Skarbie,
teraz absolutnie nic mi już nie jest, dobrze? A wcześniej też nic specjalnego. Bywało gorzej. Poza tym wiedziałam, że i tak po mnie przyjdzie. To nie Wasza wina. Liczyłam tylko, że dowiemy się więcej, skoro w niektórych przypadkach te cholerne okna były otwarte. Ale wygląda na to, że nic z tego.
Miałam na myśli samo rzucenie wiankiem na górę. Jedna z moich krewnych dała go na przykład przyjacielowi, a ewidentnie oczy ma dla kogoś innego. Chociaż w tym przypadku szaleńczo się cieszę, że potraktowała to jako zabawę i wręczyła wianek znajomemu. Wątpię, by pod wpływem magii rzuciła się mu nagle na szyję, ale to wszystko komplikuje. Wyobrażasz sobie, że podobno to nie ma nic wspólnego z Voldemortem i wycieczką do Limbo? Jeżeli to prawda, to znaczy, że bogini bardzo nas nie lubi.
Brenna