• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4
[24.03.1972] Natrętny duch | Victoria & Sauriel

[24.03.1972] Natrętny duch | Victoria & Sauriel
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#1
25.01.2023, 23:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.04.2024, 14:43 przez Eutierria.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Victoria Lestrange (Pierwsze koty za płoty).

Scenariusz "Natrętny duch"
24 marca 1972


Mieli rację myśląc, że teraz te ich spotkania staną się znacznie częstsze. Rodzice chyba wyłazili z siebie by zapełnić im te tygodnie, jakby ich dzieci przypadkiem miały zapomnieć o tym, co za jakiś czas ma się wydarzyć. Tak jakby nie umieli się sami zorganizować i spotkać, mieli po dziesięć lat i trzeba było ich prowadzić za rączkę. A oboje byli już przecież dorośli. Victoria podejrzewała, że na przykład Isabella obawiała się jakiegoś buntu i jeśli oni ich nie umówią z góry, to młodzi podpiszą jakiś milczący pakt i sami będą się unikać.
To było oczywiście przewrażliwienie – o ile tak w ogóle było.
Kolejna rzecz, która była pewną stałą tych spotkań: widywali się wieczorami. Gdyby Lestrange nie wiedziała czemu, to może szukałaby w głowie na to jakichś wymówek, zwłaszcza, że dni robiły się coraz dłuższe, więc i spotkania były coraz późniejsze – ale znała powód. Raz dla podpuchy zapytała matkę, czy muszą się spotykać tak późno, to usłyszała, że z tego co jej wiadomo, to Sauriel jest po prostu wcześniej zajęty pracą i nie może – że tak mówiła Anna. Ale Victoria wiedziała, że to ściema. Bo w dzień Sauriel może i był zajęty, ale siedzeniem w swojej piwnicy i brzdąkaniem na gitarze. Ale przyjęła tę odpowiedź z mruknięciem. No. To była taka scenka rodzajowa, żeby matka nie pokapowała się, że Victoria chyba coś tam wie, a młoda tylko utwierdziła się w przekonaniu, że bardzo nie chcą, żeby przedwcześnie wyszło, za kogo ją właściwie wydają.
Bo wtedy przecież zaczęłyby się kolejne pytania: co takiego dostali w zamian, że tak ją sprzedali. Albo, czy aż tak jej nienawidzą, albo czy aż tak ich czymś zawiodła. Tak przynajmniej podejrzewała Isabelle.
Victoria czekała na Sauriela w salonie swojego domu. To też było w miarę stałe – że raz ona czekała na niego tu, a raz spotykali się u niego i gdzieś się wybierali stamtąd. To pewnie też była jakaś przemyślana akcja… Żeby zapoznać się z przedpokojem ich domów i przyzwyczaić do twarzy, jakie mogą się przezeń przewijać. Więc Victoria siedziała w fotelu małego saloniku, czytała dzisiejszą gazetę, której wcześniej nie ruszyła i czekała na przyjście Sauriela. Znowu mieli iść do jakiejś restauracji – to była kolejna norma, której Victoria miała powoli dość, bo ileż razy można było grać to samo. Że przyjdą, siądą, ona zamówi więcej, on tylko alkohol, chwile porozmawiają i naura.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#2
26.01.2023, 14:18  ✶  

Nie lubił restauracji. Czy to było jakieś wielkie odkrycie, dziwiło? Jasne, czasem można tam pójść, pobyczyć się jak król na włościach, napić jakiegoś fikuśnego drinka z wysokiej półki, ale ile można? O ile nie miał nic przeciwko gadaniu z Victorią, bo gadało się dobrze, to ani atmosfera nie była swobodna, ani te ciuchy nie były wygodne, generalnie nic się nie dopinało do punktu, w którym byłoby bardziej, jakby to ująć, swojsko. A Sauriel naprawdę lubił, kiedy "swojsko" było. Dlatego też wymknął się szybciej z domu, unikając szponów matki, która chciała już go przygotować do wyjścia. W końcu syn musiał się prezentować, a gdyby zostawiła go z tym sama to pewnie zrobiłby wszystko na odlew. Miała rację - zrobiłby. Znała synka. Dlatego też w kominku nie pojawił się wystrojony w garniak wampir, a w swoim zwyczajowym ubraniu - skóra, ciężkie buciory, przetarte spodnie. A w dłoniach butelka miodu pitnego i whisky. W sensie - w jednej to, a w drugiej tamto, żeby nie było wątpliwości, że jakoś pomieszane. Nie wolno mieszać alkoholu, ta święta zasada dotyczyła wszystkich stworzeń tej ziemi, tych żyjących i tych nie-żyjących.

- Pssst, Tori. Może jakaś ucieczka z nudnych salonów? - Kobieta siedział i czytała gazetę, więc podszedł dość cichutko, ale nie na tyle, żeby ją całkowicie nastraszyć. Nie zza pleców przede wszystkim. Uniósł po swoich bokach butelki i zrobił wink wink brwiami. Te gesty i to spojrzenie mówiły same za siebie.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#3
26.01.2023, 20:57  ✶  
Sama lubiła chodzić do restauracji – ale niekoniecznie ciągle. A tak się składało, że ostatnio to była norma. Największy minus tych eleganckich miejsc? Nie podawali schabowego. No a poza tym nie miała nic przeciwko pubom. Napiciu się kremowego piwa, a później czegoś mocniejszego. Może nawet podpita dałaby się namówić do tańców… o ile kij w tyłku by się jej wcześniej złamał. Lubiła też się ładnie ubrać, ale PO SWOJEMU, a na te spotkania jej matka z jakiegoś powodu zbyt często zaglądała i wpychała swoje pięć knutów i ogólnie za bardzo się mieszała, jakby Victoria nie umiała się sama ubrać. A umiała. Ogólnie w tę relację wciskała się zdecydowanie zbyt mocno, dlatego tym bardziej miała dość tych restauracji.
Przybycie Sauriela zwiastował głośniejszy syk w kominku, ale kobieta koniecznie chciała do końca doczytać to, co czytała. Nie było tego dużo, ale skoro już zaczęła… Podobno skoro kocha to poczeka… Sauriel może i jej nie kochał, ale poczekać będzie musiał. I jeszcze wykorzystał to, by się do niej podkraść. Victoria uniosła na niego spojrzenie znad gazety i w pierwszym momencie skupiła się na jego twarzy, a dopiero potem… oceniła całość. Niesamowite było to, jak bardzo się różnił kiedy zakładał garnitur, a kiedy ubierał się po swojemu.
- A dokąd? – zapytała po chwili i lekko zmrużyła oczy. Ona była teraz w sukience, ale to nie był wielki problem. A potem spojrzała na dwie butelki, które przyniósł. - Och… Poczekaj – spojrzała z powrotem na gazetę… i zorientowała się, że w ogóle zgubiła miejsce, które czytała, więc westchnęła i złożyła ją równiutko, żeby odłożyć ją na stolik i wstała.
Tylko po to, żeby zniknąć, bo teleportowała się do własnego pokoju, żeby przypadkiem po drodze nie natknąć się na matkę, która zaraz by pytała dokąd się zakrada i czemu nie czeka na Sauriela, albo dlaczego jest ubrana tak. Bo Victoria bardzo szybko zrzuciła z siebie sukienkę i przebrała się w coś mniej… rzucającego się w oczy. Mniej wyjściowego po prostu, o. Również sukienkę, ale zdecydowanie mniej formalną. Chwilę później była z powrotem i wyminęła Sauriela, żeby poprowadzić go do przedpokoju, ubrać się, krzyknąć, że „TO MY WYCHODZIMY PAAAA” i szybko się ulotnić z domu, zanim ktoś ich przyłapie, że nie wyglądają, jakby się wybierali do restauracji. Czy raczej – nie wyglądają, jakby mieli do niej pasować.
- To gdzie chcesz iść? – zapytała Sauriela, kiedy się oddalili.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#4
27.01.2023, 15:48  ✶  

Cierpliwość nie należała do najmocniejszych stron Sauriela i chociaż nie był furiatem, który zaraz by zaczął coś psuć i rozrabiać to oczekiwanie potrafiło sprawić, że miał za dużo czasu na wymyślanie głupich rzeczy. Jak na przykład tego, co zrobić, albo raczej GDZIE zrobić, zastępstwo za przechadzkę do restauracji. Zastępstwo w końcu musiało być godne. Czy Victoria będzie miała na to ochotę - nie wiedział, ale kto nie próbuje, ten nie ma. Na tyle, na ile wydawało mu się, że już coś tam zna tę kobietę to wychodziło z niej troszkę więcej charakterku niż przypuszczał na początku. Charakterku w znaczeniu, że wcale nie była taką flądrą nabitą na pal w swoim "łee, zasady, błeee czysta krew" i tak dalej, i tak dalej. To było zauważenie bardzo na plus. I chociaż jak dotąd niczego wielkiego "rebel" nie robili, bo i nie zamierzał jej nakłaniać tutaj do niszczenia sobie życia, jak on (a był pewien, że i tak to nakłanianie niczego by nie dało) to takie dziwne wybiegi w bok radowały jego martwe i niebijące serduszko. Dawały, między innymi, minimum satysfakcji z tego, że ha! Jednak zrobiłem po swojemu! Głupie? No pewnie, zdawał sobie z tego sprawę. To zdawanie sobie sprawy jak dotąd też nie bardzo poprawiało cokolwiek.

Już chciał jej mówić, gdzie idą, kiedy odłożyła gazetę i teleportowała się. Dobry znak, chociaż na początku czarnowłosy trochę zgłupiał. Znacie ten gif z Pulp Fiction jak czarny się rozgląda na boki i ma takie "da fak?"? To teraz tak właśnie wyglądał Sauriel przez momencik. Momencik, nim szare komórki doznały objawienia, zetknęły się ze sobą i boom! Nastąpiła implozja światów, a wraz z nią przyszła zbawienna wiedza, że no przecież - skoro gdzieś szli, a on był TAK ubrany, to ona też musiała się przebrać. Bruh. Jak już na to wpadł to było takie oczywiste.

- Na cmentarz. - Wcisnął jej w ręce jej przydział alkoholu na tę noc. - Lubisz ciasteczka orzechowe? Przyniosłem ci ciastka orzechowe. - Ot, jakby nigdy nic, norma. W końcu który narzeczony nie zabierałby swojej dziuni na popijawę na cmentarz! - Byłaś na cmentarzu w Little Hangleton? Jest naprawdę zajebisty. - O ile można się w ogóle podniecać cmentarzami, no nie? Niektóre cmentarze miały po prostu swój niezwykły urok, swój klimat. Ten Sauriel zaliczał właśnie do takowych.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#5
28.01.2023, 13:43  ✶  
Może to było głupie, a może nie – ale w momencie, kiedy niewiele masz do powiedzenia, a twoje „nie” można co najwyżej wyśmiać, to każde wyszarpnięcie czegoś, co było po twojemu, robiło znaczenie. Nie dla innych: dla ciebie. Victoria potrafiła to zrozumieć, sama przecież czuła maleńkie zwycięstwa w tak zupełnie błahych sprawach, jak to, że nie mówiła rodzicom o tym, co i ile wie. Albo wtedy, gdy ubierała się po swojemu, a nie słuchała do tego co każe jej matka. Zresztą – Victoria uważała, że Isabella za bardzo się wciskała. Co, po ślubie też im będzie zaglądać do życia i mówić co i jak? Może jeszcze do sypialni? Brr.
Chętnie przyjęła propozycję Sauriela, to i szybko wydostali się z domu, z początku równie szybko się oddalając od niego, by w końcu zwolnić i nabrać tchu, a przynajmniej ona potrzebowała go nabrać. Przyjeła ze zdziwieniem całą butelkę miodu pitnego, który jej wcisnął i nawet mu się przyjrzała. Nie, to nie był najtańszy okaz, Sauriel się wykosztował, ale właściwie nie powinna się niczego innego spodziewać.
- Hmm… Lubię. Chcesz mnie utuczyć? Babeczki, ciasteczka… – zaśmiała się, ale stwierdziła zamyślona czytając napis na etykietce butelki i dopiero po chwili dotarła do niej pierwsza część wypowiedzi. - Czekaj. Na cmentarz? – zatrzymała się i aż wybałuszyła na niego te swoje brązowe oczy, nie do końca chyba dowierzając temu co słyszy. - Hmm.. Nie pamiętam. Może byłam – a może nie. Częściej chyba odwiedzała cmentarze w Londynie. Tak czy siak zmarszczyła brwi. - Czekaj, czekaj. Cmentarz, alkohol, ciastka? – mamrotała, wymieniając po kolei, kiedy zbliżali się do miejsca, skąd mogli skorzystać z kominka i przenieść się w odpowiednie miejsce. Nie do końca nadążała za tokiem rozumowania Sauriela, ale w pewnym sensie uznała, że mu zawierzy. Przecież nie namówiłby jej do niczego złego. Może chciał tam kogoś odwiedzić, a później nie wiem, pójść do lasu i zrobić sobie wieczorny piknik? W gruncie rzeczy odpowiadało jej, że nie poszli do restauracji.
Niewiele później byli w Little Hangleton i Victoria dała się prowadzić Saurielowi gdziekolwiek chciał ją zaprowadzić. Głupiutka. Czy powinna mu tak ufać? Może nie, ale chciała.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#6
28.01.2023, 15:03  ✶  

Pamiętał doskonale czym jest sławetna gastro faza przy alkoholu, a i po alkoholu. Odczucie na tyle nieprzyjemne, a znowu przyjemne jak można było coś wszamać, że porywając na niezapowiedzianą wyprawę na popijawę nie zamierzał przyjść z pustymi rękoma. To jest - bez dodatku do kupionego miodu. Smirknął z zadowolenia (z samego siebie), chociaż nie - nie miał zamiaru jej "tuczyć", jak to powiedziała. Co by nie mówić Victoria wyglądała i prezentowała się rewelacyjnie. Miała naprawdę piękną figurę i była wysportowana. No ale w końcu była aurorem. Widzieliście kiedyś grubego aurora? Co najwyżej w sekretariacie, w biurze.

- Jak będziesz już tłuściutka jak świnka to wtedy cię zjem. - Zatarł jeszcze rączki, trzymając teraz whisky pod pachą, żeby na pewno wyglądać jak główny zły bohater książki dla dzieci, co nocą wykrada dzieciom ciasteczka. Iii mamy to, z opóźnieniem, ale do niej dotarło. Nie było żadnego "o nie!", albo "nie ma mowy!", czy czegoś w tym guście. Sauriel obrócił się, by przejść parę kroków tyłem, ale mieć przy okazji baczenie na minę Victorii. Na to, czy się nie rozmyśla. Zmiana planów mogła być szybka i gładka. Mogli iść gdziekolwiek. - A czemu nie? - Rozłożył ręce w pytającym geście. Bo tak, nie stała za tym żadna głębsza, filozoficzna myśl. Po prostu siedział sobie któregoś dnia i miał takie "a co by tu porobić"... i wtedy nadeszło objawienie. - Mogą nas szukać wszędzie, no ale na cmentarz nie zajrzą. - Popukał się palcem w skroń sugerując, że za tym jednak kryła się o wiele głębsza i bardziej genialna myśl od randomowej propozycji. Nie kryła.

- Co tam? Nigdy nie imprezowałaś na cmentarzu? - Pytanie w zasadzie retoryczne, bo był pewien, jaką odpowiedź usłyszy. Że nie. W ogóle wątpił, żeby Victoria kiedykolwiek 'imprezowała w plenerze'. - Ciastka są po to, żebyś zaraz nie marudziła, że głodna jesteś. - Gdzie o tej godzinie by sklepu szukali? Chyba by robili akcję włamywania się z powrotem do czyjegoś domu, żeby się najeść. I tak się ich rodzice dowiedzą, że nie przyszli, no bo przecież była rezerwacja na nazwisko Sauriela i pewnie będzie się restauracja kontaktowała, dlaczego goście nie przyszli, albo "czy przyjdą jeszcze".



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#7
28.01.2023, 16:10  ✶  
Nad tym zastanawiała się jakiś czas temu – czy on po alkoholu nie łapie gastro i tym większej ochoty na krew? To właściwie było dla niej bardzo ciekawe i to nawet niekoniecznie w stosunku do ich ostatniej rozmowy na temat tego, że oboje spodziewają się, że prędzej czy później będzie chciał ugryźć i ją, i że to zrobi. A Victoria wiedziała, choć wcale mu tego nie powiedziała, że pewnie nawet nie będzie się temu opierać. Po pierwsze z ciekawości, po drugie… coś jeść musiał. Ona zaś… Mogła trochę popracować nad kondycją fizyczną, ale ostatecznie nadrabiała umiejętnościami magicznymi, chociaż figurę faktycznie miała niczego sobie. Zwłaszcza było to widać w tych sukienkach, bo na pewno nie w mundurze z pracy.
- Czyli lubisz tłuściutkie, różowe świnki? – to nawet nie było podpytywanie, ot… Ciągnęła tę głupiutką rozmowę. Chociaż tego też nie wiedziała – czy tusza człowieka miała wpływ na smak krwi według wampira? Czy to cokolwiek zmieniało? Gdyby tylko nie uważała tego za chamskie, to zasypałaby go chyba toną pytań, łącznie z tym co się potem dzieje z tym wypitym przez niego alkoholem. Wymiotował nim? No bo mówił, że chce mu się rzygać po ludzkim jedzeniu. Albo może wyparowywał, jak to woda miała w zwyczaju? Albo… przeciekał nim? Bo nie wiedziała, czy wampiry sikają. Tak.
- W sumie racja. To chyba ostatnie miejsce gdzie będą szukać, o ile w ogóle będzie im się chciało fatygować – bo jakoś nie sądziła. Spodziewała się za to ewentualnego kazania po tym jak wróci, albo następnego ranka – ale miała to trochę gdzieś. Spotyka się z Saurielem? No spotyka. A chyba o to chodziło?
- No wyobraź sobie, że jakoś niespecjalnie. Czemu bym miała? Imprezy to mi się kojarzą z balami i innymi sabatami – ale na pewno nie z nocnym piknikiem na cmentarzu. I tak, nadal podejrzewała, że po prostu chciał tam kogoś „odwiedzić”, a potem pójdą… gdzieś. - Więc o mnie myślisz? Dziękuję – choć podejrzewała, że w tym wypadku bardziej myślał o sobie i o tym, żeby mu nie jeczała, że jest głodna. Ale wątpliwe, by się zniżyła do poziomu marudzenia o to.
Przeszli w końcu przez metalową furtkę wbitą w kamienny murek – ta aż zaskrzypiała, kiedy została pchnięta, by weszli na teren cmentarza. Victoria zastanawiała się przez chwilę, czy go nie zamykają na kłódkę, czy nie boją się jakichś wandali, albo hien cmentarnych, ale być może o tym nie myślano po prostu, no bo „na co komu trup”. A no Lestrange miała w głowie kilkanaście pomysłów co taki czarnoksiężnik mógł chcieć zrobić z ciałem. Jakoś kiedy przeszli przez bramkę, to zimniej jej się zrobiło i całkiem odruchowo mocniej opatuliła się swoim płaszczem, mocniej ściskając w ręce butelkę, którą dał jej Sauriel. O tym też pomyślał: zauważył już co najczęściej zamawiała i piła, i przyniósł jej to, co faktycznie lubiła. Chociaż jego whisky też mogłaby się napić, zwłaszcza gdy było jej zimno.
- Dokąd dokładnie idziemy? – zapytała w końcu, podejrzewając, że nie wiem, idą na grób jakiegoś… może członka rodziny Sauriela? Albo znajomego, który odszedł przedwcześnie? Albo cholera wie co.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#8
28.01.2023, 16:59  ✶  

Odpowiadanie na wszystkie pytania, które krążyły w głowie panienki Lestrange byłoby bardzo zabawne i aż szkoda, że ich nie zadawała. Były jak porozrzucane przez dzieciaka, kolorowe klocki na podłodze przed jego nogami. Siedział na krześle, noga założona na nogę i lekko machał tą jedną czekając, aż ktoś się zainteresuje. A kiedy już się zainteresuje, to zaczynała się prawdziwa zabawa. Klocki nie były po to, żeby sam je układał. Ułożył je tyle razy - ile można? Za to mógł instruować innych, jak je składać. Do tego tylko należało mieć predyspozycje - chociażby bilet wstępu na ten plac zabaw, bo nie każdy był wpuszczany, a jeśli się prześlizgnął to Sauriel gotów był spuścić ze smyczy psy strażnicze. Pogonić ciekawskiego. W gruncie rzeczy Sauriel lubił, jak się nim interesowało.

- Oo tak, mniaam. Te fałdki tłuszczu, mmmm... - Przymrużył oczy i oblizał lubieżnie kły, klepiąc się po brzuszku. Niestety nie miał dumnego, piwnego bebzola, więc efekt nie był aż tak dobry, jak być powinien. Nigdy nie próbował doczepiać się szyi... tłuściochów. Jakoś automatycznie rujnowali jego apetyt. Na szczęście też nie było ich zbyt wielu, a przynajmniej on zbyt wielu takowych nie widywał. Każdy wampir miał w gruncie rzeczy inaczej - dla niego była to kwestia powiązana z uczuciami. Grubi ludzie wzbudzali odczucia zaś odpychające.

Gdyby zaginęli na parę dni to by ich szukali, ale tak? Nie zamierzał jej nigdzie porywać - tej niemądrej panienki, która nocą szła z wampirem na cmentarz, ha! Nie zamierzał też robić jej krzywdy. Chciała mu ufać - i mogła mu zaufać... do pewnego stopnia. Do tego, w którym nawet on samemu sobie nie ufał. I nie chodziło wcale o wampiryzm. Poznał już swoje granice, możliwości, dbał o to, żeby nie chodzić głodnym. Dziwki były jego stałym smakołykiem. Albo raczej najprostszym rozwiązaniem.

- Nuda. - Podsumował jej sabaty i balety. - Nigdy nie lubiłem tych napuszonych baletów. - Nie musiał raczej tego mówić, tak mu się wydawało, bo to zdawało się rozumieć samo przez się. - A myślisz że w twoim przegranym zakładzie to o kim myślałem? O sobie? No, może trochę na początku. Sprawdzałem czy dam radę cię podkurwić. - Ale tak troszeczkę-troszeńkę, bo to w końcu uważał za całkowicie niegroźne żarty.

- Nie wiem. - Wzruszył ramionami. - Przed siebie. Wybierz sobie jakąś ławeczkę. - Więęęc noope! Nie szli w żadne konkretne miejsce, do żadnej rodziny, babki, ciotki czy innego znajomego. Był taki jeden grób, który Sauriel odwiedzał. Grób jego przyjaciela, Fineasa i zarazem członka rodziny. Ale to nie był temat na teraz ani nawet na dziś. Jedna z wielu poniesionych strat.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#9
28.01.2023, 22:20  ✶  
Zarzuciłaby go potokiem pytań, gdyby tylko wiedziała, że może to zrobić. Nie chciała, by mieli powtórkę z rozrywki, kiedy w ułamku sekundy psuł mu się nastrój i w mig robił się mrukliwy, nie dało się rozmawiać i nagle dystans pomiędzy nimi rósł tak mocno, że zrobienie dwóch kroków okazywało się zbyt małą ilością. Dlatego próbowała postępować z nim… ostrożnie. Gdyby jednak usłuchał ojca i nauczył się legilimencji, może w chwili nieuwagi mógłby przeczytać część myśli Victorii – jednak nie posłuchał, wolał robić wszystko na opak i na złość, a mógłby się naprawdę mocno zdziwić co do tego, jaką osobą była jego przyszła narzeczona.
- Mmmmm…. Paskudztwo – wymruczała, powtarzając za nim, by na końcu zaprzeczyć. Nie czuła żadnego pociągu do tłuściochów, już nawet pomijając to, jak niezdrowe to było… To może ich krew też? A może wręcz przeciwnie? I w ogóle dlaczego nad tym myślała? Ciemnowłosa aż przekrzywiła głowę i westchnęła, niemo karcąc swój potok. Kto wie… może jeśli wypije zbyt dużo, to coś z tego wychlapie się na zewnątrz?
Nie bała się go dlatego, że mimo wszystko była przeszkolona w różnorodnych zaklęciach. Gdyby ją zaatakował… pewnie byłaby w stanie go jakimś zaklęciem rąbnąć, o ile by zdążyła, ale tak czy siak – starała się zbudować tutaj zaufanie, no bo… przecież nie będzie przed nim całe życie uciekać. Zaś te dziwki… To była kolejna rzecz, której nie wiedziała, a którą mogła zrozumieć nie tak, jak powinna. Którą każdy mógł zrozumieć nie tak, jak powinien… Ale do tego pewnie jeszcze dojdą.
- Wiesz co jest nudne? Łażenie od baru do baru i nawalenie się jak szpadel. Chociaż to jest nudne i żałosne jednocześnie – te bale bywały nudne. Ale potrafiły być też całkiem ciekawe, jak się na jakimś coś odwaliło – a to nie działo się aż tak sporadycznie. I tak, domyślała się, że ich nie lubił. Tak jak Victoria nie lubiła, kiedy rodzice sterowali jej życiem i co z tego? Mogła sobie nie lubić. Zupełnie niczego to nie zmieniało. Nie wiedziała czy Sauriel w ten sposób rozumiał pojęcie „imprezy”, ale miała niejasne wrażenie, że i owszem. I poczuła jakąś niejasną potrzebę obrony przed jego nagłym zdaniem. - Myślę, że jednak o sobie – nie sądziła, że myślał wtedy o niej. Raczej myślał o sobie i o zabawie dla siebie. Poduszka, podnóżek, korona, domek z kart, gra w szachy tak, żeby wygrał, pieczenie babeczek – cos, czego w życiu nie robiła i o pomoc w czym musiała poprosić domowego skrzata… Ten taniec i późniejsze jedzenie babeczek było zastanawiające i nie pasowało do schematu, ale to była zdecydowana mniejszość. - W końcu to ja przegrałam – ale nie była na to zła czy obrażona. Liczyła się z tym. - Zabawny dobór tematu i miejsca swoją drogą – bo zakłąd był o to, by wyniuchać dlaczego jej poprzednie narzeczeństwo zostało zerwane… Cóóóóż…
Spojrzała na niego ze zdziwieniem ale ostatecznie zrobiła jak chciała. Przeszli dróżką między grobami nie wiadomo gdzie, zakręcili kilka razy, klucząc pomiędzy nagrobkami i w końcu Victoria zobaczyła piękny marmurowy pomnik – płaczącej panienki pomiędzy dwoma kamiennymi płytami. A na nich jakieś zdjęcia, których i tak nie widzieli, bo było ciemno, a światło różdżki niewiele dawało. Była tam ławeczka, więc usiadła.
- Nie mów, że planujesz zrobić cmentarny piknik, gdzie będziemy siedzieć pomiędzy grobami i trupami, pić alkohol i jeść ciastka.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#10
28.01.2023, 22:47  ✶  

To ta chimeryczność Sauriela, która sprawiała, że nie wiadomo było, czego się po nim spodziewać. Czasami on sam nie wiedział, czego się po sobie spodziewać. Nie było to dziwne, bo u każdego normalnego człowieka tak to działało, że im lepszy chumor tym łatwiej o pewne rzeczy, dogadywanie się, nawiązywanie kontaktu i tak dalej. Tylko że u niego to działało jeszcze pokraczniej. Sam nie był pewien, co i kiedy stanie się takim naciskiem, że dotrze do niego trochę za głęboko i przebije się przez całą fasadę wyjebanizmu, tumiwisizmu i takijestemzły. Oraz całej rzeszy innych murów postawionych po drodze. Niektóre rzeczy nie przebijały się przez nie, tlyko jakby... przelatywały. Przeskakiwały. Jak te owieczki skaczące nad płotkami, które liczysz, żeby zasnąć.

- Nie wiem kurwa, nie próbowałem. Ale rozumiem, że mówisz z doświadczenia. - Rozbawiło go to bardzo, a jeszcze jak tak westchnęła i przechyliła głowę to w ogóle. Nie miał pojęcia, że to dotyczyło akurat całkowicie innego potoku myśli.

- Ałć. Prosto w moje serduszko, pewnie by zabolało, gdyby jeszcze biło. - Przytrzymując jedną ręką swoje whisky odpalił sobie papierosa. Odniósł niejasne poczucie, że poczuła się urażona, że nazwał te balety nudnymi. Tak, w zasadzie do przewidzenia zupełnie, że mimo swojej skłonności do jakichś małych skoków na bok to jednak Victoria miała kij w tyłku i takie rzeczy mogły ją bawić czy sprawiać przyjemność. Ale to będzie kiepskie w przyszłości - już widział, jak będzie zła, jak będzie ją na takich balach zostawiać i sobie... znikać. Robić ciekawsze rzeczy w ciekawszych miejscach, a nie męczyć się wśród napompowanych dumą i swoimi krańcami nosa czystokrwistych. To była kolejna rzecz, do której jeszcze dojdą. I ze wszystkim będą musieli się spotykać gdzieś pośrodku, żeby ze sobą nie zwariować. Bo mogą się lubić, mogli się nawet szanować, ale mieszkanie ze sobą potrafiło bardzo wiele krwi napsuć. - To źle myślisz. - Myśleć tak mogła, każdy mógł myśleć inaczej. Ale zrobił to dla niej. Żeby miała miły wieczór. I przy okazji żeby ją trochę poznać. Chciał jej umożliwić doświadczenie rzeczy nowych, a może i powrót do dzieciństwa. I nieskromnie mówiąc uważał, że bardzo dobrze mu się to udało. Rozejrzał się po cmentarzu, kiedy zauważyła ten "żart" połączenia miejsca z napoczętym tematem. Kompletnie niespecjalnie i nieświadomie, a mimo to czarnowłosy uśmiechnął się pod nosem. Choć trochę ponuro. - Ludzie lubią mówić, że nadzieja umiera ostatnia. Ja wolę mówić, że ostatni umiera czarny humor.

Usiadł sobie wygodnie, postawił obok siebie whisky i wyciągnął ciasteczka w papierowej torebce, które ułożył między sobą a Victorią. Wyciągnął nóżki, niczym król na dzielnicy i spojrzał na pomnik, jaki przed nimi stał. Wyglądał upiornie w tej nocnej ciszy, oświetlony tylko światełkiem różdżki. Super romantyczny wieczór, nie ma co. To właśnie był romantyzm na miarę Rookwooda.

- Tak, a o co chodzi? - Spojrzał na nią z klasycznym smirkiem. - Zmarłym też się przyda towarzystwo.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sauriel Rookwood (5105), Victoria Lestrange (5281)


Strony (3): 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa