14.02.2026, 12:43 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.02.2026, 13:09 przez Icarus Prewett.)
Tego uroczego, jesiennego dnia obudził się przed Moną, choć nie o wczesnej godzinie. Ich dwoje jeszcze odsypiało wesele Ambroise'a i Geraldine. To wydarzenie Icarus uważał za swój osobisty sukces, nie wypił tam bowiem ani kropelki alkoholu. Nie dał się nawet przy toastach za parę młodą czy na późniejszych etapach imprezy. Wytrwał całą noc, a teraz... mogli z Moną pozwolić sobie na lekkie lenistwo. Mieli cały dzień dla siebie. Convivium przechodziło remont, a wielki powrót był już zapowiedziany, wraz z nowymi drinkami dodanymi do menu, a także nowym dodatkiem: bezalkoholowymi opcjami dla każdego typu napoju.
Leżeli razem w łóżku, on i Mo. Spali ze sobą w sensie jedynie dosłownym, na przenośny jeszcze... nie przyszła pora. A zresztą, gdzie im się śpieszyło? Ostatnie dni były czasem rekonwalescencji. Icarus czuł, jakby przy tej kobiecie najzwyczajniej zdrowiał. Oczywiście droga ta nie miała być usłana różami. Było dużo emocji, przychodziły mu jeszcze do głowy myśli, które zbywać musiał jako nieprawdziwe. A jednak udało mu się dołączyć do Anonimowych Alkoholików, dużo czytał i zbierał do kupy to, co zniszczyła Spalona Noc.
Mona wyglądała przepięknie w promieniach porannego słońca. Jej rude włosy wydawały się niemal czerwone, doskonale wpasowane w klimat jesiennego, pogodnego dnia. Jasne, była rozczochrana, a na jej policzku widniał ślad po fakturze poduszki. A jednak, Icarusowi jawiła się jako najpiękniejsza na świecie. I zasługiwała ona na to, co najlepsze. Na szczęście. Ostatnie tygodnie, Spalona Noc... one również odcisnęły się na jej psychice. Wspomnienie wizyty Śmierciożercy wciąż błąkało się po mieszkaniu, nawiedzało je. Dołożyło się do ciężaru, który kobieta dźwigała, dotychczas zupełnie sama. Teraz Ari chciał jej pomóc. Ulżyć w trudach, jakie nakładało na nią życie.
!BINGO A1
Leżeli razem w łóżku, on i Mo. Spali ze sobą w sensie jedynie dosłownym, na przenośny jeszcze... nie przyszła pora. A zresztą, gdzie im się śpieszyło? Ostatnie dni były czasem rekonwalescencji. Icarus czuł, jakby przy tej kobiecie najzwyczajniej zdrowiał. Oczywiście droga ta nie miała być usłana różami. Było dużo emocji, przychodziły mu jeszcze do głowy myśli, które zbywać musiał jako nieprawdziwe. A jednak udało mu się dołączyć do Anonimowych Alkoholików, dużo czytał i zbierał do kupy to, co zniszczyła Spalona Noc.
Mona wyglądała przepięknie w promieniach porannego słońca. Jej rude włosy wydawały się niemal czerwone, doskonale wpasowane w klimat jesiennego, pogodnego dnia. Jasne, była rozczochrana, a na jej policzku widniał ślad po fakturze poduszki. A jednak, Icarusowi jawiła się jako najpiękniejsza na świecie. I zasługiwała ona na to, co najlepsze. Na szczęście. Ostatnie tygodnie, Spalona Noc... one również odcisnęły się na jej psychice. Wspomnienie wizyty Śmierciożercy wciąż błąkało się po mieszkaniu, nawiedzało je. Dołożyło się do ciężaru, który kobieta dźwigała, dotychczas zupełnie sama. Teraz Ari chciał jej pomóc. Ulżyć w trudach, jakie nakładało na nią życie.
!BINGO A1