• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
[19 listopada 1970, mieszkanie Roberta] Nastał czas ciemności

[19 listopada 1970, mieszkanie Roberta] Nastał czas ciemności
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#11
06.01.2023, 21:35  ✶  

Możliwe, iż nieco pośpieszył się z informowaniem Chestera o projekcie, nad którym obecnie pracował. Mógł to jeszcze przez chwilę zachować tylko dla siebie. Wstrzymać się do czasu, aż będzie w stanie powiedzieć na ten temat coś konkretnego. Problem w tym, że Robert w takich sytuacjach stosunkowo często miewał problemy z utrzymaniem języka na wodzy. O niczym nie zdarzało mu się mówić równie dużo, co o kwestiach naukowych czy około naukowych. Było to dużo ciekawsze niż rozmowy o pogodzie, plotki, albo - chrońcie przed tym - uczuciach.

- Będzie tego warte. - zapewnił starszego Śmierciożerce. W jego głosie nie dało się wychwycić nawet niewielkiego zawahania. Tak samo w postawie ciała. Mimice twarzy. Robert był pewny swego. - Myślę, że wiem do kogo będę chciał się w tej sprawie zwrócić. - dodał, kiedy otrzymał pozwolenie na skorzystanie z pomocy ludzi zaliczających się do grona zwolenników Czarnego Pana.

Pomoc była mu potrzebna, zwłaszcza że nie chciał nad tym wszystkim pracować aż do swoich 100 urodzin. Ponadto samo rozwiązanie było im potrzebne na już.

Słuchał Chestera, kiedy ten zaczął mówić o strukturze wewnętrznej całej organizacji. Potrzebowali wszystko dopracować. Rozbudować. Zgadzali się co do tego obydwoje. Nawet więcej. Od dawna wiedzieli, że kiedyś ten moment nadejdzie. Zmiany były jedynie kwestią czasu. A także koniecznością. Ich brak wiązałby się z regresem. Regres zaś - z upadkiem całej rewolucji. To nie wchodziło w grę.

- Myślę, że to proste rozwiązanie. - potrzebował chwili, żeby udzielić odpowiedzi. - Nie zrozum mnie źle. Proste środki często okazują się tymi, które prowadzą do sukcesu. Nie jestem tylko pewien czy nie potrzebujemy tutaj czegoś więcej. - mówiąc to, obracał w dłoniach szklankę, w której nadal znajdywało się całkiem sporo alkoholu. Łatwiej było mu się skupić, kiedy miał czymś zajęte ręce. Nie żeby w innym przypadku miał z tym problem. - Praca powinna zaczynać się u podstaw. Coś z nami pozornie niezwiązanego? Może by tak... klub, klub zrzeszający osoby czystej krwi. Wielu z nas popiera ideę Lorda Voldemorda. Dołączą. Poza tym można zachęcić ich do tego na inne sposoby. - odchyla się na krześle, unosi szklankę, upija z niej dwa łyki, trzeci również. Nie śpieszy się. Wszystko pierw układa sobie w głowie. - Pieniądze? Stypendia? Praca? Kontakty? Trzeba korzystać z tego czym dysponujemy. Wśród członków stowarzyszenia wynajdywać tych, którzy do nas dołączą. Jeśli będziemy mieć z nimi stały kontakt, będziemy mogli uważniej przyglądać się tym, którzy dobrze rokują. Wprowadzać ich w to wszystko, zachęcać do bliższej współpracy. Wiesz co mam na myśli? - upewnia się, ale nie daje Chesterowi większej ilości czasu niż tylko na skinięcie głową. Ma wciąż dużo do powiedzenia w tym temacie. - Kapitanowie to dobre posunięcie, ale oprócz nich przydaliby się nam obserwatorzy. To oni wprowadzaliby w nasze szeregi świeżą krew. Odpowiadaliby za dobór odpowiednich osób przy wsparciu stowarzyszenia. Musielibyśmy zadbać o znalezienie odpowiednich osób do tego zadania. To na pewno bezpieczniejsze, niż wysłanie ich na ulice Londynu czy takiego Hogsmeade. Mniejsze ryzyko, że zostaną zgarnięci przez brygadzistów.

Kończy, na tę chwilę nie chcąc poruszać kolejnych kwestii. Muszą zająć się tym we właściwej kolejności. Bez łapania zbyt wielu srok za ogon. Czekając na odpowiedź Chestera, pozwala sobie upić kilka kolejnych łyków alkoholu, po czym szklankę odkłada na stół. W jej wnętrzu nie pozostało już zbyt wiele whisky. Może warto byłoby sięgnąć po butelkę? Robert nie zastanawia się nad tym długo. Podchodzi do barku. Tym razem jednak nie napełnia przy nim swojej szklanki, a zabiera sam alkohol. Butelka ląduje na stole. W trzech czwartych pełna, z etykietą informującą, że alkohol produkowany jest przez całkiem dobrze znaną rodzinę czarowników. Porządna marka w nie najgorszej cenie.

Herald of Darkness
It seems that all that was good has died
And is decaying in me
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Chester to mierzący 178 cm wzrostu, postawny mężczyzna, ważący 76 kg. Ma brązowe, poprzetykane pierwszymi siwymi pasmami włosy i niebieskie oczy. Brąz noszonej przez niego krótkiej brody został przerzedzony przez lekką siwiznę. Przez większość czasu nosi mundur Aurora, natomiast poza pracą ubiera się elegancko, w garnitury. Często widywany jest z papierosem. Pierwsze wrażenie... jest służbistą, twardym gnojem, za którym nie przepada niemałe grono osób z dep. przestrzegania prawa. Nie można mu jednak odmówić doświadczenia zawodowego.

Chester Rookwood
#12
16.01.2023, 14:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.07.2023, 20:03 przez Chester Rookwood.)  
Chester tak naprawdę nie miał podstaw do tego aby ostatecznie nie dać szansy temu czarodziejowi na wykonanie tego projektu oraz odpowiedniego zaprezentowanie go po jego ukończeniu. Choć nie mógł podzielić cechującej go pewności siebie, tak dobrze słyszalnej w głosie tego mężczyzny.
— Doskonale. Poinformuj mnie o postępach albo o zakończeniu prac — Powiedział jedynie, nie musząc pytać o to, do kogo Robert się zwróci. Zapewne będą to najtęższe umysły pośród wszystkich dotychczasowych zwolenników popleczników Czarnego Pana. Niektórzy z nich potrafili komunikować się za pośrednictwem Fal, jednak to działało wyłącznie u posiadaczy tej zdolności. Występowanie takich ograniczeń przestałoby być poważną przeszkodą w realizacji planów Czarnego Pana. Zanim sam postanowił postanowił zabrać głos w tej kwestii, machnął dłonią. Nie zamierzał się z nim spierać w sprawie zastosowania prostych rozwiązań. Co więcej, zamierzał w pełni wysłuchać tego, co jego gospodarz ma do powiedzenia. Tym bardziej, że on zawsze wypowiadał się nad wyraz sensownie. Tak było i tym razem.
— Założenie takiego klubu nie powinno być dla nas problemem, zwłaszcza gdyby to był klub dżentelmenów czystej krwi — Tymi słowami wyraził aprobatę dla pomysłu Roberta. Takie kameralne zgromadzenie nie powinno wzbudzić najmniejszych podejrzeń u postronnych. Podobni im czarodzieje na pozór spotykaliby się na granie w karty w oparach dymu tytoniowego i przy alkoholu oraz na rozmowach w męskim gronie. Chociaż Robert sugerował spotkania w mieszanym gronie i nawet na to był skłonny przystać, gdyż najpewniej nie zabraknie wśród tych wszystkich osób czarownic wyznających ideologię czystej krwi i popierających Lorda Voldemorta. Zgadzał się z tym, że każdego można zachęcić na różne sposoby. Kluczem do tego była wiedza o tych osobach.
— Pieniędzy nie brak mojemu rodowi, zatem i mi. Dlatego nawet ufundowanie stypendium dla... dobrze rokujących młodych czarodziejów to nie problem. Dysponuję też pewnymi kontaktami w Ministerstwie Magii, co w jakimś stopniu przedkłada się na pomoc w zapewnieniu komuś pracy w tej instytucji. Byłoby to zobowiązujące dla takich osób. I bardzo dogodne dla nas przez wzgląd na poruszane przez ciebie kwestie. Oczywiście — Niekwestionowana lojalność wobec Czarnego Pana z jego strony sprawiała, że nie zamierzał szczędzić posiadanych środków i swoich możliwości. Oczywiście, to też budziło w nim pewne obawy. W szeregach organizacji nie powinno być cwaniaków, liczących wyłącznie na te wszystkie korzyści, o których rozmawiali w tych czterech ścianach. To oni powinni rozkładać karty zamiast rozdawać przysługi na lewo i prawo bez dostawania tego, czego chcą.
— Zgadzam się, że tacy obserwatorzy mogą być bardzo przydatni naszej sprawie. Z czasem będziemy mogli wskazać również obserwatorów. Wszak nie możemy wyznaczyć do wypełniania tych zadań pierwszych lepszych ludzi — Wyraził swoją aprobatę dla wyznaczenia również wyznaczania obserwatorów, którzy pozwoliliby im wykonywać jeszcze lepiej powierzone obowiązki. A tych będą mieć niemało w niedalekiej przyszłości. Podczas całej tej wymiany zdań Chester w końcu dojrzał dno swojej pękatej szklanki. Wydawać by się mogło, że Robert to zauważył i dlatego postanowił postawić butelkę całkiem przyzwoitego alkoholu na stoliku. Tak też będzie wygodniej dla nich obu. Zamierzał jednak poczekać aż siedzący po drugiej stronie mężczyzna opróżni do reszty swoją szklankę. Zadawał sobie też pytanie, czy było coś jeszcze do omówienia.
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#13
17.01.2023, 20:50  ✶  

Nie miał żadnych obaw, kiedy w grę wchodziło przedstawianie kolejnych pomysłów. Oczywiście tych dobrze przemyślanych. Sensownych. W jakiejś części już dopracowanych. Był pewny siebie i znał swoją wartość. Wiedział jak dużo mógł zaoferować organizacji oraz stojącemu na jej czele mężczyźnie.

Nie spodziewał się w tym aspekcie krytyki, choć i ta niekiedy bywała pomocna.

- Cieszy mnie, że dostrzegasz w tym wszystkim potencjał. - wypowiadając te słowa, nieznacznie skinął też głową. Sam dostrzegał w tym przypadku naprawdę wiele plusów, przy stosunkowo krótkiej liście wad. W dodatku wad takich, na które osobiście byłby skłonny przymknąć oko. Czasami warto było tu i tam odpuścić. Zwłaszcza, kiedy w grę wchodziła realizacja wyższego celu, a właśnie taki im obecnie przyświecał.

Słuchał uważnie tego, co w temacie miał do powiedzenia Rookwood. Całość prezentowała się w dokładnie taki sposób, jakiego oczekiwał. Ponadto szczerze wierzył, że wsparcie ze strony tej rodziny, zaowocuje deklaracjami kolejnych czystokrwistych familii. Liczył na Malfoyów. Blacków. Lestrange. Może Yaxleyów? To oni przychodzili mu na myśl jako pierwsi, ale na pewno nie będą jedyni.

Widząc, iż Chester dotarł do dna swojej szklanki, oczywiście uzupełnił ją alkoholem. Nie zamierzał odmawiać ani sobie, ani swojemu rozmówcy. I tak zachowywali w tym zdrowy umiar. Procenty nie szkodziły.

- Nie będziemy tego robić ze zbyt dużym pośpiechem. To oczywiste. Najpewniej postawimy tutaj na tych, którzy pierw się w jakiś sposób... - tutaj przez króciutką chwilę poszukiwał odpowiedniego słowa. - wykażą. To powinna być nagroda. Dowód na to, że doceniamy ich oddanie. Pozwalamy na to, żeby pełnili w naszych szeregach szczególną rolę. - dopowiedział, dzieląc się tym, w jaki sposób to wszystko widział. Na ten moment całkiem chaotyczny, ale z czasem na pewno nabierze barw. Wyraźniejszych kształtów. Potrzeba było tylko trochę czasu. Odrobiny pracy, którą włożą w jego dopracowanie. Robert włoży? To prawdopodobne. Zwłaszcza, że praca w samotności wcale go nie odstręczała.

W zasadzie, to najbardziej lubił działać właśnie w taki sposób.

Bez konieczności oglądania się na innych.

Przez chwilę zastanawiał się czy mieli jeszcze jakieś tematy, które należało omówić właśnie teraz. Zanim wszystko się zacznie na dobre. Nie przyszło mu jednak do głowy nic konkretnego. Same podstawowe kwestie, które dobrze było poruszyć, ale nie trzeba było przeznaczać na nie kilku kolejnych godzin. Może to i dobrze. Gdyby postanowili złapać teraz zbyt wiele srok za ogon, efekt końcowy mógłby nie wyglądać najlepiej. Tutaj potrzeba było słuchać rozsądku. Postępować roztropnie, ostrożnie, ale przy tym nie bojaźliwie.

Nie mieli się czego bać. Mieli zostać panami świata, który narodzi się w wyniku rewolucji mającej w niedługim czasie ogarnąć całą Wielką Brytanię. I kto wie? Może nawet wykroczy ona poza jej granice...

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Chester Rookwood (3319), Robert Mulciber (3351)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa