To tylko taniec. Tylko taniec. Powtarzała sobie w duchu, jak mantrę, aby oszukać swoje uczucia. Nie było to wcale proste, ani trochę, bo jak mogłoby takie być? Zostawił ją, bez wyjaśnienia; ze złamanym sercem, tego nie da się wymazać z pamięci, szczególnie, kiedy codziennie ma się przed oczami owoc tej znajomości. Spojrzała w jego oczy, w których tyle razy udało jej się zatonąć, Mabel miała to samo spojrzenie, ciekawe świata, jednak nieco wycofane i głębokie jak toń jeziora.
Serce biło jej w tylko sobie znany rytm, który był zdecydowanie szybszy od muzyki która grała w tle. Ironia losu, że trafili właśnie na taki utwór, bo to na słowach piosenki próbowała się skupić, aby zająć czymś myśli, wcale jednak nie ułatwiało jej przeżycia tej sytuacji.
Chcąc, nie chcąc porównywała obcego mężczyznę do tego chłopaka, którego znała osiem lat temu. Nie zmienił się za bardzo, przynajmniej na zewnątrz. Wyglądał dobrze, bardzo dobrze, jakby wszystko było u niego w porządku. Czas był dla niego łaskawy. Ucieszyła się nawet, że jest w takiej dobrej formie, bo nie życzyła mu źle, nie było w niej nienawiści, chociaż wtedy ją skrzywdził.
Miała ochotę go zapytać o to, jak się czuje, co u niego słychać, czy jest szczęśliwy, jednak brakowało jej odwagi. Trochę się też bała, że może to otworzyć ranę, która się zabliźniła, w tej chwili jednak nie była pewna, czy faktycznie. Niczego już nie była pewna.
Może powinna mu powiedzieć, znaleźć go wtedy, wrócić, wyjaśnić wszystko. Duma jej jednak na to nie pozwoliła, bo przecież radziła sobie sama, udowodniła wszystkim wokół, że jest samowystarczalna.
Zdecydowanie łatwiej by było, gdyby muzyka była nieco skoczniejsza. Mogłaby się wtedy skupić na tym, żeby się nie przewrócić, by nadążyć, teraz myślała tylko o ciepłych dłoniach, które znalazły się na jej ciele. Tych dłoniach, z którymi jej palce wiele razy się splatały. Samuel całkiem zgrabnie prowadził ją przez parkiet, nie musiała się obawiać, że na kogoś wpadną, czuła się w jego objęciach bezpiecznie, jak przed laty.
Nie potrafiła przenieść wzroku gdzieś indziej, zaglądała w jego oczy, mimo, że on próbował uciekać spojrzeniem. Nie do końca wiedziała, co powinna powiedzieć, czy w ogóle miała to zrobić? Cisza jednak była niezręczna, szczególnie, kiedy ciała całkiem zgrabnie współpracowały w tańcu, jakby nie zapomniały o tym, że się znają. - Pewnych rzeczy się jednak nie zapomina. - Powiedziała cicho, chodziło jej oczywiście o kroki, niejedną noc przecież przyszło im już razem przetańczyć.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)