• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »
[ 03.05.1972 ] – Avelina & Cody | Kogo można spotkać w ciemnych uliczkach?

[ 03.05.1972 ] – Avelina & Cody | Kogo można spotkać w ciemnych uliczkach?
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#21
05.02.2023, 18:21  ✶  

Dostrzegła zmianę na jego ustach, ale zignorowała to. Było zimno, bardzo zimno i oboje od dłuższego czasu znajdowali się poza ciepłymi domami. Miał prawo do tego, aby jego usta zrobiły się sine. Podświadomość jednak mówiła jej o tym, że dzieje się coś innego, że jego zachowanie się zmieniło. Poczuła jego dłoń na policzku, a w miejscu gdzie ją dotknął poczuła nieprzyjemny dreszcz. Nie wiedziała, czy był to strach, czy niepewność, ponieważ nigdy nie była tak blisko mężczyzn. Unikała kontaktu fizycznego z nimi, bo po prostu nie znalazła odpowiedniej osoby. Druga dłoń opadła na jej ramieniu i była ciężka niczym stal przy gardle. W oczach dostrzegła zmianę, patrzył na nią inaczej. Nie było już tego rozbawienia, a jakiś dziwny głód. Opuściła wolną dłoń z jego łokcia chcąc mieć ją w gotowości, jeśli Cody jednak okazałby się psychopatą lub gwałcicielem. Powinna jednak powiedzieć, że chce do domu. To co robiła było głupie.

— Co czujesz? – zapytała cicho przez zaciśnięte gardło, gdy zbliżał się do jej twarzy. Nie potrafiła oderwać od niego wzroku jakby ją hipnotyzował. – Jesteś odrobinkę za blisko… – dodała, gdy ruszył automatycznie dała krok w tył zbliżając się do cienia ciemnej uliczki.
Dłoń na łokciu krępowała jej ruch jakby chciał ją zachować dla siebie. Czuła w gardle delikatną gulę strachu. Próbował ją przestraszyć? Ustrzec przed ufaniem obcym? Czyżby źle oceniła go przez ten krótki czas w jakim się poruszali? Avelina obserwowała często ludzi, ale nie potrafiła wychwycić momentów manipulacji. Może miał zbyt dużą charyzmę jak na braki w umiejętnościach społecznych jakie posiadała Ave?

Kolejny krok w kierunku zgubienia, a on mógł dostrzec obawę w jej oczach. Krok za kroczkiem zbliżali się do ciemnej ulicy bocznej. Nie mogła przestać patrzeć, a serce w piersi tłukło się z każdą zmianą, którą zaczynała dostrzegać w jego oczach.

— Chciałabym… – odpowiedziała znowu krótko. Jego palce na jej skórze spowodowały kolejną falę dreszczy, które nie były tym samym, co czuła, gdy dla niej czarował. — Cody… – szepnęła, a jej oczy spoczęły na jego ustach. – Zanim się… – głos odmawiał jej posłuszeństwa drżał z zimna i strachu, który w niej wywołał, gdy przyparł ją do ściany kamienicy. – naprawdę jesteś za blisko… – szeptała i mimowolnie oblizała usta, które jej spierzchły. Z nerwów nawet je przygryzła nie wiedząc, że ryzykuje jeszcze bardziej, ponieważ jeśli je skaleczy może się źle to dla niej skończyć. – Może… później… się... – spotkamy, nie była w stanie dokończyć. Zaczęła zalewać ją fala ciepła. Oddech stał się nerwowy i szybszy.

Narwany Wampir
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
W oczy rzuca się soczyście rudy kolor włosów. Bardzo łatwo o jego wybuch śmiechu. Mówi głośno, śmieje się donośnym tembrem. Można wyczuć od niego metaliczny zapach rdzy lub krwi który stara się zatrzeć wodą kolońską. Mierzy około metra osiemdziesiąt centymetrów wzrostu zaś ubranie skrywa wyraźnie zarysowane mięśnie ramion i nóg. Szybko się porusza, szybko biega, rzadko siedzi nieruchomo w miejscu. Gdy czuje palący głód to blednie, zapadają się jego policzki, skóra staje się przezroczysta, oczy podkrążone, a usta sine. Zazwyczaj w tym czasie zmywa się z towarzystwa, nawet w połowie spotkania. Nie wyjaśnia przyczyny.

Cody Brandon
#22
05.02.2023, 18:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.02.2023, 19:14 przez Cody Brandon.)  
Gardło płonęło z pragnienia. Całe ciało rwało się byleby ukoić ten ból w krtani. Coraz częściej w jego głowie brzmiały słowa duszy "potrzebuję krwi". Powinna uciekać ale już wiedział, że jest za późno. Nie pozwoli jej uciec bo wybudziła w nim wampira, którego za pierwszym razem w sobie stłumił.
- Nie chciałbym cię nigdy skrzywdzić.- odparł na jej zapytanie i zmarszczył brwi bo widział w jej oczach obawę. Już widziała w nim potwora? Intensywniej skupił na niej wzrok próbując dostrzec w jej tęczówkach swoje odbicie. Było zbyt ciemno, nie widział nic poza jej ustami i zarumienionymi z zimna policzkami. Robił krok za krokiem, osaczył ją swoim lodowatym ciałem, zamykając dłoń na jej talii. Wewnątrz panikował, bał się ale w oczach spozierał głód.
- Przepraszam. Nie mogę… - położył dłoń na jej policzku, na tym kuszącym rumieńcu, pod którym zbiegła się soczysta krew.
- … tego przerwać.- pochylił się do jej twarzy gdy dotknęła plecami zimnej ściany. Przez jego oblicze przebiegł skurcz bólu na myśl, że już przegrał.
- Nie umiem…- szepnął niemal płaczliwie w tych ostatkach świadomości. Opadł zimnymi ustami na jej wilgotne wargi, takie gorące, z mrowiącą pod nimi krwią. Pocałował je łapczywie, a z gardła wydusił jedynie pełen żalu jęk bo jego ręce oplotły jej wątłe ramiona, zamykając w więzieniu, z którego osoba tak niska jak ona może mieć problem uciec. Wśród jego zębów siekacze wydłużyły się na tyle aby dotknąć ostrymi krańcami jej dolnej wargi, przebijając suchy naskórek. Zupełnie jakby właśnie do tego dążył. Ta kropla krwi, która zebrała się między ich ustami… koniuszkiem języka zebrał ją stamtąd a ten smak rozbudził w nim dzikość. Stracił świadomość. Pocałował ją kolejny raz, tak jak nigdy dotąd nie czynił żadnej dziewczynie na świecie, jednocześnie wzmocnił nacisk na jej ramionach, trzymając ją niczym w żelaznych kajdanach. Oderwał się od jej ust by podążyć czym prędzej do szyi, gorącej, pachnącej w której tętniła życiodajna krew. Mrugnięcie powieki później ostre kły przebiły się w dwóch punktach jej szyi, wpadając pod skórę i zahaczając o nią z całej siły. Trupioblady, nieludzki potwór zacisnął dolną szczękę na jej gardle i napił się dużego łyku, jak najdłuższego byleby tylko źródło tej krwi nie miało sił krzyknąć. Przyciskał ją do ściany i pił z niej, łykał raz za razem strumień czerwonej, gorącej i soczystej posoki, której smak zawracał mu w głowie. O Merlinie, jakie to pyszne. Słodka Morgano, napój bogów! Z całym szacunkiem Williamie lecz twoja krew przy tej wydaje się gorzka. Nie słyszał nic poza pulsowaniem krwi, zasysał ją do siebie i obdarzał swoje martwe ciało namiastką życia. Trzymał Avelinę przy sobie aby nie upadła i... krzywdził ją bo obdarzyła zaufaniem złą osobę.
Kogo można spotkać w ciemnym zaułku? Głodnego wampira.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#23
05.02.2023, 19:23  ✶  

Nie widziała potwora, ponieważ nie rozumiała kim był, czym się stawał przez to, że miała w sobie krew. Krew, która była synonimem życia. Nie wiedziała, że on nie był żywy. Myślała, że chciał czegoś innego, że chciał skrzywdzić ją w inny sposób. Sposób w jaki krzywdzą niegodziwi mężczyźni zbyt ufne kobiety. W pewnym sensie wampir był lepszym człowiekiem od gwałciciela, bo te stworzenia martwe nie mają wyboru – muszą pić krew, by żyć, a gwałciciele mają wybór, bo nie potrzebują tego do życia.

— To… nie krzywdź… – szepnęła czując jego usta blisko swoich.

Czuła dziwny ucisk w żołądku. Nie wiedziała, czy robiło się jej ze strachu nie dobrze, czy to co mężczyzna próbował robić zaczynało ją intrygować. Z jej ust wydobyło się sapnięcie, gdy złapał ją w talii spróbowała się odsunąć, ale nie miała szans. Był zbyt silny, a ona zbyt ostrożna. Nie chciała teraz umrze, nie chciała zostać skrzywdzona. Policzki pulsowały jej od krwi, która zbierała się pod nimi. Nie wiedziała, czy było to zawstydzenie, że był tak blisko niej, czy strach działał na nią inaczej niż na innych.

— Proszę – szepnęła, a potem poczuła jego usta na swoich. Całował i obejmował będąc cholernie silnym. Nie mogła pojąć, co się dzieje i dlaczego akurat to spotkało ją. Miała przed oczami mężćzyznę, który podarował jej skrawek najpiękniejszej magii, a teraz próbował zrobić coś w ciemnym zaułku. Dlaczego nie potrafił się powstrzymać. Nie rozumiała, to nie było trudne. Nie potrafiła zamknąć oczu choć nie chciała na niego patrzeć.

Nie chciała tego strachu, który w niej się rodził. Potem poczuła ból i posmak własnej krwi. Skąd… jak to się stało? Rozszerzyła oczy ze strachu. Zrozumiała też kogo spotkała. Dłonie drżały jej i nie była w stanie się ruszyć z powodu paraliżu, który ją dopadł. Nie mogła nawet krzyczeć, gdy trwał przy jej ustach. Nigdy czegoś tak strasznego nie przeżyła. Jego język oblizał krew z jej warg. Jego bliskość wywoływał dreszcz na jej plecach. Pocałunek, którym ją raczył był dziwny. Nie potrafiła określić, czy było to przyjemne, czy straszne. Uczucia mieszały się w niej jak w kotle z eliksirami, które warzy codziennie. Próbowała się odsunąć, ale uścisk jego był zbyt silny, a bała się wykonać jakikolwiek gwałtowny ruch, aby nie zrobił jej większej krzywdy. Nie chciała dzisiaj umierać.

Z jej ust wydostało się westchnięcie, gdy przebił jej szyję, a dłonie zacisnęły na jego kurtce. Czuła jak pił jej krew, jak zaciskał coraz mocniej ramiona na jej własnych. Jak trzymał ją w żelaznym uścisku, jak ból rozchodził się po jej szyi. Z oczu poleciały jej łzy. Nie wiedziała z jakiego powodu, czy z powodu swojej głupoty, naiwności, czy strachu, czy bólu, czy zawodu wobec zaufania względem drugiej osoby. Wiedziała, że on potrzebował krwi, aby przeżyć, ale bała się, że ona tego nie przeżyje. Robiło się jej gorąco i zimno na przemian, czuła, jak pot zbiera się w strategicznych miejscach jej ciała, jak zalewa ją strach i ból.

— Proszę… – wychrypiała. Robiło jej się słabo, a on nie przerywał. Pił i pił. Był to okropny dźwięk. Uścisk jej dłoni zaczynał tracić na sile, a powieki zaczęły robić się ciężkie. Zaczynała tracić świadomość. — Proszę… – wydusiła z siebie ostatni raz, czując jak wszystko ją boli. Potem pojawiła się ciemność.

Kogo można spotkać w ciemnych uliczkach? Głodnego potwora.
Narwany Wampir
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
W oczy rzuca się soczyście rudy kolor włosów. Bardzo łatwo o jego wybuch śmiechu. Mówi głośno, śmieje się donośnym tembrem. Można wyczuć od niego metaliczny zapach rdzy lub krwi który stara się zatrzeć wodą kolońską. Mierzy około metra osiemdziesiąt centymetrów wzrostu zaś ubranie skrywa wyraźnie zarysowane mięśnie ramion i nóg. Szybko się porusza, szybko biega, rzadko siedzi nieruchomo w miejscu. Gdy czuje palący głód to blednie, zapadają się jego policzki, skóra staje się przezroczysta, oczy podkrążone, a usta sine. Zazwyczaj w tym czasie zmywa się z towarzystwa, nawet w połowie spotkania. Nie wyjaśnia przyczyny.

Cody Brandon
#24
05.02.2023, 19:49  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.02.2023, 19:50 przez Cody Brandon.)  
Wypijał jej krew jak dzikie zwierzę. Nie liczyło się nic oprócz następnego świeżego łyku. Z każdym kolejnym przełknięciem jego ciało odżywało, nabierało temperatury, miękkości a nerwy stawały się czulsze na dotyk, bodźce i emocje. Ta ulga była niesamowita. Przestało go tak suszyć z pragnienia, coraz bardziej przypominał aparycją normalnego człowieka. Gdyby nie wbijał się zębami w jej szyję to mogliby uchodzić za parę napalonych kochanków. Jakże było to dalekie od prawdy…
Nie słyszał już jej słów. Nie szamotała się więc mógł poświęcić całą uwagę na zaspokajaniu pragnienia, a te było dosyć solidne. Krew paczkowana cuchnęła chemią a ta Aveliny pachniała ziołami, sadzą, ogniem. Nie ma porównania w doznaniach. Cienkim strumień krwi spłynął po jego brodzie a trzymana Avelina słabła. Robiła się coraz cięższa. To nie samokontrola pomogła mu otrzeźwieć tylko krople potu, które spłynęły po jej szyi wprost do jego ust. Rozpoznał ten smak… płaczu. Zbyt gwałtownie się od niej oderwał kiedy dopadło go przerażenie.
- O kurwa, o nie.- usłyszał swój upojony krwią głos. Był od niej brudny, usta, broda, zęby a nawet policzek. Nie umiał pić tak, aby się nie pobrudzić. Trzymał ją i patrzył z przerażeniem na jej zamknięte oczy i rozpalone czoło.
- Co ja zrobiłem. Avelina, obudź się. Kurwa, czemu, nie, nie, nie.- poklepał ją po policzku, dotknął gorącego czoła, zgarnął włosy z jej twarzy. Był niezwykle odżywiony, pełen energii, mocy, sił tak jak nigdy dotąd. Gdyby był zwykłym człowiekiem to czułby się jak po długim wypoczynkowym śnie, pysznym posiłku, słodkim deserze… Nachylił się nad nią i nasłuchiwał jej oddechu. Jaka ulga, że ona żyje. Z wykrzywioną z bólu twarzą - bo nigdy jego ciało nie wytworzy już łez - zakrył jej szyję, jakby to miało ją uleczyć. Nie wiedział co z nią zrobić. Nie mógł jej tu zostawić. Nigdy w życiu nie zostawi nikogo w zaułku na pewną śmierć bo sam od tego zginął. Musi jej pomóc ale nie tu, gdzie ktoś mógłby ich zobaczyć. Nie pójdzie z nią do szpitala bo gdy go zobaczą to wezwą Brennę i spełni groźbę i odetnie mu głowę. Do tego Avelina wiedziała jak się on nazywa… nie, musi ją zabrać w bezpieczne miejsce, poczekać aż się obudzi i zmusić do rozmowy. Może zawoła Alice? Nie, nie może. Musi zrobić to sam… nie, a może William? Może wymazałby jej pamięć…? W jego oczach był bardzo potężny, mógłby to zrobić. Zrozumiałby.
Z takimi myślami zacisnął mocno oczy i przyłożył czoło do jej głowy, wyduszając z gardła przeprosiny, których nie słyszała. Wyciągnął różdżkę i skierował na nią jej kraniec. Nałożył na nią czar odpychający światło, aby gdy będzie szedł zaułkami nie rzuciła się w oczy. Gdyby był żywy, jego kanaliki łzowe miałyby dużo pracy. Był jednak martwy więc tylko zacisnął brudne od krwi zęby i wziął ją na ręce. Ruszył biegiem bo była lekka i drobna. Zanim dotarł do swojego domu był środek nocy.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Avelina Paxton (5263), Cody Brandon (5387)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa