• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[18.09.1972 Electra, Hannibal & Henry] Three’s a charm

[18.09.1972 Electra, Hannibal & Henry] Three’s a charm
sweet summer child
Savor every moment 'til she has to go
'Cause her boyfriend is the rock 'n' roll
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
modelka
Dość wysoka (177 cm) młoda dziewczyna z długimi, ciemnymi lokami i brązowymi oczami. Pełna energii i ubrana jak z żurnala, zwraca na siebie uwagę wszystkich wokół.

Electra Prewett
#11
02.03.2026, 23:19  ✶  
– Ha, no tego się nie spodziewałam Henry! – jakoś nie mogła sobie wyobrazić blondaska w otoczeniu kopalń oraz węgla. Jednak z drugiej strony Lockhart był o wiele silniejszy niż na to wyglądał; przecież został zupełnie osierocony w młodym wieku i od tego czasu musiał radzić sobie sam. Mimo wszystkich przeszkód jakie słało mu życie, dzielnie szedł na przód, dając sobie radę nawet w obliczu krajowego kryzysu. A poza tym chciał być reporterem przekazującym porywające historie, więc w sumie nie powinno jej dziwić, że poszukiwał nowych wrażeń. – Ach basen też byłby super... Nawet nie koniecznie w luksusowym kurorcie, po prostu gdziekolwiek, żeby się zamoczyć. – rozmarzyła się, myśląc o chłodzeniu się w odzie podczas ciepłych miesięcy. Z obecnej perspektywy, lato wydawało się sielanką. – Ale ja wybiorę park rozrywki. Można tam robić masę fajnych rzeczy i kupić jakąś przekąskę na ochłodę. No i nie chciałam, żeby odpowiedzi się powtarzały.

Gdy Selwyn poruszył temat mugolskiej agencji, mina Electry zrzedła. Nie był to pierwszy raz, kiedy ktoś z bliskich martwił się o jej bezpieczeństwo w miejscu pracy, ale ostatnio Prewettówna sama intensywnie myślała nad tą kwestią. Oczywiście od samego początku była świadoma ryzyka związanego z wybraniem akurat takiej ścieżki kariery, jednak wydarzenia Spalonej Nocy znacząco wpłynęły na jej pewność siebie. Co jakiś czas nachodziła ją myśl, że Śmierciożercy wiedzieli o jej pracy dla mugoli i właśnie dla tego zaatakowali kamienicę Prewettów. A nawet jeśli nie wiedzieli, to pewnego dnia mogła się to zmienić. Myśląc o tym Electra odczuwała jednocześnie strach, złość oraz bezradność. Dlaczego nawet coś tak durnego jak wybór pracy miał mieć wpływ na bezpieczeństwo jej bliskich? Czemu musiała uzależniać swoje życie od widzimisię bandy psychopatów w maskach? Miała już naprawdę dość tego wszystkiego.

Czas jednak upływał nieubłaganie, a im dłużej pozostanie niezdecydowana, tym więcej okazji będą mieli zwolennicy Czarnego Pana. Musiała wybrać: dobro najbliższych czy praca. W takiej sytuacji wybór był oczywisty.
– Eh, nie wiem Hanni. Tak szczerze to... Myślałam o odejściu stamtąd. – powiedziała ze smutkiem, nie patrząc na żadnego z chłopaków.


The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#12
12.03.2026, 11:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.03.2026, 23:27 przez Henry Lockhart.)  
Henry'ego niezmiernie zdziwił fakt, że Hannibal nigdy nie widział hałdy węgla. W niemagicznym Londynie, szczególnie przechadzając się przy torach, można było łatwo takie odnaleźć. Na pewno nie trzeba było zapuszczać się do żadnych kopalni. Lubił ich oboje: Ellie i Hana, ale wiedział, że bogate czystokrwiste dzieciaki miewają momenty, gdy ich tło społeczne... bardzo się uwyraźniało. Czy dla nich widok kopalni, krajobraz industrialny, był jakąś egzotyką? Przez chwilę Henry poczuł się od nich oddalony. Jakby jednak była między nimi jakaś bariera, nie do przekroczenia. Nie powinien był za dużo o tym myśleć. W końcu byli to jego znajomi. Nie chciał się na nich złościć. Z Hannibalem miewał spiny związane ze wspólnym mieszkaniem i różnicą temperamentów. Z Electrą zawsze dogadywał się dobrze. Wiedział też, że nie mieli złych intencji. Uśmiechnął się więc jedynie. A przecież to z hałdą węgla było jedynie sarkastycznym żartem. Autoironią, w której to biedny kolega śpi na węglu. Czarnym humorem, by tak rzec.

Z ulgą przeszedł na temat pracy. Narzekanie na nią przynosiło swoiste oczyszczenie.

– Zabili nam archiwistkę. Pat się nazywała. Piliśmy czasem razem kawę – W ostatnim jego zdaniu wybrzmiał smutek. Henry szanował Bacona, który w końcu przyjął go do pracy i dał szansę na rozwój. Był w stanie przymknąć oko na niezdane Owutemy. Nazywał Henry'ego "obiecującym młodym człowiekiem". Jednak to on nakazał mu zrobić relację ze Spalonej Nocy.–.Bacon jest teraz... dziwny. Bardzo zachowawczy i to nie w dobry sposób. Antyministerialne klimaty rozumiem, ale... za mało pisze się o Śmierciożercach. Za mało o szkodliwości ich poglądów. A nie wydaje mi się, żeby w tym momencie dawanie im jakiegokolwiek przyzwolenia na szerzenie swoich chorych idei było "poszanowaniem wolności słowa". – Nakreślił palcami cudzysłów. – Obawiam się trochę, że Prorok przestanie być miejscem, dla którego bym chciał pracować. No ale na razie nic takiego się nie wydarzyło.

Zaraz jednak Ellie powiedziała o swojej pracy. O tym, że chciała zostawić mugolski modeling. Henry poczuł wściekłość. Nie na nią, ale na wszystkich oszołomów, którzy chcieli ją skłonić do porzucenia marzeń. Rozumiał jednak, że nie chciała się narażać.

– Przykro mi, Ellie. To niesprawiedliwe. Tak kurewsko niesprawiedliwe.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#13
16.03.2026, 16:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.03.2026, 07:23 przez Hannibal Selwyn.)  
- Park rozrywki to super opcja, też o tym myślałem! - zareagował z entuzjazmem na odpowiedź Electry, notując w pamięci upodobania przyjaciółki, tak na wszelki wypadek.

Widział, że jego pytanie zwarzyło trochę atmosferę, ale cieszył się, że rozmawiali o tym. Domyślał się, co musi czuć Electra. Decyzja o odejściu z mugolskiej agencji musiała być dla niej przynajmniej tak trudna, jak dla niego konieczność temperowania swoich promugolskich sympatii wyrażanych w wywiadach albo przyjmowania poprawnych politycznie angaży, które niekoniecznie wpisywały się w jego światopogląd.
Bezpieczne PR-owo decyzje, mówił jego ojciec.
Hipokryzja, myślał Hannibal i to słowo pozostawało za jego zębami, niewypowiedziane, rozkładające się na języku gorzkim posmakiem, który przełykał i uśmiechał się, tak samo, jak zawsze.

- Przykro mi - westchnął - Ale może tak byłoby lepiej. Te gnojki w maskach mogą wziąć na cel czystków sympatyzujących z mugolami, albo jeszcze zaatakować tych twoich mugoli - to nigdy nie było wykluczone, a oni byli jeszcze bardziej bezbronni w starciu ze śmierciożercami, niż jakikolwiek czarodziej. Żałował, że nie siedzi w odległości pozwalającej na złapanie jej za rękę. Wyglądała, jakby jej się to przydało.

Henry był bardziej wylewny i Selwyn słuchał jego wynurzeń z przyjemnością, na tyle, na ile można było przy takiej, a nie innej ich treści. Przynajmniej rozmawiali i Lockhart nie unikał odpowiedzi.
- Wolność słowa jak widać działa w jedną stronę - sam dawno już przekonał się, że to idea i iluzja. Mniej więcej wtedy, kiedy ojciec wysłał go na przeszkolenie w zakresie współpracy z mediami w czasie wakacji po piątym czy szóstym roku Hogwartu.
- Masz jakieś pomysły, co robić, jeżeli faktycznie tak się stanie? - zapytał. Los Henry’ego był niepewny nie tylko z powodu jego poczucia etyki dziennikarskiej. Nowy, obawiający się śmierciożerców naczelny i młodziutki fotograf półkrwi, bez pełnego wykształcenia i bez pleców - to nie brzmiało jak bezpieczna kombinacja - Jakieś widoki na inne zatrudnienie?

Nauczony doświadczeniem nawet nie proponował poruszenia swoich własnych kontaktów w celu poprawy sytuacji kumpla, choć utrata pracy na pewno byłaby wielkim ciosem dla Henry’ego, również finansowym.
Ciekawe, jak daleko musiałoby to zajść, żeby zgodził się przyjąć pomoc?, zastanowił się w przypływie chorobliwej ciekawości, celowo przykrywając uprzejmym zainteresowaniem na twarzy inne emocje, jakie mógł wobec niego żywić.

Przełknął ślinę. Czuł potrzebę spłukania nieprzyjemnego posmaku hipokryzji, nierówności i całej tej rozmowy o segregacji ludzi i poglądów niczym ciuchów podczas sprzątania szafy. Te na wyjście, te tylko po domu, a te to w ogóle do śmietnika.
Przyszła mu na myśl terpentyna, której Baldwin, podobnie, jak jego matka, używali do czyszczenia pędzli. Ponieważ picie jej raczej nie skończyłoby się dobrze, alkohol był oczywistym kolejnym wyborem.
Szybko dokonał w myślach przeglądu lodówki i barku. Powinni mieć jeszcze przynajmniej jedno wino…
sweet summer child
Savor every moment 'til she has to go
'Cause her boyfriend is the rock 'n' roll
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
modelka
Dość wysoka (177 cm) młoda dziewczyna z długimi, ciemnymi lokami i brązowymi oczami. Pełna energii i ubrana jak z żurnala, zwraca na siebie uwagę wszystkich wokół.

Electra Prewett
#14
19.03.2026, 00:35  ✶  
– Tak, kurewsko niesprawiedliwe. – powtórzyła słowa kolegi, jednak w jej głosie zamiast gniewu czuć było wyłącznie żal. Kiedy myśl o opuszczeniu agencji pojawiła się po raz pierwszy, również była zła ale teraz... Pogodziła się z faktem, że prędzej czy później musiało się to wydarzyć. Szczerze mówiąc, i tak naprawdę długo udało jej się utrzymać tę pracę, bez żadnych spięć na linii czarodzieje - mugole. Osoby z jej otoczenie też nie reagowały otwarcie negatywnie na informację o tym, czym się zajmowała (nawet jeśli tego nie aprobowały). Pod tym względem była więc prawdziwą szczęściarą. Ale najwyraźniej nawet szczęście Electry Prewett kiedyś musiało się skończyć.

A może była po prostu zbyt naiwna? Żyła w społeczeństwie podzielonym konfliktem i myślała, że takie prowokowanie ujdzie jej na sucho? Że nie dosięgną jej konsekwencje własnych decyzji? Dopiero kiedy zaczęła się zastanawiać nad tymi kwestiami dotarło do niej, że na tym właśnie polegała dorosłość; na braniu odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale też za innych.

Osunęła się tak, by leżeć plecami na podłodze. Ewidentnie temat ten dobijał Prewettównę do tego stopnia, że opuściła ją cała energia, którą miała jeszcze chwilę temu.
– Dzięki Han. Ja po prostu... Nie zniosłabym myśli, że moje głupie decyzje mogłyby narazić kogokolwiek na niebezpieczeństwo. Was, Jessiego, moich braci, mamę... – wpatrywała się w sufit Lockharta i łzy zaczęły gromadzić się w kącikach jej oczu. – Wiem, że masz rację i że powinnam to drobić dla dobra wszystkich. Ale jednocześnie tak mi kurwa smutno. – praca oczywiście była niczym w porównaniu z życiem jej bliskich, a jednak sama konieczność dokonania wyboru bolała. W lepszym świcie w ogóle nie byłoby takich dylematów.

– Wiecie, zastanawiałam się nawet, czy by nie spróbować u Rosierów. Wcześniej nie chciałam tam pracować, bo oni wszyscy mają kije w dupach ale no... Czasy się zmieniają. – przetarła nos rękawem. Nie było to zbyt kulturalne zachowanie, ale wiedziała, że chłopaki się tym nie przejmą. – Na brodę Merlina, Henry. Czy życie nie może dać ci kurna spokoju? – parsknęła. Serio, dlaczego ten chłopak musiał spotykać na swojej drodze wszystkie możliwe przeciwności losu. To było aż absurdalne.

Hannibal słusznie poszedł po coś mocniejszego, bo zaczęło być już za dużo tych smutów.


The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#15
21.03.2026, 12:41  ✶  
Atmosfera się skwasiła, choć wcześniej też nie była najsłodsza. Radowanie się i odpoczywanie, gdy świat się posypał niecałe dwa tygodnie temu, wydawało się jednak niewłaściwe. On pracował w Proroku, który odchylał się w stronę zdecydowanie populistyczną, a prawdziwie lewicowej gazety tak naprawdę nie było. Co mógł zrobić? Poszukać pracy w Czarownicy i do końca życia pisać plotki obrażające intelekt czytelników i czytelniczek lub durnowate quizy typu" "z którego czystokrwistego rodu będzie twój mąż?". Na Quidditchu się nie znał, więc Złoty Znicz odpadał, a do Horyzontów Zaklęć nie chciał przystępować po tym, jak opublikowali artykuł Philomeny Mulciber. Myślał o jednej opcji, ale nie wiedział, czy to w ogóle by się powiodło.

– Inne zatrudnienie nietrudno znaleźć, mógłbym na przykład remontować ludziom domy. Na to jest przecież niezły popyt, a podaży brakuje. Mogę też chodzić do barów i grać muzykę na żywo. Lub gotować w jakiejś knajpie. Opcji jest wiele, żadna jednak nie jest związana z dziennikarstwem. To tak jakbyś musiał porzucić aktorstwo – westchnął, patrząc nie na przyjaciół, ale na swoje dłonie. – Myślałem o rozgłośni radiowej Nottów.

To był głupi pomysł, bo Henry uwielbiał pisać i nie chciał tego porzucać. Z drugiej strony, radio docierało do ogromnej liczby ludzi. Było to najlepsze miejsce, by mówić im ważne rzeczy. Z trzeciej jednak, chłopak obawiał się, że ciągłe rozmowy mogły go zmęczyć. Zwykle nie był specjalnie gadatliwą osobą. Nie miał pojęcia, czy miał odpowiednią "nawijkę", żeby ludzie rzeczywiście go słuchali.

Ellie miała podobny problem, bo choć miała prospekty na dobre zatrudnienie u Rosierów, jej marzenia szły w inną stronę. Życie rzucało im wszystkim kłody pod nogi i to bezustannie. Świat pokryty popiołem Spalonej Nocy chciał niweczyć marzenia młodych ludzi, wprowadzać zamęt w ich sercach. Szczególnie trudne było utrzymanie się na powierzchni. Wydawało się Henrykowi, że ten kraj szczególnie nie znosił młodych ludzi. Chciał przecież utrzymywać porządek ich kosztem, chronić elity za wszelką cenę. Pamiętał jednak poglądy niektórych swoich znajomych z Hogwartu. Bywali oni zaślepieni, nienawistni, a potem zapewne skłonni przystępować w szeregi Śmierciożerców.

– Może twoje doświadczenie u mugoli zmieni dom mody Rosierów na lepsze. Nie kusi cię, by zacząć projektować? To może być całkiem ciekawy pomysł: połączenie mody czarodziejskiej i mugolskiej – zasugerował. Miał nadzieję, że choć odrobinę poprawi to Electrze nastrój. – Nie wiem, czy ktokolwiek na spokojne życie po Spalonej. Nie jestem szczególnym wyjątkiem.

Całe szczęście Hannibal przyniósł wino. Henry rozlał je do szklanek i uniósł swoją w górę.

– Za spokojniejsze życie. I za to, by wszystko się poukładało – wzniósł toast. – Może, ale tylko może, te wszystkie kłody, które życie rzuca nam pod nogi, to szansa na zbudowanie czegoś lepszego.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#16
22.03.2026, 12:21  ✶  
Henry pojawił się ze szklankami w idealnym  momencie, doskonale odgadując zamiary Hannibala zanim jeszcze ten powrócił z butelką. Selwyn bez słowa odkorkował ją, wino trafiło do szklanek i przez kilka sekund współpracowali gładko, jak zawsze.
- Szkoda by było, gdybyś miał przestać pisać - odezwał się, skupiony na szklankach. - Może freelancing?
Henry na szczęście posiadał wiele przydatnych umiejętności, ale dziennikarstwo było jego marzeniem. Hannibal przypomniał sobie ich wspólną podróż przez ogarnięte chaosem miasto w Spaloną Noc. Naiwnie było myśleć, że problemy skończą się z ugaszeniem pożarów i naprawieniem zniszczeń. 

Nie wrócił na swoje miejsce na kanapie. Zamiast tego usiadł ze swoją szklanką na podłodze, obok Electry.
Chwila była groteskowo podobna do szkolnych czasów, łatwiejszych czasów.
Czy tak samo siedzielibyśmy, gdyby któreś z nas albo naszych bliskich zginęło? Przed pogrzebem? Po?
Myśl sprawiła, że sam poczuł potrzebę dotknięcia kogoś żywego. Odgarnął z czoła Ellie kosmyk włosów, równie niepokorny, jak właścicielka.
- Cieszę się, że przyjechałaś - powiedział, patrząc na nią ciepło. Jej obecność mimo wszystko łagodziła obyczaje - Christopher Rosier jest moim kuzynem. Może mógłbym zamienić z nim dwa słowa, żeby on zamienił dwa odpowiednie słowa na Twój temat, jeżeli chciałabyś do nich uderzyć. Trochę tam trzeba uważać, co się mówi, bo to faktycznie sztywniaki, ale myślę, że byłabyś świetną projektantką. I może miałabyś wtedy wpływ na całokształt ich twórczości.

Posłusznie wzniósł rękę do toastu. Optymizm w głosie Henry’ego był cienki, jak papier, ale potrzebowali teraz każdego skrawka, więc Hannibal zmusił się do uśmiechu, zmusił się do energii, kiedy stuknął brzegiem swojej szklanki o szklanki przyjaciół. Szkło spotkało szkło z brzękiem bardziej przystającym świętowaniu, niż atmosferze panującej w mieszkaniu i dysonans prawie wywołał skrzywienie na twarzy Selwyna. Prawie.
- Kto jak nie my? - dorzucił.

W coś przecież trzeba było wierzyć.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Electra Prewett (1541), Hannibal Selwyn (2349), Henry Lockhart (1513)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa