• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
« Wstecz 1 2
1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec I

1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec I
Czarodziejska legenda
Wilderness is not a luxury but a necessity of the human spirit.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodzieje dążą do zatarcia granicy pomiędzy jaźnią i resztą natury, wchodząc tym samym na wyższe poziomy świadomości. Część z nich korzysta do tego z grzybów, a część przeżywa głębokie poczucie spokoju i połączenia podczas religijnych obrzędów i rytuałów. Ostatecznie jednak ciężko opisać najgłębsze wewnętrzne doświadczenia i uznaje się, że każdy z czarodziejów odczuwa je na swój sposób. Zjawisko to nazywane jest eutierrią.

Eutierria
#1
02.04.2023, 00:33  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.04.2023, 00:34 przez Eutierria.)  
po zmierzchu

(...)

Musiałeś czuć się w tym stroju o wiele komiczniej, niż zakładałeś na początku, bo kiedy spróbowałeś wykrzesać z siebie drzemiącą w tobie, siejącą grozę moc, nie wydarzyło się nic. Przylegająca do twojej twarzy maska skutecznie ochroniła cię przed unoszącym się w powietrzu pyłem, a wykształtowany z energii magicznej ogień pomknął dokładnie tam, gdzie sobie tego życzyłeś. Usłyszałeś piski i krzyki, kiedy snopy rozbiły się przed nogami ludzi, a wkrótce po tym twoich nozdrzy sięgnął smród palonych ozdób, które kapłanki Macmillanów rozwiesiły dzisiaj rano po drzewach. Zrujnowane ozdoby i poprzecinane drogi ucieczki nie mogły jednak równać się wizji odebrania komuś życia, więc zaklęcia szalonej wiedźmy, która została dobrana z tobą w parę mającą uniemożliwić czarodziejom wbiegnięcie na drogę prowadzącą do Doliny, okazały się o wiele bardziej okrutne. Pierwsze udało się słabo, ale okalający was dym i tak wspomógł jego działanie. Drugie – udane, od razu zadzwoniło Lorettcie w uszach, przypominając jej tak dobrze znane i uwielbiane uczucie posiadania nad przerażonymi ofiarami pełnej kontroli. Czar objął swoim działaniem ledwie cztery, może pięć osób, ale tych pięć osób, ni stąd i ni zowąd rzucających się do gardeł tym, którzy uciekali razem z nimi, pozostawiało w twoich ustach posmak czarnomagicznego popiołu.

Otaczał was ten chaos. Chaos, który wywołaliście z premedytacją. W tym chaosie znalazły się tylko dwie jednostki, które nie próbowały przedostać się za rosnącą za waszymi plecami ścianę ognia. Dwie postacie dorosłych mężczyzn, odzianych w czarodziejskie szaty, którzy musieli wychwycić smród płonących drzew i zbliżyć się do was. Rozpoznali was po maskach i błyskawicznie wyciągnęli swoje różdżki. Nie wycelowali ich w waszą dwójkę, tylko w ścieżkę za waszymi plecami – próbowali wpierw usunąć efekty waszych zaklęć.

Rzut Z 1d100 - 27
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 60
Sukces!

Dwa szybkie machnięcia, a później stanęli ramię w ramię.

- Stańcie z nami do walki, tchórze! – Ryknął jeden z nich, a wokół jego stóp rozlał się krąg białego światła. Wyzywali was na pojedynek, tu i teraz, a ten krąg biegł w waszym kierunku i chociaż was nie zaatakował, wyznaczył fragment ścieżki, rozmiarami przypominający parkiet do pojedynku. Nie rozpoznaliście tych mężczyzn*, ale w tym absurdzie goniącym absurd musieliście założyć, że przynajmniej jeden z nich był cholernym Longbottomem.

@Sauriel Rookwood @Loretta Lestrange Zostaliście wyzwani na czarodziejski pojedynek przewagą Longbottomów. Otrzymujecie po dwa zaklęcia na post, wy pierwsi przechodzicie do ofensywy. Wasze zaklęcia mogą objąć tylko jednego z mężczyzn i nie możecie opuścić parkietu do jego końca, ale możecie korzystać z tego, co znajduje się w okolicy, aby to przenieść lub wykorzystać jako źródło... czegoś. Pojedynek kończy się w chwili rozbrojenia lub omdlenia. Którejkolwiek ze stron. * - Zakładam, że nie znacie ojca Danielle. Jeżeli go jednak znacie – to ojciec Danielle.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#2
02.04.2023, 13:04  ✶  

Nie pierwszy raz w tym śmiesznym kostiumie, który miał niby wzbudzać strach i nie ostatni. No a przynajmniej Sauriel nie spodziewał się tu umierać. Nie chciał? Było mu to obojętne. Były rzeczy gorsze od śmierci. Niestety zdawał sobie sprawę z tego, że umrzeć było dość ciężko takim jak on. Tym bardziej, że nie zamierzał tanio skóry sprzedawać. A na pewno nie planował dać się pojmać.

- Stańcie z nami do walki plepleple - Przedrzeźnił Longbottoma. Rookwood wywrócił oczami i może to i lepiej, że nie było teraz widać jego miny i tego, jak wywrócił oczami, kiedy odważni, dzielni i rycerscy jegomoście wyskoczyli im przed ryje. Zgoda, przerysowanie, ale Sauriel był w końcu cynikiem. Przez ułamek sekundy czarne oczy wampira czujnie śledziły zarys, jaki pojawił się wokół ich pola dopóki nie pojął, z kim ma do czynienia i co się dzieje. Z kim - znaczy z nazwiska. Bo facjata była mu zupełnie obca. Poczuł w końcu przyjemne uderzenie podniecenia. W końcu się rozbudził z tego odrętwienia. Ciepło ognia, swąd dymu, krzyki, panika. Chaos. Elementy niby pozlepiane, ale zblazowane, teraz wtargnęły do jego umysłu z całą gamą bodźców, doznań i kolorów.

Sauriel może i nie miał perspektyw, ale perspektywicznie chciał sobie pomóc.

- Crucio. - Czarnowłosy przeciągnął różdżką w kierunku wyzywającego. Jeżeli były jakieś nowe sposoby na powiedzenie "kocham cię" to było jedno z nich. To było w pełni personalne. Błysnęło zielone światło, a Sauriel w tym samym momencie ruszył w kierunku przeciwnika, zamiast jak każdy normalny pojedynkowicz utrzymywać bezpieczną odległość. Od razu po Crucio posłał w swojego przeciwnika Confringo. Chciał do jegomościa dopaść i wybić mu zęby skutecznymi metodami, a nie jakimiś piu piu z różdżki, co czasami ma humorki i świruje, zamiast czarować.


Cruciatus
Rzut N 1d100 - 85
Sukces!


Confringo
Rzut N 1d100 - 34
Akcja nieudana


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
Devil in disguise
She's dancing by herself
She's crowned the queen of hell
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stukot obcasów zwiastuje jej chuderlawą, drobną posturę, którą skrzętnie ukrywa pod pstrokatymi, szerokimi koszulami, szerokimi nogawkami spodni i kapeluszami z okrutnie wielkim rondem. Blada, o twarzy pokrytej pajęczynką piegów, oczach roziskrzenie piwnych, ustach surowo wykrojonych. Na jej obliczu często pełznie uśmiech, ukazujący nieidealne zęby, o skrzywionych kłach – jest w niej jednak coś rozbrajająco szczerego. Aura czerwona, intensywna, niejednokrotnie przytłaczająca.

Loretta Lestrange
#3
02.04.2023, 13:31  ✶  

Gniew i gwałtowność urastały w niej do rangi gargantuicznej; uśmiech rozlewający się pod maską świadczył o niemej ekstazie – nie musiała mówić nic, same jej ruchy, dynamiczne i pewne siebie, stanowiły o motywacji i głęboko osadzonej egzaltacji. Choć drobna, tonąca wręcz w czerni szaty, zawierała w swojej fizjonomii coś niebezpiecznego; coś, co nakazywało się bać.

Prawdopodobnie dlatego różdżkę uniosła z niebanalną pewnością siebie, nie bacząc na krzywdę – w gruncie rzeczy przecież, to do niej dążyła w prozie codzienności, jak i w poprzetykanymi gwiezdnymi wyjątkami sytuacjom. Spojrzała na swego towarzysza, kiwając mu delikatnie głową; dosłownie sekundy przed tym, jak dwójka mężczyzn wyłoniła się spomiędzy popiołu i dymu. Chaos, roztaczający coraz szersze kręgi, mile mościł się w umyśle.

– Och, litości – sarknęła, słysząc otwarte wyzwanie do pojedynku.

Jej dłoń jedynie zacisnęła się odrobinę mocniej na rękojeści, trąc palcem jej fakturę. Pierwsze zaklęcie, z kanonu zauroczeń, świsnęło w powietrzu – jeśli się udało, ofiara miała poczuć absurdalny strach; nieukierunkowany i gwałtowny, wzierający w umysł, siejący ziarno niepewności, skłaniający ku klęknięciu. Dotykał najgłębszych meandrów umysłu, jego najszczerszych aberracji.


Rzucam na zauroczenie.
Rzut Z 1d100 - 67
Sukces!


Niezależnie od skutków zaklęcia, machnęła po raz kolejny różdżką. Chaos rozgrywający się dookoła, mile drażnił zmysły – w gruncie rzeczy to tego potrzebowała, zupełnej anarchii, bezprawia i krzywdy.

– Crucio – rzekła, mierząc w kierunku mężczyzny.


Rzucam na nekromancję.
Rzut O 1d100 - 6
Akcja nieudana
Czarodziejska legenda
Wilderness is not a luxury but a necessity of the human spirit.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodzieje dążą do zatarcia granicy pomiędzy jaźnią i resztą natury, wchodząc tym samym na wyższe poziomy świadomości. Część z nich korzysta do tego z grzybów, a część przeżywa głębokie poczucie spokoju i połączenia podczas religijnych obrzędów i rytuałów. Ostatecznie jednak ciężko opisać najgłębsze wewnętrzne doświadczenia i uznaje się, że każdy z czarodziejów odczuwa je na swój sposób. Zjawisko to nazywane jest eutierrią.

Eutierria
#4
07.04.2023, 18:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.04.2023, 20:23 przez Eutierria.)  

Rzuty przeciwnika Sauriela


Na siłę woli

Rzut Z 1d100 - 63
Sukces!

Na kontratak: precyzyjne cięcie surową magią w rękę, w której Sauriel trzyma różdżkę

Rzut Z 1d100 - 31
Akcja nieudana

Rzuty przeciwnika Loretty


Na siłę woli

Rzut Z 1d100 - 15
Akcja nieudana

Na kontratak: expelliarmus (translokacja)

Rzut PO 1d100 - 50
Sukces!

Idealny Cruciatus rzucony w tego szalonego, lecz wprawionego w magii czarodzieja nie przyniósł oczekiwanych przez ciebie rezultatów. Longbottom wpierw warknął z bólu, ale ten ból szybko się rozszedł, a ty poczułeś, jak napięcie w twojej dłoni mija – musiał przełamać czar oklumencją, ale nie wyszło mu to idealnie, bo kiedy machnął ręką, nie wcelował kolejnym z zaklęć. Jasna łuna czystej magii pomknęła w twoim kierunku, ale nie udało jej się w ciebie trafić – wystarczył prosty krok, aby ryzyko oberwania świetlistym promieniem było mniejsze niż oberwanie w głowę gałęzią, która spadła nieopodal parkietu do pojedynków. Mężczyzna parsknął, a następnie przybrał wyjątkowo teatralną pozę, celując w ciebie różdżką. Nie ulegało wątpliwości, że za moment zaatakuje znowu.

Czar Loretty okazał się o wiele bardziej udany. Chociaż nie powiodło się wywołanie w ciele przeciwnika fali bólu. Mężczyzna klęknął na jedną nogę, ale nie wypuścił z dłoni barwionej na fioletowo różdżki. Ba, mimo narastającego w nim strachu, udało mu się wycelować w ciebie zaklęciem. Poczułaś w dłoni ciśnienie, które próbowało wyrwać ci różdżkę – jeżeli chciałaś uniknąć rozbrojenia, musiałaś przełamać ten czar lub utrzymać ją w dłoni siłą.

Przeciwnik Loretty – odczuwa strach

15.04
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#5
14.04.2023, 23:16  ✶  

Sauriel bez czarodziejskiej finezji wbiegł w przeciwnika, żeby złapać go jedną ręką za bark, drugą za nadgarstek, w której trzymał różdżkę i zajebać mu z kolanka w brzuch. Nie do końca brał pod uwagę to, że jego różdżka może również przy tym ucierpieć i ulec złamaniu. Głównie dlatego wiecznie te różdżki łamał i potem Fergus miał co robić. Następnie zamierzał unieszkodliwić wiodącą rękę przeciwnika - czyli tą, w której miał różdżkę i złamać ją. Jego wizja była dość tunelowa, ale nie zapominał o tym, że mieli tutaj jeszcze jednego przeciwnika, że wokół płonęło wszystko, a dym osnuwał polanę. W ekscytacji zabawy, a tym bardziej, kiedy czułeś krew, ciężko było myśleć o czymkolwiek prócz smakowitego kąska, który w dodatku sam chciał się z tobą mierzyć.


Łokieć pięta nie ma klienta
Rzut PO 1d100 - 58
Sukces!


Trach ręka
Rzut PO 1d100 - 5
Akcja nieudana


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
Czarodziejska legenda
Wilderness is not a luxury but a necessity of the human spirit.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodzieje dążą do zatarcia granicy pomiędzy jaźnią i resztą natury, wchodząc tym samym na wyższe poziomy świadomości. Część z nich korzysta do tego z grzybów, a część przeżywa głębokie poczucie spokoju i połączenia podczas religijnych obrzędów i rytuałów. Ostatecznie jednak ciężko opisać najgłębsze wewnętrzne doświadczenia i uznaje się, że każdy z czarodziejów odczuwa je na swój sposób. Zjawisko to nazywane jest eutierrią.

Eutierria
#6
16.04.2023, 20:59  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.04.2023, 00:32 przez Eutierria.)  

Loretta Lestrange


Na ściśnięcie różdżki - jedną ręką, potem dokłada drugą

Rzut O 1d100 - 4
Akcja nieudana

Rzut O 1d100 - 38
Akcja nieudana

Rzuty za przeciwnika Loretty


Kształtowanie

Rzut N 1d100 - 79
Sukces!

Rzut N 1d100 - 17
Akcja nieudana

Rzuty za przeciwnika Sauriela


Dwa razy kształtowanie (odpychająca siła)

Rzut Z 1d100 - 83
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 55
Sukces!

Różdżka Loretty wypadła z jej drobnej dłoni i potoczyła się po parkiecie. Zaklęcie, które go stworzyło, zniknęło momentalnie, uwalniając ich oboje z potrzeby toczenia na nim walki. Loretta była bezbronna – nie mogła rzucić żadnego zaklęcia, nie posiadała też nic w zanadrzu na taką okazję (oprócz szyszki, która pozwoliłaby jej na ucieczkę, ale dlaczego miała poddawać się już teraz?). Jej przeciwnik postanowił wykorzystać tę okazję i wystrzelił w jej stronę liną, która miała ją związać i uniemożliwić sięgnięcie ręką w dół.

Saurielu, ty wciąż toczyłeś swój pojedynek na parkiecie. Twój przeciwnik ewidentnie nie chciał bić się z tobą na pięści – kiedy tylko spróbowałeś się do niego zbliżyć, wykonał ruch ręką i przywołał silny strumień wiatru, mający odsunąć cię na koniec parkietu. Pierwszemu, silniejszemu podmuchowi, zawtórował drugi, mniejszy. Twoje stopy zatrzymały się na świecącej krawędzi i nie poruszyły się dalej. Mogłeś w ten sposób zrozumieć, że do czasu rozbrojenia lub ogłuszenia przeciwnika, nie zdołasz wydostać się z tej magicznej pułapki. Byłeś również świadomy tego, że twoja sojuszniczka zawiodła już na samym początku tej potyczki.

19.04
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#7
18.04.2023, 08:26  ✶  

Sauriel nie bał się śmierci. Nie dążył do niej aktywnie, ale nie bał się jej. Już raz umarł i jedyne, co było straszne to to, że z tej śmierci się przebudził. Czego jednak się bał i do czego za żadną cenę nie zamierzał dopuścić to tego, że zostanie pojmany. Wrzucony do jakiejś celi, w której będzie musiał spędzić... no ile? Ile czasu mógł przesiedzieć ktoś taki jak on za swoje zbrodnie i grzechy? Czym była wobec tego kara dożywocia?

Z jego ust wydobył się zwierzęcy, niezadowolony syk, kiedy podmuch wiatru odsunął go w tył, a on zapierając się nogami pozostawił bruzdy w miękkim podłożu. Nie ustał. Trudno. W kącie oka widział, jak Loretta pada i gula podskoczyła mu w gardle. Dwóch na jednego banda łysego, co? Sauriel spróbował znów pobudzić swoją bestię, by pokazać się jako Nocna Mara przed oczami przeciwników nim uniósł różdżkę i opuścił ją szybko w kierunku Longbottoma. Chciał go rozerwać czystą siłą magii na kawałeczki.


Nocna Mara
Rzut O 1d100 - 65
Sukces!


Rozłożenie na części pierwsze
Rzut Z 1d100 - 14
Akcja nieudana


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
Devil in disguise
She's dancing by herself
She's crowned the queen of hell
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stukot obcasów zwiastuje jej chuderlawą, drobną posturę, którą skrzętnie ukrywa pod pstrokatymi, szerokimi koszulami, szerokimi nogawkami spodni i kapeluszami z okrutnie wielkim rondem. Blada, o twarzy pokrytej pajęczynką piegów, oczach roziskrzenie piwnych, ustach surowo wykrojonych. Na jej obliczu często pełznie uśmiech, ukazujący nieidealne zęby, o skrzywionych kłach – jest w niej jednak coś rozbrajająco szczerego. Aura czerwona, intensywna, niejednokrotnie przytłaczająca.

Loretta Lestrange
#8
20.04.2023, 18:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.04.2023, 18:24 przez Loretta Lestrange.)  

Obraz zmętniał i zagęścił się przed jej oczami – bardziej wprawiona w urokach oraz mamieniu aniżeli w faktycznej walce, wzbiła serce o szybszy trzepot. Różdżka wypadła jej z dłoni, tocząc się po parkiecie i o ile zdrowym rozsądkiem nie szczyciła się nigdy – poczuła, iż był to kluczowy moment, aby polegać na swojej lichej sile fizycznej.


Widząc lecące w jej kierunku pęta, prędko usiłowała odskoczyć, aby zaklęcie nie trafiło w nią nieodzownie.

Rzucam na aktywność fizyczną.
Rzut O 1d100 - 19
Akcja nieudana


Jeśli udało jej się umknąć wymierzonemu w nią zaklęciu, usiłowała się rzucić prędko ku różdżce – jeśli jednak unik się nie powiódł, usiłowała wykonać kolejny.

Rzucam na aktywność fizyczną.
Rzut O 1d100 - 30
Akcja nieudana
Czarodziejska legenda
Wilderness is not a luxury but a necessity of the human spirit.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodzieje dążą do zatarcia granicy pomiędzy jaźnią i resztą natury, wchodząc tym samym na wyższe poziomy świadomości. Część z nich korzysta do tego z grzybów, a część przeżywa głębokie poczucie spokoju i połączenia podczas religijnych obrzędów i rytuałów. Ostatecznie jednak ciężko opisać najgłębsze wewnętrzne doświadczenia i uznaje się, że każdy z czarodziejów odczuwa je na swój sposób. Zjawisko to nazywane jest eutierrią.

Eutierria
#9
21.04.2023, 23:41  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.04.2023, 23:59 przez Eutierria.)  

Rzuty przeciwnika Sauriela


Na parę kajdan (pierwszy rzut), na wytrącenie różdżki (drugi rzut), oba wyniki -10 (nocna mara)

Rzut Z 1d100 - 35
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 97
Sukces!

- Poddaj się – powiedział przeciwnik Loretty donośnym głosem, przyjmując przy tym dziwną pozę. Byłaś spętana więzami uniemożliwiającymi jej chwycenie za różdżkę, ponieważ nie udało ci się wykonać uniku przed świetlistą wiązką. – Żaden to wstyd przegrać ze mną, a także żaden wstyd nawrócić się na drogę światła! – Stanął butem na twojej różdżce, nie musząc wykonywać w tym celu żadnych skomplikowanych ruchów – przegrałaś ten pojedynek bardzo szybko i zapłaciłaś tego cenę.

Mężczyzna nie przyłączył się do walki Sauriela. Najwyraźniej oboje walczyli fair play. Jego towarzysz nie zamierzał się jednak poddawać:

- Cóż to za...! – Syknął, w przerażeniu zataczając koło czubkiem różdżki. Znów coś kształtował, ale pierwsze zaklęcie chyba mu nie wyszło. Drugie – wywołało ciśnienie w twojej dłoni. Czułeś, jak różdżka próbuje się z niej wydostać i miałeś dosłownie sekundę na reakcję.

23.04
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#10
22.04.2023, 11:47  ✶  

Nie działoby się dobrze, gdyby mężczyzna, który zniewolił jego partnerkę dołączył do pojedynku. Sauriel by spieprzał. Jak zostało powiedziane - mógł zginąć, ale dać się pojmać? Oj nie. Natomiast honor, proszę bardzo, coś takiego jeszcze istnieje, czy jakaś inna dziwna rzecz kazała tamtemu pilnować swojej niewolnicy - jego zostawiono w spokoju. Albo raczej - pozwolono, żeby Longobottom błyszczał.

Sauriel nie walczył nawet z wyrwaniem różdżki. Mgła rozlała się po otoczeniu, kiedy jego sylwetka obrosłą w cienie i urosła na wzór tych potworności, przed którymi dzieci bronią się wchodząc pod kołderkę. Ale one tam są. W cieniu nocy - czekają. To było dokładnie to - otwarcie. Strach miał wielkie oczy. A jeśli chodzi o wampiry to nie tylko strasznie potrafiły wyglądać. Bo w przeciwieństwie do tych demonów spod łóżka - wampiry były całkowicie realne.

Mimo tego, że różdżki w dłoni wampira nie było, surowa magia zabuzowała wokół celu Sauriela i jego pojedynkowicza. Zamierzał go rozerwać na strzępy - i skupił na tym całą swoją wolę i pragnienie.


Rozerwanie celu
Rzut Z 1d100 - 49
Sukces!


Rozerwanie celu żeby na pewnobyłrozerwanygówniarzjeden.jpg
Rzut Z 1d100 - 84
Sukces!


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eutierria (2569), Loretta Lestrange (323), Sauriel Rookwood (1894)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa