Cóż, ale dążyłem swoimi myślami do tego, że ja naukę pobierałem jedynie w cyrku, ale miałem okazję poznać wiele wspaniałych osób - czy to członków cyrku, czy to osoby spoza niego. Było wiele person, nie spokrewnionych ze mną, a jednak tak mi bliskich, że mogłem ich swobodnie, bez zawahania nazwać rodziną czy przyjaciółmi.
- Ja... Nigdy nie chodziłem do szkoły. Wszystko, co umiem, nauczyli mnie cyrkowcy. I bardziej może mieszkam w cyrku, bo to coś więcej niż praca. Jesteśmy jedną, wielką rodziną. Możemy na sobie polegać, jesteśmy przy sobie na dobre i na złe, więc moje życie towarzyskie jest zdecydowanie... wyjątkowe i skomplikowane? - zaśmiałem się, bo choć nie łączyły nas więzy krwi, to jednak byliśmy jedną wielką wariacką rodziną. Może czasami trzeba było kogoś gasić, a innym razem zwiewać przed mściwymi lwami, ale jakoś się żyło z dnia na dzień, a kiedy już ktoś upadł, to ktoś drugi wyciągał ku niemu pomocną dłoń. To było jak najbardziej zdrowe.
- Kiedyś dostałem list z Hogwartu, ale nie miałem okazji tam pojechać - przyznałem, ale czy chciałem? Może z ciekawości, ale też nie było mi to jakoś niezbędne do życia. Wolałem zająć się w tym czasie czymś bardziej produktywnym albo chociażby jedzeniem. O, właśnie! Jedyna kusząca plotka to ta, że w Hogwarcie ponoć podają wyśmienite jedzenie. Na nie to ja bym się skusił chętnie. Nie dość, że smacznie, to jeszcze dużo i za darmo.
- Wiesz co... Z tą pomocą w kuchni, to ja bym musiał porozmawiać z Elką, czy byłaby zainteresowana. Chciałbym ją wspierać, bo biedna z niej dziewczyna, a bardzo lubi gotować, więc może nie byłby to zły pomysł by ją wypożyczać w tygodniu. Nowe otoczenie, nowi ludzie z pewnością dobrze by jej zrobili - zauważyłem, ale też potrzebowałem strategicznie to obmyśleć. Nie tylko dlatego że gotowanie na etat by Elaine odciągnęło od pracy, ale również klątwa... Bywała niebezpieczna, a nie chciałem jej narażać na wyrzuty sumienia, jeśli doszłoby do incydentu. Choć to też nie było jakieś częste, no nie?
- W razie czego, chętnie ją tu przyślę. Teraz już wiem gdzie! - dodałem dumnie, bo już znałem właśnie dwa nowe przybytki na Pokątnej. Jednego będę unikał szerokim łukiem, ale Norę... chętnie odwiedzę ponownie.