04.01.2023, 19:02 ✶
Miała rację - będzie liczyć. Będzie liczyć i patrzeć na te bukiety z zupełnie inną miną. W ogóle - patrzeć. Nie brać do ręki, żeby być tylko posłańcem. Bo w zasadzie to uważał, że równie dobrze jego matka mogłaby te kwiaty dawać, bo przecież to oczywiste, że to nie ON je przynosi/tworzy/robi z myślą o Victorii. I nawet nie próbował zrobić wokół tego wrażenia, że tak jest. Dlatego też Victoria prosiła o podziękowanie bezpośrednio jego matce. Tutaj to było kompletnie oczywiste. A Sauriel nie miał w zwyczaju kręcenia czy robienia z czegoś ściemy.
- Czarną magią. - No, to teraz on miał ubaw i w jego głosie niemal pobrzmiał śmiech. Ludzie mieli różne dziwaczne przesądy, więc nie powinno go tak dziwić, jak zdziwiło. Ale miał rację - czyli to się po prostu brało z jakichś zamierzchłych czasów, bo ktoś coś powiedział/zrobił i tak dalej. Z tym, że akurat o kościołach nie pomyślał. A powinien! Religia kompletnie mieszała ludziom w głowach, ale o tym wśród katolików trochę niebezpiecznie było rozprawiać. Nie miał pojęcia, czy Victoria jest religijna. Stawiał, że nie. Nie zamierzał jednak ryzykować. Obchodził się z nią ostrożnie, bo tak naprawdę nie wiedział, czego się po niej spodziewać. - Aha. - Skwitował, ubawiony wizją tego, że jakiś Śmierciożerca nie będzie mógł wejść do domu, bo stokrotki zawieszono pod sufitem. Czy coś. - Czekaj, to ma nawet sens… - Że kwiatki przynoszące miłość czy coś. Miało więcej sensu niż stokrotki chroniące przed cruciatusem. Ale w końcu z kwiatów i roślin pozyskiwało się różne peirdolniki, w tym do mikstur zauraczających czy sławetnej “mikstury miłości”. - Założę się, że nadal znajdą się jacyś niepełnosprawni umysłowo, którzy wierzą w takie rzeczy… - Nawet nie trzeba szukać wśród mugoli, tak naprawdę wielbicieli różnych dziwnych teorii nie brakowało wśród czarodziei. Czy wierzących w jakieś pierdoły. Do płaskoziemców jeszcze dotrzemy.
- Naciesz sie jedzeniem. Jak będziesz gotowa. - Jak zje, wciągnie sadełko, jak to mugole mawiają i się napije… czy coś tam.
- Czarną magią. - No, to teraz on miał ubaw i w jego głosie niemal pobrzmiał śmiech. Ludzie mieli różne dziwaczne przesądy, więc nie powinno go tak dziwić, jak zdziwiło. Ale miał rację - czyli to się po prostu brało z jakichś zamierzchłych czasów, bo ktoś coś powiedział/zrobił i tak dalej. Z tym, że akurat o kościołach nie pomyślał. A powinien! Religia kompletnie mieszała ludziom w głowach, ale o tym wśród katolików trochę niebezpiecznie było rozprawiać. Nie miał pojęcia, czy Victoria jest religijna. Stawiał, że nie. Nie zamierzał jednak ryzykować. Obchodził się z nią ostrożnie, bo tak naprawdę nie wiedział, czego się po niej spodziewać. - Aha. - Skwitował, ubawiony wizją tego, że jakiś Śmierciożerca nie będzie mógł wejść do domu, bo stokrotki zawieszono pod sufitem. Czy coś. - Czekaj, to ma nawet sens… - Że kwiatki przynoszące miłość czy coś. Miało więcej sensu niż stokrotki chroniące przed cruciatusem. Ale w końcu z kwiatów i roślin pozyskiwało się różne peirdolniki, w tym do mikstur zauraczających czy sławetnej “mikstury miłości”. - Założę się, że nadal znajdą się jacyś niepełnosprawni umysłowo, którzy wierzą w takie rzeczy… - Nawet nie trzeba szukać wśród mugoli, tak naprawdę wielbicieli różnych dziwnych teorii nie brakowało wśród czarodziei. Czy wierzących w jakieś pierdoły. Do płaskoziemców jeszcze dotrzemy.
- Naciesz sie jedzeniem. Jak będziesz gotowa. - Jak zje, wciągnie sadełko, jak to mugole mawiają i się napije… czy coś tam.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.