Ona naprawdę myślała, że on tak robił, bo... bo nie mógł na nią patrzeć? Prawie wbiło go to w fotel w kompletnym niezrozumieniu, jak ona w ogóle dotarła do tych wniosków. I jednocześnie szukał w sobie odpowiedzi, co zrobił, że na taki trop wpadła. To unikanie jej spojrzenia było aż tak drastyczne w jej odbiorze? Tak ją ubodło? Ale przecież powiedział jej, że nic się nie stało i nawet wyjaśnił, że po prostu jego umysł poszedł w kierunku tego, że jakby nie patrzeć - dziwne to było, że teraz przyjdzie mu (i jej) zmieniać swoje życie tylko dlatego, że ktoś inny sobie tego zażyczył.
- Nie. - Potwierdził i jeszcze dla pewności pokręcił ze dwa razy głową, trochę obniżając podbródek, by patrzeć na nią tak, jakby mógł tym samym prześwietlić ją na wylot. Nie mógł. I też to rzucane jej spojrzenie nie było celowe, po prostu był zdziwiony i to było akurat widać.
- Widzisz? Ta ściana jest po prostu interesująca. - Pokazał gestem na ścianę, w którą przed chwilą patrzył on, a teraz patrzyła ona. Bo było dziwnie, bo panowało niezrozumienie. Sauriel jeszcze na dokładkę nie rozumienia jej, nie rozumiał też samego siebie. Samemu sobie tez tego nie ułatwiał. Nie był w stanie też dać jej instrukcji obsługi, bo sam nie wiedział, jaka by była. - Naprawdę... ja nawet nie miałem złego humoru. Nie wiem, co zobaczyłaś na moim ryju. Ja po prostu nie wiedziałem, jak mam się wobec ciebie zachowywać. - Brzmiało strasznie patetycznie i zaraz zrobił też charakterystyczne "bleh". - Ale kurwa podniosła przemowa. - Nie do końca potrafił zachować pełną powagę przy takich rozmowach, bo budowały napięcie, które musiał jakoś rozładować. Zakryć czymś to dziwne poczucie, jak sama Victoria to wobec siebie określiła, "rozbierania". Nagości.
- Wiem. - No też się starał. Faktycznie na to nie wyglądało, ale wymagało to od niego wyginania się i pewnych rezygnacji z przekonań i wyobrażeń, jakby chciał, żeby jego relacje wyglądały, a jak wyglądała ta z Victorią. - Lubię ludzi, którzy głaskają mnie z włosem. I dbam o nich. Mam chimeryczne humory, ale zaliczasz się do ludzi głaszczących z włosem. Więc spokojnie. Ja też potrzebuję na to czasu. Przywykłem do samotności.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.