Słysząc kolejne słowa wypowiedziane przez Isaaca, aż się uśmiechnął. Lekko. Nieco niewyraźnie. Nie zdarzało się to Robertowi często. Kiedy jednak stykał się z tak słodką naiwnością, grymas sam wypływał na twarz. Trochę tak jakby mimowolnie. Ciężko było się przy tym odpowiednio kontrolować. Powstrzymać. Całe szczęście, częściowo zasłonięty był przez dłoń oraz kubek. Dało mu to dość czasu na to, aby powrócić do wcześniejszej pozy. Tej znacznie bardziej dla niego typowej. Właściwej?
- Twierdzi pan, że Ministerstwo wysyła swoich ludzi do walki, że podejmuje się działań; że jest pan tego pewien. Tyle tylko, że ja pytałem w tym przypadku o konkrety. O to co jest widoczne. - odstawił wreszcie filiżankę na stół. - Rozumiem, że o pewnych rzeczach nie należy mówić głośno. To logiczne. Tylko czy te rzeczy, o których nie mówi się głośno przynoszą jakiekolwiek efekty? Słyszał pan w ostatnim czasie o jakiś sukcesach, nawet tych mniejszych, odniesionych przez Ministerstwo Magii? Biuro Aurorów? Brygadę Uderzeniową? Może mieszkańcy Londynu, Manchesteru, jakiegokolwiek miasta, jakiejś mniejszej miejscowości, wprost wypowiadają się o tym, że dzięki działaniom władz czują się bezpieczniejsi? Mniej zagrożeni? Bo, panie Bagshot, o czymś takim nie miałem dotąd okazji usłyszeć. A staram się śledzić wszystko, co dzieje się w naszym kraju.
Nie do końca podobało mu się to, w jaki sposób do tematu podchodził Isaac. Jak próbował prowadzić tę rozmowę. Może nawet chodziło tutaj o jego spojrzenie na obecną sytuacje w kraju? Starał się jednak trzymać fason. Nie podpalać. Nie pozwolić na to, żeby pokazać po sobie zbyt dużo. Przyszedł przecież tutaj nie po to, aby dyskutować na tematy związane z obecną sytuacją w kraju, a w roli sprzedawcy.
- Zadaje pan sporo pytań, jak na człowieka, który umówił się w celu zakupu świec oraz kadzideł. Ale odpowiem panu jeszcze na to jedno pytanie. Ostatnie. - może nie potrafił się powstrzymać? A może po prostu chciał temat grzecznie uciąć? Na tyle grzecznie, na ile sam potrafił. - Widzi pan, panie Bagshot, sprawa wygląda tak, że kiedy jedna strona stawia żądania, druga może przystąpić do rokowań. Nikt nie przewidzi tego, w jaki sposób potoczą się negocjacje, ale pewne ustępstwa... one mogłyby może niekoniecznie pozwolić na zakończenie wojny, ale z pewnością wpłynąć na układ sił. Ludzie nie bez przyczyny opowiedzieli się za tym człowiekiem. Czasem warto pochylić się nad tymi informacjami, które znajdują się w zasadzie na wyciągnięcie ręki.
Wiedział o czym w tym momencie mówił. O ile nie zamierzał przyznawać się przed pierwszym z brzegu... - kim w ogóle ten Bagshot był? - do swojej roli, to przecież za Czarnym Panem szedł nie bez przyczyny. Chciał określonych zmian. Chciał też zyskać coś dla samego siebie. Dla samego siebie chciał coś wywalczyć.
Nie skomentował w żaden sposób jego uwagi na temat herbaty, która poza Anglią miała nie być tak dobra. Nie było tutaj nic, co mógłby dodać. Zareagował natomiast na pytanie dotyczące perfum oraz mydła.
- Niestety nie sprzedajemy mydeł oraz perfum, mamy natomiast dostępne mieszanki ziół. Można je znaleźć na samym końcu katalogu. Wybór jednak nie jest w tym przypadku zbyt szeroki, sprzedaż mieszanek to nie nasza specjalizacja. - wytłumaczył.