24.07.2024, 13:22 ✶
kieszonkowiec + złodzieje różdżek
crow i woody // 6 sierpnia
crow i woody // 6 sierpnia
Spodziewał się, że po ucieczce ze Ścieżek, większość jego starych znajomych uzna go za martwego. No, o ile Fontaine nie ruszy za nim z jakąś krucjatą, ale to się ostatecznie nie stało i... Zniknął. Na wiele długich lat. Długich dla niego, bo w percepcji osób, które pozostały w Londynie i mierzyły się z ciężarem wojny, czas leciał nieubłaganie szybko. Przekraczając pierwszy raz od dawna próg Rejwachu, nie miał zielonego pojęcia czego się spodziewać. Parsknięcia? Dziwnych spojrzeń? Zniżonego tonu?
O dziwo wszyscy przyjęli go tutaj tak samo jak wcześniej.
No początku pomyślał sobie, że upływ czasu to była popaprana koncepcja. Dopiero później, kiedy przypadkiem spojrzał w jedno z wiszących tutaj luster, dotarło do niego, dlaczego nikt nie zamierzał psuć mu dzisiaj nastroju. Ponieważ on był już teraz kompletnie zrujnowany i wszyscy to widzieli. Może i utył, odkąd Woody widział go ostatni raz, może i wyglądał ogólnie nieco zdrowiej, może zapuścił włosy i nie obcinał się już krzywo, ale... coś w jego oczach dzisiaj zgasło. Tak tak, tak to on - człowiek, który na przekór własnemu szczęściu podejmował coraz to gorsze decyzje i teraz... teraz był o krok od całkowitego zrujnowania sobie życia. Nie wróci do Alexandra, póki nie przepracują dzielących ich spraw. Może nawet nie wróci do niego nigdy. A jak do niego nie wróci to... i tak nigdy nie będzie idealnie, prawda? Bo on go nie rozumiał, nigdy do siebie nie pasowali, miłość nie naprawiała takich rzeczy, nie dało się miłością załatać trzydziestu lat budowania tak innych żyć, pogłębiania różnic swoich charakterów. Zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo szczęśliwszym człowiekiem byłby starszy Bell gdyby jego brat nigdy nie wrócił do Fantasmagorii, jednocześnie nie potrafił pogodzić się z myślą, jakoby w jego miejscu miał znaleźć się ktokolwiek inny.
- Znam kolesia, który sprzedaje takie graty, których szukasz. No i naprawia je. On je skupuje w okropnym stanie, a potem reperuje. Sam od niego odkupiłem auto po stłuczce jakoś na początku czerwca.
Zdawał sobie sprawę z przykrej prawdy - prędzej czy później pojawią się pytania a gdzie właściwie byłeś, co teraz robisz, co robiłeś i co spierdoliłeś, że znowu pojawiłeś się na Nokturnie. Nie chciał na nie odpowiadać, ale jednocześnie... chciał je usłyszeć z jednej prostej przyczyny - sam chciał zadać jedno konkretne - a co teraz robi Dante, ale nie mógł tego wrzucić gdzieś w rozmowę o motocyklach, nie wychodząc przy tym na odklejeńca albo kogoś, kto przyszedł tutaj tylko zdobyć informacje. Przyszedł tutaj odpocząć od myślenia o tym, że był spierdoliną społeczną niezasługującą na oddychanie. Ostatnio czuł, że miał prawo do oddychania tylko wtedy, kiedy obejmował go Cain.
- Możemy do niego iść, jak nie masz nic do roboty - a w sumie to Rejwach nie cieszył się dzisiaj nadmiarem gości.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.