28.07.2024, 19:22 ✶
23.07.1972
Mieszkanie Viorici
Mieszkanie Viorici
Słońce powoli oświetlało pokój, wpadając przez zasłonięte jedynie gładką, długą do ziemi firanką okno. Viorica otworzyła oczy, przetarła ręką twarz i spojrzała w bok, na nadal śpiącego obok niej Cedrica. Przyjemny widok.
Westchnęła, podnosząc się ostrożnie, tak, by go nie obudzić. Odwinęła się z kolorowej pościeli w czerwone i niebieskie kwiaty, po czym stanęła na ciemnych panelach.
Ich sytuacja pewnie dawała wiele domysłów, wcale jednak nie było tak, jak można byłoby przypuszczać.
Po prostu Cedric uparcie stwierdził, że musi odprowadzić Vioricę do domu, a gdy to się już stało, dziewczyna stwierdziła, że musiał być bardziej pijany niż na początku twierdziła i nie miała zamiaru puszczać go do siebie samego, bojąc się, że coś mu się po drodze przytrafi, albo znów nie da rady dotrzeć do własnego łóżka.
Weszli więc wspólnie do niej, znów się całowali, a potem Viorica wyciągnęła butelkę wina, którą zaczęli rozpracowywać w jej pokoju i cóż. Tak właśnie skończyli.
Ciemnowłosa w staniku i spodenkach od piżamy, Cedric bez koszuli, w jej łóżku, z którego w pewnej chwili wcale nie chciało im się ruszać, gdy pletli swoje pijackie androny. Nawet nie pamiętała o czym. Ale było miło.
Westchnęła, zarzucając na siebie koszulę Cedrica będącą pod ręką, chcąc choć trochę się zakryć, czując się tak bardziej komfortowo na trzeźwo i w świetle dnia, po czym się przeciągnęła.
Jej pokój wcale nie był taki duży, udało jej się jednak zmieścić zaskakująco dużo rzeczy.
Duże łóżko, ozdobną szafę, z której ubrania praktycznie się wysypywały, biurko zagracone narzędziami jubilerskimi oraz elementami na wpół skończonej bransoletki, oraz stojący przy nim podejrzanie ozdobny fotel, który wyglądał na dość drogi antyk. W podobnym klimacie zachowane było duże lustro z ramą, która wydawała się złota.
Obok łóżka stał stary fotel z małym stoliczkiem, na którym stał wazon z kwiatami. Ściany pomalowano na granatowo i namalowano odręcznie złotą farbą gwiazdy, mniejsze i większe. Na jednej ze ścian wisiał niepozorny obraz. “Kwiaty w wazonie” Rachel Ruysch, które większość uznałaby za bardzo dobrą reprodukcję. Tylko, że reprodukcja dawno już wisiała w mugolskiej National Gallery, a oryginał Viorica dostała kiedyś na urodziny, po tym jak stwierdziła, że bardzo ten obraz lubi. Jedna z jej bardziej cenionych pamiątek dawnego życia.
Przeszła po wzorzystym dywanie we wschodnim stylu, który dostała kiedyś od babci, po czym przeszła do dużego pomieszczenia będącego jednocześnie salonem, kuchnią i jadalnią. Sprzątnęła kieliszki, z których w którymś momencie w końcu zrezygnowali i włożyła je do zlewu, wiedząc, że zajmie się nimi później. Nastawiła wodę na małej westfalce, pod którą rozpaliła ogień po czym wyciągnęła dwie filiżanki, obie białe z niebieskim paskiem biegnącym na ich krawędzi.
Nie chciała budzić gościa, który mógł potrzebować jeszcze chwili odpoczynku, sama jednak potrzebowała czegoś na rozbudzenie. Najlepiej kawy z cukrem.
Podniosła głowę, gdy usłyszała kroki i uśmiechnęła się. W mieszkaniu nie miało być dziś nikogo poza nimi.
- Dzień dobry. Jak spałeś? - zapytała, choć spoglądała na Cedrica ostrożnie, szukając znaku, że coś jest nie w porządku. W końcu wiedziała, że wczoraj mógł trochę przesadzić z trunkami i miała nadzieję, że nie czuł się źle w obecnej sytuacji.