- Nie. - Odparł wreszcie, odrobinę zażenowany tym ile zajęło mu dojście do prawdy, a i tak wyjaśnił ją dosyć pokrętnie. Głęboka charyzma nie była wszystkim, w mówieniu i opowiadaniu, przedstawianiu swoich tez potrzebował jeszcze nieco wprawy. - To nie jest tylko moja cecha... to cecha większości ludzi. - Kontynuował niezgrabnie, niby nieprzygotowany do tej wypowiedzi, ale przy takich osobach jak on ciężko było brać cokolwiek za pewnik. - Kiedy znasz się za dobrze, zaczynasz dostrzegać swoje wady, wtedy próbujesz je zmienić - przepoczwarzasz się - i przestajesz się znać. - A co za tym szło ciężko było znać samego siebie. Tak to postrzegał jako nastolatek, który codziennie budził się zupełnie innym człowiekiem.
Gorące wyznanie zdawało się nie wywołać w Vakelu reakcji tak silnej, jakiej się można było po nim spodziewać. Owszem, niby się wyłonił na jego policzkach delikatny rumieniec i nawet nie próbował go ukryć, ale tym co rozbłysło w jego oczach była głównie... ciekawość.
- I nie zapytasz mnie? - Uniósł w górę brwi, lekko zdumiony. - O to czy możesz to zrobić? - Gdzieś pomiędzy wierszami skryte było to ciche boisz się mnie? Tego co mógłbym powiedzieć? Nie powiedział tego, pozostawił tę rzecz w domyśle. - Ale przecież chcesz mnie dotykać. To po co to powstrzymujesz? - Odsunął swoją głowę, do tej pory wspartą o jego, ale zrobił to tylko po to żeby się w niego wpatrywać z tej bliskiej odległości i wyczekiwać reakcji.