• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[22.09/72, Warownia] Światła na zgliszczach

[22.09/72, Warownia] Światła na zgliszczach
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#21
16.10.2025, 13:17  ✶  
– Jestem pewna, że coś bym wymyśliła – stwierdziła Brenna, posyłając bratu uśmiech. Z gatunku tych, jakie młodsze siostry posyłają braciom, kiedy coś knują. – Powiedziałabym, że mogę spojrzeć na twój kalendarz i zasugerować kilka aktywności dodatkowych, ale właśnie proponowałam ci wyjazd do Francji albo Australii, więc… – mruknęła i zamilkła, mniej więcej na czas potrzebny do przegryzienia ziemniaka. – Jestem pewna, że mnie przypisałby czarny. Zawsze powtarza, że jestem czarnowidzem – rzuciła na ten dialog o przypisywaniu kolorów, i pytanie Tessy, jakimi miałoby każde z nich się mienić. A potem jej spojrzenie prześlizgnęło się po wuju, po Dorze i po jej ojcu, który usadowił się obok córki i poklepał ją po ramieniu, kiedy oddawała psiakowi rzeczy z talerza.
Jeśli ją to wszystko przytłoczyło i namieszało w głowie – bardzo namieszało w głowie, scena w gabinecie Philippy aż za dobrze to pokazywała – to w Dorze coś popękało. Może wiara w świat i w ludzi. A Morpheus zdawał się nosić niewidzialny ciężar, który ciągnął go coraz bardziej do ziemi.
– Erik jest chyba za bardzo optymistyczny na jasnowidza – oceniła krytycznie. – Poza tym nie podoba mi się ta myśl. Wiedziałby za wcześnie, co dla niego planuję i wszystko by się popsuło… I mówiąc szczerze, uważam, że Millie może być uśpionym jasnowidzem, wspominała o rzeczach, które jakoś pasują do snów, jakie miałam jako dziecko… Musiała spytać czy w końcu zdecydowała się na tę wizytę u szeptuchy. - Dora, skarbie, chcesz w przyszłym tygodniu wybrać się, żeby kupić trochę sadzonek? W Hogsmeade sklepy działają normalnie – powiedziała, pochylając się ku Crawleyównie. Nie była pewna, jak ją pocieszyć. Do diabła, jedyne co jej przychodziło na myśl to „chodź, przygarniemy kotka”, ale mimo całej swojej miłości do zwierząt nie była pewna, czy nawet kotek zaleczy rany na duszy.
Słońce powoli się obniżyło, niebo na wschodzie przybrało barwę granatu, a to na zachodzie czerwieni. Zaczarowane lampy, pozbawione choćby śladu ognia, emanowały ciepłem, a Brenna sięgnęła po koc, przerzucony przez oparcie ławki, by podać go Dorze. Jej matka zgarnęła kolejny, podsuwając okrycie Godrykowi. Wraz z zapadającą ciemnością, lampiony rozjarzyły się blaskiem, i zaczęły powoli zmieniać kolory.
– Ktoś był dziś na jarmarku z okazji Mabon? Wiecie, że sprzedają tam owoce suszone w popiele? Zastanawiam się, czy to… no te owoce przykre tym popiołem, czy chodzi o coś innego.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#22
17.10.2025, 01:23  ✶  
Spojrzała na ojca głupio, kiedy ten klepnął ja w ramię, przyłapując na skarmianiu zwierzaków. Na wszelkie wycofywanie się nie było jednak miejsca, bo ziemniak zniknął w bezdennej paszczy czteronogiego odkurzacza, przepadając na zawsze. Jedyne co mogła zrobić to wyprostować się na swoim miejscu i położyć grzecznie obie ręce na stole, zanim jak gdyby nigdy nic zabrała się za dalsze zjadanie tego, co zostało jej nałożone na talerz.

Była ogromnie ciekawa, do jakiego koloru przypisałby ją Erik, bo ona sama miała parę typów - w sumie to wszystkie kolory tęczy dałaby radę wskazać i powiedzieć że pasuje bo [wstaw kolor kwiatka, ziemi, drzew lub nieba]. Podejrzewała jednak, że Longbottom mógł być w tym momencie trochę stronniczy, bo przez zieloną zarazę jej skóra zieleniała, jeśli nie posiadając miejscami wyraźnych plam, to przynajmniej już sam odcień, a we włosach błękitniły się drobne kwiatuszki. Czasami bolały, ale Crawleyówna wydawała się traktować to jako najmniejszy ze wszystkich problemów, jakie je teraz dotykały, stosując tylko doraźne środki które tymczasowo przywracały normalny odcień skóry, ale nawet nie w całości.

- Oh tak! Rozmawiałam o tym nawet trochę z Millie, znaczy nie konkretnie o tym, ale rozmowa z nią mnie tknęła, że może warto by nieco podreperować zapasy w tym względzie. Na pewno nie zaszkodzi, bo po... Spalonej Nocy, wyraźnie niektórych rzeczy brakuje... - przeturlała jakiegoś ziemniaka po talerzu. - Wiedzieliście w ogóle, że ktoś jej się oświadczył? - palnęła dla wyrwania się ze wspomnienia płonącego Londynu, nie do końca pewna czy mogła i powinna o tym mówić.

Słońce zdążyło zbliżyć się niebezpiecznie do horyzontu, ciemniejąc niebo i zarysowując kontrasty, ale na szczęście ustawione przy namiocie lampy, oświetliły im otoczenie. Dziewczyna przyjęła chętnie podany koc, nakrywając nim kolana, ale też dzieląc go z siedzącym obok ojcem.
- Zastanawiałam się nad tym jak wracałyśmy i przygotowywałyśmy rzeczy. Samo jedzenie może mieć magiczne właściwości, owszem, ale zastanawiałam się czy to chodzi o sam popiół czy może o to, co powodowało rośliny do tak szybkiego rozrostu i nabywania nowych właściwości. Przecież jeszcze miesiąc temu to była walka. Teraz wszystko idzie spać na zimę, ale może zamiast tego magia utkwiła w samych plonach.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#23
17.10.2025, 21:34  ✶  
— Może byłbym pierwszym, który opanowałby oba aspekty trzeciego oka. Jasnowidz i aurowidz w jednym. Podwójne doznania w trakcie wizji, bo jeszcze doszedłby do tego aspekt emocjonalny. Kto wie, może nawet rozwinęłoby się moje współodczuwanie emocji innych — dodał na słowa Morfeusza, rozluźniając się nieco.

Czasem nawet zwykła rozmowa potrafiła nieco pomóc. Może właśnie tego potrzebował po ostatnich wydarzeniach? Chwili spokoju w otoczeniu rodziny.

— Ciekawe jest to, co mówicie. Millie wydaje się mieć dryg to kwestii metafizycznych. W sensie tych związanych z wróżeniem i tak dalej — skomentował Erik, kiwając powoli głową. — Próbowała mi nawet wróżyć ostatnio. Chyba jakoś na początku sierpnia. Z tego, co pamiętam, to wyszło mi coś w stylu wielkiej sinusoidy: szczęście - ból łamane na smutek - szczęście. — Uśmiechnął się krzywo, opuszczając spojrzenie na talerzyk. — Mamy na co czekać.

Życie w tym kraju to aktualnie jedna wielka sinusoidy, więc w sumie Ameryki nie odkryła, skomentował przelotnie, pozostawiając jednak ten komentarz dla siebie. Nie wiedział, czy mieć pretensje do świata o to, że tak kieruje losem, czy raczej do losu za to, że jego sugestie popychają otaczający ich świat w stronę coraz to poważniejszych konfliktów. A może jedno wpływało cały czas na drugie, więc i w ten sam sposób sobie odpowiadali? Wypuścił powoli powietrze przez usta. Wielka tajemnica... Londynu. I okolic.

— Yyy — zawiesił się na chwilę po zapytaniu ciotki Quintessy. A jakie właściwie barwy występują w gamie kolorów dostrzeganej przez aurowidzów?, kusiło go zapytać w pierwszej chwili, jednak opanował się na tyle szybko, że chwilowa pustka w głowie dość szybko ustąpiła natłokowi skojarzeń z poszczególnymi członkami rodziny. — Cóż, zaczynając od dziadka Godryka, to powiedziałbym, że fioletowa. Tata tak samo. Mama zielona. Brenna powiedziałbym, że zielona, ale cechuje ją wyjątkowe czarnowidztwo, toteż niech będzie zgniłozielony z wielką plamą czerni dla estetyki. — Posłał siostrze wymowne spojrzenie. — Ciebie ciociu widziałbym w żółtym, Morfeusza zresztą też. Tylko w odcieniu kanarkowym. — Zagryzł dolną wargę, żeby nie parsknąć śmiechem na wizję Morfeusza w żółtym garniturze. — A Dora... Jakoś tak pasuje mi do ciebie niebieski.

Nawet Erik miał w sobie pewne pokłady litości: chociaż kojarzył Menodorę głównie ze sztuką zielarstwa i przeróżnymi roślinkami, tak (nawet biorąc pod uwagę niefortunną chorobę) kolor zielony nie reprezentował przecież całego aspektu jej osoby. W każdym kryło się coś więcej. Każdy doświadczał innych emocji i każdy dzień mógł przynieść pewne zmiany w tym, co motywowało człowieka. Między innymi dlatego aury zmieniały się pod wpływem silnych emocji? Nawet osoba miałka mogła zabłysnąć ognikami czerwieni, kiedy została wystarczająco wyprowadzona z równowagi.

— Zahaczyłem — odparł krótko, bo wprawdzie odwiedzin stolicę, tak nie zabawił tam wyjątkowo długo. — Ale te owoce... Mam wrażenie, że musi chodzić o coś innego. Ludzie raczej nie odebrali tego dobrze. Nawet jako symbolu.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Kwintesencja kobiecości
wpisano zdradę w pocałunek
w czułe spojrzenia, w szlachetny trunek
wiek
50
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
właścicielka antykwariatu
Co widzi się jako pierwsze po zauważeniu Tessy na ulicy? Na pewno to, że jest dosyć wysoka — ma w końcu 178 centymetrów wzrostu — a całe wrażenie potęgują buty na małym, ale wciąż!, obcasie. Po drugie, przenikliwe spojrzenie, które zdaje się równocześnie spoglądać prosto w duszę za twoimi oczami, a także patrzeć prosto przez ciebie. Jakby jednocześnie widziała wszystko i nic. Po trzecie, przy wizytach w mugolskim Londynie ubiera się dosyć stonowanie; świetnie skrojony komplet lub zwyczajna koszula, wciśnięta w dopasowane spodnie garniturowe. Kiedy, jednak, jest w zaciszu własnego domu lub wybiera się z wizytą do rodziny czy przyjaciół, pozwala wyjść na wierzch swojej nieco bardziej kolorowej, czarodziejskiej stronie. Po czwarte, a także, nareszcie, ostatnie, Tessa zawsze trzyma w ręku długą, staromodną lufkę z papierosem, nawet jeśli nie ma w intencji go odpalać.

Quintessa Longbottom
#24
21.10.2025, 22:38  ✶  
Uśmiech wykwitł na jej bladej twarzy od razu, kiedy wyobraziła sobie siebie z aurą w kolorze wina. Na modłę tej przepowiedni pociągnęła kolejny łyk z kielicha, w którym powoli było już widać dno. To chyba mogło znaczyć, że należało sobie dolać trochę z karafki, prawda? Przyjemny, a także znajomy szum powoli wypełnił jej głowę, aby przy okazji chwycić ją za przegub i pogrozić coraz to większą utratą czucia w palcach.
Ale późniejszy przebłysk świadomości uszczypnął ją mocno w kark, kiedy przypomniała sobie, że nie była przecież u siebie w domu. To znaczy, była, ale poza nią samą była też tutaj jej rodzina, przy której raczej nie wypadało zalać mordy. A przynajmniej nie aż tak bardzo.
Spojrzała ledwie przelotnie na postać ojca, siedzącego u szczytu stołu — miała nadzieję, że nie poznawał się po jej coraz to większych, pijackich wybrykach, choć te w większości ograniczały się do sporej ilości spożywanego przy obiedzie wina. Miała teraz tylko jednego ojca, więc zawsze bardzo liczyła na jego aprobatę. Aż za bardzo.
— Żółtym? — powtórzyła po Eriku, przechylając głowę lekko na bok. — To bardzo urocze. Szczególnie, że ostatnio kupiłam żółty obrus do jadalni!
Czuła ciepło przy policzkach, ale nie należało do tego z sortu tych przyjemnych. Sięgnęła zatem do innej karafki, tej z wodą, aby przepłukać nią swój kieliszek. Wylała nadmiar wymieszany z resztkami wina na trawę, a potem faktycznie dolała sobie już… soku z dyni. I zjadła kawałek ciasta.
— Do ciebie pasowałby brązowy? — rzuciła, przyglądając się bratankowi. — Taki ziemny, korzenny.
Teraz było trochę lepiej.
Szturchnęła nogą pod stołem Morpheusa i uszczypnęła go w kolano, starając się bardziej osadzić w tej sytuacji poprzez denerwowanie brata. Byli w Warowni. Byli w ogrodzie. Siedzieli przy stole. Wszystko było w porządku.
— Stawiałabym, że chodzi o jakiś przekaz? Nie wiem, może — machnęła dłonią, popijając sok. — z racji, że brakowało ostatnio jedzenia, to uznali, że spróbują połączyć to z konserwowaniem i przechowywaniem? Przy okazji próba przekierowania pokłosia Spalonej nocy na coś lepszego. Poza tym, symbol odrodzenia przy feniksach — obracają się w popiół, aby potem z niego powrócić. No, a przy okazji każdy lubi suszone jabłka.
Wzruszyła ramionami, a potem zadrżała mimowolnie, kiedy zimniejszy podmuch poruszył serwetkami na stole.


It's such an ancient pitch
But one I wouldn't switch
'Cause there's no nicer witch than you
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#25
23.10.2025, 00:41  ✶  

Świadomość niesie ze sobą dziwny rodzaj samotności, im więcej się rozumie, tym bardziej wydaje się oddalać od otaczającego ją świata. Frankenstein poznaje sekret życia i staje się obcy dla własnego dzieła. Faust sprzedaje swoją duszę za wiedzę i odnajduje jedynie pustkę. Edyp odkrywa prawdę i traci wzrok, jakby światło zrozumienia nie było przeznaczone dla śmiertelnych oczu.

— Żółty. Eriku, czy ty kiedyś mnie widziałeś w żółtym? Podpowiem ci, nigdy, ponieważ wyglądam w nim jakbym cierpiał na całą encyklopedię chorób — żachnął się z udawanym oburzeniem, gestykulując zamaszyście kieliszkiem, którego zawartość bardzo szybko znalazła się na dnie jego prawie pustego żołądka. Od razu uzupełnił naczynie. Może wtedy przestanie myśleć o upiorze domu za jego plecami. Ghoul ulepiony z ich dzieciństwa, stękających desek i smrodu spalenizny.

— Sami wiecie kto zrzuca na Londyn pożaru, ludzie giną, a oni wyciągają grilla i kiełbaski, żeby je konsekrować. Czy oni są normalni? Lecznicze owoce, dar od... Od Sami Wiecie Kogo, niech go na ołtarze wystawią, nowe bóstwo w panteonie. Ja nie będę tego jadł i wam również odradzam.

Wbił widelec mocniej w kawałek ogórka, aż trzeszcząc jego zębami o porcelanę.



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#26
23.10.2025, 19:33  ✶  
- Właściwie nie myślałam teraz o zapasach – przyznała Brenna Dorze. Tak, te były ważne. Z Heather były w Hogsmeade, rozmawiała z Norą o zaopatrzeniu, stanęła przed domem kowala z Doliny, by spytać go o runę, ale i rzeczy, omawiała tę sprawę z Samem, musiała przemyśleć, jak najlepiej wykorzystać Zakątek, gdy pierwotne plany musiały ulec modyfikacji… Ale w tej chwili myślała raczej o tym, jak bardzo Dora przejęła się, gdy psy przekopały się przez jej ogródek. O tych roślinach, które spłonęły w ogrodzie Warowni i o tych, które przetrwały, ale zostały pokryte popiołami. O doniczkach z poddasza, gdzie hodowała je z Frankiem, i tych z pokoju Dory, których nikt nie wyniósł, bo gdy domownicy ratowali rzeczy i pomieszczenia, roślinki nie były priorytetem. O tym, ile zajmowanie się nimi dawało Dorze radości. I że w Anglii, pełnej popiołu, wspomnień ognia i dymu, tej radości było niewiele.
Brenna starała się planować pragmatycznie, ale pewne rzeczy… pewne rzeczy nie mieściły się w prostych tabelkach zysków i strat.
– Po prostu... pomyślałam, że może chcesz zacząć coś odnawiać, póki nie ma jesieni. W doniczkach? Tutaj? W Stawie?
Tu decyzja miała już należeć do dziewczyny: Brenna się na tym nie znała. Nie miała pojęcia, co mogą zasadzić, zanim jesień na dobre obejmie w posiadanie ziemię.
- Może powinnyście do listy waszych eksperymentów z Norą dorzucić jakieś eliksiry przyspieszające rozwój roślin - dodała jeszcze, posyłając dziewczynie uśmiech, a potem przeniosła spojrzenie na Erika. – Podobno aurowidze czasem w snach czują to, co bliskie mu osoby, braciszku. Tak sobie myślę, że przez nas mógłbyś nabawić się bezsenności – oświadczyła, po czym podniosła się z miejsca, by wziąć sobie trochę jednego ze specjałów Tessy, a potem podsunąć każdemu, kto mógłby sobie tego zażyczyć, albo jej zdaniem wyglądał, jakby chciał sobie zażyczyć, dokładkę. – Nie trafiłeś, bo podobno jestem czerwona. Nie wiem, jak w ogóle mógłbyś spodziewać się czegoś innego, mój domowy patriotyzm na pewno odegrał tutaj swoją rolę… Ale do Tessy pasowałby chyba żółty.
Może dlatego, że była… no cóż, ciepła? A ten kolor kojarzył się ze słońcem.
– Kupiłam je i mam zamiar pokazać Norze – uspokoiła Morpheusa. Przynajmniej póki co nie chciała eksperymentować poprzez ich spożywanie. – Chciałabym wiedzieć, czego się spodziewać, i sprawdzić, jaki to popiół. Tkwiły w tej sadzy spadającej z nieba? Czy to po prostu zwykły popiół z ogni…? I wujku, przychodzi mi na myśl taka żółta koszula... jestem ciekawa, czy wyglądałbyś w niej tak źle


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#27
24.10.2025, 18:20  ✶  
- Oh, w ten sposób - podrapała się po policzku w zastanowieniu. Miało to zdecydowanie sens, a Dora nagle zdała sobie sprawę że faktycznie ostatnio myślała bardziej o tym, co mogło się przydać, niż co jej samej sprawiłoby przyjemność. - Wiesz, tak sobie myślę, że gdybyśmy mieli szklarnię... to wtedy nie byłoby aż takiego problemu z porami roku. Ale pomyślę co by było fajne. Do doniczek.

Niebieski, jak ładnie - Dora uśmiechnęła się wesoło do Erika, w całości akceptując jego wybór, odnośnie aury z jaką ją widział. Sama swojej chyba nigdy nie widziała, ani też nie słyszała od nikogo, jakiej jest barwy, ale uważała że taki błękit chyba całkiem dobrze ją oddawał. Na pewno pasował do koloru jej oczu.

- Jestem pewna, że wcale nie jest tak źle... - zaryzykowała w kierunku Morpheusa, chociaż wcale nie zamierzała się z nim sprzeczać, bo to on był ewidentnie ekspertem od tego, komu w czym mogło być dobrze. A już w szczególności jemu samemu.

Nie uważała, że sprzedawane podczas Mabon jabłka były czymś złym, a przynajmniej nie postrzegała ich jako coś, co sugerował właśnie Morpheus. Była w nich nadzieja, a nie dar od wspaniałomyślnego Czarnego Pana - jakiś sprzeciw, że nawet podczas sianego przez niego zniszczenia, coś się mu sprzeciwiło, albo sadownicy znaleźli sposób, by całkowicie mu się nie poddać i nie zmarnować plonów. Dla niej to wszystko było... o wiele bardziej złożone, a jednocześnie zwyczajnie prostsze w swojej formie. Voldemort zdawał się nie interesować tym, co pozostawiał za sobą, jakby liczyło się dla niego tylko tu i teraz - terror, który ludzie odczuwali na jego widok i na brzmienie jego imienia. Nie powiedziała więc nic dalej, zwyczajnie nie chcąc się sprzeczać w tym temacie, zamiast tego dalej jedząc to co miała na talerzu.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#28
29.10.2025, 22:47  ✶  
— Przynajmniej wiemy, że zwracałbyś na siebie uwagę — rzucił do Morfeusza z lekkim uśmiechem, nalewając sobie nieco soku dyniowego.

Zmarszczył czoło, wsłuchując się w słowa reszty zebranych na temat pyłu.

— Muszę przyznać, że pomysł wykorzystywania tego pyłu do przygotowania czegokolwiek co miałoby wylądować w czyimś żołądku jest... Dość niepokojący — skomentował, krzywiąc się na moment, gdy wbił spojrzenie w swój talerz. Wpatrywał się w niego przez chwilę, aby wzdrygnąć się z lekkim obrzydzeniem. — Kto wie, co w tym właściwie może siedzieć. Co poniektórzy chyba i tak pochorowali się od wdychania dymu podczas pożarów. Problemy z płucami, problemy z żołądkiem... Szpital mógłby przestać wyrabiać.

A i tak już chyba nie jest u nich najlepiej, pomyślał, przypominając sobie, że i do niego dotarły po pewnym czasie wieści na temat śmierci jednej z uzdrowicielek. Florence Bulstrode, czarownicy która pomogła jemu, Norze i poniekąd Elliottowi wyswobodzić się spod wpływu rytuału miłości z Beltane. Nawet pomagała mu podczas tej całej afery z Thoranem i Geraldinem. Ich drogi przecięły się nawet w ośrodku turystycznym. Ponownie się skrzywił. Aż ciężko było uwierzyć, że mógł być jednym z jej ostatnich pacjentów. Z drugiej strony i tak nie miał talentu do zatrzymywania przy sobie medyków. Najpierw Castiel gdzieś się zapodział, teraz nie było Bulstrode. Ech.

— Czerwona? Niemożliwe. Z twoim pozytywnym usposobieniem? — przekręcił głowę w bok, zerkając uważnie po reszcie grupy. — Twojej aurze musiał się przyglądać jakiś kompletny buc. Albo ktoś komu wyjątkowo podpadłaś. Negatywne odczucia musiały zaćmić jego zmysł percepcji.

Pokiwał powoli głową, słuchając rozmowy na temat zadbania o rośliny w okolicy Warowni czy Księżycowego Stawu. Cóż więcej mógł zrobić? Ze swojej strony mógłby co najwyżej zaoferować pomoc w przekopaniu ogrodu, ale pewnie zabrakłoby mu przy tym odpowiedniego wyczucia, bo po kilku godzinach z łopatą podwórze mogło zacząć przypominać pobojowisko, a nie królestwo roślin, warzyw czy nawet owoców.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#29
04.11.2025, 01:26  ✶  

— Na Samhain przebiorę się za Clemensa w żółtej koszuli w palmy, to dopiero będzie postrach. — Prawdopodobnie nie powinien wspominać swojego brata przy stole z ojcem i jego byłą żoną, ale kieliszek wina, który gdzieś pomiędzy rozmowami o aurach zmienił się w cztery, rozwiązał mu trochę język lub zaślepił instynkt samozachowawczy. W końcu starszy Longbottom był poniekąd tematem tabu, zaszyty na Nokturnie, nieobecny pośród swoich, bez nazwiska, które przyjmowała również Dora, gdy ktoś nieproszony ją zauważył. Chyba. Tak mu się wydawało. Czasami czas był taki niejasny dla niego w miejscach, gdzie dla reszty płynął oczywistą równiną.

— Oby okazało się, że po prostu odprawili swoje magiczne rytuały nad tym popiołem, żeby podnieść nas wszystkich na duchu, a nie żeby nas pozabijać. Tego wszystkim nam życzę — uniósł piąty kieliszek w górę. Kiedy pił, nie chciało mu się tak palić. Całkiem też rozhulał się na dyniowych pysznościach, również tych okraszonych grubą warstwą cukru i masła, na ten jeden dzień mając w poważaniu swoje zdrowie. Zapewne nie jeden, będzie kolejny i kolejny, aż coś wysiądzie pierwsze i go zabije. Stawiał na trzustkę, która powoli go mordowała odkąd skończył siedem lat, chociaż w tym tempie mogła to być również wątroba, a kolejnym mocnym zawodnikiem tego wyścigu były płuca.

— Kto się wybiera na ślub Yaxley. Tato, idziesz? — zapytał Godryka, zastanawiając się, co też ojciec myśli o zaślubinach jego sąsiadów z wojowniczką, która jeszcze niedawno buszowała w ich ogródku, trzymając się z Erikiem. — Myślicie, że zabiją rytualnie jakiegoś dzika na ołtarzu w ramach ofiary całopalnej? Albo jakiegoś żubra? Czy pan doktorek tylko ludzi kroi, dziwny, śliski typek, ale w sumie go nie znam, a wy?



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#30
05.11.2025, 10:32  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.11.2025, 14:27 przez Brenna Longbottom.)  
– Możemy zająć się jednym i drugim. W domu była kiedyś szklarnia, możemy zacząć od ocenienia konstrukcji… a jeśli uznamy, że nie zapadnie się nam na głowy, uprzątnąć ślady po pożarze – powiedziała Brenna z namysłem. Pieniądze nie były problemem, raczej fakt, że nie mogli tam ściągnąć pracowników, a transport materiałów też musiał być powolny. Ale biorąc pod uwagę, że ze względu na problemy z ogniem poprzesuwała trochę rzeczy w pracy, mogła rzucić się w to wszystko teraz, zanim zniknie wśród papierów i spraw, by nadrobić tę przerwę. – Mam jeszcze jedną osobę, która zna się na renowacji… zobaczymy jak z nią wyjdzie.
Na razie Pandora Prewett nie dostała adresu Księżycowego Stawu: pomagała póki co tam, gdzie się dało, niekoniecznie ludziom z Zakonu, a osobom po prostu tego potrzebującym. Ale w tej chwili była potencjalnie najlepszym rzemieślnikiem, jakiego mogliby tam w końcu zacząć.
– Chyba nie tyle wykorzystano ten pył, co je uratowano z pożarów i okazało się, że mają magiczne właściwości. Pytanie brzmi, czy mają je, bo Voldemort zesłał ten pył i są niebezpieczne, czy po prostu to, że ususzył je ogień… jakoś zmieniło tę magię, przez którą szaleńczo rosły?
Niezależnie od tego, która wersja była prawdziwa, warto było to zbadać. Brenna nie miała zamiaru nawet próbować: nie znała się na tym. Ale głęboko wierzyła w zdolności Nory, Dory, Cedrica, czy teraz także Olivii.
Odruchowo uniosła na moment dłoń do szyi. Dym i ogień sprawiły, że sama utkwiła w Mungu i uzdrowiciel krzyczał na nią coś o tym, że poparzyła sobie oczy, gardło i płuca, chociaż Brenna nie ogarniała, jak mogła sobie poparzyć płuca. Na szczęście eliksiry pomogły, chociaż z powodu nawrotów kaszlu musiała zgłosić się do medyka ponownie.
A potem z jej ust wydobył się dziwny dźwięk: jakby próbowała powstrzymać śmiech. Przycisnęła dłoń do ust, spoglądając na Erika z pewnym rozbawieniem.
– Zapamiętam twoją ekspertyzę – obiecała.
– Wesele zostało zorganizowane dość nagle, a ja mam już inne zobowiązania w tym terminie – odparł Godryk, też unosząc swój kieliszek.
– Ja się wybieram. Wprawdzie się wahałam, ale… chyba byłoby mi głupio odmówić, skoro Geraldine posłała zaproszenie – rzuciła Brenna. – Komuś jeszcze dokładkę?
*

Zmierzch zamienił się powoli w noc, nad Doliną zapadła ciemność, i tylko dzięki lampom nie siedzieli w zupełnym mroku i chłodzie. Nie było jeszcze bardzo późno, ale ciemności o tej porze roku zapadały jeszcze przed dziewiętnastą. Gdy ubyło jedzenia na półmiskach, i wypito część nalewek, pozostawało im powoli zacząć się zbierać: czekało ich posprzątanie tego wszystkiego i przeniesienie się gdzieś, gdzie dach był już w pełni cały. A Brenna zamierzała jeszcze zajrzeć do swojej londyńskiej kamienicy oraz pogadać chwilę z bratem… i koniecznie sprawdzić, tak najlepiej kilka razy, że jego kryjówka nie ucierpiała podczas pożarów i jest odpowiednio zabezpieczona.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2701), Dora Crawford (1533), Erik Longbottom (2359), Morpheus Longbottom (1585), Pan Losu (189), Quintessa Longbottom (1581)


Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa