• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello

[Jesień 72 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] LimonCello
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#1
11.03.2026, 00:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.03.2026, 00:38 przez Dearg Dur.)  
13.10 - późny wieczór
Grota solankowa

To była poważna degustacja lokalnego alkoholu. Limoncello było słodko-kwaśnym ulepkiem, doskonałą nalewką do prowadzenia dziwnych wiecznornych pertraktacji dotyczących wielu w sumie spraw.

Basil Scamander wydawał się bardzo zaangażowany we wprowadzenie Henryka w arkana działania klubu, który w sumie w porównaniu z całą resztą niezwykle swobodnie podchodził… właściwie do wszystkiego. Liczyły się podróże. Liczyły się doświadczenia. Co się nie liczyło to pieniądze i bieżący konflikt, którego dajmy na to Spalona Noc absolutnie ominęła podróżnika. Alkohol rozwiązywał język i łatwo było wpaść w zachwyty nad Sri Lanką, aby płynnie przejść do konieczności zobaczenia jednej z sal koło groty solankowej.

- Na pewno już je uporządkowali, nikt nie pilnuje tutaj przejść, w końcu jesteśmy yik! VIP-ami! - perorował zadowolony, schodząc w dół po kamiennych schodach do groty z dwójka magów i butelką limoncello w dłoni.

Drzwi rzeczywiście były otwarte. Od progu uderzył ich intensywny siarkowy zapach zbyt mocny by można było go zignorować. Łukowate sklepienie było nisko, w pomieszczeniu panował półmrok.

- Musisz zobaczyć tę grotę, jest doskonała, dźwięk roznosi się w niej niemal w magiczny sposób, a jak ukształtuje się takie małe światełka… widok jest zapierający dech w piersi - zawyrokował Skamander zmieniając trajektorię swoich kroków do rozległego podziemnego basenu. Grota bowiem nie przypominała ni jak łazienek, które mieli w apartamentach, ale była wielką salą, bardziej podziemnym jeziorem z migoczącą, mineralną wodą podgrzewaną zapewne wulkanicznymi źródłami.

Nie to jednak przyciągnęło uwagę samozwańczych zwiedzających stojących w ciasnym przejściu. Na schodach prowadzących w dół do solanki stało półtorametrowe coś. W pierwszej chwili zdawało się to być górą błota i mułu, obrzydliwą rzeźbą, hołubiącą naturalny rozkład. Ale potem… to coś zaczęło się bardzo, bardzo powoli odwracać do nich. Z pluskiem uniosło jedną łapę ociekającą lepkim szlamem, by ułatwić sobie to zadanie, zassało obrzydliwym mlaśnięciem powietrze i wydało złowieszcze gruchotanie odbijające się echem od ścian podziemnej komory. A potem rozwarło paszcze, odsłaniając oślizgłe podniebienie zdające się pokryte tysiącem wijących się palców.

Za nimi huknęły drzwi wejściowe, a butelka trzymana przez Basiliusa zleciała na mozaikową posadzkę, rozbryzgując się na tysiąc szklanych kawałków.

Tura trwa do 13.03.

Każdy Rzut znajdujący się w temacie musi być zgodny z treścią Akcji podejmowanych w poście oraz posiadać opis zawierający cechę na którą rzucacie (z wartością liczbową kropek), krótką deklaracją akcji i ewentualnymi przewagami/zawadami, innymi elementami karty postaci, które mogą wpłynąć na efekt. Bez opisu Rzutu, będę rozstrzygać Akcje bez uwzględniania wyniku na kości.

W ramach posta można 1x rzucić na zaklęcie oraz 1x na cechę niemagiczną.

W razie potrzeby w toku fabuły mogę poprosić o edycję i dopisanie 3 rzutu.

Wyrażam zgodę na edycję postów w celu poprawiania literówek. Jeśli ktoś będzie potrzebował większej ingerencji w swojego posta, proszę o kontakt na pw.

Z racji średniego ryzyka i blokady kwartału dla uczestników, zgłoszenie nieobecności oznacza wycofanie się z eventu.
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#2
12.03.2026, 10:33  ✶  
Limoncello zostawiło słodko-kwaśny posmak na jego języku i łagodne, alkoholowe pieczenie w gardle. Drinki bogaczy były doprawdy zdradzieckie: słabiej było czuć w nich alkohol, przez co człowiek nawet nie zauważał, jak się upijał. Henry starał się jednak nie przesadzać, bo – mimo, że udało mu się trochę wyluzować – przynajmniej przed Basilem chciał wyjść na profesjonalistę. Pili więc we trzech: on, Skamander i Leviathan Rowle, facet, o którym kiedyś napomknął mu Hannibal, kuzyn kuzynki Selwyna. Było miło, chyba dlatego, że to głównie przywódca Cutty Sark paplał, a jego towarzysze słuchali. Czasem zdarzało się Henry'emu coś napomknąć, rzucić jakąś anegdotkę z jego Prorokowych przygód, ale nie było to nic nadzwyczajnego.

Nie powstrzymywał Basila, kiedy ten postanowił ruszyć do groty solankowej. Nie wydawało się chłopakowi, że mogłoby się tam dziać coś niebezpiecznego. Przypuszczał raczej, że zamknęli ją przez jakieś prace konserwacyjne.

Na pewno nie spodziewał się tego.

Pierwszym, co go uderzyło, był siarkowy zapach. Henry nigdy jednak nie był w żadnym spa, przypuszczał więc, że albo był to jakiś wykwintny zabieg polegający na kładzeniu sobie skisłych alg na twarzy, albo po prostu w grocie wylało się szambo. Tym bardziej Henry'ego ciekawiło, które z tych przypuszczeń było prawdą.

Kiedy ujrzał to dziwaczne, błotniste, odstręczające coś na dnie basenu, dech na chwilę zatrzymał się w jego piersi. Znowu wyjechał na dziennikarską wyprawę i znowu natrafił na jakąś potworność nie z tego świata. Czy to była jakaś klątwa?

Trzeba było działać, znaleźć szybko kryjówkę. Henry działał instynktownie. Podobnie jak w Dunwich, spróbował ukształtować kulę światła, jasnego i słonecznego. Potem rozejrzał się w poszukiwaniu kryjówki, skąd mogliby z Leviathanem i Basilem uchronić się przed atakiem stwora.

Dwa rzuty: Kształtowanie ◉◉○○○ na kulę światła i Percepcja ◉◉◉◉○ na rozejrzenie się za kryjówką
Kształtowanie:
Rzut N 1d100 - 7
Akcja nieudana

Percepcja:
Rzut PO 1d100 - 91
Sukces!
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#3
13.03.2026, 04:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.03.2026, 00:14 przez Baba Jaga.)  

Wciśnięty mu przez wariatkę słoik szlamu pachniał nieprzyjemnie i dziwnie, ale prawda była taka że nie miał aktualnie warunków by zrobić coś więcej ponad odstawienie go na szafkę i pójście na spotkanie z Basilem. Jasne, kazała mu wsadzić w to nos i zarzekała się, że było pochodzenia odzwierzęcego, a on jej nawet trochę wierzył - w końcu wszystko wydawało się trochę sypać w tym kurorcie, a akurat próba zachowania przyjemnej fasady nie była niczym dziwnym w biznesie.


Limoncello było przyjemnym momentem w ciągu dnia, szczególnie po wycieczkach z Peregrinusem. Można było się rozsiąść, wprawić w odpowiedni stan no i powymieniać historyjkami czy anegdotkami. Wszystko było cacy i nawet nie oponował, kiedy Basil zaproponował udanie się na przeszpiegi do groty. Rowle też chyba trochę spodziewał się, że faktycznie było tak jak mówił Skamander - wszystko zostało już uporządkowane i jedyne co ich zaatakuje to intensywny zapach pozostawiony po zaklęciach czyszczących.

Ale wcale nie było tak pięknie, jak można by się tego spodziewać. Nie byli sami, a ich towarzystwem wcale nie był ktoś, a najwyraźniej coś. Butelka uderzyła o posadzkę i rozsypała się błyszczącymi fragmentami szkła, a on sięgnął po różdżkę. Spróbował się istocie przyjrzeć, bo może mieli przed sobą stworzenie które był w stanie rozpoznać.



// wiedza przyrodnicza ◉◉◉◉○ na rozeznanie czy znam stworzenie przed nami [onms III]
Rzut PO 1d100 - 67
Sukces!


We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#4
15.03.2026, 14:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.03.2026, 14:14 przez Dearg Dur.)  
Istota nie była dokładnie w wodzie, zdawała się być dopiero na jej linii, jakby jej łapska dopiero zamierzały zbrukać uzdrawiającą wodę szlamem i błotniskiem schodząc powoli po schodach do wypełnionej siarkową solanką.

Tymczasem teraz stała - sądząc po umieszczeniu straszliwej paszczy "twarzą" do intruzów. Na razie nie przemieszczała się ku nim, choć każdy z mężczyzn mógł zauważyć, że produkowany przez nią szlam zaczął barwić bardzo intencjonalnie w ich kierunku podłogę zatęchłą, glutowaną zielonością. Co mogło wpaść mężczyznom w oko, to fakt, że na podłodze nie było śladów istoty prowadzących do niej, tylko ten śluz co teraz płynął intencjonalnie do nich.

Henryk nie wyczarował kuli światła, ale za to zobaczył idealne miejsce na kryjówkę. W rogu jamy, dwa kroki od nich stał wymurowany barek, który nie tylko dawałby im schronienie ale też bardzo prawdopodobnie ratowałby ich przed szlamem. Ryzykiem wykorzystania tego miejsca był fakt, że szlam mógłby im odciąć drogę ucieczki. Z drugiej strony... drzwi trzasnęły za nimi, zupełnie jakby oczywista droga ucieczki była już odcięta.

Leviathan mimo ograniczonego światła szybko skanował swój umysł w poszukiwaniu informacji. Pierwsze skojarzenie przyniosło mu przerośniętego zmodyfikowanego magicznie gumochłona, drugie azjatycką złowieszczą Ōgamę, wielką japońską ropuchę, której język był w stanie łapać ofiary i połykać je w całości, a jad paraliżował. Nadmiar pozbawionych transparentności bgiennych glutów oblepiających istotę nie był w stanie potwierdzić tej hipotezy, skąd z resztą azjatycka ropucha tutaj, we Włoszech? Coś tu bardzo nie pasowało. Nieznany gatunek, czy może coś innego...?

Za nimi były schody prowadzące na górę, do trzaskających przed momentem drzwi wejściowych. Po lewej znajdowała się kryjówka wypatrzonego przez Henryka, po prawej wąski korytarz i zamknięte obecnie drzwi do sali, którą chciał wam pokazać Basil. Oczywiście pozostawały też inne wybory. Mogli zostać w miejscu. Mogli też ruszyć wprost do świadomej ich obecności potworności...

Tura trwa do 18.03

Szlam przemieszczający się w waszą stronę dotrze w następnej turze do miejsca w którym obecnie stoicie. Jeśli zdecydujecie się przemieścić: użycie kryjówki za wmurowanym barkiem nie wymaga Rzutu, sforsowanie obu par drzwi wymaga dwóch Sukcesów na dowolną, logiczną w sytuacji Cechę (czyli np. Charyzma odpada). Rzut powyżej 90 traktowany będzie jako dwa Sukcesy, Słaby Sukces to nadal sukces, ale dodam fabularną komplikację.

Możecie kazać zrobić coś skołowanemu Basilowi. NPC dysponuje jednym Rzutem. Ma dużą wiedzę o świecie i jest całkiem niezły w translokacji. Wydawanie poleceń/prósb NPCowi nie wymaga Rzutu.
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#5
17.03.2026, 16:16  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.03.2026, 16:17 przez Henry Lockhart.)  
Zaklęcie nie wyszło, co skwitował siarczystym przekleństwem. Jednak na szczęście udało mu się wypatrzyć dogodną kryjówkę. Mogli tam szybko przebiec i strzelać do błotnistego stworzenia z czegoś w rodzaju barykady.

– Za barek! Szybko! – krzyknął w stronę Basila i Leviathana, po czym rzucił się w zapowiedzianym kierunku. Serce waliło mu jak oszalałe, adrenalina sprawiała, że działał prędzej niż myślał. Dopiero za barkiem zatrzymał się, schował przed wzrokiem stwora. – Wie któryś z was, co to do kurwy nędzy jest?

Nie znał się kompletnie na magicznych stworzeniach. Dla niego błotnisty potwór był po prostu czymś. Tyle, że Henry, mimo swojego kompletnego laicyzmu w dziedzinach przyrodniczych, potrafił kojarzyć ze sobą fakty. Przypomniał sobie ślady, które zobaczył wcześniej w kurorcie. Najciekawsze, że pośród szlamu, obecne były także odciski ludzkich stóp. Być może stała za tym dziennikarska intuicja chłopaka, ale przeczuwał, że straszydło nie znalazło się tu przypadkiem. Czyżby to był jakiś spisek?

Nie mógł teraz o tym rozmyślać. Musieli przebić się do pomieszczenia, które chciał pokazać im Basil.

– Musimy sforsować tamte drzwi, a potem... – Wyjrzał znad barku na potwora i szlam zalewający pokój. Nie chciał sprawdzać, jakie działanie miało to świństwo. – Basilu, dasz radę przetranslokować nas trzech?

Wymierzył różdżką w przeciwległe drzwi. Chyba najlepszą opcją było wyczarowanie małego wybuchu, który by wyważył drzwi. Zaklęcie Bombarda powinno zadziałać idealnie.

Rzucam na Kształtowanie ◉◉○○○, chcę wyczarować wybuch. Also raczej się nie liczy do rzutów, ale Henry ma zawadę Miastowy, aka jego wiedza przyrodnicza nie pozwala mu na rozpoznanie czegokolwiek w błotnym stworze. Proszę też Basila o rzut na translokację, jeżeli uda nam się sforsować drzwi.
Rzut N 1d100 - 25
Akcja nieudana
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#6
18.03.2026, 07:28  ✶  

To była... chciałby serio wiedzieć, co to było. Im dłużej przypatrywał się pokrętnej sylwetce, tym bardziej odnosił wrażenie, że cokolwiek to było, kryło się pod hałdami szlamu. Ociekająca masa nie pozwalała jednoznacznie ustalić mu z czym mieli do czynienia i drażniło go to, jakby nagle tyle lat spędzonych na kontakcie ze zwierzętami i uczenia się ich, miało okazać się nic nie warte. Zmutowany gumochłon, japońska Ōgama czy siła wyższa raczy wiedzieć co jeszcze - Leviathan wcale by się pewnie nie zdziwił, gdyby okazał się to jakiś unikalny dla regiony okaz, który nażarł się skórek z obeschniętych pięt odwiedzających i zaczął od nadmiaru magii czy negatywnych emocji zniekształcać się czy dziczeć.

Wzdrygnął się, słysząc darcie chłopaka i obejrzał na chwilę. Na niego, na Basila i wreszcie na barek, który faktycznie mógł chwilowo zrobić im za całkiem bezpieczną przystań. Szczególnie kiedy wydawało się że rozprowadzany przez stworzenie szlam mknie w ich kierunku. Gdyby była tutaj wyraźnie widoczna kanalizacja, pewnie próbowałby spłukać istotę do kanałów, ale bez dobrego źródła światła i z dwoma laikami, niewiele mógł teraz zrobić.

- Basil, spróbuj otworzyć z nami drzwi - powiedział pewnie dziwnie spokojnie, pomimo tego że słowa poleciały szybko. Bardzo nie chciał dać się teleportować, głównie dlatego że po Spalonej Nocy trochę tej sztuce nie ufał. Już widział jak wszyscy trzej roszczepiają się w miejscu docelowym, szczególnie że Skamander wydawał się całkiem roztrzęsiony.
Leviathan wymierzył też różdżką w drzwi które chciał wywarzyć Henryk, starając się wysadzić je za pomocą stworzonej zaklęciem bańki ciśnienia.


// kształtowanie ◉◉◉○○ na wytworzenie bańki ciśnienia która rozsadzi drzwi, a przez to stworzy im przejście
Rzut Z 1d100 - 85
Sukces!


We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#7
21.03.2026, 23:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.03.2026, 23:10 przez Dearg Dur.)  
Cała grupa schowała się skutecznie za barkiem, umykając przed dziwacznym szlamem, pachnącym - tego Leviathan był pewien - jak coś co wąchał jeszcze tego dnia w bardziej bezpiecznych dla siebie warunkach.

Basil zdawał się skołowany, ale pokiwał głową na znak, że mimo wszystko rozumie ich polecenia i sam dobył różdżki po to by zaatakować drzwi. Alkohol i szczątki butelki przykryła warstwa śmierdzącego gluta. Zamiast siarki, coraz mocniej czuli duszne, spopielone bagna, szlam liczący dziesiątki, jeśli nie setki lat, gorzki i nieprzyjemny w posmaku, pełen żałości i emocji, których tak naturalny zapach nie powinien mieć.

Tymczasem drzwi ugięły się pod magicznym naporem i po dwóch miniaturowych eksplozjach opadły, dając im przejście do niewielkiego pokoju wschodniego, w którym miały miejsce prywatne masaże, znajdowała się tam też przyjemna biblioteczka i kilka eksponatów archeologicznych, które wcześniej tak bardzo chciał wam pokazać Skamander. Mogli też mieć szczęście i znaleźć tam inne przydatne do swojej ucieczki przedmioty.

Przejście do tego pomieszczenia utrudniało jednak trudne podłoże wydzieliny stwora, który niespiesznie zaczął przemieszczać się w stronę intruzów. Zdawał się jednak nie być do końca świadomy, że są oni za barkiem, ponieważ pełzał w linii prostej - w stronę korytarza prowadzącego do góry.

Tura trwa do 24.03
  • Pamiętajcie proszę, aby w postach opisywać również przemieszczanie się postaci. Skamander będzie szedł z całą grupą lub (w przypadku rozdzielenia się) pójdzie tam, gdzie uzna, że jest najbezpieczniej.
  • Barek odgradza Was od szlamu i pozwala rzucać zza barykady zaklęcia. Możecie też tam znaleźć kilka typowych dla tego miejsca przedmiotów: butelek, ścierek, szklanek, ręczników, mydeł, szczotek itp.
  • Jeśli chcecie opuścić Barek i przejść gdzieś indziej bezpiecznie musicie uzyskać minimum słaby sukces na Aktywność Fizyczną. Udane zaklęcie, które w jakiś sposób wspomoże Was w tej Akcji daje +10 do rzutu. Porażka nie oznacza, że się nie udało, tylko obrywacie efektem nałożonym przez szlam (w mojej turze). Krytyczna porażka oznacza, że ktoś się poślizgnął i wpadł w szlam twarzą.
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#8
22.03.2026, 08:36  ✶  

Drzwi trzasnęły, otwierając przejście do salki, gdzie wcześniej chciał ich zaprowadzić Basil. Levi spojrzał ponad blatem barku, przez moment przyglądając się tylko stworzeniu, jak to pełźnie i pełźnie... ale przed siebie. Zmrużył oczy i przez moment zastanawiał się, czy przypadkiem istota nie reagowała... nie no w sumie na co? Gdyby to był dźwięk, to pewnie już szukałaby przejścia do właśnie wyważonych drzwi. Gdyby to był wzrok, to pewnie zauważyłaby ich ruchy.

- Poczekajmy - powiedział cicho do swoich towarzyszy, chowając się za barkiem i spojrzeniem przeczesując przedmioty, które mieli tutaj pod ręką. butelki, szmaty, szklanki.... wszystko co mogło się przydać do szybkie golnięcia sobie przed kąpielą w basenie. Wziął więc w dłoń jedną z butelek, zważył ją w dłoni z pewnym zastanowieniem i znowu wychylił się zza barku. Rzucił butelką, chcąc wycelować w podłogę niedaleko potwora, żeby sprawdzić czy zareaguje na dźwięk czy może dalej będzie sunął w obranym kierunku.


// af ◉◉◉○○ na rzucenie butelką, żeby sprawdzić reakcję potwora. Chcę zdefiniować chociaż trochę co mu siedzi w głowie. Czy reaguje na cokolwiek, czy może ma wszystko w poważaniu i leci do wyjścia z całej tej groty
Rzut Z 1d100 - 71
Sukces!


We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#9
22.03.2026, 11:06  ✶  
Henio przytaknął. Było mu trochę głupio, bo kolejne zaklęcie nie wypaliło. Może to była kwestia tego, że mimo całego stresu, wciąż nie wytrzeźwiał. Już na trzeźwo nie czarował jakoś wybitnie. Cholera, musiał zaoszczędzić kasę i wybrać się na jakiś kurs. Dziennikarstwo najwidoczniej wymagało zdolności samoobrony przed bytami, których nie można było pobić wręcz.

Podniósł się lekko i ponownie spróbował wyczarować światło, które by mogło choć odrobinę pomóc w orientacji w grocie. Poza tym, takie paskudztwa mogły nie przepadać za światłem.

Poza tym rozejrzał się po barku w poszukiwaniu potencjalnie przydatnych przedmiotów. Może dało się czymś zasłonić przed potworem lub przynajmniej trzymać go na dystans w wypadku konfrontacji? Oczywiście, gdy Henio spoglądał na bagnistą bestię, bardzo nie chciał się z nią konfrontować. Powstrzymał jednak instynkt ucieczki na rzecz chłodniejszego myślenia.

– Widziałem wcześniej ślady tego gówna na terenie kurortu – odezwał się. Warto, by Leviathan wiedział. – Pośród nich były też odciski ludzkich stóp. Potwór może tu nie być jedynym problemem.

Rzucam na percepcję IV (poszukiwanie przydatnych przedmiotów za barkiem) i na kształtowanie II (kula światła again)

Rzut PO 1d100 - 78
Sukces!

Rzut N 1d100 - 42
Slaby sukces...
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#10
25.03.2026, 23:46  ✶  
– Gnaaaaaghhhhraaaghhh...!!! – potwór rozdziawił paszczę, a wewnętrzne paluszki zwisające z podniebienia zadrgaly od dźwiękowej fali.

Butelka z plaśnięciem wpadła w maź i zatrzymała się w połowie tylko po to, żeby być powoli, niespiesznie wciągniętą do środka z obrzydliwym dźwiękiem zasysania, które towarzyszyło abnormalnemu dźwiękowi wydawanemu przez stwora, który odbijał się echem po podziemnym więzieniu.

Test ten, czy atak właściwie nie pozostał bez reakcji, istota odstąpiła od próby wyjścia na schody, zamiast tego obracając się w stronę ich bezpiecznej kryjówki. I już gdy cal postąpiła w ich stronę, nieoczekiwanie rozbłysło światło bliżej centrum sali, odbijając się od wody i mozaikowego sklepienia, sprawiając, że wszystko zalśniło migotliwie, niemal magicznie, pomimo swądu bagna.

– Ghurunkab!! – gulgot zamknął paszczę, a zwalisko szlamu odwróciło się od mężczyzn i podążyło w stronę światła właśnie. Z jego cielska, zaczęły upiornie powoli wyrastać łapki, czułka próbujące sięgnąć kuli. Dobiegł do ich uszu również syk, gdy bagnista istota ponownie zaczęła wkraczać do wody. Zrobiło się nagle bardzo duszno, zapach złączonego moradła i siarki stawał się dominujący i drapiący...

Tymczasem Henryk przeszukiwał rzeczy, nie do końca świadom tej żabiej wędrówki i trafił... trafił na coś co pozornie nie przydałobymu się do konfrontacji, mogło jednak stanowić cenną wskazówkę: Pośród rachunków na ziemię wypadło zdjęcie, które przykuło jego uwagę. Na nim były trzy obejmujące się kobiety w letnich strojach, trzymające obco wyglądające instrumenty i wesoło machające do fotografa. Wszystkie były różnych narodowości: rdzenna amerykanka o orlim nosie, czarnoskóra młódka o nienaturalnej jasnej lwiej grzywie i azjatka, której oczy na moment, na krótki moment zdawały się łudząco podobne, do tych, które na co dzień miała panna Rowle. Podpis po drugiej stronie zdjęcia głosił

Dla najsłodszego Marco na całym świecie! Kochamy Twoje dłonie! Do zobaczenia za rok!
wrzesień 1971

Niemal w tym samym momencie, gdy dziennikarz znalazł trop, Leviathan zrozumiał na co właściwie patrzy. Wszystkie nieprawidłowości znalazły swoje wytłumaczenie. Dziwaczny szlam. Odcisk stopy. Aberracja.

Maledictus.

...tymczasem wrażenie pieczenia w gardle stało się nieznośne i cała trójka rozkaszlała się boleśnie. Łzawiące oczy widziały jeszcze dobrze, ale była to kwestia chwili, żeby odciąć wizję i zmusić ich do działania na ślepo.

Tura trwa do 28.03
Zabezpieczenie się przed wpływem oparów wymaga dwóch sukcesów (jeśli pomagacie sobie na wzajem, to łącznie - dwa sukcesy zabezpieczą całą grupę). Pamiętajcie, że możecie rzucać dwukrotnie w ramach posta: 1 rzut na czary, 1 na niemagiczną cechę.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dearg Dur (2360), Henry Lockhart (1459), Leviathan Rowle (1589)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa