• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4
[24.03.1972] Natrętny duch | Victoria & Sauriel

[24.03.1972] Natrętny duch | Victoria & Sauriel
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#21
05.02.2023, 17:24  ✶  
Łatwo powiedzieć – „nie brać Sauriela na rodzinną Wigilię” i trudniej zrobić, bo przyjedzie taki moment, że będą musieli iść razem na jakąś rodzinną imprezę i co wtedy. Nie wygoni go, wręcz będzie oczekiwany, Chociaż przy Lestrange’ach istniała duża szansa, ze przy stole będzie po prostu sztywno, skoro ponad połowa z nich bujała myślami w jakichś swoich odkryciach naukowych i nie wiedziała co się dzieje jak kazano im usiąść do wspólnego stołu. To bardzo zabawne co powiem, ale Victoria była jedną z tych bardziej przebojowych z rodziny Lestrange – a to już chyba dużo mówiło, skoro wcale nie była duszą towarzystwa ani sercem każdej imprezy.
Nachyliła się lekko do Sauriela, kiedy ją zagadał i była bardzo chętna do tego, żeby się podnieść i ulotnić i wtedy duchy ich przyłapały. W połowie wstawania. I usadziły. Każą słuchać to trzeba słuchać, bo ta dwójka była wyjątkowo namolna, atencyjna i upierdliwa, a chyba nikt z nich nie chciał, żeby się do domu za nimi włóczył duch i robił „blebleble” nad głową, kiedy właśnie się kładziesz spać. Zrozumiała jednak zaproszenie, żeby usiąść bliżej – więc usiadła i niemalże objęła dłońmi swoją butelkę z miodem, wznosząc niemy toast z Saurielem. Tamci się kłócili i opowiadali o swoim życiu, a oni… siedzieli i się gapili. I pili. Victoria jeszcze czasami chrupała ciasteczka, jakie jej przyniósł Rookwood.
Duchy po prostu zniknęły – tak nagle, jak się pojawiły. A Victoria nawet nie była pewna tego, co ostatnio słyszała. Czuła się trochę jak w Hogwarcie na lekcjach z historii magii, gdzie wykładał nauczyciel-duch. Chcesz się skupić, ale za cholerę nie możesz. Sama może nie była aż tak wstawiona, ale czuła, że szumi jej trochę w głowie.
- Co to w ogóle było… - wymamrotała, gapiąc się bez cienia inteligencji przed siebie na groby. Jej różdżka nadal oświetlała im mroki cmentarza. Zamrugała nieprzytomnie. - Daj mi zapalić – stwierdziła w końcu. Tak. Na początku patrzyła się na Sauriela krzywo kiedy wyciągał fajki, ale teraz wręcz poprosiła, żeby jej jedną użyczył. Nie przesłyszałeś się, wampirku. Nawet na niego nie spojrzała.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#22
06.02.2023, 18:56  ✶  

Ta cisza. Przezajebiście przyjemna cisza. Była miodem dla jego uszu (trochę fuj, no ale dobra). Czuł aż lekkie dreszcze na swojej skórze i nawet odczuł, że zrobiło się chłodniej. Ale to chyba przez to, że jednak alkohol potrafił trochę ogrzać ciało. Przynajmniej na chwilkę. Albo to jednak z tch, ee... emocji? Czy mogę mówić o emocjach po tym, co się tu odjaniepawliło? Pewnych momentów tej historii nie słuchał, tu nie ma mocy, żeby to wszystko przesłuchać bez wyłączenia się. Mężczyźni mieli takie sławne magiczne pudełko w swoich głowach, dzięki któremu potrafili nie myśleć o czymkolwiek, po prostu być cieleśnie. To te momenty, kiedy kobiety myślały sobie, że myśli o innej babie, a tak naprawdę w mózgu mężczyzny grała właśnie małpka na talerzach.

- No... duchy. - Przez moment po tym no tak wodził ręką przed sobą, chcąc pokazać fizycznie, co to było, ale ponieważ nie był w stanie (bo duchów już nie było) to w końcu zdobył się na to inteligentne wyjaśnienie. Musiał wyjaśnić, bo jeszcze Airan by rzeczywiście nie wiedziała. Znaczy... nie wiedziała, skoro pytała? Nad tym zagadnieniem się nie zastanowił - on po prostu pomocnie odpowiedział. Taki pomocny Sauriel. - Jasn... ty palisz? - Już wyciągnął paczkę fajek z kieszeni, kiedy dotarło do niego, o co tak naprawdę pijana Victoria (bo nie wątpił, że ona też już swoje zdążyła wypić) go poprosiła. Tyle marudziła na te fajki. Ale ani myślał jej nie podawać, skoro chciała! Tylko przez moment się zawahał i poczekał, aż mu potwierdzi, że naprawdę tego chce. Zupełnie jakby to było podpisywanie jakiegoś cyrografu czy coś w ten deseń.

- Ej, Viki. Masz ładne usta. Mogę dotknąć twoich ust? Wyglądają jak miękkie poduszeczki. - Jeżeli Victoria miała jakiekolwiek wątpliwości po ich przygodach z zakładem, że Sauriel ma bzika na punkcie mięciusich i milusich rzeczy to teraz powinny zostać całkowicie rozwiane.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#23
06.02.2023, 22:27  ✶  
- Dzięki, kapitanie, nie zorientowałabym się – odpowiedziała sarkastycznie, w uszach słysząc jedynie piszczącą ciszę po tym, jak tamta dwójka zniknęła i wokół panowała tylko błooooga cisza. I tak, było chłodniej, zimniej, bo zwyczajnie było później. Bo na pewno nie z powodu emocji – wszak nie było żadnego większego stresu czy długotrwałego zdenerwowania jadącego po nerwach, ledwie na początku i zresztą szybko minęło. I tak – była lekko wstawiona, ale jeszcze bez przesady, nie wypiła aż tyle, nie nazywała się Sauriel i to nie był soczek. Trochę w głowie jednak na pewno szumiało, nie wszystko było ostre i szybkie jak w normalnych warunkach. Zdecydowanie jednak WIEDZIAŁA, że były przed nimi duchy i że próbowały ich zanudzić i zagadać na śmierć.
Ale zaczynała sobie myśleć, że Sauriel to celowo przyniósł jej cała butelkę miodu tylko dla niej zębny ją upić. Może nietrzeźwa jest dla niego bardziej znośna?
Jej potwierdzeniem, że na pewno chce było po prostu odwrócenie do niego głowy, spojrzenie z wymownym „no przecież powiedziałam” i wyciągnięcie sobie papierosa z pudełka. Tego samego papierosa, którego z gracją wsadziła w usta, objęła delikatnie wargami, przytrzymała palcami i przyłożyła czubek różdżki do końca papierosa, by go zapalić. Nie nosiła przy sobie przecież mugolskiej zapalniczki. Nie było jeszcze tak źle, skoro trafiła za pierwszym razem a nie celowała przez pół minuty, drugie pół nie umiejąc się dobrze zaciągnąć, by go odpalić – bo odpaliła go równie szybko i zręcznie, po chwili wypuszczając kłębek dymu z ust. Tych miękkich. Dopiero wtedy zdobyła się na odpowiedź.
- Rzadko – wyrzuciła, ponownie przykładając filtr do ust. - To było dla mnie trochę za dużo – te dwa duchy gadające jak nakręcone katarynki. Kolejne pytanie dotarło do niej z lekkim opóźnieniem – znaczy się jego sens. - Słucham? – spojrzała na niego kompletnie zaskoczona, no bo nie spodziewała się w ogóle takiej… propozycji? - Dziękuję? – jakoś ostatnie, czego się spodziewała od niego usłyszeć, to, że ma „ładne usta”. I wyglądała na faktycznie szczerze zaskoczoną. - W sensie, ze co – serio chciał… dotykać jej ust? Co to za prośba w ogóle? Może gdyby nie to, że była lekko wstawiona, to inaczej by zareagowała, może wtedy by go pogoniła na cztery wiatry – póki co było jednak zupełne zdziwienie.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#24
07.02.2023, 00:28  ✶  

- Ha... hipokrytka. - Mruknął. Teraz już przynajmniej wiedział, że to udawanie dla udawania grzecznej pani z grzecznego domu, a nie że naprawdę tak ojejjejeje nie znoszę papieroskóóóów. Pozerstwo jak pozerstwo, sam w końcu był pozerem, więc nie to, żeby był oburzony święcie, albo żeby w ogóle mu to jakkolwiek przeszkadzało. Poza tym po alkoholu wiele rzeczy smakowało inaczej. Nawet krew. Bo wtedy trochę whisky mieszała się z krwią. Rozumiecie. Podwójna moc doznań czy... coś. Tak czy siak - fakt, że Victoria czasami sobie zajarała szluga mu nie przeszkadzał, za to przynajmniej miał już powód do ewentualnego wyzłośliwiania się, gdyby zaczęła znowu narzekać! Ale tak naprawdę to zamarudziła tylko przy pierwszym spotkaniu. No, może drugim też? O ile gadali o tym na drugim? Łee, wszystko jedno. Konsensus jego myśli był taki, że gdzieś tam na początku, a potem już dała sobie siana. Czy tam dla własnego zdrowia, czy tam dlatego, że wiedziała, że się dla niej nie zmieni, jak to większość kobiet oczekiwała i magicznie nie przestanie palić, no jakikolwiek był powód był spokój. I to było najistotniejsze.

- Ay. Tak trochę. - Zabrzmiało to trochę jakby mówił na wydechu. Nawet jeśli bawił się przez chwilę dobrze, to jednak dla niego to też było już za dużo. Przede wszystkim - za długo. Za głośno. Głowa go będzie po tym bolała, już czuł pulsowanie w skroniach. Albo to jednak od whisky?

- No o dotykanie cycków cię nie poproszę, chociaż te są na pewno miękkie. Jeśli cię to pocieszy to nie myślę o tobie jak o obiekcie seksualnym. Pociesza cię to? - No, więc Sauriel sobie zdrowo popił, nieźle już mu się rozwiązał język, a kiedy mu się rozwiązywał język, to w ogóle się już w niego nie gryzł. I leciało już wszyyystko, jak zresztą było słychać na załączonym obrazku. Aktualnie pochylał się w jej kierunku, nie tak nachalnie czy mocno. Ale był trochę pochylony i się GAPIŁ. - Czego nie czaisz w macaniu ust. Poprzedni narzeczony ci ich nie zmacał, że to takie dziwne czy co?



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#25
07.02.2023, 00:46  ✶  
W odpowiedzi na to, że nazwał ją hipokrytką, po prostu dmuchnęła mu dymem z papierosa prosto w twarz w niemym akcie powiedzenia mu, że „psy szczekają, karawana jedzie dalej”. No bo co, poszczeka, poszczeka – ale co to zmieni. Co innego jarać w domu, gdzie wszystko potem jest przesiąknięte smrodem papierosów, a co innego na łączce… na cmentarzu, gdzie zostanie to co najwyżej we włosach – do czasu rzecz jasna, aż się nie umyje albo nie użyje czarów. Bo taki palacz co pali w domu to potem nawet zapomina i już nie czuje tego smrodu.
Uniosła brwi wysoko i spojrzała na Sauriela wręcz z niedowierzaniem, że w ogóle takie rzeczy z siebie wyrzuciła. O… o… o jej piersiach! Że o to łaskawie NIE poprosi, zboczeniec jeden, co potem jednak stwierdził, że nie myśli o niej jak o obiekcie… i to seksualnym! To, co właśnie odczuwała, kiedy jej mózg łączył wątki to szok. Niedowierzanie.
I znowu ją, kurwajegomać, obraził, no bo – jak ona to niby miała rozumieć?
Ale na tym się nie zatrzymał, nieee. Jechał dalej. Teraz już o jej byłym narzeczonym i macaniu ust. Błysk w jej ciemnych oczach był krótki, tak jak krótkie było uniesienie ręki, która nie trzymała papierosa i wymierzenie wprost w policzek Sauriela, bo na nic innego nie zasłużył przy tak oburzającej paplaninie. Jakież wiec szczęście, że różdżki nie trzymała w ręce, a na kolanach.
- Nie, nie zmacał – fuknęła niczym rozsierdzona kotka i zerwała się na równe nogi, zła jak osa. Złapała za swoją różdżkę i bez słowa po prostu ruszyła przed siebie, pomiędzy grobami, ewidentnie zamierzając się stąd ewakuować, nie czekając na żadne przeprosiny czy inne takie. Zapomniała nawet w tym wszystkim, że może się teleportować.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#26
07.02.2023, 01:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.02.2023, 01:05 przez Sauriel Rookwood.)  

Nie odebrał tego, co kobieta chciała przekazać. To znaczy - nie zrozumiał żadnego magicznego przekazu w zwykłym puszczeniu dymu w jego stronę. Dla niego to był raczej akt na podryw, a nie mugolskie powiedzonka. Tak czy siak przymknął oczy i aż nawet wciągnął ten wspaniały zapach. To znaczy - ten smród. Fakt, palacze już nie czują jak palą. I trochę czym innym było palić od czasu do czasu a czym innym ciągle, jeszcze w domu. Tym nie mniej i tak była to hipokryzja dla niego. Bo mimo wszystko - przyczepiła się. I to kiedy palił przed domem, a nie w nim. A dla niego palenie było paleniem, mimo że wszystko się zgadzało i różnice rozumiał.

Widział to oburzenie na jej twarzy i w jej oczach, w jej całym ciele. Cnotka się znalazła. Paradoksalnie dawał się uderzać za takie teksty zawsze jak był trzeźwy bo wiedział, kiedy zasługiwał. A tutaj był całkiem nietrzeźwy, to j jego ręka wyhamowała jej liścia. Ale jednocześnie nie tak pijany, żeby nie wiedzieć, że nie zasłużył.Kobiety nigdy nie doceniają komplementów. Uniósł rękę, żeby rozmasować policzek. To uczucie pieczenia nigdy nie było fajne, ale i tak wyglądała niemal jak pieszczota. Nie, nie był zdziwiony tym obrotem sytuacji.

- Ciastka zostawiłaś. - Zawołał za nią, kiedy tak śmiesznie maszerowała między tymi grobami, bardzo uhahany jej chodem. Po chwili jednak wstał, żeby pójść za nią. W odpowiedniej odległości. Żeby upewnić się, że dotarła do domu. A sam był bardzo ciekaw sprawdzenia jak to jest z tym mitycznym spaniem wampirów w kryptach i trumnach.


Koniec sesji


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sauriel Rookwood (5105), Victoria Lestrange (5281)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa