W momencie tym Urlett nie potrafiła stwierdzić, czy jej zaklęcie nie wyszło, czy nie złapało niesamowicie szybkiego kota. Cóż za interesujący dzień. A to jeszcze nie koniec. Kot zamienił się w mężczyznę, a Urlett wręcz skamieniała.
— A więc to tak... — syknęła bardziej do siebie, niż do niego.
Pozbądź się szkodnika.Czarodziej uchronił się przed próbą skręcenia karku jednym prostym sposobem — pytaniami. Dłonie Urlett zaplatałyby się już na jego szyi, ale umysł musiał skupić się na wyjaśnieniu niezwykle istotnych zagadnień, więc mord musiał zaczekać.
— To zaklęcie spowalniające ponad dwukrotnie obiekt, bądź niewielki obszar. Według moich obliczeń jest to od 230% do nawet 270%. Proszę nie dotykać materiałów. Ich właściwości są dopiero badane i mogą stanowić niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia... Chociaż z drugiej strony, jeśli chce się pan przysłużyć społeczeństwu, nie powinnam pana zniechęcać. Proszę skosztować i opisać dokładnie zmiany, jakie pan odczuwa.
Wściekłość można przypisać jej jedynie z kontekstu sytuacji. Miękki głos wykładowcy akademickiego nie zwiastował kłopotów dla Leo, tak samo jak zbliżająca się do niego kobieta. Dłoni nie miała zaciśniętych w pięści, brwiom daleko od zmarszczenia wywołanego złością, jedynie w oczach świeciło się coś niebezpiecznego.
— Wynajmuję to mieszkanie od pani Eden Lestrange i nie omieszkam jej wspomnieć o słabych zabezpieczeniach przeciwko intruzom z zewnątrz. Niesamowitą przysługę pan mi zrobił. Bo co, jeśli zamiast pana, nieoczekiwaną wizytę złożyłby mi morderca w środku nocy?
Położyła mu rękę na głowie i pochyliła się, by spojrzeć mu prosto w twarz.
— Jakie jest pana nazwisko i czemu postanowił pan wejść do cudzego mieszkania? A może wynajmował je przede mną jakiś pana znajomy?
Próbowała ocenić jego wiek po licu, następnie odruchowo spojrzała mu na dłonie w poszukiwaniu ewentualnej obrączki. Chociaż mariażu z potencjalnym włamywaczem nie dopuściłaby do świadomości.