• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Stonehenge [28.06.72] Anomalie w Stonehenge - Specjaliści

[28.06.72] Anomalie w Stonehenge - Specjaliści
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#21
11.09.2024, 21:42  ✶  
Rzuty golem i Moss
Rzut dodatkowy
Brak efektu Stonehange

Odpisy do 15.09

Tarcza Moss znikła, a Brygadzistka dostrzegła wreszcie, z czym się mierzą. Może to niecodzienność sytuacji, może brak doświadczenia – była młodziutka, pracowała w Ministerstwie Magii od niedawna, a jej pierwsza akcja na Beltane zakończyła się dla niej walką ze śmierciożercami i ranami, po których ślady nosiła do dziś – a może rysy twarzy Morpheusa w kamiennej twarzy, zdekoncentrowało ją. Uniosła różdżkę, ale zamarła, niepewna, jakie rzucić zaklęcie, w jaki sposób walczyć z tą przedziwną istotą.
Isaac ponownie spróbował rzucić czar i ponownie nic się nie stało. Ale wiedzieli przecież, że Stonehange istnieją anomalie, że czary działają słabiej albo mocniej, a jeszcze inne nie działają wcale. To nie musiało wynikać z niedostatku jego umiejętności – być może kamienny krąg nie był mu tym razem przyjazny. Światło otoczyło różdżkę Morpheusa i jego zaklęcie już było udane, wyszło mu z pewnością, nie wywarło jednak żadnego pożądanego efektu.
Nie można zauroczyć czegoś, co nie posiada umysłu. To była istota stworzona z kamieni, z ziemi, z dawnej magii i przykazów ludzi, którzy postawili go tutaj na straży.
Pochylił się i uderzył w schody, na górze których stali: stopnie pokryła siateczka pęknięć, siła uderzenia sprawiła, że obaj mężczyźni się zachwiali, z trudem utrzymując równowagę. Najwyraźniej stworzenie próbowała zniszczyć wejście, a może i całą komnatę, woląc postąpić w ten sposób niż wpuścić do środka kogoś, kto nie był starożytnym kapłanem.
Zawiał wiatr i Morpheus mógłby przysiąc, że usłyszał głos, cichy, wypowiadający mu parę słów wprost do ucha.
Połącz go na powrót z ziemią.
Może było to proroctwo, może przedziwna magia Stonehange, a może tylko podszept jego własnej podświadomości, popychającej ku możliwym rozwiązaniom? Mogli spróbować go zniszczyć – zapewne magia kształtowania czy translokacja mogłaby rozbić go na kawałki, dawni twórcy tego miejsca nie spodziewali się pewnie, że pojawią się tu wykwalifikowani czarodzieje, nie będący kapłanami. I prawdopodobnie odnieśliby sukces. Nie chcąc go jednak niszczyć, a starali się tego nie zrobić… mógł spróbować podążyć za poradą.
Zamienić stwora z powrotem w ziemię i kamień, które spoczną w komnacie.
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#22
16.09.2024, 20:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.09.2024, 20:27 przez Morpheus Longbottom.)  

Morpheus zazgrzytał zębami.

O wielki Aresie, Panie bitewnej furii, Ty, co wojną świat kształtujesz, mieczem go rzeźbisz, zbrojny w gniew i siłę, która budzi trwogę, przybywaj w dymie, w huku zbrojnej drogi. Wzywam Cię, Aresie, krwisty i śmiały, przez powietrze, przez skorupę ziemską i przez jądro ziemi, byś był mi posłuszny. O Aresie, którego radują klęski, który i gardzi szczęściem, wzywam Cię!

Sposób, w jaki czarodziej władał różdżką, był niczym jego osobisty podpis — unikalny i niepowtarzalny, jak charakter pisma. Każdy gest, zakręcenie nadgarstka, ruch ramienia, czy szybkość i płynność ruchów zdradzały nie tylko biegłość, ale i osobowość czarującego. Morpheus, kiedy rzucał zaklęcia, wyglądał, jakby stawał do pojedynku szermierskiego. Jego ruchy były pełne gracji i precyzji, szybkie cięcia i zamaszyste pchnięcia, jakby różdżka w jego dłoni była ostrzem, które tańczyło w powietrzu. Z każdym ruchem zdawało się, że zaklęcia nie tylko wypowiada, ale wypisuje je na niewidzialnym płótnie, jak mistrz sztuki walki, splatający magię z elegancją ruchu. Jakby zamierzał pisać krwią pokonanych.

Tym razem jednak ich przeciwnik nie miał ani uncji krwi w sobie, a jedynie ziemię, błoto i wodę.

Nie dało się złamać tego, co nie było twoje. Ale wszystko było jego, bo zamierzał pożreć wszystko. Zamierzał zejść w dół, po schodach i pożreć sekrety, tajemnice, zagadki i wiedzę pokoleń.

Dlatego ponownie zaatakował, tym razem chcąc, aby ziemia powróciła do ziemi. Jak by to powiedzieli mugolsy chrześcijanie?

— Z prochu powstałeś, a proch się obrócisz — oto jego zaklęcie. Golem był ziemi. Morpheus był zbudowany z gwiazd, więc do gwiazd powróci.


Kształtowanie (N): Przywrócenie golema ziemi.
Rzut N 1d100 - 3
Akcja nieudana

Rzut N 1d100 - 74
Sukces!

Rzut 1d2 - 2


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#23
17.09.2024, 17:50  ✶  
Isaac czuł, jak adrenalina pulsuje mu w żyłach, a serce bije mocniej z każdym atakiem stwora. Wiedział, że to miejsce jest starożytne, pełne potężnej magii, która być może nie chciała być zakłócona. Jego różdżka drżała w dłoni, jakby sama próbowała dostroić się do pradawnych mocy. Może więc tym razem kamienny krąg będzie mu przychylny? Nie było to już jedynie starcie siłowe - to była walka o zrozumienie dawnej mądrości, o dotknięcie magii, która przetrwała tysiąclecia.
Kiedy strażnik uderzył w schody, Bagshot zachwiał się i upadł na jedno kolano. Czując wiatr na twarzy i słysząc podszepty których nie miał prawa zrozumieć, przymknął na chwilę oczy.

Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz

Postanowił podążyć za Morpheusem. Pan Longbottom rozumiał wiatr, rozumiał słowa i widział rzeczy, o których Isaac mógł jedynie przeczytać w księgach.
Złapał mocniej swoją różdżkę, która drżała już tak bardzo, że ciężko mu było ją utrzymać. Czuł, jakby nie chciała być mu posłuszna. Czy to była magia Stonehenge, czy rdzeń z włosem jednorożca wreszcie ugiął się pod ciężarem widzianych krzywd i bólu innych? Ostatnie lata stopniowo odciskały piętno na jego duszy, karmiąc ją smutkiem i goryczą, a jego różdżka to wyczuwała.

Kształtowanie:

Rzut O 1d100 - 82
Sukces!

Rzut O 1d100 - 100
Krytyczny sukces!


Rzut 1d2 - 2
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#24
17.09.2024, 22:54  ✶  
Tym razem przedziwna anomalia, spowijająca Stonehange, zadziałała na ich korzyść. Różdżki Isaaca i Morpheusa zabłysły na końcach, jaśniej niż zwykle – obu zdało się, że zawibrowały, i było to z jednej strony coś… nienaturalnego, co nie zdarzało się na co dzień, ale też z jakichś powodów nie wydało się mężczyznom niepokojące.
Dwa zaklęcia trafiły golema w tej samej chwili, a istota rozsypała się w proch, łącząc z powrotem z ziemią. Wiatr zawiał ponownie, muskając policzki Isaaca i Morpheusa, bawiąc się ich włosami… a potem wyleciał na zewnątrz. Nie wiał tak jak powinien, od polany, na której wzniesiono pradawne kręgi: zdawało się, że jego źródło jest gdzieś w tych podziemiach, w komnacie, którą odnaleźli. Jakby coś tkwiło tam od dawna, a teraz zostało uwolnione.
Nie czuli jednak charakterystycznego zapachu spalenizny, nie było żadnego uczucia niepokoju, niczego, co mogłoby sugerować, że uwolnili właśnie coś, co ruszy nieść zagładę na całym świecie. Wręcz przeciwnie, przez moment Morpheus czuł, jak ogarnia go absolutny spokój i przekonanie, że właśnie wszystko wróciło na swoje miejsce.
Mogli zejść na dół: i gdyby to zrobili, runy na schodach rozbłysłyby pod ich stopami. Intuicja jasnowidza podpowiadała Longbottomowi, że dzieje się tak jednak po raz ostatni. Moce, które zamknięto tej w komnacie i zbyt długo nie uwalniano, opuściły ją, wnikając w Stonehange i być może naprawiając częściowo coś, co było zepsute.
– Czy nie powinniśmy ściągnąć tutaj klątwołamaczy i speców od pułapek? – zasugerowała Moss niepewnie, sama nie ruszając w dół. Uniosła różdżkę za to, rzucając lumos, rozświetlając częściowo salę – nie całą, ale jej fragment. Isaac jako historyk mógł stwierdzić, że prawdopodobnie było to bardzo stare miejsce, w którym odprawiono kiedyś rytuały, Morpheus dostrzec na ścianach tu i ówdzie runy, charakterystyczne dla tych, jakimi posługiwali się druidzi. Najwyraźniej miało to związek z kołem roku: wierzono, że odprawienie tutaj konkretnego rytuału podtrzymuje cykl, dodaje Stonehange mocy.
A potem musiało stać się coś, przez co brama Sali została zamknięta i nikt przez setki lat nie odprawiał tu już rytuału podczas Lithy – być może aż Isobell zrobiła to… w wypaczonej formie, tylko jeszcze bardziej szkodząc? Tego nie można było być pewnym.
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#25
18.09.2024, 22:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.09.2024, 22:07 przez Morpheus Longbottom.)  

Starożytne ruiny odetchnęły, jakby odetchnęła żywa osoba. A razem z nimi Morpheus, który postanowił nabrać jak najwięcej tej powietrznej materii do płuc. Tego błogosławienia, które miało leczyć, naprawiać. Czuł to w kościach, jakby powiew był oddechem matki, która tuli swoje dziecię do snu. Pomyślał rzewnie o własnej matce, serce zakuło go, gdy myślał o tym, że na błoniach Limbo spotkała już swoją córkę i swojego syna. Pomyślał o żałobie swojego ojca, o jego twarzy, wypełnionej troską. O żałobie dzieci Derwina. O żałobie Mavelle. Gdyby tylko ten oddech mógł ich uleczyć, przywrócić. Gdyby jego mógł to zrobić... Nie prawda. Nie zrobiłby tego Anthony'emu. Kochał życie.

Tak sobie powtarzał każdego ranka.

— To bardzo możliwe, panno Moss. Ostatecznie jednak zawezwą zapewne również Departament Tajemnic, a moi koledzy będą mieli znów na pieńku z resztą, bo będą się wykłócać o to, kto powinien zbadać przestrzeń pierwszy. Mamy dość kłopotów, powinniśmy trzymać się razem, a ja już jestem na miejscu. Proszę się nie martwić i nas osłaniać — puścił do niej oczko i uśmiechnął się w czarujący sposób, niemal flirciarski. Biedna dziewczyna, pewnie mało który chłopak w ogóle się do niej tak uśmiechał czy zapraszał na randki po tym, jak jej twarz zaczęła wyglądać... cóż. Tak. Niech ma, a w sumie jego ciekawiło, jakie te blizny były w dotyku.

— Idziemy, panie Bagshot, przygoda czeka. Może napisze pan na ten temat kolejną książkę.

I wstąpili w przestrzenie, których nie dotykała ludzka dłoń od wieków, aby dowiedzieć się czegoś więcej. Morpheus z ulgą przyjął fakt, że mógł odłożyć walkę na bok, zawiesić szablę, wolał, aby rdzewiała, nawet jeżeli wiedział, że to niemożliwe. Musiał znaleźć mordercę swojego brata, a nawet, jeżeli Stonehange nie miało nic wspólnego z ową osobą, to przychylność bogów nigdy nie zaszkodziła nikomu, jeżeli słuchało się uważnie ich rad. Kłamstwo, pomyślał na tę refleksję, wspominając wędrującego dekadę do domu Ulissesa czy wszystkie szalone kobiety mitów, Medeę, Kirke, Andromachę. Kasandrę.

Rozglądął się dookoła, szukając znajomych odniesień, wątków rozpoznawalnych dla niego z grubych tomiszczy słowników starożytnych run, daleko sięgających badań kolegów z mrocznych komnat Departamentu Tajemnic czy samodzielnych badaczy historii magii. Wreszcie wywody praktyczne na temat dawnych alfabetów. Szukał swojego kamienia z Rosetty.


Korzystam z przewagi Starożytne Runy (I).
Wiedza o świecie (N): Szukam w głowie wiedzy tajemnej DT, jakichś przepowiedni, nawiązań.
Rzut N 1d100 - 12
Akcja nieudana

Percepcja (PO): Szukam czegoś, co zwróci moją szczególną uwagę.
Rzut PO 1d100 - 81
Sukces!


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#26
21.09.2024, 11:28  ✶  
Golem rozsypał się w pył, a wiatr, który chwilę temu wirował wokół nich jak szalony, teraz wydawał się… spokojny. Isaac z niepokojem popatrzył na swoją różdżkę. Jeszcze przed chwilą czuł, jak drżała w jego rękach. A teraz, gdy wszystko się skończyło, była dziwnie cicha, jakby miała swoje własne myśli i nie chciała się nimi z nim podzielić. Towarzyszyła mu przez lata, reagowała na każdy gest i każde zaklęcie z bezbłędną precyzją. Ale ostatnio... coś się zmieniło.
-Nie wiem co bym zrobił, gdybyśmy przestali się rozumieć…- Mruknął do niej cicho. Z przemyśleń wyrwał go głos panny Moss, a później zachętą ze strony Morpheus'a aby poszli dalej. Spróbował uśmiechać się pogodnie do dziewczyny. Ulżyło mu, że nic nikomu się nie stało.
Zanim podążył za panem Longbottom’em, kucnął żeby dotknąć dłonią ziemi, z którą na powrót połączył się golem.
-Ziemia kryje w sobie tajemnice, których nigdy nie zrozumiemy. Ale teraz jest wolna... to piękne być wolnym.- Westchnął z nutą melancholii w głosie i wyprostował się.
Schodząc schodami w dół, starał się nie myśleć o swojej różdżce. Skupił się na starożytnych rytuałach i wyczuciu magii w otoczeniu. Chciał zrozumieć, dlaczego brama Sali została zamknięta i czy to, co zrobiła Isobell, miało związek z pogorszeniem sytuacji.* Szukał śladów zaklęć, energii lub magicznych run, które mogłyby wskazywać, jak przerwano dawne rytuały Lithy oraz jak mogliby je przywrócić.*

*Wiedza o świecie (przewaga: historia magii)
Rzut Z 1d100 - 81
Sukces!


*Percepcja
Rzut Z 1d100 - 7
Akcja nieudana
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#27
22.09.2024, 22:16  ✶  
Moss najwyraźniej wcale nie była przekonana – zdecydowała się pobiec ku innemu Brygadziście, by powiadomił Ministerstwo o znalezisku. W tym czasie Morpheus i Isaac zdążyli jednak zejść na dół i jakoś żaden z nich nie wyczuwał tutaj niebezpieczeństwa.
Czuli się spokojni.
Jakby przez chwilę wszystko w ich życiu było na swoim miejscu.
Isaac nie mógł stwierdzić wiele ponadto, co już wcześniej przyszło mu do głowy. Na pewno nie istniały żadne przekazy, co do tego, co stało się w Stonehange, nie było żadnych zapisków na temat istnienia komnaty*. W czasach, gdy ją stworzono – tego rozglądając się mógł być pewien – nie istniały nawet żadne zapiski, a wiedzę przekazywano sobie ustnie, i zajmowała się tym zapewne w dużej mierze kasta bardów. Mógł spotkać się z zapiskami na temat różnych ukrytych komnat, zamaskowanych w podobny sposób, ale na pewno nie spotkał się z czymś identycznym. Komnata mogła zostać zapomniana, bo zginęli ci, którzy o niej wiedzieli – mogło stać się tu coś złego, co zablokowało na długo wejście. Na podstawie tego, jak wyglądała, mógł określić mniej więcej, że musiała powstać zapewne niewiele później niż samo Stonehange, ale później na pewno zagospodarowały ją kolejne pokolenia – ostatni ludzie byli tutaj jednak z pewnością dobre dwa tysiące lat temu. Morpheus wiedział z kolei, że dwa dni wcześniej pochwycono tutaj duchy, które zapewne uwolnione zostały podczas rytuału odprawionego przez Isobell – okrutnie pomordowane, spragnione zemsty. Ktoś najwyraźniej próbował złożyć ofiarę setki lat temu i ta wcale nie spodobała się bogini bądź zrobił coś źle. Runy wypisane na ścianach wymagały długich badań i dalszych prac nawet od kogoś tak utalentowanego w tej dziedzinie jak Morpheus – Longbottom mógł stwierdzić „na szybko” głównie, że odprawiano tutaj rytuały w każde przesilenie, i to letnie, i zimowe, i że najwyraźniej ktoś, kto odprawił druidzkie rytuały wieszczenia przewidywał, że stanie się z tą komnatą coś złego. Istotę z ziemi stworzono w nadziei, że temu zapobiegnie – tak się jednak bez wątpienia nie stało.
W ciągu kolejnych dni, gdy badano komnatę, odkryto też coś jeszcze: roślinność zaczęła rozrastać się wokół Stonehange bujniej niż wcześniej, i zaobserwowano pewne charakterystyczne zjawisko – kręgi, jakie zataczała, przypominały te znane z Polany Ognisk, świętego miejsca dla czarodziejów, w którym organizowano sabaty.
Wygzorcyzmowanie duchów, które były uwięzione – może w tej komnacie, może w kamieniach, może w przedsionku Limbo? – oraz otworzenie samej Sali najwyraźniej przywróciło tutaj coś na właściwe tory.

*informacje możliwe do zdobycia na podstawie umki były przekazywane we wcześniejszych postach, więc ich tutaj nie zbieram ponownie + Isaac nie wie, co dokładnie zrobiła Isobell.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (3396), Isaac Bagshot (1532), Morpheus Longbottom (2342), Rowena Ravenclaw (220)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa