• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 16 Dalej »
[15.11.1958] Marta mówi | Peregrinus & Basilius

[15.11.1958] Marta mówi | Peregrinus & Basilius
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#1
07.08.2024, 16:33  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.08.2024, 17:18 przez Basilius Prewett.)  
To nie było jakieś szalenie ważne wypracowanie. Co więcej, to było wypracowanie z historii magii, która była daleka od ulubionego przedmiotu Prewetta i której absolutnie nie zamierzał brać na szóstym roku. A jednak skoro już miał to wypracowanie do napisania to zamierzał siedzieć nad nim i cierpieć tak długo, jak to tylko było konieczne, aby dostać dobrą ocenę, bo przecież głupia historia magii nie będzie mu psuć wyników w nauce. Co prawda specjalnie, na złość sam nie wiedział komu, nie rozwinął kilku wątków poruszonych w niektórych paragrafach, które aż się prosiły o to, aby je rozwinąć, ale nie było to istotne. Dlatego też nie dało się słowami opisać jego irytacji, gdy na chwilę opuścił bibliotekę, a gdy do niej powrócił odkrył, że na stoliku, przy którym pracował nie było żadnych jego rzeczy w tym wypracowania.
Basilius szybko zaczął rozglądać się dookoła w nadziei, że ktoś jedynie te rzeczy
przełożył, bo niestety spychanie z wieży było raczej wbrew regulaminowi szkoły, a on nie wiedział, co by zrobił, gdyby wyszło, że jakiś idiota mu to wypracowanie zabrał, lub co gorsza, zniszczył.
– Widziałeś może, by ktoś ruszał moje rzeczy? – spytał, do siedzącego nieopodal Peregrinusa, Krukona z roku niżej, który był jedynym siedzącym, poza nim samym, w pobliżu uczniem w tym zakamarku biblioteki. Zmierzył go podejrzliwym spojrzeniem, zastanawiając się, czy może to nie była jednak jego sprawka i może nawet, by coś powiedział, gdyby nie to, że na biurku, przy którym pracował Peregrinus również nie było żadnych rzeczy, które zdecydowanie chwilę temu tutaj były. A może wrobi w to spychanie z wieży jakiegoś Gryfona? Może to by się udało…
Rozglądał się dalej z rosnącą irytacja na bladej twarzy, którą okalały dłuższe ciemne loki, teraz w rozsypce, aż wreszcie dostrzegł leżącą na podłodze, bliżej Peregrinusa, kopertę zatytuowaną słowami W sprawie waszych rzeczy. Czyli chyba jednak będzie musiał znaleźć jakiegoś naiwnego Gryfona. Tylko najpierw znajdzie sprawców i wypracowanie.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#2
11.08.2024, 20:52  ✶  
Szelest stronic i ciche kroki spacerujących między regałami uczniów, ciemne zakątki rozjaśniane ognikami pojedynczych lewitujących świec — z takim otoczeniem idealnie zlewają się chłopcy jak Peregrinus Trelawney. Nastolatek, który szkolne korytarze pokonuje ze wzrokiem wbitym w podłogi, w bibliotece unosi łakomie oczy na niekończące się rzędy woluminów. Buszuje między półkami z pewnością kogoś, kto jest u siebie. To jego miejsce w tym zamku, czuje się tu bezpiecznie i… nie spodziewa tego, co ma nadejść.
Peregrinus stał jak wmurowany nad bibliotecznym biureczkiem, oczy utkwione martwo w pusty drewniany blacik. Milczał. Kto śmiał?
Chwila minęła nim przeniósł umęczone spojrzenie na Basiliusa. Jeszcze dłuższa minąć miała, nim zdławi gniew i się odezwie. Na razie tylko pokręcił głową, zbierając do torby to, co pozostało po jego rzeczach. Każdy jego ostry ruch był niemym krzykiem złości. Kto śmiał?
Dla tego nieco odludnego jedynaka przestrzeń osobista od zawsze była święta. Nie zajmował wiele miejsca w żadnym sensie tego słowa: zarówno nie rozwalał swoich klamotów ekspansywnie po całym dormitorium, jak i nie przytłaczał towarzystwa swoim sposobem bycia. Był kompaktowy, a kompaktowość tę rekompensował sobie integralnością. To jest, krótko mówiąc, dostawał białej gorączki, gdy ktoś ruszał jego rzeczy. Patrzył podejrzliwie na kolegów piszących pożyczonym od niego piórem, pożyczenie więc sobie bez jego zgody wypracowania sprowadziło na biednego nastolatka paroksyzm. Kto śmiał?
Trelawney wcisnął ostatni karteluszek do torby i spojrzał ponownie na kolegę z roku wyżej, podążył za jego wzrokiem ku kopercie. Podniósł nieszczęsny świstek i wyciągnął ze środka karteczkę. Okazało się, że nie jest to bynajmniej zwykły liścik: zostali obdarzeni animowanym rysunkiem, jakże rozkosznie. Na ilustracji ktoś nabazgrał dwie bliźniacze sylwetki czarodziejów o ciemnych loczkach. Obie główki zdobiły różowe wstążeczki, postaci siedziały majestatycznie na sedesach i machały nóżkami.
Abrakadabra dwa kije, na drugim piętrze je kryję, głosił podpis.
— Prześmieszne — skwitował zjadliwie Trelawney, po czym podał rysunek Basiliusowi, aby i ten miał szansę przyjrzeć się ich nakreślonym krzywą kreską wizerunkom. — Z nudów się chyba niektórym w głowach poprzewracało.


źródło?
objawiono mi to we śnie
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#3
13.08.2024, 03:16  ✶  
Basilius zawsze starał się być tym spokojnym i rozważnym uczniem, który raczej cieszył się poprawną reputacją, uczył się dobrze i nie dawał nauczycielom zbyt wielu powodów, by na niego narzekali. I teraz pewnie, gdyby któryś profesor akurat usłyszał jego myśli, pewnie doznałby zawału słysząc, jak ten zdecydowanie za blady spokojny Krukon, rozmyśla w głowie o tym, jak na milion różnych sposobów wrobić sprawców tego głupiego żartu w takie kłopoty, aby groziło im wyrzucenie ze szkoły, nawet jeśli jeszcze nie miał pojęcia, kto za tym psikusem stał. Oczywiście nigdy czegoś takiego, by nie zrobił, ale tego typu knucie w myślach potrafiło go odstresować. Może podrzuciłby im jakąś nielegalną roślinę do szafy... Nie, to by raczej nie wystarczyło.
Basilius przejął od Peregrinusa świstek papieru I skrzywił się nieznacznie.
–Przezabawne – mruknął zgryźliwie, wpatrując się w ich zanimowane podobizny, a potem zerknął na umęczonego Krukona o ciemnych lokach, który akurat nie był nim. – Najwidoczniej humorem można rekompensować sobie też ubytki w mózgu.
Tylko kto by był tak głupi? Owsze, możliwe, że w ciągu jego całego pobytu w Hogwarcie znalazł się idiota, lub dwóch, którzy naśmiewali się z braku energii Prewetta i możliwe, że Basilius potrafił się wtedy odgryźć, ale nie był przecież z nikim w otwartej wojnie. Nie wydawało mu się też, aby ani on, ani Peregrinus zostali naznaczeni na typowe kozły ofiarne, bo to raczej, by zauważyli. Skąd więc ten durny pomysł i kto był jego pomysłodawcą? Ogólnie obstawiałby Gryfonów, bo Gryfonów często mieli głupiego pomysły, ale oczywiście nic nie było pewne.
– Drugie piętro – wymamrotał pod nosem, tak aby i Peregrinus go usłyszał. Drugie piętro. Sedesy. Toalety. Różowe kokardki. Zacisnął usta. Na myśl przyszło mu głównie jedno miejsce, idealne z perspektywy żartownisiów, by podrzucić tam ich rzeczy. Chyba, że te kokardki nie miały być wskazówką, a z jakiegoś powodu obrażać ich samych. Chociaż... Udając, że wciąż się zastanawia, przyjrzał się nieco dokładniej burzy loków jego kolegi z niższego roku. W sumie to nie wyglądałby on najgorzej w kokardkach, ale wątpił, czy autorzy rysunku też się nad tym zastanawiali.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#4
13.08.2024, 14:01  ✶  
Fantazje Peregrinusa na temat zemsty były zdecydowanie mniej agresywno-konfliktowe; nikt by się raczej nim nie przeraził, co najwyżej nieco odrazy wywołałaby jego arogancja. Sprawiedliwą odpłatą za zło byłaby bowiem w jego definicji przyszłość, w której tłumoki o wątpliwym poczuciu humoru trafiają po Hogwarcie do życiowego rowu, a on, Peregrinus Trelawney, przechadza się wzdłuż tegoż z wypiętą piersią, prezentuje swój sukces życiowy, powszechne poważanie i szacunek. Mógłby na nich splunąć, ale szkoda mu śliny.
— Czy ja wiem, czy rekompensują. Bez ubytków może i żarty by mieli śmieszniejsze. — Uśmiechnął się lekko do Basiliusa, ogarnięty zadowoleniem z tego, że nie trafił w te tarapaty sam. Pokrzepiające było mieć towarzysza tej niewielkiej, ale jednak niedoli; rozpraszało to nieco smak upokorzenia.
Kozłem ofiarnym rzeczywiście Trelawney na szczęście nie był. Miał to szczęście, że poza byciem cichym kujonem, stanowił przykładnie normalnego chłopca: miał swoich znajomych, nie wyróżniał się wyglądem, nie obnosił z żadnymi dziwactwami. Jedyne, co nieco mąciło ten obraz, to brak certyfikowanego rodowodu, ale na szczęście oboje jego rodzice byli czarodziejami. Niekoniecznie krystalicznie czystego statusu krwi, ale czarodziejami. Jeśli więc jakieś zadufane czystokrwiste szczeniaki ponosiło, on ginął zgrabnie w tłumie setek innych uczniów półkrwi i nikt się jego konkretnie nie czepiał.
— Czyli… czeka nas wycieczka do tego dziewczyńskiego kibla? — bardziej stwierdził, niż zapytał; kompletnie bez entuzjazmu. Nie były mu obce historie o nawiedzonej damskiej łazience na drugim piętrze: siedlisku wszelkich grzechów i nielegalnej działalności uczniowskiej prowadzonej na terenie szkoły. Wszystko to doprawione upiorną historią o śmierci, która wydarzyła się tam kilkanaście lat wcześniej. — Co ci zabrali? — zagaił jeszcze, gdy ruszyli w stronę wyjścia.
Jeśli zaś autorom wiadomości o cokolwiek chodziło, to na pewno nie o to, że różowe akcenty ładnie komponują się z czernią (a więc i z bliźniaczą fryzurą Basiliusa). Wstążka w chłopięcych włosach zaś nie stanowiła czarującego dodatku sprawiającego, że niewinny uśmiech jest jeszcze urokliwszy, lecz wskazywała na upokarzające zniewieścienie i symboliczną kastrację.
Peregrinus jednakże — jak przystało na historycznego nerda — wychodził poza te ramy i nie miałby nic przeciwko kokardce. Kokarda we włosach mężczyzny była przecież swego czasu ekstrawaganckim dodatkiem arystokraty i obowiązkiem wojskowego; wie to każdy, kto widział kiedyś portrety osiemnastowiecznych mugoli, chociażby takiego Amadeusza Mozarta, cara Pawła I czy rzymskiego cesarza, Józefa II Habsburga. Nie godziło się, aby żołnierz pruski nie miał warkoczyka zebranego w harbajtel. Zapuścić nieco włosy, zostawić romantyczną garść loczków wokół twarzy, resztę spleść w warkoczyk ozdobiony wstążeczką i ukoronować instalację trikornem, a na następny bal przebierańców w Hogwarcie Trelawney będzie mógł przyjść jako pruski oficer.
Wtedy dopiero dałby rówieśnikom doskonały powód do gnębienia go.


źródło?
objawiono mi to we śnie
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#5
16.08.2024, 14:31  ✶  
Basilius nie mógł się powstrzymać od krótkiego parsknięcia, gdy usłyszał uwagę drugiego Krukona.
– No to może jedynie próbują sobie rekompensować – powiedział odwzajemniając słaby uśmiech, z trudem przebijający się przez te wszystkie warstwy zirytowania, które ciężko było mu ukryć.
Oczywiście nie znał myśli Peregrinusa, ale sam Prewett był trochę ucieszony z faktu, że to nie tylko jemu zgotowano taki los, bo jednak łatwiej było ogarnąć ten problem w dwójkę. No i wskazywało to na to, że prawdopodobnie po prostu ci idioci, celowali w osoby, które akurat zostawiły swoje rzeczy, a nie konkretnie w któregoś z nich. Chociaż... Daliby radę tak szybko narysować ten głupi obrazek, gdyby to nie było zaplanowane? W sumie, Basilius zniknął na trochę czasu, a rysunek nie wyglądał, jakby ktoś musiał ślęczeć nad nim długie godziny.
– Tak, na to wygląda – mruknął pod nosem, nie do końca zadowolony z tej perspektywy. Oczywiście sam słyszał legendy krążące wokół tej konkretnej łazienki i chyba nie miał szczególnej ochoty na spotkanie z problematycznym duchem, bo na taką zawsze w tych historiach kreowano Martę. Basilius doskonale pamiętał, jak na pierwszym roku ostrzegano go przed tym miejscem, co w sumie sprawiło, że przez chwilę bardzo chciał tam iść, ale ostatecznie... Jakoś tak wyszło, że zrezygnował.
– Wypracowanie na temat społecznych, ekonomicznych i politycznych skutków wojen olbrzymów i podręcznik. A tobie? – powiedział, próbując zabrzmieć jakkolwiek entuzjastycznie, kiedy to mówił, ale było to naprawdę trudne, zwłaszcza gdy pomyślał o tym, jak długo nad tym pracował, aby teraz ktoś mu to po prostu zabrał. Przeklęta historia magii. Przeklęci historycy magii. Prewett, spochmurniał jeszcze bardziej, ale zanim wyszli z biblioteki, zatrzymał się jeszcze przy jednej półce, sięgnął po książkę o wdzięcznym tytule Encyklopedia Pomniejszych Klątwy i Uroków (potrzebował na zajęcia, naprawdę) i w drodze do wyjścia jeszcze poprosił o jej wypożyczenie.
Korytarz przemierzał dość szybkim, jak na siebie krokiem, mocno spowalniając jedynie na schodach, gdy musieli wejść na kolejne piętro, dziękując w duchu, że ta przeklęta łazienka nie znajdowała się jeszcze wyżej. Już i tak było szalenie zabawnie to, że musiał mieszkać w wieży.
Sam Prewett nie miał podobnych skojarzeń wobec kokardek, jako że absolutnie nigdy przenigdy, ale to nigdy, nigdy nie musia przejmować się podejrzeniami, że ktoś mógłby pomyśleć, że nie podobają mu się tylko dziewczyny, bo przecież tak nie było, a to że właśnie pomyślał, że Peregrinus wyglądałby w tych ozdobach we włosach całkiem sympatycznie, to była zupełnie inna kwestia, bo przecież to chyba było normalne, że mógł określić że ktoś wyglądał obiektywnie estetycznie przyjemnie dla oka, nie ważne, czy chodziło o chłopaka, dziewczynę, czy dzieło sztuki. Chociaż nie, z dziewczynami było przecież inaczej, a nie tak samo, jak z chłopakami, bo gdyby było tak samo to... I czemu on w ogóle o tym teraz myślał? Jaka była ta początkowa myśl? O. Są już na miejscu.
Drzwi do damskiej łazienki na drugim piętrze wyglądały... Bardzo normalnie. Żadnych ostrzeżeń, żadnej wypływającej spod nich krwi. Po prostu zwykłe drzwi, które pewnie oszukały już nie jedną młodszą uczennicę, że prowadzą do zwyczajnej, bezpiecznej łazienki bez duchów i kto wie czego jeszcze.
Basilius zerknął na swojego towarzysza.
– To co? Wchodzimy? Słyszałeś coś w ogóle o tym duchu?
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#6
16.08.2024, 18:11  ✶  
Czas na narysowanie tej szyderczej laurki rzeczywiście nie mógł być szacowany jako duży. Stworzono ją raczej w pośpiechu i niezbyt starannie. Ot, niedbały szkic nabazgrany przez kogoś, kto mógł siedzieć przy jednym z sąsiednich stolików.
Spotkanie z problematycznym duchem było tylko jedną ze składowych, na które Peregrinus nie miał ochoty w tej przygodzie. Pomijając rozumiejący się sam przez się jako kłopot fakt jej zaistnienia, wymagało to od niego wyjścia z biblioteki, przetrząśnięcia jakiejś brudnej toalety oraz — co najgorsze — zrobienia z siebie błazna. Szczęście w nieszczęściu, Marta była tylko duchem, nie poltergeistem. Najgorsze, czym mogła im naszkodzić, to nagadanie głupot i pokrzyczenie.
Jedynie przelotnie Trelawney zerknął na książkę o klątwach, którą zabrał po drodze Basilius, i nie skomentował tego. O wiele bardziej zainteresował go temat z historii magii.
— A więc to robicie na piątym roku — ożywił się, gdy tylko temat nabrał kształtów. — Olbrzymi co chwilę walczą między sobą, czy nie? Choć mniej intensywnie niż jeszcze wiek temu i obecnie raczej z dala od cywilizacji, więc bezpośrednio ekonomicznie są raczej neutralni. Ale to historia, oczywiście, kiedyś całe osady potrafiły runąć, gdy znalazły się na ich wojennym froncie. Będę mógł spojrzeć?
Z natury Peregrinus nie był zbyt dobry w podtrzymywaniu dialogu o niczym, męczył się przy tym niemożebnie, wiec zwykle nawet nie próbował, co zaskarbiło mu opinię małomównego. Gdy jednak poruszyło się przy nim odpowiedni temat, jak historia czy wróżbiarstwo chociażby, potrafił wypowiedzieć zaskakująco dużo słów, wprawiając rozmówców w zdumienie.
Domykając zaś jeszcze temat kokardek: Trelawney był akurat w tym wieku, kiedy młody człowiek na poważnie odkrywa, kim jest. Rozważania nad kwestiami natury romantycznej nie doprowadziły jednakże młodego jasnowidza do żadnego wartościowego wniosku. Być może wskazówką powinien być sam fakt, że musiał aktywnie zastanawiać się nad tym, która z koleżanek by mu się mogła podobać. Nawet gdy przyjrzał się sprawie dokładniej i próbował coś poczuć, żadna nie wzbudziła w nim ani potrzeby, ani chęci obcowania przez rytuały buziaków i trzymania za ręce, które uskuteczniali jego rówieśnicy. Tym samym konkluzja na rok 1959 była następująca: w Hogwarcie nie ma może tej jedynej dla niego, lecz tego kwiatu jest pół światu.
I temat zamknięty do odwołania. Nie dopatrywał się natomiast żadnego związku tej kwestii z tym, że skrycie liczył na to, że zaimponuje starszemu koledze swoją wiedzą o historii i samym kojarzeniem hasła wojny olbrzymów, którego nie miał jeszcze na zajęciach, a mogę spojrzeć? było zaproszeniem do spędzenia po wszystkim jeszcze jednej małej chwili we dwóch. Miewał tak po prostu w towarzystwie niektórych chłopców i już.
Niewielka odległość między biblioteką a rzeczoną łazienką stanowiła kolejny pozytywny aspekt tej jakże mało pozytywnej przygody. Peregrinus zmierzył wzrokiem drzwi, po czym bacznie obejrzał się na korytarz. Skoro komuś przyszło już do głowy wyciąć im ten numer, być może chciałby również zobaczyć, jak się błaźnią. Nikogo podejrzanego nie było jednak w zasięgu jego wzroku.
— Słyszałem historię o jej śmierci. Właściwie… kilka historii. Jedna wersja bardziej niewiarygodna od drugiej. — Wzruszył ramionami i nacisnął klamkę. Z dwojga złego lepiej wejść i mieć to już za sobą, niż sterczeć przed drzwiami jak dwa ciołki, przyciągając uwagę i ewentualną kpinę. — Ty wiesz coś pewnego?
Łazienka, w której się znaleźli, sprawiała na pozór wrażenie równie normalne jak drzwi. Rzuciło się jednak Peregrinusowi w oko kilka szczegółów wskazujących na to, że faktycznie była nieużywana. Przede wszystkim obawiał się, że jeśli ich rzeczy zostaną ciśnięte gdzieś w kąt, namokną od łazienkowej wody, która pływała po płytkach każdej innej uczniowskiej toalety, mieszając się z brudem. Nic z tych rzeczy: kafelki były suchutkie, a krany dawno nieodkręcane.
Chłopak postąpił kilka kroków w głąb i obrócił powoli wokół własnej osi, aby sprawdzić każdy zakamarek w zasięgu wzroku.
— Wygląda… pusto? — zwrócił się do Prewetta, jakby oczekiwał, że ten ma jakieś odpowiedzi. Bo czego niby oczekiwał? Że żartownisie wyskoczą z którejś z kabin? Że Marta będzie czyhała na nich od progu?


źródło?
objawiono mi to we śnie
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#7
20.08.2024, 17:04  ✶  
Basilius zerknął na kolegę nieco zaskoczony, jakby zupełnie zapomniał o tym, że Krukoni, albo ktokolwiek, mogą reagować pozytywnie na wzmianki o historii magii, bo dla niego samego był to przecież przedmiot absolutnie trudny do zniesienia. Nie tylko dlatego, że ich profesor nadawał się do bezwłocznej (i to dosłownie bo zwłok ducha już dawno pewnie nie było) wymiany to jeszcze sama myśl o tym, że miałby potencjalnie lubić przedmiot, będący miłością i dziedziną naukową jego ojca przyprawiał go o natychmiastową irytację i gdyby nie to, że o jedynie nieco mniejszą irytację przyprawiałby go fakt, że coś takiego jak historia magii zaniża mu oceny, to najchętniej w ogóle by się do tego nie przykładał. Dlatego też, wytrącony z równowagi przez głupi dowcip innych uczniów, najchętniej bardzo dobitnie dałby teraz znać Peregrinusowi, że historia magii go nie interesuje, ale... Ale jednak Prewett, wbrew niektórym stereotypom na temat Krukonów, lubił spędzać czas z ludźmi i nie chciał wychodzić na buca, zwłaszcza widząc jak Peregrinus wyraźnie się ożywił, a ożywianie się na wzmiankę o wojnach olbrzymów było dla Prewetta czymś na tyle nadnaturalnym, że nie miałby serca gasić tego entuzjazmu jasnookiego Krukona.
– Tak. W sumie powiedziałeś mniej więcej to co napisałem. To znaczy napisałem też więcej rzeczy. Mogę ci potem pokazać skoro chcesz. – Jeśli wypracowanie nie zostało zalane, albo zniszczone w jakikolwiek inny sposób. Wtedy chyba po prostu uda atak choroby, bo nie ma szans, że wydusi z siebie tyle słów na ten temat drugi raz. – Ale bardziej wolę inne przedmioty. Potem jeszcze będziemy omawiać wojny olbrzymów z czarodziejami. A potem chyba mówić o rebeliach goblinów. Lubisz historię, nie?
Stali teraz pod drzwiami i chyba oboje nieco się wahali, aby je otworzyć, co pewnie z perspektywy postronnego obserwatora musiało wyglądać strasznie głupio. Dwójka dzieciaków, niepewnych czy chce wejść do łazienki z duchem, nawet jeśli w mniemaniu szesnastoletniego Basiliusa, oboje byli już całkiem dorośli.
Pokręcił głową.
– Tylko tyle, że została tutaj zabita, niemal zamknęli Hogwart i wyrzucono za to jakiegoś chłopaka – powiedział, żałując że nigdy nie dopytywać się starszych kuzynów o szczegóły. – Ktoś mi też kiedyś powiedział, że widać jej wszystkie wnętrzności, ale to chyba nie jest prawda.
A trochę szkoda, bo fajnie byłoby mieć taki żywy-nieżywy model człowieka, na którym można by było zobaczyć jak to się wszystko w tym ciele układa.
Łazienka wyglądała... Normalnie. No może poza tym, że była nieużywana, co chyba można było uznać za spory plus tej sytuacji. Prewett rozejrzał się po okolicy i zrobił bohatersko zrobił kilka kroków w przód. Żadnego ducha. Żadnych ukradzionych rzeczy. Odwrócił się z powrotem do drugiego Krukona.
– Chyba jej nie ma. Myślisz, że zostawili rzeczy w którejś z kabin, jak na rysunku? – spytał, nie zdając sobie sprawy z tego, że za jego plecami z podłogi wyłaniała się własnie blada sylwetka bardzo marudnego ducha.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#8
04.09.2024, 15:47  ✶  
Peregrinus nie był aż tak naiwny, żeby myśleć, że wszyscy muszą uwielbiać historię. Nie każdego musiało to fascynować, oczywiście, ale gdyby Basilius zdecydował się wyartykułować swoją niechęć w pełnej okazałości, aspirujący wróżbita zapewne zacząłby patrzeć na niego nieco spode łba. W tej małej główce pod burzą ciemnych loków kryło się przemądrzałe przekonanie, że jeśli ktoś nienawidzi historii, to pewnie jest imbecylem i nie warto z nim rozmawiać.
Jako że Prewett ograniczył się do stonowanego braku entuzjazmu wobec tego przedmiotu, Peregrinus nie przypiął mu tejże łatki i kontynuował niezrażony:
— Jak wszystko, co teoretyczne i można to przeczytać z książki. Kiepski ze mnie praktyk — przytaknął pytaniu starszego kolegi. — W historii wszystko się łączy. Lubię szukać wzorów i powiązań między wydarzeniami. Przyczyna-skutek. Siatki wpływów. Analogie. Rozprzestrzenianie się ideologii. To fascynujące. — Przypomniał sobie nagle, kto ich uczy historii. To mogło nieco tłumaczyć brak zapału Basiliusa. — Tak długo, jak robisz to na własną rękę albo słuchasz… kogokolwiek, kto nie jest profesorem Binnsem.
Co prawda duch nie zdołał zniechęcić Peregrina do historii magii, ale był źródłem wielu jego frustracji. Ilekroć Trelawney zadawał mu pytanie, odpowiedź, którą otrzymywał, była nieostra i nie do końca na temat. Ciężko mu się było z nauczycielem dogadać, więc szybko z tego zrezygnował i eksplorował na własną rękę.
Tak jak Prewett pogardzał zawiłościami sił politycznych i wydarzeń sprzed wieków, tak Peregrinusa odpychały flaki. W przeciwieństwie do przyszłego uzdrowiciela, on pod żadnym pozorem nie chciał oglądać żadnych wnętrzności, choćby tych widmowych. Teorię o tym, że Marcie mogą wypływać z jamy brzusznej jelita skwitował jedynie krótkim, lecz pełnym obrzydzenia: ugh.
Oglądali wnętrze pozornie spokojnej łazienki, gdy padły te kontrprorocze słowa Basiliusa. Marta była z nimi.
Nim jeszcze Peregrinus zdążył wyartykułować jakąś odpowiedź na zadane przez Krukona pytanie, Basil mógł zorientować się, że coś jest nie tak. Oczy wróżbity wbite były w przestrzeń nad ramieniem kolegi, a wargi rozchyliły się lekko i uciekło z nich ciche: och.
— Jest tutaj — wydusił finalnie, nie odwracając wzroku od Marty.
— Jest tutaj! Jak ci nie wstyd! — Ponad ramieniem Basila poszybował ostry dziewczęcy pisk. — Mówić o mnie, jakby mnie tu nie było! Zawsze jakbym była częścią wystroju. Zawsze! Zawsze! Zawsze!
Trelawney cofnął się o krok, a jego policzki zapłonęły rumieńcami wstydu. Tyle lat wpajania mu przez matkę, że dziewczęta należy traktować z szacunkiem i nie można pozwolić, żeby się przez ciebie zasmuciły…
— Przepraszam… — mruknął zakłopotany, zerkając na Prewetta w poszukiwaniu wsparcia moralnego. — My tylko… uch, ktoś tu schował nasze notatki.
Marta zmierzyła obu Krukonów od stóp do głów wzrokiem zza szkieł swoich okularów, po czym wydęła w zadumie usta.
— Notatki? Zostały mi podarowane — oświadczyła tonem, który zdawał się ucinać dyskusję. Nie zamierzała ewidentnie wskazywać im kryjówki. — To prezent. Prezentów się nie odbiera.
Peregrinus jęknął cierpiętniczo. Nie podobała mu się ta potyczka z obrażoną zmarłą dziewczynką. I to w żeńskiej toalecie.
— Zostały skradzione — spróbował ponownie. — Potrzebujemy ich, Marto.
— Prezentów się nie odbiera — powtórzyła jak zacięta płyta. — Prezenty się sobie nawzajem daje, tak robią przyjaciele. To było takie miłe, i byli tacy przystojni — dodała rozmarzonym tonem. — Ktoś o mnie pomyślał. To takie miłe. Prezent dla Marty. A teraz chcecie go odebrać!


źródło?
objawiono mi to we śnie
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#9
07.09.2024, 00:00  ✶  
Peregrinus zaczął mówić mu o tym co lubił w historii w taki sposób, że Basilius niemal chciał mu przyznać rację, że jest to przedmiot warty jego uwagi, lub chociaż studiowania na własną rękę. Wzory, powiązania, przyczyny, skutki, siatki wpływów... To wszystko rzeczywiście brzmiało tak, że w pewnym warunkach mogło być uznane za fascynujące. A może po prostu jakoś w momencie, gdy opowiadał o tym jego kolega z domu, brzmiało to wszystko nieco mniej nieprzyjemnie, tak że rozmawiając z nim na ten temat Prewett nie chciał nie lubić historii magii. Sęk był tylko taki, że tu nie profesor Binns był problemem (chociaż trochę też był), a jego własny ojciec. Bo skoro Dedalus Prewett nie traktował go z szacunkiem ze względu na chorobę, to on przecież nie będzie traktować z szacunkiem jego pasji, ani nawet nie będzie dawał sobie szansy na polubienie historii na własnych zasadach. Nie mógł jednak wyjaśnić tego Peregrinusowi, ale jednocześnie nie chciał zbyć go milczeniem, skoro już go uważnie słuchał, ani powiedzieć tylko czegoś w stylu okay, lub to fajnie.
– Mamy w domu tarczę i hełm rzymskiego legionisty. Autentyczne – rzucił więc po prostu, próbując jakoś pokazać, że może nie do końca doceniał historię, ale jakoś doceniał historię.
Teraz jednak dochodził do wniosku, że wolałby już rozmawiać o wojnach olbrzymów, niż gadać z Martą.
Wiedział, że była za nim. Wiedział to, gdy tylko zobaczył, że Trelawney patrzy z niepokojem nie na niego, a na przestrzeń nad jego ramieniem. Pewną wskazówką było też powiedzenie jest tutaj.
A jednak i tak podskoczył, gdy usłyszał jej głos. I to tak, że obrócił się szybko w jej stronę, jednocześnie wciąż się cofając, co poskutkowało tym, że niemal wpadł na Peregrinusa.
– Przepraszam – wymamrotał, nie do końca pewny, czy do ducha, kolegi, czy do ich obu, a potem pozwolił mówić drugiemu czarodziejowi skoro już zaczął, a gdy usłyszał, że notatki zostały jej podarowane szybko doszedł do dwóch wniosków. Po pierwsze ktoś w tej szkole był prawdziwym idiotą. Po drugie nie było bardziej irytującego ducha w całej historii magii, niż przesiadująca w damskiej łazience na pierwszym piętrze Jęcząca Marta.
– Ale... – zaczął, próbując wymyślić, co mógłby powiedzieć, aby jeszcze bardziej nie zirytować ducha. – To taki kradziony prezent, a kradzione prezenty chyba nie są zbytnio fajne nie? – zaczął w desperacji, gotowy nawet zaproponować Marcie granie o te rzeczy w pokera, ale to chyba byłoby nieco ciężkie, skoro karty by przez nią przenikały. – Ktoś po prostu dał ci te rzeczy, aby być dla nas złośliwym, a nie z myślą o tobie.
Półprzeźroczysta twarz Marty przybrała nagle wyraz bardzo daleki od rozmażonego.
– Nie mów tak! Nie z myślą o mnie? No tak, bo przecież kto by robił cokolwiek z myślą o biednej, smutnej, brzydkiem Marcie! – zawyła, wznosząc się coraz wyżej. – Lepiej sobie robić z niej żarty nawet po jej śmierci! Bo to przecież takie zabawne! – Z tymi słowami wydała z siebie odgłos, który można było nazwać pół-płaczem, a pół-zjawowym skowytem i zanurkowała w podłogę, znikając im z oczu.
Spokój?
– I co!? Pewnie się teraz cieszycie, że będziecie mogli zabrać prezent biednej Marty! Bo Marta to tylko część wystroju i nic więcej! – wykrzyknęła, wyskakując za ich plecami, tak, że Basilius aż podskoczył.
Jednak nie spokój.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#10
23.09.2024, 18:19  ✶  
Posiadanie tarczy i hełmu brzmiało dumnie, zawsze miło było pooglądać podobne antyki. Jedynie drzwi łazienki powstrzymały Peregrinusa przed pociągnięciem tematu i wykorzystaniem okazji do przechwalania się, bo tarcza tarczą, ale wiesz, co ma mój tata? Mój tata był kolekcjonerem, antykwariuszem, zjeździł świat i zwiózł z niego stosy takich przedmiotów, które sprzedawał potem w Londynie. Mój tata wiedział wszystko o historii i widział na pewno dziesiątki takich tarcz i hełmów. Przeciwko martwemu tacie nastolatek nie mógł się zbuntować, mógł za to wyidealizować pamięć po nim i tak właśnie było.
Od paru lat wychowywała go jednak wyłącznie mama. I to dzięki tej mamie Marta nie wywołała w nim aż takiej irytacji, jak w koledze z domu. Aurora Trelawney nauczyła go cierpliwości, łagodności oraz szacunku do dziewczynek. To, co sam sobie dopisał podatny na zewnętrzne wpływy chłopiec, to przekonanie o tym, że większość dziewczynek to histeryczki, ale trzeba im to wybaczać, bo taka jest ich uroda. Mały Peregrin miał sporo woniących mizoginem poglądów, które miała zweryfikować rzeczywistość.
Wybaczył więc i Marcie, raczej zmieszany jej wybuchem niż podenerwowany. Nawet gdy zaczęła szaleć po łazience i krzyczeć, gdy Basilius próbował przemówić jej do rozsądku. Chociaż… z tego, co słyszał, Marta często krzyczała i szalała.
— Możesz dostać prawdziwy prezent! — zawołał, rozglądając się po łazience po tym, jak zdezorientowała ich swoim zniknięciem. To było pierwsze, co przyszło mu do głowy. Może nie powinien tak robić, może to była uległość i słabość. Nie lubił jednak marnować czasu na komplikacje, których dało się uniknąć. Przeszukiwanie każdej kabiny po kolei było obrzydliwe, krzyki ducha nie uczyniłyby tego przyjemniejszym, a Merlin jeden wie, czy nie zastawili na nich jeszcze jakiejś pułapki. — Prezent od przyjaciół. Wymienimy się, jak przyjaciele. Damy ci prezent, a ty, w geście wdzięczności, powiesz nam, gdzie są. Co ty na to?
Na chwilę w łazience zapanowała cisza. Słychać było jedynie miarowe kapanie kropel wody oraz kroki przemykających po korytarzu uczniów. Peregrinus ponownie spojrzał na Basila, wzruszając ramionami.
Duch wyłonił się spod podłogi, ocierając nieistniejące łzy. Marta patrzyła chwilę na dwójkę czarnowłosych Krukonów, jakby wcale nie do końca im ufała, lecz finalnie pokiwała bez entuzjazmu głową.
— Chcę to najpierw zobaczyć.


źródło?
objawiono mi to we śnie
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (3569), Peregrinus Trelawney (3084)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa