• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
[10 luty 1972] Kiedy mówisz p... | Sauriel & Victoria

[10 luty 1972] Kiedy mówisz p... | Sauriel & Victoria
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#41
30.12.2022, 00:12  ✶  
Jej nogi nie były długie, nie były też krótkie – Victoria była średniego wzrostu kobietą, sięgała w końcu 165 cm, ale buty na obcasikach, które pasowały do sukienki, robiły swoje. Przez to, że była szczupła, chuda nawet, mogła się wydawać nieco wyższa – ale było to tylko wrażenie.
- Jasne. Teraz trudno mi się skupić – i wyrzucić inne melodyjki z głowy, które się po niej tłukły. Niby nie mogli mówić, że się nie lubią, a jednak tak właśnie było: Victoria uznawała, że go nie cierpi, ale starała się to znosić, a z kolei Sauriel przecież patrzył na nią z nienawiścią i aż do dzisiaj jego odpowiedzi były mrukliwe i przepełnione sarkazmem. Nieprzyjemne. O ile w ogóle odpowiadał. Na moment ją złapał – zapatrzyła się na niego zaskoczona, kiedy tak sięgnął do kieszeni i chwilę trwało, nim zorientowała się, że to blef. Żart. Było widać konsternację na jej twarzy przez moment, a po chwili się roześmiała w głos. Gdyby nie ten alkohol, to nie byłoby takie zabawne – ale teraz było. Pewne rzeczy staną się dla Victorii jasne dopiero kiedy wytrzeźwieje, kiedy wróci pamięcią do tego wieczoru (nocy) i przeanalizuje znaki, które wcześniej pominęła, bo wydawały się nieważne, wtedy z pewnością będzie miała więcej pytań niż odpowiedzi. Jak ten brak oddechu. I na pewno zauważy, że Sauriel rozmawia o mugolach nie z nienawiścią czy niechęcią.
Zarumieniła się lekko po tym miauknięciu i spojrzeniu jakie rzucił.
- To bezsensowny bunt, ale tak. Jestem pewna, że rozumiesz – przecież on tez się nie sprzeciwił swojej rodzinie – Tori sądziła, że tu bardziej chodziło jednak o ojca, bo jego matka wydawała się taka spokojna i łagodna… Może nawet trochę zahukana.
Słuchała jego cichego śpiewu w przerwie od dopalania papierosa, kiedy tak powoli szli sobie uliczką. Victoria trzeźwiała bardzo powoli, zimne powietrze trochę pomagało, ale wiedziała, ze jak tylko wróci do domu, to pewnie uderzy ją mocniej. Dlatego póki co korzystała z tego, że jeszcze była w stanie myśleć. I rozglądała się po okolicy, wypatrując czegoś, co nie pasowałoby do schematu. Trochę rzeczy się dzisiaj dowiedzieli, przede wszystkim potwierdziły się informacje od Sauriela. Kwestia teraz tylko żeby wyłapać gdzie się chowa ich cel, a jeśli wierzyć plotkom – było ich tam dwóch. I ktoś przynosił im zapasy. Była teraz zbyt zmęczona by cokolwiek opracować, ale pierwsze wnioski już miała.
- Ciekawe czy w końcu uda mi się zasnąć – wypaliła po jakimś czasie milczenia, w sumie sama nie wiedziała dlaczego.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#42
30.12.2022, 00:58  ✶  
O tak, racja, alkohol znacząco utrudniał skupianie się, a nawet jak ci się udało, to bardzo łatwo było się rozproszyć. Dlatego pokiwał mądrze głową, akceptując wytłumaczenie jakie tu padło. Wbijając sobie do tej zapijaczonej głowy, że rzeczywiście trudniej śpiewać, a na pewno wyobrażać sobie śpiewanie wraz z graniem, kiedy nie możesz użyć caaałej mocy swojej kreatywności.
- Czy ja wiem, czy bezsensowny… - Mruknął bardziej do siebie, niż do niej, ale skoro już te słowa padły z jej ust to i pojawiła się odpowiedź. Każdemu mówił, z kim rozmawiał, że lepiej się postawić i chociaż spróbować zawalczyć o swoje. Potem można tylko żałować, że nawet nie spróbowałeś. Brak podjęcia próby walki o swoje szczęście było najgorszą rzeczą, jaką człowiek mógł sobie wyrządzić. Tak uważał. Tylko że on jedyne co usłyszał to psioczenie na matulę, a czy było warto? Więc może to faktycznie był bezsensowny bunt. Wszystko zależało od tego, czy w ogóle było o co walczyć. Czy to tylko wylanie frustracji, czy może jednak prawdziwa próba ułożenia swojego życia. W mniemaniu Sauriela - ślub nie był tego wart. Ale to była jego perspektywa. Zresztą on i tak nie planował długo pożyć na tym świecie. Zostawi po sobie wdowę, znajdzie sobie jakiegoś milusińskiego mężusia czy co. Będzie łatwo. W końcu nie będzie miała nawet dziecka.
Kiedy szli w ciszy i przestał już podśpiewywać zaczął się rozglądać sam po okolicy. Nic szczególnego nie przykuwało jego uwagi, ale chyba o to właśnie chodziło w kryjówkach. Tak jakby… miały być ukryte. To był cały ich sekret. Gdyby leeżały odwłokiem na ulicy to pewnie nie byłyby kryjówkami. Sauriel trochę się w tym zapomniał, że tak naprawdę czegoś szukają, czegoś wypatrują. Dopiero lekkie otrzeźwienie wróciło jego myśli na ten temat. W tej ciszy, która zagościła między nimi. Sauriel czasami coś nucił tylko pod nosem, ale w końcu i nucić przestał.
- Po kilku kielonkach? Jak dzidzia. - Jeśli wampiryzm wniósł do jego życia jedną pozytywną rzecz to był to brak problemów ze snem. Bo wampiry nie potrzebowały snu. Mógł się położyć - i wyłączyć. I to się po prostu działo. Ale zmęczenie po nieprzespanej nocy? Żaden problem!


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#43
30.12.2022, 02:42  ✶  
Może i było o co walczyć, ale w gruncie rzeczy… przecież prawda była taka, że niczego jej nie brakowało. No może prócz wolności w wybieraniu sobie partnera na całe życie, ale chyba nie można było mieć wszystkiego. Victoria się nie buntowała, bo w takim klimacie została wychowana. Od najmłodszych lat wiedziała, że kiedyś zostanie jej wybrany mężczyzna, którego poślubi by zachować czystą linię krwi i pielęgnować stare tradycje. Tak było w pokoleniu jej rodziców, jej dziadków, pradziadków i wcześniej też. Rodowody były starannie budowane, nie było tam zbyt wielu przypadków. Jeden wyskok mógł przekreślić całe dziesięciolecia pilnowania czystości. Więc nie buntowała się, bo nie była zakochana w nikim spoza radaru rodziców, nie buntowała się, bo pogodziła się ze swoim losem dawno temu – i wiedziała, że to zupełnie normalne. I że to spotyka nie tylko ją, ale jej kuzynki, kuzynów również. A skoro to coś normalnego, to znaczy, że tak ma po prostu być, prawda? Jednego narzeczonego już miała na koncie – nie wyszło. Teraz był drugi. Poznawanie, przyzwyczajanie się do trzeciego jakoś nie widniało na jej planie działania na przyszłość. Jakoś nawet nie brała tego pod uwagę. Dlatego starała się jakoś tam poznać Sauriela, żeby ta wspólna przyszłość nakreślana przez ich rodziców nie była tak cholernie smutna i samotna jak mogłaby być.
- Nie wiem. Cierpię na bezsenność. Potrafię tak bez snu kilka nocy – nawet jak była bardzo zmęczona… i tak miewała problemy z zaśnięciem. Pomocny był eliksir, którego się nauczyła przyrządzać, żeby nie być ciągle zależna od innych. Gdyby nie ten alkohol, to by się do tego nie przyznała. Ale ta zdradliwa żmija rozwiązywała język.
Przeszli tak dobry kawałek i Victoria bardzo wątpiła, by mieli tutaj coś jeszcze zastać ciekawego. I prawdę mówiąc – chciała już wracać do domu, jakkolwiek miło się z Saurielem rozmawiało. Istniał tylko jeden problem: wolała się po pijaku nie aportować, bo był to prosty przepis, żeby się jednak rozszczepić.
- Wracamy? – rzuciła po chwili i zamrugała, próbując zapanować nad powoli ciążącymi powiekami.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#44
30.12.2022, 08:22  ✶  
Ano właśnie, jak to już było wieki temu ustalone - czystość krwi była obowiązkiem i honorem. Widzi-mi-się można było zostawić tym, którzy nie mogli się poszczycić szlachetnym rodowodem. A nawet i w takich rodzinach różnie bywało z małżeństwami. Bo w końcu nie chodziło tylko o krew. To była polityka, to były pieniądze, to były marzenia rodziców przelewane na córki i synów. Było bardzo wiele elementów, które decydowały o naszym życiu, zanim my w ogóle mieliśmy szansę zadecydować, kim chcemy być. Jedni mieli przy tym pecha, inni - odrobinę szczęścia. Sauriel też wiedział, że przyjdzie mu ożenić się z kobietą, której nie będzie kochał, bo tak trzeba. I kiedyś się przeciwko temu buntował, potem już zaczynał mieć na to wylane. Głównie dlatego, że wcale nie planował zostawać ze swoją rodziną. Chciał zobaczyć świat, w swoim małym marzeniu. Marzył o legendarnych drogach amerykańskich, pełnych wolności i rocka. Chciał łapać stopa i włóczyć się grając za grosze, od dnia do dnia. Nie chciał żadnej kariery, nie chciał wspaniałej willi ani gromadki dzieci. Chciał być wolny. Marzył o bezgranicznych łąkach, które łączyły się z niebem i wiatrem we włosach, który napełniał płuca poczuciem, że nie ma tu nic, co cię ograniczy. Tymczasem był psem na smyczy, z kagańcem. Żyjącym z ludźmi, których już chyba nawet nie nienawidził. Z krótkimi przebłyskami emocji, które wydwały się cenne, nawet kiedy były negatywne. Bo budziły z letargu. A przecież miał dopiero 25 lat.
- Ouch. Przykro mi. Znam ten ból. - Czy prawdziwej bezsenności? Niee, chyba nie. Ale znał ból nieprzespanych nocy, kiedy wszystko zwalało się na głowę, chociaż chciałeś zamknąć oczy to trzymałeś je szeroko rozwarte. I nie wiedziałeś, co ze sobą zrobić. Organizm mówi ci, że potrzebuje snu, ale ty spać nie mogłeś.
- Yhym… może skorzystasz z kominka? U mnie? - Tak przez moment na nią popatrzył, ocenił… i sam stwierdził w swojej głowie, że rzeczywiście teleportowanie się byłoby bardzo kiepskim pomysłem. - Aha! Czyli jednak czegoś się boisz! Mówiłem, teleportacje są straszne… - Uderzył pięścią w otwartą dłoń, czując moment triumfu, kiedy dodał dwa do dwa (a chwilę to zajęło) i uzmysłowił sobie, że kobieta, która diabła się nie boi, nie chce się teleportować! To było czysto trzeźwe myślenie. Teleportacja przy takiej ilości procentów była głupotą.
Dotarli spokojnie do posiadłości Rookwoodów, gdzie panowała grobowa cisza. Dom spał. Sauriel niespecjalnie starał się przy tym skradać czy cichutko zachowywać, chociaż ściszył głos i nie tupał jak słoń. W ogóle miał bardzo cichy chód, nawet po alkoholu. Poprowadził ją do kominka, z którego mogła się przenieść. Prawdopodobnie nie do własnego domu, bo przecież nie były połączone, ale w okolice, z których mogła już spokojnie do domu trafić.
- To śpij jak bejbik. - Bo skoro cierpiała na bezsenność, to prawdziwie niemowlęcy sen był najlepszym, czego mógł jej życzyć w tym momencie. Przynajmniej w jego mniemaniu.
I dopiero jutro przyjdzie faktyczna realizacja tego, co zostało tu dziś powiedziane i co się wydarzyło.

Koniec sesji


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sauriel Rookwood (11563), Victoria Lestrange (10261)


Strony (5): « Wstecz 1 2 3 4 5


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa