- Nie w czerwieni też jesteś - uśmiechnęła się do siebie pod nosem, lecz nie skomentowała dokładniej, co miała na myśli. Zamiast tego wyciągnęła czerwoną sukienkę, która wisiała na wieszaku, i ostrożnie przewiesiła ją przez przedramię. Następnie ze zmarszczonymi brwiami zaczęła przebierać w butach. Hm... - Czarne będą chyba najlepsze, są uniwersalne.
No i nie lubiła ich, bo były niewygodne, więc nie będzie za nimi tęsknić, jeśli Zack je rozwali. Tak uzbrojona w ciuchy przeszła te kilka kroków do salonu.
- Ściągaj ciuchy, idziemy na podbój pubów. Ja też się przebiorę - ona z kolei wolała klasyczną małą czarną, odpowiednio krótką, by podkreślić jej długie nogi, ale na tyle długą, żeby móc swobodnie wchodzić po schodach bez konieczności zasłaniania tyłka torebką. Bez krępacji ściągnęła sweter, a potem zrzuciła spodnie. Sama nie wiedziała, co myśleć o ich relacji. Kochankowie? Para? Zakochani i będący na wyłączność? Nie miała pojęcia, nie chciała też naciskać na mężczyznę, bo wiedziała, że dużo przeżył. Dopiero gdy te myśli dotarły do jej głowy, zaczerwieniła się lekko i odwróciła, by zniknąć z powrotem w sypialni. - Głupie pytanie, ale chodziłeś kiedyś na obcasach?
Spodziewała się jeszcze głupszej odpowiedzi. Już zapinała zamek sukienki z boku, gdy jej wzrok padł na różowe piórkowe boa, które miała z jakiegoś przyjęcia. Hmmmm....