22.02.2026, 22:37 ✶
– Hmm... Trochę tak – mruknął, przypominając sobie o piwie i biorąc łyka. – Byliśmy na jednej randce i hm... Gdy wracaliśmy do mnie spotkaliśmy Brennę, która oczywiście była ranna. – Bo przecież zazwyczaj gdy spotykał Brennę była ona ranna. – W każdym razie pomogłem jej, a tamta obraziła się, że nie skupiam na niej wystarczająco dużo uwagi i od tego czasu utrudnia mi życie.
Skąd mu się w ogóle wzięło, że warto było wziąć ją na randkę? Nie. Inaczej. Skąd mu się w ogóle wzięło, że warto było angażować się w związki i chodzić na randki? Na pewno nie z domu. Tam co najwyżej mógł się nauczyć jak szukać kochanek.
Zacisnął mocniej usta, gdy dotarło do niego, że znowu nie dokończył zdania, ale ostatecznie pokręcił głową.
– Po prostu miałem bardzo dziwną sytuację, przez którą zacząłem o tym wszystkim myśleć – powiedział, decydując że jednak nie zdradzi dzisiaj wszystkich sekretów.
Możliwe, że mówienie z taką pewnością o rozróżnieniu miłości od przyjaźni nie było wcale takim dobrym pomyslem. Zmarszczył czoło, bo... Sam nie do końca wiedział jak to wyjaśnić. Po prostu byli przyjaciele i były osoby, który mu się podobały. Jeśli miał szczeście, to nie musiał się martwić, że uczucia wobec tej drugiej grupy przyprawią go o ból głowy. Ostatnio tego szczęścia nie miał, ale czy on miał szczęście do czegokolwiek?
— Hm... To znaczy. Kocham swoich przyjaciół, jasne, ale jednak – Przypomniał sobie uwagę Millie dotyczącą tego, że u mężczyzn pewne uczucia szybciej i wyraźniej się uwypuklały. Przez chwilę rozważał, czy nie powiedzieć tego Peregrinusowi tylko po to aby go zdekoncentrować i zmienić temat, ale ostatecznie spasował. – Są fizyczne aspekty zakochania których nie czuję wobec nich. Jednak nie patrzę na większość swoich znajomych i nie myślę, czy przypadkiem nie wiem, nie mam ochoty się w nich zakochać. Chociażby ty. Wiem że nie jestem w tobie zakochany, ani że nie podobasz mi się. Bez urazy w sensie. To zazwyczaj nie jest takie skomplikowane. Jednak w większości przypadków jest to jasne. No chyba że są specjalne klątwy, które w tym przeszkadzają.
Zabawne, że w momencie w którym to powiedział jego umysł przypomniał sobie te wszystkie momenty z czasów kiedy w Peregrinusie zakochany nie był, ale uważał go za nieco bardziej przystojnego niż większość uczniów. Potem zorientował się, że była to absolutnie durna rzecz do powiedzenia tak ogólnie. A potem jego ciało uznało że skoro już mówili o klątwach, to nie ma lepszego sposobu na podkreślenie słów Basiliusa niż krew z nosa. Prewett zaklął cicho i zaczął szukać po kieszeniach chusteczki.
Skąd mu się w ogóle wzięło, że warto było wziąć ją na randkę? Nie. Inaczej. Skąd mu się w ogóle wzięło, że warto było angażować się w związki i chodzić na randki? Na pewno nie z domu. Tam co najwyżej mógł się nauczyć jak szukać kochanek.
Zacisnął mocniej usta, gdy dotarło do niego, że znowu nie dokończył zdania, ale ostatecznie pokręcił głową.
– Po prostu miałem bardzo dziwną sytuację, przez którą zacząłem o tym wszystkim myśleć – powiedział, decydując że jednak nie zdradzi dzisiaj wszystkich sekretów.
Możliwe, że mówienie z taką pewnością o rozróżnieniu miłości od przyjaźni nie było wcale takim dobrym pomyslem. Zmarszczył czoło, bo... Sam nie do końca wiedział jak to wyjaśnić. Po prostu byli przyjaciele i były osoby, który mu się podobały. Jeśli miał szczeście, to nie musiał się martwić, że uczucia wobec tej drugiej grupy przyprawią go o ból głowy. Ostatnio tego szczęścia nie miał, ale czy on miał szczęście do czegokolwiek?
— Hm... To znaczy. Kocham swoich przyjaciół, jasne, ale jednak – Przypomniał sobie uwagę Millie dotyczącą tego, że u mężczyzn pewne uczucia szybciej i wyraźniej się uwypuklały. Przez chwilę rozważał, czy nie powiedzieć tego Peregrinusowi tylko po to aby go zdekoncentrować i zmienić temat, ale ostatecznie spasował. – Są fizyczne aspekty zakochania których nie czuję wobec nich. Jednak nie patrzę na większość swoich znajomych i nie myślę, czy przypadkiem nie wiem, nie mam ochoty się w nich zakochać. Chociażby ty. Wiem że nie jestem w tobie zakochany, ani że nie podobasz mi się. Bez urazy w sensie. To zazwyczaj nie jest takie skomplikowane. Jednak w większości przypadków jest to jasne. No chyba że są specjalne klątwy, które w tym przeszkadzają.
Zabawne, że w momencie w którym to powiedział jego umysł przypomniał sobie te wszystkie momenty z czasów kiedy w Peregrinusie zakochany nie był, ale uważał go za nieco bardziej przystojnego niż większość uczniów. Potem zorientował się, że była to absolutnie durna rzecz do powiedzenia tak ogólnie. A potem jego ciało uznało że skoro już mówili o klątwach, to nie ma lepszego sposobu na podkreślenie słów Basiliusa niż krew z nosa. Prewett zaklął cicho i zaczął szukać po kieszeniach chusteczki.