05.02.2026, 22:09 ✶
– To przykre.
Nic, żadne kryjące się w nim pokłady zarozumialstwa narcyzmu, ani pielęgnowane wewnątrz upartej głowy poczucie, że nie potrzebował nikogo ani niczego... nic potrafiło zdusić ukłucia w sercu, kiedy Helloise mówiła o utracie części siebie. Bo to porównanie było dobre, bardzo poetyckie. Podkreślało to, co myślał o niej już wcześniej – za dobrze operowała słowem i emocjami na odrealnioną wiedźmę z Kniei, którą chciała być, ale żeby wyrobić w nim to wrażenie musiała tym słowem ciąć wystarczająco precyzyjnie, aby go to uniosło.
– Hella... – Zmarszczył brwi. Wbił w nią na moment swoje spojrzenie, ale szybko wrócił do tego okna i zamarł w bezruchu na kilka długich sekund. – A Walia? – Wydawała się pozostać tym wszystkim niewzruszona. Kiedy Anglia płonęła czarnomagicznym ogniem, ona spokojnie kołysała swoje dzieci do snu pomiędzy szczytami gór owianych setkami legend.
Nie było sensu w zapraszaniu jej do Londynu. Udusiłaby się tam. Zmarniała i skonała jak dzikie zwierzę, które ktoś próbuje trzymać w klatce.
Nic, żadne kryjące się w nim pokłady zarozumialstwa narcyzmu, ani pielęgnowane wewnątrz upartej głowy poczucie, że nie potrzebował nikogo ani niczego... nic potrafiło zdusić ukłucia w sercu, kiedy Helloise mówiła o utracie części siebie. Bo to porównanie było dobre, bardzo poetyckie. Podkreślało to, co myślał o niej już wcześniej – za dobrze operowała słowem i emocjami na odrealnioną wiedźmę z Kniei, którą chciała być, ale żeby wyrobić w nim to wrażenie musiała tym słowem ciąć wystarczająco precyzyjnie, aby go to uniosło.
– Hella... – Zmarszczył brwi. Wbił w nią na moment swoje spojrzenie, ale szybko wrócił do tego okna i zamarł w bezruchu na kilka długich sekund. – A Walia? – Wydawała się pozostać tym wszystkim niewzruszona. Kiedy Anglia płonęła czarnomagicznym ogniem, ona spokojnie kołysała swoje dzieci do snu pomiędzy szczytami gór owianych setkami legend.
Nie było sensu w zapraszaniu jej do Londynu. Udusiłaby się tam. Zmarniała i skonała jak dzikie zwierzę, które ktoś próbuje trzymać w klatce.
Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr