![[Obrazek: 39b6e540b9cd4529c4eefa7f513f561e.jpg]](https://i.pinimg.com/736x/39/b6/e5/39b6e540b9cd4529c4eefa7f513f561e.jpg)
Nyx - biały kruk Prudencji
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control
![[Obrazek: 39b6e540b9cd4529c4eefa7f513f561e.jpg]](https://i.pinimg.com/736x/39/b6/e5/39b6e540b9cd4529c4eefa7f513f561e.jpg)
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control
Potrzebuję od Ciebie kilku dosyć newralgicznych informacji dotyczących zakresu, o którym lepiej byłoby nie pisać w listach. Wystarczy powiedzieć, że dotyczy naszych wspólnych spraw.
Na ile mogę liczyć, że znajdziesz pół godziny w swoim napiętym grafiku?
kosztowałaś mnie dostatecznie dużo nerwów, abym mógł swobodnie nazywać Cię Drogą czy nawet Najdroższą, ale jak tam sobie życzysz.
Doskonale. Co powiesz na dzisiejszy wieczór? Powiedzmy w okolicach 17?
Fakt. Nie chcę.
Więc 17. Tam, gdzie zazwyczaj.
Droga Prue!
Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku. Słyszałam o ostatnich wydarzeniach i trudno mi się uspokoić, dopóki nie dostanę od Ciebie jakiejś wiadomości. Mówili, że było naprawdę poważnie, całe dzielnice były objęte ogniem, że ludzie musieli uciekać w pośpiechu. Nie wiem, ile w tym przesady, ale słyszałam wystarczająco dużo, żeby się martwić.
Wiadomości, które dotarły tu o pożarze, są dość rozproszone, ale brzmią przerażająco. Podobno przez kilka dni panował zupełny chaos. Martwię się. Czy u Ciebie wszystko w porządku? Z rodziną? Domem? Czekanie i domyślanie się nie należą do moich mocnych stron.
U nas spokojnie, choć nieco inaczej, niż planowaliśmy. Edwinowi przesunęli terminy. Sama wiesz - z wykopaliskami zawsze jest coś nie tak, więc zostajemy w Danii dłużej, niż przewidywałam. On trochę narzeka, ale chyba w głębi duszy cieszy się, że ma więcej czasu na dopracowanie pomiarów. A ja? Korzystam z okazji i zbieram materiały do nowej książki. Skoro już tu utknęliśmy, szkoda byłoby nie skorzystać.
Tutejsze archiwa są dobrze prowadzone, ludzie życzliwi, a tematy same zaczynają układać mi się w głowie. Czuję, że coś z tego będzie. Zobaczymy, na razie notuję dużo, czytam i próbuję ogarnąć całość, zanim znów wrócimy do Anglii.
Wieczory są już chłodne. Morze pachnie inaczej niż nasze, ale dobrze mi tu. Po prostu brakuje mi kontaktu z Tobą. Gdybyś mogła napisać choć parę zdań, będę spokojniejsza.
Droga Prue!
Dopiero teraz, kiedy zobaczyłam Twoje słowa czarno na białym, dotarło do mnie, jak bardzo przywykłam myśleć, że wszystko jest tylko chwilowym zamętem, zaraz minie, gdyż przecież już bywało źle, a potem znowu było normalnie. Ale masz rację: to nie jest to samo i nie będzie... Może jeszcze długo nie będzie. Nie wiem, czy to mnie uspokaja, czy raczej wbija głębiej w poczucie, że coś się skończyło i nie ma już powrotu do tego, co znaliśmy. Chyba obie dobrze wiemy, że nawet jeśli miasto stanie na nogi, to my będziemy już trochę inni.
Masz rację, że nie ma sensu wracać, nie teraz. Sama myśl o powrocie budzi we mnie jakiś dziwny opór, jakbyśmy miały tam wejść i udawać, że nie widzimy popiołu w zakamarkach ścian. Tutaj jest ciszej, chłodniej, ale inaczej się oddycha, czasami, kiedy budzę się w obcym miejscu i przez chwilę nie mogę sobie przypomnieć, gdzie jestem, to myślę o tym wszystkim, co zostało tam, pod tym całym popiołem i kurzem. I chociaż czasem tęsknię za znajomym brudem i zgiełkiem, to wiem, że dobrze, że jesteśmy daleko. Może to śmieszne, ale nawet jeśli chaos wciąż trwa, dobrze jest wiedzieć, że Ty tam jesteś, patrzysz na to wszystko trzeźwym okiem i potrafisz jeszcze nazwać rzeczy po imieniu.
Czasem mam wrażenie, że to wszystko się nie wydarzyło, bo tu ludzie rozmawiają o deszczu i cenach ryb, jakby świat nie drżał im pod stopami, ale wiem, że pod spodem każdy czeka, czy iskra nie skoczy dalej. Wieczorami słyszę liście pod butami i myślę, że może to dobrze, że ludzie na kontynencie nie popadli w masową panikę, lecz z drugiej strony, mam wrażenie, że coś czai się w powietrzu. Cóż... Jesień zawsze przypomina o końcach, ale i o tym, że po nich przychodzą początki. Chciałabym wierzyć, że dla nas też coś się zaczyna, choć jeszcze nie wiem co.
Twoja wiara w moje pisanie to jeden z tych kawałków świata, który się nie zawalił, więc trzymam się tego, tak jak kiedyś Twojego rękawa, kiedy jeszcze wszystko pachniało dymem świec, a nie pyłem i kurzem, kiedy ta nowa książka będzie gotowa, oczywiście, to Ty dostaniesz ją pierwsza... I już słyszę, jak mruczysz pod nosem, przewracając strony, że tu przecinek, tam margines, tu trzeba było to napisać inaczej. Nie mogę się doczekać. Będziesz pierwsza, która to wszystko zobaczy - zawsze tak było i tak już zostanie.
Dbaj o siebie, Prue. Jesteś mi potrzebna, wiesz? Wciąż i niezmiennie, niech Cię nie zdziwi, jeśli pewnego dnia stanę w drzwiach szybciej, niż myślałaś. A póki co, proszę Cię, pilnuj siebie tak samo uparcie, jak pilnujesz tych ruin wokół. Nie mam ochoty pisać listów do cieni i widm.
Szanowna Panno Bletchley,
proszę pozwolić, że bez zbytecznych wstępów, zacznę od słów najszczerszego ubolewania z powodu sytuacji, jaka zaistniała podczas Pani pobytu na terenie mojej posiadłości. Zapewniam Panią z całą stanowczością, iż incydent, którego stała się Pani mimowolnym świadkiem i uczestniczką, w żadnym razie nie odpowiada standardom gościnności i szacunku, których pielęgnowanie uważam za mój obowiązek i powinność.
Jest mi tym bardziej przykro, iż doszło do sytuacji tak dalece nieprzystającej do obyczajów domu wywołanej przez mężczyznę, za którego godność czuję się odpowiedzialna. Osoba, która pozwoliła sobie na słowa niegodne i raniące, została już przeze mnie wezwana do pełnego wyjaśnienia swojego zachowania oraz, pragnę Panią zapewnić, otrzyma stosowną reprymendę. Dołożę wszelkich starań, aby od tej chwili nie miała Pani żadnego powodu, by czuć się w jakikolwiek sposób niepokojona czy dotknięta jej obecnością.
Jako skromny wyraz przeprosin, pozwoliłam sobie dołączyć do tego listu kosz, w którym znajdzie Pani domowy likier wiśniowy - przyrządzany wedle starej rodzinnej receptury - oraz czekoladę, która, mam nadzieję, osłodzi chociaż w niewielkiej mierze wspomnienie tego niefortunnego zdarzenia.
Proszę raz jeszcze przyjąć moje najszczersze przeprosiny oraz zapewnienie o najwyższym szacunku i niezmiennym pragnieniu utrzymania wspólnych stosunków w duchu wzajemnego poszanowania i serdeczności.

Wiem, że już powiedziałaś „tak”, choć wcale nie ułatwiłaś mi sprawy, ale zamierzam trzymać Cię za słowo.
Nie byłbym jednak sobą, gdybym po zeszłej nocy nie potraktował tego poważniej i nie wystosował oficjalnego zaproszenia, żeby nie było, że działam bez papierów.
Więc pytam jeszcze raz - czy pójdziesz ze mną na ten ślub, jako moja osoba towarzysząca?
Teraz masz to na piśmie.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)