Siedziałem nad dziwnym przedmiotem, z którego biła wręcz dziwna magia. Miałem na dłoniach rękawiczki, aby czegoś z niego nie przejąć. Ostrożności nigdy za wiele. Ściągałem je dopiero, gdy wiedziałem, że nic mi nie będzie grozić. Bell ciągle mnie instruował, podpowiadał co widzi i co czuje. Był przydatnym partnerem i przyjacielem, a wręcz moją Bratnią Duszą. W końcu zostawiłem przedmiot chowając go w bezpieczne miejsce. Potrzebowałem przerwy i doskonale wiedziałem, co zrobię. Od kilku dni z tyłu mojej głowy chodzi jeden, łagodny, przyjemny głos, który musiał należeć do jakiejś rusałki.
Podniosłem się z miejsca i poszedłem po kawę. W ostateczności wziąłem jeden kubek wypełniony kawą i jeden herbatą. Różdżkę musiałem schować, czego nie lubiłem robić, bo ciężko było się tu poruszać. Bell prowadził mnie blisko ściany, a ja starałem się nie oblać. Obie ciecze były gorące, więc musiałem być tysiąc razy bardziej ostrożny. Jeśli chcecie drodzy czarodzieje dowiedzieć się, gdzie ten ślepy chłopak zmierza z dwoma kubkami ciepłych napoi to złapcie się dobrze foteli, ponieważ zmierzam do pomieszczeń wypełnionych trupami – do Cynthi Flint z głosem tak słodkim, tak anielskim, że nie mogłem obok niej przejść obojętnie. Znałem ją jako przyjaciółkę Fergusa i nigdy nie zwracałem na nią uwagi. Może czasami, ale zawsze byłem zajęty kimś innym, więc nic dziwnego, że się nią nie zainteresowałem.
Słyszałem, że ma pełne ręce roboty, więc zamierzałem jej sprawić przyjemność. Zjechałem na odpowiednie piętro windą, wyszedłem z niej kierując się w dobrze znanym mi kierunku. Tak kilka razy byłem w tym miejscu pod pretekstem tego, że miałem zgarnąć kilka raportów dla aurorów. Działało zawsze. W końcu odważyłem się zagadać do niej o coś innego niż jakieś świstki papierów, które dla mnie nie miały znaczenia.
— Puk puk. – odezwałem się wchodząc do pomieszczenia z uśmiechem. — Dzień dobry droga Cynthio. Mam dla ciebie kubek kawy lub kubek herbaty. Ostatnio bardzo dużo pracujesz, więc pomyślałem, że przyniosę ci coś ciepłego do picia. Macie tu strasznie chłodno, tylko nie wiedziałem, co lubisz pić. – zalałem ją falą mało istotnych informacji, ale chciałem, aby czuła, że naprawdę zrobiłem to dla niej.