych oczach.
- Jedna z wielu? Jestem pewien, że wspomniałem o jednej, panno Flint. Ale kim jestem, aby odmawiać damie? – stwierdził, spoglądając na nią uważnie: w wieczorowej sukience, w tych zabawnych kaloszach, które wyczarował, ze skalpelem w dłoni i jasnymi włosami, doskonale widocznymi w półmroku. – Właściwie, słyszałem o pewnym Grobowcu Czarownicy w pobliżu Hogsmeade. Został z pewnością obrabowany jakieś trzysta lat temu, ale sam w sobie może być intrygujący. Jeżeli znajdę jakieś ruiny nietknięte przez rabusiów na pewno cię poinformuję.
W tej chwili wprawdzie porządkował sprawy po Egipcie, ale prędzej czy później czekały go inne wykopaliska. Inna sprawa, że dopiero za kilka dni miał dowiedzieć się, że te będą w Walii, a nie na drugim końcu świata.
– A czy to byłyby bardzo intrygujące zwłoki? – spytał przekornie odnośnie pomysłu na sekcję w środku nocy. – Na tyle, by wynagrodziło to, że leżą w kostnicy dopiero dwa dni, nie dwa tysiące lat?
Choć, po prawdzie, zapewne byłby skłonny jeżeli nie zgodzić się w ciemno, to przynajmniej rozważyć wpadnięcie na sekcję pana Johna, lat czterdzieści trzy, zmarłego w wyniku nieszczęśliwego upadku ze schodów. Przynajmniej jeszcze w tym momencie – Cynthia intrygowała go na tyle, że zobaczenie jej przy pracy mogło być kuszące i stanowić dodatkowy element w rozwiązaniu zagadki.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#10
13.04.2023, 18:37  ✶  
Nie była pewna, czy w obecnych czasach i przy ilości pracy, Ministerstwo Miało czas na zaklęte w kamień kobiety, ale pozostało mieć nadzieję. Gdyby była tu sama, pewnie rozbiłaby posąg z litości, aby jej ulżyć. Nie uznałaby tego za morderstwo, za zbrodnię.
- Myślisz, że długo tkwi w tym lesie? Skoro kamień odnawia się za każdym razem, to mogła tkwić tu nawet i sto lat. - westchnęła, przesuwając spojrzeniem po posagu, aby wyjąć różdżkę i użyć lumos. Jej twarz wciąż jawiła się przerażeniem, obłędem. Gdzie zaczął się jej bieg? Wsunęła magiczny patyk w kieszeń tak, aby robiła za małą latarkę od prawej strony. Dłoń Cynthii przesunęła po zimnym policzku kobiety. Były rzeczy, których należało się obawiać bardziej niż śmierci. Gdy cofnęła palce, zostało na nich nieprzyjemne mrowienie. - Hmm?
Odwróciła głowę w jego stronę, lustrując go wzrokiem. Wyglądał na zamyślonego, dokładnie oglądał posąg, badał palcami twarz, podobnie, jak ona wcześniej. Była przekonana, że w głowie Cathala myśli pędzą przeraźliwie, że czegoś szukał — czasem miewał już podobne wyrazy twarzy, gdy uciekał na kilka chwil od rzeczywistości, pogrążony we własnym umyśle. -Gdybyśmy mieli aparat.. -zaczęła z delikatną nutą rozczarowania w głosie, bo tego akurat nie miała w kieszeniach, czy pod sukienką. - Masz dobrą pamięć, prawda? Gdybyśmy ją zapamiętali, możemy iść do Ministerstwa i zobaczyć, co damy radę stworzyć przy pomocy rysownika lub odnaleźć w zgłoszeniach o osobach zaginionych.
Nie było to najlepsze rozwiązanie, ale jeśli miałby chęć — czemu nie. Dostanie się do Departamentu, nie było problemem, bo jej Prosektorium w nim tkwiło, a dodatkowo Aurorzy ją znali i uzyskanie dostępu do profili osób, których szukano, nie było specjalnie trudne. Zwłaszcza jeśli Joe był na nocnej zmianie.
- Gdybyś myślał o jednej, nie wspominałbyś grobowca i nie szukał ekscytacji. Nie musisz być taki nieśmiały. - brzmiała dość zadziornie, zupełnie niczego nie robiąc sobie z sytuacji, w której byli: w środku lasu, ubrani na przyjęcie i przez skazaną na wieczny kamień kobietą. Dłoń blondynki pomknęła do góry jeszcze, gdy mówiła i poprawiła mu kołnierzyk, palcami muskając skórę szyi. Przypadkiem oczywiście, o czym świadczył jej niewinny wyraz twarzy. -Możemy więc zacząć od tej Czarownicy. Może mnie czegoś nauczysz o Archeologii? Kto wie, zmienię profesję i zajmę się ustalaniem przyczyn śmierci na antycznych kościach.
Wciąż pamiętała o Egipcie i o tym, że mógł wiele na ten temat opowiedzieć, ale nie zamierzała go teraz zadręczać pytaniami. Cofnęła dłoń, przeczesując jasne pukle i nie odwracając wzroku, wzruszyła delikatnie ramionami. - Może nie aż tak zagadkowe, ale ostatnio było sporo ofiar rytuałów, czarnej magii i nawet ludzie bez serc. Chociaż wolałabym takie z sercem, które mogłabym nauczyć Cię ewentualnie wyjmować. To ekscytujące. I czasem leżą dłużej niż dwa dni! Takie zwykłe, dwudniowe to są w Mungu, Panie Shafiq.
Zakończyła z odrobiną udawanego oburzenia na to, że oczywiste przypadki śmierci również trafiały do Ministerstwa. Panował tam bałagan, ale mieli zbyt mało schowków chłodzących na ciała, aby rozpatrywać wszystko pod kątem zabójstwa lub śmierciożerców. Odwróciła głowę w stronę posągu, przesuwając po niej spojrzeniem raz jeszcze.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (2662), Cynthia Flint (3174)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa