Worcester Park, Londyn
Mieszkanie w kamienicy ukrytej przed mugolami
Zabrawszy kilka próbek z pracy, kontynuowała swoje badania w mieszkaniu. Przestronny i jasny apartamencik składał się z sypialni, pokoju dziennego oraz gabinetu, nie wspominając już o łazienkach, czy kuchni (używanej jedynie do parzenia herbaty). Wynajęta przestrzeń niemal nie zdradzała śladów użytkowania. Wszystkie ubrania i przybory toaletowe schowane były sterylnie w szafkach, za to gabinet był miejscem tętniącym życiem. Zainstalowane dodatkowo regały mieściły ogrom książek, bez których nie wyobrażała sobie pracy. Jej nieskończona pamięć powodowała równie nieskończony chaos umysłu, tak więc używała ich tylko w potrzebie. I to często nie osobiście.
Spowita w len, spoglądała na fiolki z podejrzaną zawartością i spisywała wszelkie procedury, którymi chciała je poddać. Nie, żeby miała je zapomnieć, ale obecna praca wiązała się z działaniem w grupie i pracodawca wymagał prowadzenia dokumentacji. Co było jak najbardziej zrozumiałe.
— Pearl, znajdź proszę fragmenty o ogonku niedźwiedzim — nakazała swojej skrzatce, wiernemu asystentowi. To małe stworzenie wyszukiwało odpowiednie rozdziały, z którymi później Urlett zapoznawała się osobiście. Sama wolała nie ruszać książek. Zbyt wiele źródeł do rozproszenia.
Urlett otworzyła okno. Słońce zaszło i zapragnęła wpuścić do środka trochę chłodnego powietrza. Wróciła do ławy z fiolkami.