Do Theon Yaxley
Tak jak się spodziewała. Wyciągnięcie starszego z domu kilka minut wcześniej, żeby dotrzeć na miejsce było strzalem w dziesiątkę. Zważywszy na to, że mężczyzna zdawał się już przed wyjściem wypić dwie lampki wina. Czy podchodziło to pod alkoholizm? Cóż, ciężko stwierdzić, ale bardzo możliwe, że tak. Szykował się do tego wszystkiego z przymrużeniem oka wiedząc, że większość tej imprezy spędzi z Gerardem rozmawiając o interesach. Ciężko by było ominąć ten aspekt chociażby na chwilkę.
- Och! Faktycznie! Chodźmy, gdzieś w głąb - starszy mężczyzna uśmiechnął się łagodnie, skinął głową i zaśmiał się po chwili - Może być brandy. Dawno nie piłem. Pod naszym dachem to tylko wino się ostatnimi czasy pija. Aż dziwne! - pozwolił sobie zażartować i klepiąc Theona w ramię, chyba trochę za mocno przykleił sobie do twarzy szeroki, serdeczny uśmiech.
- Zapewne tak będzie! Bardziej się o niego martwię... Anne potrafi być... nadwyraz uszczypliwa - klasnął w dłonie - Ale! Koniec z tymi pogaduszkami. Do rzeczy - obrócił się w stronę Theona - Wszystkiego najlepszego chłopcze. I obyś był zadowolony z, no... - skinął głową w stronę swojej córki, jakby miał na myśli to, że to ona jest jakiegoś typu prezentem. Choć wiadome było, że to wszystko było jedynie owiane taką mgiełką. Pod nią była biznesowa prawda, układy i deal'e, które mialy pomóc obu rodzinom.
Przeczuwając iż zapewne sam Theon nie był do końca wtajemniczony w układ między panami Leroux i Yaxley'em Rene skinął głową na koniec i z poteżnym śmiechem dodał:
- Och...! Wy młodzi macie szczęście, że o was myślimy - no tak, jakby to właśnie o nich chodziło, a nie o zwiększenie udziałowców i zasobów pieniężnych. Stary Leroux złapał pod ramię Gerarda i gestykulując zaczął odchodzić z nim na bok - A wiesz, że podobno w Toskani...- kolejnej części zdania nie dało się już usłyszeć, ponieważ mężczyzna uznał, że lepiej warto ściszyć głos.
Séraphine w tym czasie zdołała złapać dla siebie kieliszek wina. Bycie dzisiaj w zupełności trzeźwym nie pasowało do tego, co szykowało się w ciągu najbliższych kilku godzin. Dostrzegła wiele twarzy, znajomych, bądź mniej, które pojawiały się w posiadłości. Upiła powoli łyk wina i skrzywiła się momentalnie. Nie, to na pewno nie było ich rodzinne wino. Nie smakowało tak. Zerknęła na zegarek, który mieścił się na jej prawym nagdarstku wbrew zdrowemu rozsądkowi. Czas już dawno pokazywał, że uroczystości powinna się rozpocząć, ale chyba nie wszyscy jeszcze się pojawili.
Kątem oka nawet dostrzegła mężczyznę, któremu jakiś czas temu zaszła za skórę. Syknęła pod nosem i postanowiła na razie udawać, że jej tu nie ma. Przecież to jakiś żart był, żeby w takie maliny się pakować! Zaczesała szybko palcami włosy w tył, dokończyła wino i wzrokiem zacżęła szukać ojca. Którego... no tak, nie było nigdzie w pobliżu, albo schował się za filarem. Typowe. Żyłka jej prawie pękła z tych nerwów, aż w końcu niebieskie oczy zatrzymały się na znajomej, wysokiej czupryine. Ten mężczyzna był chyba u niej w sklepie...? Dwa dni temu. Jak on się przedstawił...? Apollo? Jeden, drugi, trzeci krok. Była coraz bliżej wysokiego osobnika, aż w końcu stanęła jakieś dwa metry za nim. Mniej więcej.
- Rozumiem, że to przypadek, że się tu pojawiłes? - nie połączyła przecież faktów, że Yaxleye są wysocy i że to właśnie do tego, do którego się zwraca była zaproszona na urodziny i swoje własne zaręczyny. Nadal gdzieś z tyłu głowy pamiętała jak starała się ze wszystkich sił zbyć go podczas ostatnich chwil działania sklepu.
Skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, stając lekko bokiem do Theon'a. Lustrowała go spojrzeniem zastanawiając się jak długo jeszcze będzie to wszystko trwać. Czy będzie mogła sobie darować bycie nieustannie miłą i po prostu wymknąć się, żeby uniknąć zbędnych ceregieli związanych z zaręczynami.
![[Obrazek: 18ca3672ab006376a626f6ed90cf3f654253e0a3.gif]](https://64.media.tumblr.com/d4bab35576fba738e9cf78dd6db5d8fd/6bd161ad1f6bb8b6-9d/s400x600/18ca3672ab006376a626f6ed90cf3f654253e0a3.gif)
![[Obrazek: 036328586c87320cddd53d74254b18ab9a9d6ca0.gif]](https://64.media.tumblr.com/f03ceae5b7f418226c4946734bb00164/6bd161ad1f6bb8b6-3d/s400x600/036328586c87320cddd53d74254b18ab9a9d6ca0.gif)
– all my demons reappear –