Nora przeniosła wzrok na Eliasa. Wpatrywała się w niego dłuższą chwilę, że też musiało jej się trafić takie sceptyczne towarzystwo. Zdecydowanie nie doceniał tej chwili, nie widział magii, która się wydarzyła. Sprowadzał wszystko do prostoty, co niekoniecznie się jej podobało. Spiorunowała go wzrokiem - potrafiła to robić, bywały momenty, gdy jej spojrzenie wyrażało więcej niż tysiąc słów.
- Wszystko psujesz, wiesz? - Powiedziała w końcu cicho. Umniejszał tej jakże charyzmatycznej przemowie kapłana, co było zupełnie niepotrzebne, nawet jeśli mówił to samo o różnych żywiołach? Co z tego, potrafił wprowadzić iście mistyczną atmosferę, i to było niezaprzeczalne.
- No jasne. - westchnęła ciężko, nasuwało jej się na język mężczyźni, ale powstrzymała się przed tym komentarzem. Oczywiście, że wystarczyła broń, by wzbudzić ich zainteresowanie. Co tam piękna ceremonia, wzniosłe słowa, muzyka - wystarczyło, aby pojawił się łuk i strzały i wtedy robiło się ciekawie. Proste, ktoś mógł przypadkiem oberwać, coś mogło się wydarzyć, dopiero to wydawało się być dla nich ciekawe.
- Myślałeś, że ktoś oberwie? - Dokończyła za niego. Mówiąc ktoś, miała na myśli Ambroise'a, bo to jakoś samo układało się w całość. Kto właściwie wiedział, jak wyglądały tutejsze tradycje... na szczęście nic takiego się nie wydarzyło. Strzała pomknęła w stronę przygotowanego wcześniej stosu, który rozpaliła. Było to całkiem spektakularne, nie mogła powiedzieć że nie, chociaż Norka raczej ostrożnie podchodziła do podobnych zabaw - uważała, że ryzyko nie jest warte świeczki, czy coś.
- Naprawdę chcesz się założyć o to, że ktoś zrobi coś takiego? - Przewróciła oczami, oczywiście, że chciał to zrobić. Po raz kolejny potwierdził jej tezę na temat mężczyzn. Nie zamierzała wchodzić w podobne zakłady, uważała to za niewłaściwe. - Musisz znaleźć sobie innego kompana do podobnych założeń. - Tak, nie miała ochoty w to brnąć, to nie było w jej stylu.
- Dziękuję za towarzystwo. - Wstała, kiedy i inni zaczęli się podnosić. Musiała znaleźć swoje miejsce pośród tych wszystkich ludzi, to mogło okazać się wyzwaniem, zwłaszcza dla Nory, która była drobniutka - łatwo było jej się zgubić pośród tych bardzo wyrośniętych gości.
Gdzieś po drodze do stolików wpadła na Brennę, która poprosiła ją o przechowanie różdżki. Nie zadawała niepotrzebnych pytań, zabrała od niej przedmiot i schowała go w swojej torebce, tak jak chciała przyjaciółka.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)