• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
12/07/72 | Prawa Czasu | Doppelganger

12/07/72 | Prawa Czasu | Doppelganger
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#21
30.06.2024, 13:16  ✶  
Nim Peregrinus zdążył podsunąć swoje wątpliwości, Vakel sam siebie skontrował, choć niekoniecznie tym samym, co Trelawneyowi przyszło do głowy. Asystent nie myślał nad tak wielopoziomową, zagmatwaną intrygą. Szukanie wykładnika blefu, na jakim operował Thoran, mijało się dla niego z celem. Miał prozaiczniejszą obserwację:
— Ze wszystkich jasnowidzów Anglii wybrać akurat tego największego do testowania swoich teorii. — Pokręcił głową z lekkim niedowierzaniem dla tego ryzyka, niebezpiecznie podobnego głupocie. — Nawet teraz, gdy w teorii udał mu się ten brawurowy wyskok, wiemy, kogo szukać. Na jego miejscu nie robiłbym sobie ot tak, dla eksperymentu, wroga w Vakelu Dolohowie.
Usłyszawszy, że herbata jest dla niego, na twarzy wróżbity wymalowało się uprzejme zaskoczenie. Vasilij Dolohov robił mu herbatę.
Czarodziej delektował się każdym elementem tej niecodziennej sceny: swobodnym siedzeniem w jadalni Dolohova w promieniach porannego słońca, wróżbitą w szlafroku, jego niecodziennym gestem.
— Dziękuję. To coś nowego. — Uśmiechnął się ostrożnie.
Nie pobrzmiewało to w żadnym razie wyrzutem, a subtelnym zdumieniem; z naciskiem na subtelnym, coby nie uczynić sytuacji niezręczną. Nie oczekiwał przecież nigdy od mistrza żadnych podobnych gestów. W zasadzie to były one jego działką: dopilnowanie, żeby Dolohov mógł pracować rozpraszany możliwie minimalną ilością bzdur. A więc wykonywał za niego żmudniejsze części przeglądania materiałów do badań, wybierał się w jego imieniu do bibliotek i składnic ksiąg, zarządzał terminarzem, dbał o uzupełnianie wyposażenia Praw Czasu, ale i, no właśnie, to on wstawał, gdy kończyła się w dzbanku kawa. Nie tym razem.
Jeśli zaś chodzi o pewność własnych możliwości, Peregrinus bez wątpienia był bardziej pokorny w samoocenie niż Vakel, choć akurat odznaczanie się większą pokorą niż celebryta nie było szczególnie trudne. Trelawney nie tchnął więc aż takim niezachwianym przekonaniem co do tego, że odkryją sekrety anomalii, choćby w najwyższym skupieniu. Ani mu się jednak śniło podcinać Dolohovowi skrzydeł czy narzekać, jeśli ten chciałby spróbować zgłębić temat. Gotów był podążyć za nim w każdym kierunku, jaki obierze.
— Zatem będziesz próbował to rozwikłać? — zainteresował się.
Będąc na miejscu Peregrinusa, ciężko było nie zauważyć, że Vakel nie był taki sam od czasu, gdy wyszły na jaw grzechy Annaleigh. Nawet jeśli nie widać było tego na pierwszy rzut przeciętnego oka. Trelawney oglądał jednak Dolohova z bliska od czterech lat i jakkolwiek słynny wróżbita wciąż był dla niego w pewnych obszarach nieprzeniknioną zagadką, tak nie umknęły mu te zmiany. Choć bardzo chciał coś na to poradzić, co tak naprawdę mógł dla niego zrobić? Usunąć Annę z Praw Czasu i jego życia? Pomóc mu w ten sposób zapomnieć? Być może to była ścieżka warta zbadania, nawet jeśli sam Vasilij uważał, że znalazł się w potrzasku.


źródło?
objawiono mi to we śnie
god (self-diagnosed)
If we swallow all the friends we have,
who will be there to blame
for things we've done

when the worlds collapse?
wiek
41
sława
VII
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
celebryta, widzący, twórca
Celebryta; Jedno z najbardziej znanych nazwisk Londynu. Nosi się w drogich ubraniach w gwieździste wzory, a jego ulubiony kolor to niebieski (najczęściej w ciemnych tonach, przeszywany złotą lub srebrną, błyszczącą nicią). Jest bardzo wysoki, ma ponad 180 centymetrów wzrostu i jest przy tym bardzo chudy, wręcz wychudzony. Zawsze przepięknie pachnie - nie wychodzi z domu bez spryskania się drogimi, męskimi pachnidłami. Czaruje słowem - wie jak mówić, aby docierać do ludzi.

Vakel Dolohov
#22
07.07.2024, 18:49  ✶  
Zagadki, które rozwiązywało się łatwo, były dla niego nudne i rozczarowujące.

- Gdybyś chciał, dajmy na to, okraść Departament Tajemnic, kogo w Londynie wybrałbyś do testowania swojej teorii? - Zapytał, unosząc w górę brew i mierząc go spojrzeniem, analizując jego reakcję. Czy przesadzał? Pewnie, że tak, ale przesada była jego drugim imieniem, a zarozumiałość zwyczajnie nie pozwalała mu dopuścić do głowy scenariusza, w którym ktoś tak po prostu postanowił wejść do środka i okraść go z prywatnych zapisków. Snuł więc coraz głębsze pomysły o głębokich intrygach. - No chyba nie Vablatsky - burknął, po czym pokręcił głową, jakby w geście niedowierzania. Miał w dziedzinie przepowiadania przyszłości naprawdę wielu konkurentów, o nie jednak wspominał najczęściej. Bo jego książka stała się podręcznikiem do numerologii, a o wróżbiarstwie też przecież pisał... Do wróżbiarstwa wybrali tę lafi-

Ugh.

- Warto przynajmniej napisać do Yaxleyów. Nie wydaje mi się, żeby mieli być zadowoleni, jeżeli zatai się przed nimi ogół postępowania kogoś rzucającego ot tak ich nazwiskiem, nie wdawałbym się w detale. - Mógł przecież swojej rodziny nie lubić, wciąż jednak koneksje, jakie wynosił wraz z noszeniem nazwiska Dolohov nie były do końca czymś, co chciałby zaprzepaścić. - Ale proponuję zacząć od kontaktu z jakimś twórcą zabezpieczeń - najwyraźniej nawet mimo sugestii, nie traktował ich gniewu do końca poważnie - przynajmniej takich, które w takiej sytuacji pozwolą na sprawniejszą ucieczkę.

Bo ten ślad na jego nadgarstku nadal istniał, a on pytał o to, czy powinien tam od razu zejść i naprawiać to co się stało, chociaż padł tego ofiarą. Dolohov był tchórzem, jeżeli ktokolwiek myślał, że zetknąwszy się z Thoranem sam na sam, zrobiłby cokolwiek poza teleportowaniem się w bezpieczne miejsce... ha, był bardzo, ale to bardzo naiwny. Martwiąc się o Trelawneya zamierzał wbić mu do głowy ten sam schemat myślenia. Niech na wojnie giną pracownicy Ministerstwa, oni byli dwójką badaczy i takim właśnie powinno to pozostać.

- W tym miejscu nie ma nic wartego więcej niż twoje bezpieczeństwo.

Taca z imbrykiem herbaty, cukierniczką, talerzykiem ciasteczek i filiżanką wleciała do pomieszczenia i z cichutkim stuknięciem opadła na blat stołu, dopełniając perfekcję wnętrza. Wszystko tutaj było piękne i zapewne drogie, ale jednocześnie czyste i zadbane. Urządzone zgodnie z gustem Dolohova mieszkanie momentami przytłaczało swoją nienagannością, on sam jednak zdawał się korzystać z tego bardzo, ale to bardzo swobodnie - podobnie zresztą co Annaleigh. Tym, co za bohaterskie smagnięcie Thorana zaklęciem podczas leżenia na podłodze ofiarował Peregrinowi Vakel... był jego poranek. Dosłowne. Gorący napój, paczka papierosów, przekąska mająca zapewne pozostać nietkniętą, widok na jedną z najbardziej ruchliwych ulic Londynu i dzisiejsza gazeta, która momentalnie zaszeleściła, wyprostowała swoje strony i ułożyła się elegancko, w gotowości na zostanie przeczytaną.

- Idę się ubrać - powiedział, po czym zniknął za drzwiami, w których do tej pory stał.

Koniec sesji


with all due respect, which is none
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eutierria (914), Peregrinus Trelawney (3912), Vakel Dolohov (3036)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa