• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 … 16 Dalej »
[13 czerwca 1943] Jęcząca Marta | Robert & Chester

[13 czerwca 1943] Jęcząca Marta | Robert & Chester
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#11
08.12.2023, 00:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.01.2024, 20:45 przez Robert Mulciber.)  

Robert znał zasady, które obowiązywały w Hogwarcie. Wszak sam nadal był uczniem i co za tym idzie - musiał ich przestrzegać. Kto jednak w tym wieku nigdy nie zrobił czegoś niewłaściwego? Lekkomyślnego? Po prostu głupiego? Kto w tym wieku nie zdecydował się choćby ten jeden raz na to aby złamać obowiązujące zasady? Młodość rządziła się swoimi prawami. Dzieciakom czasem należało odpuścić.

Tylko czy to aby na pewno był ten konkretny moment?

W świetle ostatnich wydarzeń, wątpliwości były więcej niż uzasadnione.

- Naprawdę myślisz, że ja, Richard i Twój brat, moglibyśmy mieć z tym coś wspólnego? - nerwy nadal nie ustępowały, ale pomimo tego Robert nie poddawał się. Jeszcze. Tym razem postawił jednak na coś innego. Chester przecież ich znał. Znał bliźniaków. Znał swojego brata. Tych kilka lat temu zdarzało mu się nawet narzekać, kiedy zmuszony był się nimi opiekować. Zapewne wolał w takich momentach zajmować się innymi sprawami, ale było jak było. - Nie tknąłbym szlamy, to nie byłoby tego warte.

Podobne zapewnienia mógłby wygłosić w kontekście Aureliusa. Znał go wiele lat. Był przekonany, że Burke nie był złym dzieciakiem, choć oczywiście świętym nikt by go nie nazwał. Miał swoje za uszami. Aczkolwiek kto w wieku tych nastu lat niczego nie przeskrobał? Na pewne rzeczy należało spojrzeć przez palce. Przymknąć oko.

Łatwo było komuś zniszczyć życie. Cofnięcie wyrządzonej krzywdy... tutaj już zaczynały się schody. Niekiedy były one naprawdę strome.

- I nie wiem od kiedy opuszczanie dormitorium miałoby czynić z nas przestępców. Nie powiesz chyba, że sam nigdy tego nie zrobiłeś? - dodał. Był już tym wszystkim trochę zmęczony. Zrezygnowany. Jeśli nawet Chester mu w tych okolicznościach nie ufał, to jaką Robert mógł mieć pewność, że również inni nie uznają go za współwinnego; że nie poniesie konsekwencji z powodu jakiejś cholernej szlamy? Ostatecznie, kogoś trzeba było pociągnąć do odpowiedzialności.

Tylko czy faktycznie mieliby pociągnąć do niej czarodzieja czystej krwi, na dokładkę pochodzącego z dobrej rodziny? O swoich przecież należało dbać. Wyciągnąć w ich stronę pomocną dłoń, kiedy zachodziła taka potrzeba.

Szkoda, że Robert nie myślał o tym w ten sposób.

Szkoda, że Francis Mulciber nigdy nie pozwolił swoim dzieciakom odczuć, że w razie takiej potrzeby stanie za nimi murem; że mogą liczyć na jego wsparcie.

Przytłoczony przez naciskającego, węszącego Chestera, oparł się o ścianę. Zwiesił głowę, ramiona. Nie wyglądał na pewnego siebie dzieciaka. Nie wyglądał jak ten czarodziej, w którego gabinecie za trochę ponad 20 lat będą spędzać długie godziny na omawianiu różnych planów; opcji.

Herald of Darkness
It seems that all that was good has died
And is decaying in me
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Chester to mierzący 178 cm wzrostu, postawny mężczyzna, ważący 76 kg. Ma brązowe, poprzetykane pierwszymi siwymi pasmami włosy i niebieskie oczy. Brąz noszonej przez niego krótkiej brody został przerzedzony przez lekką siwiznę. Przez większość czasu nosi mundur Aurora, natomiast poza pracą ubiera się elegancko, w garnitury. Często widywany jest z papierosem. Pierwsze wrażenie... jest służbistą, twardym gnojem, za którym nie przepada niemałe grono osób z dep. przestrzegania prawa. Nie można mu jednak odmówić doświadczenia zawodowego.

Chester Rookwood
#12
26.12.2023, 01:57  ✶  

Podejmowane przez niego próby wzięcia Roberta w krzyżowy ogień pytań nie przynosiły oczekiwanego przez niego rezultatu i młody Mulciber nie zamierzał wyśpiewać mu wszystkiego niczym na spowiedzi. Rozważał zmianę swojego podejścia na takie, które pozwoli mu skutecznie ustalić to, czy obaj Mulciberowie i oraz jego brat mieli coś z tym wspólnego. Na razie mógł wyłącznie myśleć, że tak wyglądała prawda.

— Są ku temu podstawy. Nasze rodziny pozostają ze sobą w bliskich relacjach. Jestem jedną z niewielu osób, do których możesz się z tym się z tym zwrócić. Nie wydam was, jednak muszę wiedzieć co dokładnie się wydarzyło aby spróbować uratować wam tyłki w razie potrzeby. — Starał się przez cały czas drążyć tę sprawę właśnie dlatego, że ich znał i dlatego, że ona dotyczyła również jego brata. Nie mógł obiecać Robertowi, że uratuje im tyłki, natomiast mógł spróbować to zrobić jeśli wpakowali się w niezłą kabałę. Pomimo upływu lat nie ulegało zmianie to, że zostawał zobligowany do posiadania pod swoją opieką obu Mulciberów i rodzeństwo. — Rozsądnie do tego podchodzisz. — Docenił przejaw zdrowego rozsądku ze strony Mulcibera. Chester doskonale wiedział do czego zdolny jest jego brat i tak jak był w stanie uwierzyć Robertowi i pośrednio jego bratu, tak Michael byłby w stanie zabić kolejną szlamę, gdyż tego dokonał jako dziecko dla zaspokojenia swojej ciekawości wywołanej przez nauki ich rodziców odnośnie mugolaków. Jedna z tajemnic jego rodziny, która nie miała wyjść na jaw.

— Nie czyni to z was przestępców, tylko trójkę młodych czarodziejów która mogła znaleźć się w nieodpowiednim miejscu i w złym czasie. Teraz nie rozmawiamy o mnie. — Starał mu się to wytłumaczyć. Pociągnięcie do odpowiedzialności karnej trzech młodych czarodziejów, na domiar tego będących jeszcze uczniami Hogwartu, nie oznaczało nic dobrego dla ich przyszłości oraz ich rodzin. Stałoby się to skandalem gdyby dotyczyłoby to czarodziejów czystej krwi, pochodzących z tak szanowanych rodzin jak Mulciberowie i Rookwoodowie. Jemu również zdarzało się opuszczać dormitorium Slytherinu po nastaniu ciszy nocnej, chociażby na nocną schadzkę z dziewczyną. W pokoju wspólnym trudno o prywatność. Na domiar tego chłopcom nie wolno wchodzić do sypialni dziewcząt.

— Nie mazgaj się, Mulciber. — Westchnął jedynie widząc jak ten chłopak zwiesza głowę i ramiona, manifestując brak pewności siebie. Niezależnie od sytuacji nie należało okazywać słabości. Za dwadzieścia lat miał traktować go niczym równego sobie. Jako swojego wspólnika.

Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#13
17.01.2024, 21:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.01.2024, 21:20 przez Robert Mulciber.)  

Ciężko, żeby podejmowane przez Chestera próby przyniosły inny efekt. Chociaż Mulciber znalazł się w niekorzystnym położeniu, to ze sprawą szlamy nie miał żadnych powiązań. Albo przynajmniej takowych nie był świadomy. Nie zamierzał brać na siebie odpowiedzialności za czyn, którego nie popełnił. Ponosić jego konsekwencji.

Ciężko było nie zgodzić się z tym, co koniec końców postanowił mu przekazać Rookwood. Czasami trzeba było skorzystać z czyjejś pomocy. Przedstawić komuś sprawę. Wytłumaczyć w jaki sposób do wszystkiego doszło. Zwłaszcza kiedy sytuacja była z tych skomplikowanych. Delikatnych? Była podobna do tej, w którą w pewnym sensie zamieszani byli obecnie. Cała ich grupa.

- Nie mazgaje się. - zaprzeczył, choć rzeczywiście był tego bliski. Dużo bardziej bliski niż skłonny był się przyznać również przed samym sobą. Chwilę jeszcze zastanawiał się nad wszystkim. Po czym pokiwał głową. - Powiem Ci wszystko, tylko obiecaj, że w razie takiej potrzeby, naprawdę spróbujesz nam pomóc. - poprosił? Może bardziej odpowiednim określeniem byłoby tutaj, że próbował stawiać warunki. O ile w swoim położeniu faktycznie mógł sobie na coś takiego pozwolić.

Kiedy dogadali się z Chesterem, wszystko mu na spokojnie przedstawił. On, Richard, Aurelius oraz Michael byli na tym samym roku. Trzymali się ze sobą. Stanowili paczkę. Mogli na sobie wzajemnie polegać w różnych kwestiach. Również w tych, które - jak się właśnie okazało - związane były z łamaniem szkolnego regulaminu. W tym konkretnym przypadku, całość dotyczyła opuszczania dormitorium po godzinach. W dniu kiedy zginęła Marta, na coś takiego pozwolił sobie Aurelius. Miał się spotkać - tradycyjnie już - ze swoją dziewczyną. Jules. I wszystko byłoby w zasadzie w porządku, gdyby nie to, że po śmierci szlamy nauczyciele drążyli. Jeden z nich widział Burke'a na szkolnym korytarzu. Wszystko badała brygada, aurorzy. Sytuacja zrobiła się dość napięta, a oni... ich mała grupka musiała uważać, żeby przypadkiem nie zostali z tym powiązani. Zwłaszcza, że w Hogwarcie kojarzona ich jako tych, którzy kilka razy się z tej całej, nieszczęsnej Marty nabijali. Raz nawet zdarzyło się, że zamknęli ją w szafie. Biedna dziewczyna zniknęła na pół dnia, a im wlepiono za to szlaban.

Tylko czy ktoś kto zamyka szlame w szafie, mógłby być zdolny do tego, żeby w następnej kolejności ją tak po prostu zamordować?

Robert był wciąż dzieciakiem. W dodatku dzieciakiem specyficznym. Zastraszanym przez ojca. Nie myślał do końca logicznie. Niepotrzebnie się pewnymi rzeczami przejmował. Owszem. Mogli mieć problemy. Mogli nawet trafić na listę podejrzanych, ale... przecież ostatecznie nikt nie dysponował niepodważalnymi, pewnymi dowodami mogącymi wskazywać na ich udział. Ich winę. Przy odpowiednim wsparciu, pomocy, na spokojnie by się z tego wygrzebali.

A skoro Chester tą pomoc oferował, to na cholerę się tym wszystkim aż tak bardzo przejmował? Powinien teraz spać. Tak samo jak jego brat i jak Michael. Oni zdawali się tym wszystkim aż tak bardzo nie przejmować. Ewentualnie - lepiej radzili sobie ze stresem.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Chester Rookwood (2364), Robert Mulciber (2974)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa