• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 11 Dalej »
[8.07.1972] Railroad Track | Sauriel & Bellatrix

[8.07.1972] Railroad Track | Sauriel & Bellatrix
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#1
20.12.2023, 17:44  ✶  
You gotta rhythm with the two left feet
And a big man's band on a rolling street yeah

Kochał nowy nurt muzyki, który pożerał ten świat. Rock. Wszystkie te zespoły, w których tekstach można było się zanurzyć, każdy dźwięk gitary, każda słodka melodia, która przepływała przez uszy. Dlatego lubił grać - na tej gitarze - bo wtedy chociaż przez moment można się było poczuć tak, jakby człowiek spełnił swoje marzenie życia i był... był kimś innym, niż był dnia dzisiejszego. Zanurzony w pozornym istnieniu, pochłonięty marą marazmu i spierdolenia psychicznego nie stał równo na swoich nogach przez ostatnie dni. Właściwie to ledwo stał w ogóle. Z wrażenia, że teraz wszystko może być lepiej, że jakaś jebana sprawiedliwość istnieje na tym świecie, że w zasadzie Tomek spoko ziomek - tylko trzeba z szacunkiem... Ale o to ostatnie nie było trudne. Kiedy Śmierciożercy z psychopatów zamienili się w jego rodzinę? Kiedy zaczęli być dla niego "swoimi" i kiedy ta misja, której się poddawali, stała się warta gry? Może w tym samym momencie, kiedy pękła jego dusza i zanurzyła go w pogromie uniesień mordu. Moros byłby dumny, och tak. Widok upadających chłopców musiał bardzo cieszyć Boga. Bawił się wszak już wyśmienicie przy Ikarze.

Dziś - tego jednego wieczoru - to miało znaczenie zupełnie przelotne i ulotne. I dziś to nie rock grał w tym klubie, do którego zaprosił Bellę. Był jej to winien - jak chuj! Tak jak wyjaśnienie - że w zasadzie to popełniony został błąd, bo Sauriel nie wiedział, że to był mugolak. Wtedy rozważyłby, czy na pewno zapraszać Belle... albo i nie? Bo w końcu za często najpierw coś robił, a dopiero potem myślał. Zdecydowanie zbyt często. Właściwie to dobrze było, jeśli pomyślał - i przemyślał - w ogóle. W końcu ci, którzy go znali, wiedzieli, że istnieją przynajmniej trzy stopnie upartości: uparty -> uparty jak osioł -> Sauriel. Uparty jak Sauriel. I ten uparty jak Sauriel Sauriel siedział przy barze, oglądając teraz drzwi wejściowe przy rytmach jazzu. Na razie jednego ze spokojnych utworów, gdzie na parkiecie bujały się wtulone w siebie pary. Zamówił sobie drinka - i pił. Nie sądząc, że Bella będzie kazała na siebie długo czekać, a nawet jeśli - przecież w kręgach czystej krwi to nawet wypadało się spóźnić parę minut. I nie było w tym niczego niepoprawnego. Tym bardziej dla wampira, który miał cały czas tego świata. Gorzej już z samym światem. Gorzej z ludźmi, którzy jak kwiaty - starzeli się, bledli, umierali. Ubrany w czerń - a jakże - w czarną koszulę i czarne spodnie - prezentował się całkiem mdło przy wszystkich tych kreacjach i kolorach, jakie się przewijały, szczególnie w kobiecych strojach. Koszula nieco niedbale rozpięta, pierścienie na placach, jakaś bransoletka na podwiniętym jednym rękawie, medalik na szyi, niesforne kosmyki kruczych włosów opadające na śmiertelnie blade czoło - ot i cały obraz Rookwooda. W ostatnich tygodniach zmieniło się tylko to, że naprawdę zaczął nosić koszule, a nie wiecznie poszarpane spodnie i skórzaną kurtkę.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#2
20.12.2023, 23:08  ✶  

Bellatrix chyba nie do końca potrafiła zrozumieć ten nurt muzyki, który aktualnie cieszył się ogromną popularnością. Nawet jakoś specjalnie nie próbowała. Sama preferowała raczej jazz, Sauriel na pewno o tym wiedział. Ogromnie się ucieszyła, gdy otrzymała od niego list. Nie wiedzieć czemu przepadała za tym krwiożerczym wampirem. Ich ostatnie spotkanie w jego piwnicy nie przebiegło dokładnie tak jak chciała, nie zrobiła jednak chryi, wyszła grzecznie nim wkurwiła się na maksa, żeby nie psuć Rookwoodowi tego, co tam sobie wymyślił. Oczywiście miała już pewną opinię na ten temat, nie mogła zrozumieć, jak to się stało, że nie weryfikował swoich współpracowników, w końcu jak i ona był jebanym śmierciożercom, nie przystoi im współpracować z mugolakami. Powinni go powiesić na drzwiach i zabić, szkoda, że było tam tak wielu ludzi. No nic, najwyżej kiedyś będzie musiała się nim zająć sama, z drugiej strony nie chciała zabierać zabawki Saurielowi, bo było to trochę niesprawiedliwe.

Nie do końca kojarzyła miejsce w które ją zaprosił. Nie przeszkadzało jej to jednak, aby wystroić się jak szczur na otwarcie kanału - bo mogła. Lubiła dobrze wyglądać, lubiła czuć wzrok na swoim ciele, chciała, żeby inni ją podziwiali. Póki była młoda mogła korzystać ze swojej urody, miała świadomość, że kiedyś przeminie, wtedy będzie się martwić.

Ostatnio jej ulubionym kolorem był burgund, przypominał krew. Z tego powodu właśnie nałożyła sukienkę, bardzo obcisłą, sięgającą trochę za łydkę właśnie w tym kolorze. Pozwoliła, aby włosy opadały jej na ramiona w chaosie, bo tych loków nie dało się ujarzmić. Usta pomalowała pomadką w kolorze sukienki, kontrastowały z jej jasną skórą dość mocno. Na szyi miała kolię z białych pereł i były to jedyne dodatki, które dołączyła do tego stroju. Nie lubiła przesady, ceniła sobie prostotę.

Nie musiał czekać na nią długo. Trixie ceniła sobie punktualność, wbrew ogólnie przyjętym normom wsród czystokrwistych czarodziejów dla którym standardem były spóźnienia. Miała swoje zasady, którymi się kierowała, niekoniecznie podobne do reszty. Przekroczyła próg klubu i zaczęła rozglądać się po jego wnętrzu. Szybko go zauważyła. Nie musiała się rozglądać, bo zwracał na siebie uwagę, jak zawsze. Te jego kruczoczarne włosy i skóra jasna niczym pergamin, książę ciemności pojawił się na ziemi i stąpał między zwykłymi ludźmi.

Przemknęła między tańczącymi parami i podeszła do niego od tyłu, nie do końca wiedziała, czy ją zauważy. Wolałaby, żeby nie, chciała go zaskoczyć. Zwinnym ruchem położyła dłonie na jego oczach. Nie to, żeby się jej spodziewał, ale miała dobry humor, bo wiedziała, że będą się wyśmienicie bawić. Roześmiała się przy tym w głos, bo nie mogła tego powstrzymać. - Nie zgadniesz kto to. - Było to tak głupie, że się z tego śmiała.

Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#3
28.12.2023, 23:28  ✶  

Grzeczne dziewczynki szły do nieba, a Bellatrix chodziła tam, gdzie jej się podobało. I w tym, w czym jej się podobało. Nie było żadnego "nie i amen". Był tylko "amen i do przodu". Kropka końca zdania była dla niej ledwo początkiem następnego. Spotkanie z kimś takim po tych burzach, cyrkach i marazmie, w którym chodziłeś sobie po dnie i szukałeś tu porzuconych przez Królewnę Śnieżkę krasnoludków było całkiem spoko, ale a) stawiało cię na równi z karłami, b) stawiało cię na równo z porzuconymi przegrywami i c) lepiej było jednak iść do jazz klubu z piękną damą i zabalować na parkiecie. Generalnie - po co. Po co tkwić w ciemnościach własnego przegrywu, skoro na świecie nawet jak było kurewsko źle to nadal organizowali imprezy? Zobacz - tylu zmarło, a nadal wszyscy potrafili się rewelacyjnie bawić. Pleść wianki i pić drinki z palemkami, wygrzewać się na plażach albo przeżywać upadki i wzloty swoich miłości i miłostek. Tak, spotkanie z kobietą, która z uśmiechem witała poranki było czymś, czego potrzebował. Wyśnił sobie inny start tego spotkania w ostatnim tygodniu, ale teraz była szansa obrócenia tego snu w coś bardziej realnego. I całkowicie rzeczywistego.

Nie zauważył jej. Czarnej Królowej, Nocnej Mary, a w przypływie humoru powiedziałby, że Pogromczyni Szlam i Innego Zła Koniecznego. Albo Zła Niechcianego. W ten czy inny sposób ich nie tylko gromiła, ale i nawet - poskramiała! W swojej wielkiej zawziętości i całkowitym oddaniu bycia właśnie tym - pieprzonym Śmierciożercą. Czymś, czemu Sauriel się nigdy nie oddał w pełni serca. To jest - jeśli chodziło o ideę. I to nie była żadna wielka tajemnica. Ostatnie miesiące przyniosły zmianę. Przyniosły jego zaangażowanie, jakąś walkę. W ramach idei? Nie. W ramach czegoś innego. Podziwu. Smaku na to, żeby jednak dostać od tego kurewskiego życia cokolwiek więcej. Jakkolwiek więcej.

W pierwszym odruchu się napiął, mina mu zrzedła i nerwowy trik wskazywał na to, że niewiele brakowało do tego, żeby Bella przeleciała przez jego ramię prosto na barek. Och, ależ by goście mieli sensację! Taka piękność wyłożona na blacie - a nawet jeszcze nie wypiła... Odruch jednak został powstrzymany - przez słowa. Przez głos. Przez znajomy śmiech, który sprawił, że się rozluźnił.

- Mmm nie zgadnę... na pewno nie Chester Rookwood. - Nawet kąciki ust lekko mu drgnęły, a gdyby tylko nastrój miał lepszy to na pewno podzieliłby jej śmiech swoim klasycznym parsknięciem. - Słyszę jakiś piękny, kobiecy głos. Może dama wypije drinka z samotnym dżentelmenem. - Ni to pytanie, ni to propozycja. Hej, przecież już się zgodziła! Sauriel lubił sobie tak... troszkę pobajerować kobiety. Troszkę. Dla sportu. Dla przyjemności. Jakby to miało sprawić, że dzięki temu nie zapomni, jak to jest w ogóle być człowiekiem. Być mężczyznom. Bo najważniejsze było to, że niczego przy tym "bajerowaniu" nie oczekiwał. A wręcz przeciwnie, jak miało się zrobić poważnie to było pięć kroków w tył i "sorry mała". Jakoś w przypadku Belli się o taki rzeczy nie martwił.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#4
08.01.2024, 21:30  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2024, 21:34 przez Bellatrix Black.)  

Black jak każdy normalny człowiek potrzebowała czasem złapać oddech. Przestać być idealną, najlepiej, kiedy nikt z jej bliskich tego nie widział. Nie miała nic przeciwko temu, żeby zrobić to w towarzystwie Sauriela, ba wręcz przeciwnie. Uważała go za idealnego kompana do zabawy. Nie należał do tych, którzy by ją oceniali i komentowali jej zachowanie. Zdecydowanie nie mogła lepiej trafić. Nie zauważyła też w tym miejscu znajomych twarzy, co spowodowało, że poczuła się pewniej, nie musiała się pilnować na każdym kroku, żeby postępować godnie. Nikt nie powie jej, że jest słaba, czy odezwie się do niej w inny krytyczny sposób. Zdecydowanie to dokładnie tego potrzebowała. Najlepiej by było jeszcze podlać to sporą ilością alkoholu, na co pozwalała sobie zdecydowanie bardzo rzadko. Był to dosyć burzliwy czas w jej życiu i potrzebowała nieco popłynąć. Zatracić się chociaż na chwilę.

Udało jej się podejść do niego na tyle dyskretnie, że jej nie zauważył. Wydawało jej się to nie wcale takie proste do zrealizowania, aczkolwiek ten plan wypalił. Pewnie było to spowodowane dość głośną muzyką i ogólnym zamieszaniem. Sprawiło jej to ogromną radość, bo nie spodziewała się, że będzie to możliwe. W końcu Sauriel Rookwood był prawdziwym drapieżnikiem, a takich prawdziwych drapieżników nie znała zbyt wielu. Wszystko szło po jej myśli, przynajmniej jak na razie, co powodowało, że humor jeszcze bardziej jej dopisywał. Idealnie się składało, nie byłoby dobrze, gdyby pojawiła się tutaj nie w sosie.

Poczuła jednak to napięcie, przynajmniej na początku. Nie wiedziała jednak, że niewiele brakowało, a mogłaby polecieć przez bar, na pewno zrobiłaby to bardzo zgrabnie, na całe szczęście jednak do tego nie doszło, mogłaby jeszcze stracić swoje śliczne zęby, na pewno nie byłaby pocieszona takim rozwojem sytuacji.

- Zdecydowanie nie ten stary zgred. - Zaśmiała się przy tym perliście. - Chyba, że wolałbyś się spotkać ze swoim wujkiem, to mogę stąd jeszcze zniknąć. Tik - tak, czas tyka. -  Dodała jeszcze, chociaż już zajmowała miejsce tuż obok niego. Mógł dostrzec błysk w jej oczach, widać było, że zamierza się dzisiaj naprawdę dobrze bawić. - Drinka nie zamierzam odmówić, chyba, że miałby być tylko jeden. - Mrugnęła jeszcze do niego porozumiewawczo. Nie zamierzała szybko stąd wyjść, Sauriel musiał zdać sobie z tego sprawę.

Nie traktowała podejścia Rookwooda do swojej osoby jako podrywania. Każde z nich miało już praktycznie ułożone życie z kimś innym, a drobny flirt jeszcze nikomu nie zaszkodził. Czyż nie? Dobrze było raz na jakiś czas złapać oddech w towarzystwie kogoś innego od swoich drugich połówek.

- Czym będziemy się truli? - Nigdy jakoś nie miała problemu z tym, żeby głośno mówić o swoim podejściu do alkoholu, traktowała go jak jedną z gorszych trucizn, wiedziała, że uzależnia i miesza w głowie, ale zdarzały się dni jak ten dzisiaj, kiedy wydawało jej się to, aż tak bardzo nie przeszkadzać.

Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#5
27.02.2024, 15:40  ✶  

Bycie sobą - oto materiał, którego każdy potrzebował. Każdy? Niektórzy chcieli być ideałami przez całe swoje życie, niezależnie od tego, kto patrzył z zewnątrz, bo mieli jednego, istotnego wroga - siebie samych. W odbiciu szyb, w odbiciu luster, w zakrzywieniu łyżeczki i porcelanie na komodzie mogli zobaczyć swoje własne odbicie. Pociągnąć wzrok w dół i zobaczyć zagięcia na koszuli, źle dopięty krawat, ślad po piórze na dłoni. A to tylko zewnętrzne aspekty. To, co działo się w środku, było o wiele trudniejsze do zatuszowania z prostego powodu - było również trudniejsze do zmazania. Nie wypierzesz kleksu ze swojej duszy tylko dlatego, że tego chcesz. Możesz go zaakceptować, pogodzić się z jego obecnością, albo pozwolić innym porwać cię na kawałki przez stres i brak zrozumienia. Bello, mon ami, jeśli zbyt piękna - tak na zewnątrz, jak i wewnątrz - żeby myśleć, że te kleksy są złe. Myślą tak inni, wytykają, pokazują, wyciągają niteczki. To chyba potrafi boleć tak samo, prawda? Nawet kiedy nosisz swoje słabości jak zbroje, to kiedy cię rozbrajają trudno nie raz i nie dwa zrozumieć, dlaczego. Tak łatwo było się w tym zatracić, że w końcu zapominasz, co w ogóle możesz stracić. Choć Piękna, jakie to nosiła imię, chyba nie zapominała. Że w tym tańcu ze światem i obcymi ludźmi stawką ciągle była ona sama.

- Błagam, nie zamieniaj mojego snu w koszmar. - Drgnęły mu kąciki ust i nawet się wzdrygnął, choć tak bardziej teatralnie, żeby podkreślić, jaka okropna propozycja tutaj padła i jak to on sam chętny był do padnięcia na kolanka. Nie był. Sauriela trzeba było siłą docisnąć do ziemi, żeby na kolana padł. Nie padał na nie nawet przed Czarnym Panem, więc przed kim innym miał niby na nie upaść? Ale nie potrzebowała jego zniżenia się po poziomu podłogi, żeby mieć podziw jej kobiecości, jego uznanie co do niej i jego dobry nastrój, który przejrzystym materiałem nakrywał bezdenną studnię jego emocji. Czy może ich brak - w całym marazmie, w jakim się utopił. - JPij, pij, będziesz łatwiejsza. - Uśmiechnął się już bezczelnie, chociaż w jego wydaniu był to tylko i wyłącznie żart. Jeden z tych świńskich, które lubił zapodawać, ale wcale nie będących szczytem tego, czym popisać się potrafił. Wszystkie jego teksty nigdy nie miały celu poderwania Belli, bo na słówkach i żarcikach się kończyło. Flirt dla sportu - tak, to było możliwe. Sugerowało nawet, że Sauriel mógłby zrobić z tego jakiś konkurs! A biorąc pod uwagę, że się lubił zakładać, to nie było to nawet niemożliwe! Tylko wtedy z pewnością nie wybrałby osób, które lubił, szanował i cenił. Bellatrix, tak się składało, zaliczała się do tych osób. Sauriel machnął ręką na barmana, żeby domówić sobie whiskey i spojrzeć na Bellę, czym miałaby ochotę zrosić swoje całuśne usta na dobry początek. Ale nie zamówił tę whiskey, bo padło pytanie... a on wyszczerzył kły. - Nie pytaj, bo jeszcze zaproponuje, że musimy wypróbować każdej pozycji po kolei z karty. A jak będę już najebany to wyjdę na scenę i zaśpiewam ci Light my Fire.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#6
28.02.2024, 12:38  ✶  

Trixie ostatnio stwierdziła, że nie warto jest być wiecznie pokorną dziewczynką. Trzeba iść po swoje, robić to na co się ma ochotę, tylko w umiejętny sposób. Była całkiem bystra, jak na młody wiek i bardzo szybko się uczyła. Jeśli raz ją ktoś zranił, to miał przejebane, permanentnie. Okropnie pamiętliwe z niej stworzenie. Na całe szczęście ten tutaj Sauriel kojarzył jej się jedynie z przyjemnością. Razem mogli podbić świat, uważała go bowiem za osobę, która jest w stanie sobie poradzić ze wszystkimi przeszkodami. Dobrze mieć kogoś takiego u swojego boku, nawet jeśli chodzi tylko o dobrą zabawę.

Musiała zacząć panować nad pewnymi zachowaniami, przestać się przejmować, dać się ponieść, nie myśleć. Sauriel był to tego idealnym towarzystwem, on był uosobieniem wyjebania, i to jej się w nim podobało. Miała wrażenie, że niczym się nie przejmuje, może powinna się tego od niego nauczyć, idealna okazja się jej na to przytrafiła.

- Nie musisz błagać, nie zrobiłabym ci tego, nie po to się przecież tutaj spotkaliśmy. - Uśmiechnęła się do mężczyzny, zadowolona. To ich łączyło. Trixie również nie klęczała, nigdy, przed nikim. Znała swoją wartość, nawet gdy dochodziło do spotkań z Mistrzem wiedziała, gdzie jest jej miejsce - zdecydowanie nie była to podłoga. On cenił takich niepokornych, jak ona, przynajmniej tak się jej wydawało, zamierzała kontynuować swoje działania, aby nadal nie dawać mu powodu do rozczarowania. Była bardzo pewna siebie i wiedziała, że jest w stanie spełnić jego oczekiwania. Potrafiła dążyć do celu po trupach, dosłownie i w przenośni, nic więcej nie oczekiwała.

- Żebyś się nie zdziwił, skończy się tak, że padnę i będziesz mnie musiał zanieść do domu. - Rzadko kiedy piła, raczej unikała używek, aby mieć jasny umysł, tyle, że może to był błąd, może warto zacząć korzystać z życia, bawić się i nie myśleć o tych wszystkich niepotrzebnych sprawach? Dzisiaj zamierzała odpuścić, szczególnie, że towarzyszył jej Sauriel. W jego towarzystwie czuła się bezpiecznie, wiedziała, że nie stanie jej się krzywda.

W ogóle nie ruszył ją sposób w jaki z nią flirtował, choć był mocno bezczelny. Taki już miał styl bycia, nie przeszkadzało jej to wcale.

- To by był zaszczyt mój drogi, bardzo lubię ogień. - Bardziej lubiła patrzeć, jak świat płonie, jednak się nie rozdrabniała. - Nie wiem, czy każda pozycja z karty to dobry pomysł, ale zaczęła bym od wódki. - Zwykłej, czystej wódki, która smakowała okropnie, ale przynajmniej wiedziała, że trochę zamroczy jej w głowie, że będzie mogła wreszcie się oderwać i popłynąć.

Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#7
06.03.2024, 19:38  ✶  

Grzeczne dziewczynki szły do Nieba, a Bellatrix szła tam, gdzie jej się podobało. I to w niej lubił. To samo lubił w Cynthii, w Victorii, w cichej i kochanej Norze. Żadna z nich nie musiała sięgać po whiskey, cygara i narkotyki, szlajać się po Nokturnie czy interesować czernią, która kusiła i odciskała na każdym swoje piętno. Wystarczyło, że były sobą - że wiedziały, czego chcą, a ich palce śmiało sięgały po świadectwo tej pewności. Czarne loki Belli, tak samo jak czarna magia, pozostawiały ślad na pamięci i ślad na skórze. Jest pewien rodzaj dotyku, którego zapomnieć się nie dało, dlatego należy uważać, po co się sięga i czego się pragnie. Albo nie uważać wcale i brać dokładnie to, czego chcesz. Z konsekwencjami policzysz się później. Niektórzy mawiali, że żeby poradzić sobie z problemem - wystarczy się z nim przespać. Sauriel miał swoje świńskie żarty, ale do pchania się komukolwiek do łóżka był ostatnim chętnym. Nie był kochliwy przed przemianą w wampira, a po przemianie się to nie zmieniło na lepsze. Czymkolwiek to "lepsze" miałoby być.

- Hohoho, no i co? To ma być groźba? Czy obietnica? - Uniósł brew, uśmiechając się bezczelnie. Wynurzając z tego odurzenia nieistnienia w rzeczywistości jak poławiacz pereł po długim bezdechu. Ponad powierzchnią wody tlen był wszędzie - trzeba było tylko wziąć głęboki wdech... nawet kiedy jesteś wampirem możesz to zrobić. Mięśnie działały, to tylko płuca tego tlenu nie przetwarzały i nie ulatywał dwutlenek węgla. Wielbiciele ekologii powinni mu dziękować - ograniczał emitowanie dwutlenku węgla do natury. - Ma mi być przykro, że będę taką piękną damę nosił w ramionach? Kurwa, błaagam. - Jeszcze wywrócił oczami, żeby komentarz nabrał odpowiedniego wydźwięku. Fakt, położyłby ją nawet do łóżeczka i nakrył kocykiem, jeśli taka byłaby potrzeba, albo przechował u siebie, żeby nie robić jej problemów z rodziną, którą nawet mało znał. Ale rodziny czystej krwi był nadęte - gotowe robić problem, że on, niedoszły narzeczony Lestrange, przynosi ich pijaną córkę do domu.

- Ay, milady, słyszał pan! Dwa shoty poprosimy! - Poklepał parę razy w blat, żeby zasygnalizować uwagę barmana - nie to, żeby musiał to robić, bo ta była już skupiona, chociaż gotowa się oderwać do innych klientów, gdyby tak Sauriel go jeszcze przytrzymał w niepewności. Jego temperament był na tyle stępiony, że nawet by go to nie wkurwiło. - Jak tam się ostatnio czujemy, Perełko? - Złapał przesunięte w ich kierunku kieliszki, jeden podał Belli, a drugi wziął sam i stuknął się z nią w toaście. - Za twoje zdrowie, bo mojemu już nawet chuj nie zaszkodzi.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#8
06.03.2024, 22:10  ✶  

Ważne było to, aby odnaleźć dla siebie miejsce w świecie. Jeszcze niedawno wydawało jej się, że miała idealne życie, wszystko tak, jak zaplanowali jej rodzice. Jedno słowo, jedna kłótnia wystarczyły, aby rozsypało się to jak domek z kart. Czy faktycznie warto było się starać? Może lepiej zacząć robić to, na co faktycznie miało się ochotę. Bawić się, przestać się wszystkim przejmować i żyć, tak po prostu. Otwarcie oczu pomagało, najwyraźniej potrzebowała upadku, aby móc podnieść się silniejsza i bardziej świadoma.

Była młoda, dopiero uczyła się życia, zapewne jeszcze wiele razy się poparzy, ale płomień, który w niej płonął był bardzo gorący, potrafiła palić wszystko, co uprzykrzało jej egzystencję. Zdecydowanie niepalenie mostów nie było myślą, którą brała sobie do serca. Wiedział, co jest dla niej najważniejsze, pora przestać przejmować się małostkami.

- Może dwa w jednym? - Odparła z uśmiechem, takim zupełnie niewinnym. Miała w sobie coś z nastolatki, która wydawała się być bardzo, ale to bardzo bezgrzeszna.

- Dokładnie takiej odpowiedzi się spodziewałam, więc pijmy, ile tylko się da. - Nie miała najmniejszych oporów przed tym, aby się tutaj z nim upodlić, bo wiedziała, że mimo tego swojego wizerunku złego chłopca Sauriel nigdy by jej nie skrzywdził. Czy była naiwna, to się pewnie dopiero okaże, jednak ufała swoim przeczuciom.

Nie przejmowała się konsekwencjami w końcu była dużą dziewczynką, co mogli jej zrobić rodzice, wyrzucić ją z domu? Dobre sobie. Szczególnie, że na jej czynach jak do tej pory nie pojawiła się żadna skaza, może czas dać im nieco do myślenia, pokazać, że jest osobnym bytem, który też ma prawo do popełniania błędów.

Trixie oparła się o blat tuż obok Sauriela. Wpatrywała się w niego, w to z jaką pewnością siebie składa zamówienie. Uwielbiała tę jego bezczelność, imponował jej w pewien sposób. Przez chwilę zastanawiała się, jak to w ogóle z nim jest, czy alkohol działa na wampiry? Czy może się po prostu najebać, czy musi wlać w siebie jakieś ogromne ilości trunków. Wolała nie pytać, bo jeszcze się okaże, że porwała się z motyką na słońce i nie będzie w stanie dotrzymać mu tempa.

- Tak właściwie to sama nie wiem. - Powiedziała nieco nostalgicznie. Nie wydawało jej się, żeby był odpowiednią osobą, z którą powinna się dzielić swoimi zmartwieniami, przynajmniej nie na trzeźwo. Jak się najebie to pewnie mu powie. Bardzo szybko jednak wrócił do niej dobry humor, Rookwood potrafiłby chyba rozśmieszyć nawet nieboszczyka, w zasadzie on sam chyba nim trochę był? - U ciebie wszystko w porządku? Wyglądasz jakbyś żył swoim najlepszym życiem, co jest dosyć zabawne, bo chyba tak do końca nie żyjesz. - Końcówkę swojej wypowiedzi wyszeptała mu do ucha, aby nikt obok przypadkiem tego nie usłyszał.

Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#9
18.03.2024, 17:09  ✶  

To, że część Ciebie umiera, Piękna, nie znaczy, że musisz porzucać wszystko. Po co się starać? No tak, to pytanie, które dręczy wielu, kiedy się potykają. Kiedy klękają na ziemi, kamyki wbijają się w kolana, żwir drażni dłonie, bo chcesz się mieć na czym podeprzeć. Nie każda taka walka była walką samodzielną. Nie wiem, nie było mnie tam, nie widziałem. Nie widzę teraz, bo jedyne, co czarne oczy są w stanie odbić to piękno przyozdobione ciemną kredką i wyrazistymi ustami. To pukle włosów, w które chce się wsunąć nos i szyja, która wygina się na boki, jakby już czuła muzykę. Oczy, które błyszczą od uśmiechu, a nie od słonych kropel łez. Człowiek może widzieć bardzo wiele, a jednocześnie nie dostrzegać niczego pod kurtyną czarnych rzęs. Ta zaś była w twoim wypadku, Bello, niezwykle gęsta. Potrafiła przyćmić realia gotujące się we wnętrzu i zamienić je na purpurę bratków i biel stokrotek. Wszystko takie pozornie niewinne, kobiece, takie delikatne. Pozornie. Głupcem był tym, który uznałby cię za niewinnego bratka gotowego do zerwania dla własnej pociechy. Były takie ręce, które się wyciągały, żeby pomóc wstać i nawet nie pytały "dlaczego". Co tam robisz, na tej ziemi, dlaczego nie wstałaś sama? Niekiedy możesz usłyszeć drwinę, innym razem pobłażliwość. Wciąż jednak była taka siła, która nie musiała wiedzieć. Możesz się podnieść, otrzepać piękną spódnicę i zatańczyć dalej. Wiem, to będzie bolało. Ten żwir, kamienie - wszystko, co zarysowało dumę i poczucie wartości. Musi jednak boleć, żebyśmy nauczyli się, jak cenne są chwile bez bólu. Nie walcz dla innych. Walcz dla siebie. Przecież jesteś tego warta.

- Bardzo dobra odpowiedź. Moja ulubiona. - Drgnęły mu kąciki ust, trochę ciężkie, ale Bellatrix... tak, rzeczywiście - miała w sobie coś z niewinności. Coś, co wydawało się czyste, jeszcze nie obrzezane piętnami tego świata. Daleko jednak do niewinności jednocześnie jej było. Jej talenty służyły Czarnemu Panu i nie miał wątpliwości, że posłużą jeszcze długo. A przynajmniej Sauriel był gotów zadbać i zatroszczyć się o to, żeby tak było. - A jak przy groźbach jesteśmy to podobno pojebane rzeczy się w Kniei teraz dzieją, nie łazujesz tam? - Bo może musiała? W końcu miała taką pracę, a tam tyle się działo, że by się nie zdziwił, gdyby musiała latać za mugolami i próbować ogarniać ich... wszystko. Delikatniutką psychikę, żeby czasem nie wydali sekretów czarodziei. Niewymowni kręcili się w sporej części po polanie ognisk w pewnym momencie i czegoś tam szukali. Gdyby nie jego ignorancja to pewnie bardziej by go temat ciekawił.

- Naprawdę? - Zapytał i uśmiechnął się jak wilk patrzący na owieczkę. Chlusnął drinka, którego dostał, po czym wyciągnął rękę i naprężył biceps teatralnie. A miał co napinać. - Chcesz dotknąć tej szczytowej formy życia? - Albo i nieżycia, bo to się zgadzało - to, co zostało wyszeptane tak, żeby nie bardzo ktoś wokół mógł usłyszeć. Wśród dźwięków muzyki i gwaru rozmów zatonęło bez problemu. - Wiesz jak to jest z pozorami, Śliczna. - Puścił jej oko, opuszczając rękę. - W najgorszym wypadku okazuje się, że wsadziłeś penisa do paszczy lamparta myląc go z uroczym kotkiem. - A kto by niby chciał stracić jaja? Nawet jak się z nich nie korzystało to niosły jakąś tam męską dumę w sobie... czy coś. - Chociaż melina Staszka podniosła mnie na duchu, przyznaję.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#10
22.03.2024, 10:00  ✶  

W jednych umierała część, inni umierali całkowicie, a później rodzili się jako nieśmiertelni. Cóż za ironia, nie umiała sobie wyobrazić, jak to jest stracić życie, Sauriel to wiedział, ktoś mu je zabrał. Była ciekawa, czy bardzo bolało, umieranie, ale też sama świadomość, że życie wymknęło się z rąk, że teraz w żyłach nie płynie krew. Czy była, aż taka różnica w tym, jak wyglądało to wcześniej.

Niektórzy ludzie byli bestiami bez magicznej przemiany w wampira. Pod pięknym ciałem kryły się potwory, które atakowały znienacka.

Ona była jednym z nich, mało kto zdawał sobie sprawę z tego, że ta delikatna dziewczyna była w stanie bardzo dotkliwie kąsać, powoli uwalniała swój potencjał, przekraczała granicę, wszystko w imię nowego, lepszego świata, o którym marzyła, jak o niczym innym.

Szukała swojej ścieżki w tym świecie, przecież dopiero zaczynała tak naprawdę żyć swoim własnym życiem. Nie było to takie proste, jak wydawało się na początku. Może warto było pieprzyć to wszystko i być jak Sauriel, który wyglądał na szczęśliwego. Mimo tego, co mu się przytrafiło. Miej wyjebane, a będzie ci dane, czy coś.

- Zawsze sięgam po najlepsze odpowiedzi. - Nie brakowało jej pewności siebie, w końcu od zawsze była głaskana po głowie, uczona, gdzie jest jej miejsce w tym świecie. Mówili, że jest lepsza od innych i chyba wzięła to sobie do swojego czarnego serduszka.

- Staram się nie, tylko po tej całej akcji byłam, żeby wszyscy myśleli, że obchodzi mnie to, co znajdę w lesie. Wiesz, od czasu do czasu trzeba się pokazać i udawać, że ci zależy. - Udała się w towarzystwie Rabastana na miejsce Beltane, bo wypadało się pokazać, mogłyby się pojawić pytania, gdyby członkowie rodzin czystokrwistych nie zaangażowali się w pomoc po tej rozpierdusze, którą zresztą w większości sami zrobili. - Całkiem przyjemnie było patrzeć, jak świat zapłonął. - Nareszcie śmierciożercy pokazali, że mają siłę, że są w stanie niszczyć i zabijać. Była dumna z tego, że jest jedną z nich, że może służyć Czarnemu Panu.

W przeciwieństwie do swojego towarzysza ona delikatnie zamoczyła usta w alkoholu, nie lubiła tego smaku, ale wiedziała, że lepiej będzie jeśli zrobi to szybko, bo równie szybko go zapomni. Może to była jakaś metoda, po tej jakże interesującej rozkminie postanowiła wlać w siebie zawartość szkła jednym haustem. Skrzywiła się przy tym okropnie, widać było, że nie jest wprawiona, może czas to zmienić.

- Wolę po prostu podziwiać z daleka. - Chociaż kusiło ją, żeby go dotknąć, nigdy bowiem nie miała tej przyjemności, aby pomacać wampira, ale póki co się powstrzymała.

- Na całe szczęście nie mam penisa, to chyba powoduje, brak problemów. - Skomentowała jeszcze jego słowa. - Chociaż zdecydowanie wolę lamparty od kotków.

- Ach, ta melina? Będziesz teraz tam działał? - Była ciekawa, ona sama nie do końca była zadowolona z tego, że się tam znalazła, jednak rozumiała, że takie przedsięwzięcie może niektórym dać radość, powinni jednak bardziej uważać na to z kim współpracują. Na myśl o obecnym tam mugolaku dostawała spazmów.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bellatrix Black (3191), Sauriel Rookwood (3551)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa